Byłam związana ze swoim nauczycielem. To była najważniejsza rzecz w moim życiu. Niełatwo jest mi o tym opowiadać. Zaczęło się w pierwszej klasie liceum. Teraz jestem w drugiej. Nowa szkoła. Czułam się zagubiona. Był przystojny, młody i potrafił oczarować dziewczynę. Sptykaliśmy się u niego w domu. Na początku tylko rozmawialiśmy. Stopniowo doszło do seksu. Byłam szczęśliwa, że mam kogoś, kogo kocham. Niedawno wszystko się wydało. Ktoś zobaczył nas razem. Niewiem jak to się stało, bo przecież uważaliśmy. Jego wyrzucili ze szkoły, ze mnie zrobili ofiarę. Niewiem gdzie on jest. Wyjechał z miasta. Zabrali mi moją miłość. Nie mam już po co żyć.
*faris
Dołączyła: 26 Lis 2006 Posty: 2149 Skąd: sercem z L.
Wysłany: 2008-05-19, 19:09
Skoro się z Tobą nie kontaktuje to widać nie kocha Cię aż tak bardzo.
Ile on ma lat ? Ty jakies 17 ?
A żyć masz po co. Jesteś młoda, jesteś dopiero w liceum - jesli czujesz się tam ofiarą to zmień szkołę. Stopniowo wszystko się samo poukłada, z tym że musisz tego chcieć.
_________________ Muminki Cię śledzą...
zabiją...
i zjedzą!
Mumiiiiinki!
dobra rada. mozesz do innego miasta, jezeli mieszkasz w malym miescie. to sporo rozwiaze. a o nim zapomnij. tak bedzie najlpeiej. cale zycie przed Toba.
_________________ ... ŻYJ SZYBKO ...
... KOCHAJ MOCNO ...
... UMIERAJ MŁODO ...
na miejscu Twojego ojca zaj** bym gnoja... i nie przekona mnie żadna opowieść o szczęsliwej miłości dziecka z dorosłym facetem, niezależnie od tego jaki to by on nie był wspaniały... ten człowiek stał się gnojem w momencie kiedy zrobił sobie z formalnej więzi prywatę z nieletnią dziewczyną...
Wiek: 20 Dołączył: 16 Maj 2008 Posty: 133 Skąd: cieszyn
Wysłany: 2008-05-19, 20:57
Myślę, że dobrze jest, że takie związki są potępiane. Oczywiście kazemu chłopakowi marzy się jego nauczycielka, dziewczynie nauczyciel. A przynajmniej większości. Rodzi to jednak wiele problemów i dla nauczyciela jak i dla ucznia. Jeszcze gorzej jak się związek nie wyda, rozpadnie a potem nauczyciel/ka mści się na uczniem/uczennicą.
W sensie, sex is zero?
Sprawa potoczyła się jakoś szybko nie uważasz?
Pytanie tylko dlaczego nauczyciel, a nie miły kolega z klasy/okolicy/kawarni.
faris, Lenka - zgadzam się i nic nie dodaje żeby nie psuć.
Asystent - czemu tak agresywnie? Nauczyciel też człowiek, a że facet starszy i bardziej rozgarnięty niż jazzy nastolatka, pff. Jeżeli na początku się krył z ochotą na seks to przyznam, leszcz barowy i świnia. Ale po facetach zawsze dojrzysz czy mają chęć czy nie.
Szkoda, a mogło się skończyć doborową emeryturą nauczycielską w spadku na starość. ;(
_________________ VaBij!
Pan_Zbir
Dołączył: 20 Maj 2008 Posty: 5 Skąd: z tamtond
asystent - czemu tak agresywnie? Nauczyciel też człowiek, a że facet starszy i bardziej rozgarnięty niż jazzy nastolatka, pff. Jeżeli na początku się krył z ochotą na seks to przyznam, leszcz barowy i świnia. Ale po facetach zawsze dojrzysz czy mają chęć czy nie.
potraktuje to jako ironię ... jest mała różnica między związkiem między nieletnimi a dorosłym człowiekiem i dzieciakiem... nie chciałbym tutaj wyjaśniać oczywistych rzeczy...
przypisywanie wyższych ideii zwykłej dewiacji
Każdy związek z nauczycielem a uczniem budzi jakieś kontrowersję. Albo nauczyciel po prostu chcę wykorzystać naiwna, a ta skorzysta na tym przy dobrych ocenach.
Przeważnie takie "związki" się rozpadają. No chyba że to była miłość, a tym wypadku i po skutkach uważam że prawdziwego uczucia nie było. 17 czy 18 życie i miłość stoją otworem.
Wysłany: 2008-05-21, 23:13 Re: Związek z nauczycielem
jazzy-spazzy napisał/a:
Byłam związana ze swoim nauczycielem. To była najważniejsza rzecz w moim życiu. Niełatwo jest mi o tym opowiadać. Zaczęło się w pierwszej klasie liceum. Teraz jestem w drugiej. Nowa szkoła. Czułam się zagubiona. Był przystojny, młody i potrafił oczarować dziewczynę. Sptykaliśmy się u niego w domu. Na początku tylko rozmawialiśmy. Stopniowo doszło do seksu. Byłam szczęśliwa, że mam kogoś, kogo kocham. Niedawno wszystko się wydało. Ktoś zobaczył nas razem. Niewiem jak to się stało, bo przecież uważaliśmy. Jego wyrzucili ze szkoły, ze mnie zrobili ofiarę. Niewiem gdzie on jest. Wyjechał z miasta. Zabrali mi moją miłość. Nie mam już po co żyć.
Wiesz, to smutne, rozumiem.
Ale uważam, że facet zachował się cokolwiek nieodpowiedzialnie. Hmmm, wykonywałem pracę, w której takie związki mógłbym towrzyc co tydzien, al ena tym polega profesjonalizm, niestety.
Kochasz go? Dlaczego zerwał z Tobą kontakt?
Poza tym nie daj z siebie zrobic ofiary! Wszystko będzie dobrze!
Nie Panie Asystencie, to nie była ironia i nie traktuj mojej wypowiedzi, proszę.
Dzieci nie zwracają, w taki sposób, uwagi na pożadanie/seks. Jazzy nastolatka chciała spróbować czegoś i najwidoczniej jej się to udało. Według prawa może i jeszcze była niezdolna do decydowania o własnym losie, ale dzięki czemuś takiemu gąbczastemu w czaszce podjęła taką, a nie inną decyzję.
Nauczyciel jej nie zgwałcił, była chętna, a on to tylko wykorzystał, a może i nie. Ktoż to może wiedzieć skoro Ona tego nie wie.
Skoro miłość nazywasz dewiacją, to rzeczywiście, mała różnica kogo kochamy i tak będziemy zboczeńcami. W tym wypadku, pozdrawiam ukochaną narzeczoną.
Oby dorośli ludzie wiązali się wyłącznie z osobami w tym samym wieku. Najlepiej co do dnia urodzenia.
W tym samym wieku i nigdy z murzynem, hindusem albo żydem!
A nauczyciel wygląda na to, że torche sobie poużywał i uciekł. Młoda wielce zakochana, a belfer ma to w d...ie.
"Efebofilia (od greckiego éphebos – ten który zaczął pokwitać) – skłonność dorosłych osobników do osób bardzo młodych, ale już cieleśnie dojrzałych. Pierwotnie stosowano tę nazwę na określenie skłonności dojrzałych, homoseksualnych mężczyzn do młodzieńców. Obecnie przez efebofilię rozumie się skłonność seksualną do młodzieży. Przez niektórych autorów uważana za dewiację seksualną,choć taka kwalifikacja ma raczej tło obyczajowe, a nie biologiczne bądź medyczne."
.. jak dla mnie to też dewiacja...
nie potrafię zrozumieć dorosłego mężczyzny zakochującego się w 15latce ... to nie ma nic wspolnego z milością tylko chęcią zaspokojenie swojej zachcianki, pragnień seksualnych lub po prostu sposób na nudę... w każdym przypadku to bezczelne
"Efebofilia (od greckiego éphebos – ten który zaczął pokwitać) – skłonność dorosłych osobników do osób bardzo młodych, ale już cieleśnie dojrzałych. Pierwotnie stosowano tę nazwę na określenie skłonności dojrzałych, homoseksualnych mężczyzn do młodzieńców. Obecnie przez efebofilię rozumie się skłonność seksualną do młodzieży. Przez niektórych autorów uważana za dewiację seksualną,choć taka kwalifikacja ma raczej tło obyczajowe, a nie biologiczne bądź medyczne."
.. jak dla mnie to też dewiacja...
nie potrafię zrozumieć dorosłego mężczyzny zakochującego się w 15latce ... to nie ma nic wspolnego z milością tylko chęcią zaspokojenie swojej zachcianki, pragnień seksualnych lub po prostu sposób na nudę... w każdym przypadku to bezczelne
Tak w naszej kulture takie zachowanie jest przynajmniej nieodpowiedzialne.
Czy to dewiacja? Hmmm, nie wiem. Ja się starzeję, a moje kobiety nie. Więc kiedy będę miał 50 lat a moja dziewczyna 20, to będzie dewiacja?
Tak, jeśłi chodzi o nieletnich to troche przesada. A co do zasobności portfela, to bywałem i biedny i bogaty, zawsze lepsze to drugie.
Poza tym kiedyś facet polował na mamuty, dzisiaj zarabia kasę, bo jego kobieta ma miec ciepło i wygodnie.
Od innych zawsze odchodzą, nie wdając sie w szczegóły
związek z nauczycielem jest dla mnie głupotą!!!
polega on tylko na tym,że albo uczeń/nnica chce mieć lepsze oceny,albo nauczyciel jest starym zboczeńcem i tyle!!!
związki z nauczycielami zawsze źle się kończą, zresztą to jest jakieś beznadziejne jak dla mnie...;/
_________________ Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby,kiedy będziesz siedział przy niej i będziesz wiedział, że ona nigdy nie będzie TWOJA
nikt naprawde nie wie co ten nauczyciel do ciebie czuł... moze sie nie odzywa dla twojego dobra a moze najzwyczajniej olewa cie... chociaz gdyby was nieprzylapali wasz zwiazek by nadal istnial... fakt to byl nauczyciel ale ja tego nie potepiam bo podejrzewam ze nie byl owiele starszy od ciebie miał pewnie 25 lat albo cos w tym rodzaju znam zwiazki w ktorej roznica wielu wynosi nawet do 15lat i sa szczesliwi:] milosc nie zna granic i nie wiadomo nigdy w kim my sie kiedys zakochamy
masza racje... wiek do milosci nie ma nic...
mam brata ktory jest straszy oddziewczyny tylko o 2 lata, a ich zwiaazek jest dla mnie koszmarem...
ale wracajac do sprawy zwiazek z nauczycielem jest dla mnie sory ale "glupota"
_________________ Najbardziej odczujesz brak jakiejś osoby,kiedy będziesz siedział przy niej i będziesz wiedział, że ona nigdy nie będzie TWOJA
Chyba używamy określenia 'związek' trochę na wyrost, bo nie można się tu dopatrzeć nic w ten deseń. Trochę zabawy, przelotny romans.
Ja bym się nie wychylała raczej, bo 'społeczeństwo' ni wykaże zrozumienia. Mało tego - jemu też na dobre to nie wyjdzie w karierze.
A swoją drogą, ze zasłużył na to, żeby bo wylać.
_________________ "Jakkolwiek bym się nie starał, nie potrafię już znaleźć się z powrotem w swojej dawnej kopercie czy choćby rozsiąść się wygodnie w swoim starym "ja"; zbyt wielki tam nieporządek; meble poprzestawiano, żarówka się przepaliła, strzępy przeszłości walają się po podłodze."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.