sluchajcie.. mam problem z moim chlopakiem! koles jest tak pewny siebie i uparty, ze wogole nie bierze pod uwage tego co do niego mowie i nie przyjmuje krytyki. Jestesmy ze soba juz 2 lata i nie chce sie z nim rozstawac ! Kiedy skrytykowalam jego dziecinne zarty, on stwierdzil ze tworze "prostacke portrety psychologiczne" i dowartosciowuje sie tym ze mu wrzucam, a ja przeciez chcialam zeby przejrzal wreszcie na oczy ! Pomozcie !!!
Wiek: 19 Dołączył: 23 Sty 2006 Posty: 1377 Skąd: Serbia
Wysłany: 2006-09-02, 14:19
Skype: Budapesti Közlekedési Részvénytársaság
No rany a co my mamy Ci pomóc?? Jedynym sposobem jest zostawienie go w piź**iec.
_________________ MĄDREMU WYSTARCZY JEDNO SŁOWO - GŁUPIEMU NAWET REFERATU MAŁO Koreańczyków jest dwóchale nie są braćmimimo że obaj jedzą gruszki Nie zawsze trzeba wsłuchiwać się w głos europejskich stolic, tańczyć pod muzykę z Berlina - Vytautas Landsbergis
może problem tkwi w jego wychowaniu??na to juz nie ma rady taki jest taki byl i taki zostanie chyba ze postawisz mu ultimatum- albo sie zmienisz albo odchodze, może podziala a jeśli nie to chyba nic na niego już nie wplynie.Musisz znaleść skąd sie bierze u niego takie zachowanie.
_________________ "W ŻYCIU MOŻNA LICZYĆ TYLKO NA SIEBIE. A I TEGO NIE RADZE"
zastanów sie, czy naprawde ci na nim zalezy, skoro tyle rzeczy ci w nim przeszkadza. moze nie warto jest tego dluzej ciagnac jesli ty nie mozesz zaakceptowac jego zachowania, a on nie zamierza go zmienic. A moze on jest juz wami 'znudzony' i po prostu nie ma odwagi ci tego powiedziec... pogadaj z nim, jesli to nie poskutkuje chyba wiesz, co robic
Co za podejście ^^ 2 lata to cała wieczność w młodym wieku^^ Więcej będzie cierpienia przy odejściu niż cierpienia w związku. Przecież taki problem da się rozwiązać. A najlatwiej komuś doradzić - odejdz od niego- - zapomnij -!! Jak wyjdziesz z wody ... to jeszcze długo będziesz mokry^^ Ludzie są bardzo różni. Z jednymi dojdzie się do konsensusu dzięki rozmowie , na innych trzeba mieć sposób. Oczywiście cóż my możemy wiedzieć o Twoim związku ... jest zawsze tyle okoliczności!! Dzięki temu zarysowi widzimy ,że zna swoją wartość, dominuje. Nie przejmuje się twoimi odczuciami, mało się z tobą liczy. Traktuje twoje wywody bardzo - lekko. Może powinnaś mu pokazać ,że nie rozwiązany problem nie wygaśnie ? a Twoja krytyka jest bardzo rzeczowa! nie kłócisz się bo jesteś kłótliwa, chcesz pokazać co Ci przeszkadza ? Ostatecznie robisz to w jakimś celu...
Hmmm.. Gość jest zadufany w sobie jak ciul... Pogadałabym z nim i powiedziała, że wkurza mnie to, że ma gdzieś moje gadanie i , że skoro mówie ze coś mi sie w nim nie podoba to nie dlatego żeby mu na złość zrobić czy sie dowartościować(ale kretyn... sorry...ale jednak) tylko dlatego, że nie mogwe stolerować takiego zachowania. Powiedz, że jeśli nadal bedzie olewał Twoje słowa i strzelał Ci takimi gadkami to masz go gdzieś. I może pomyśl, czy nie zaczęsto go krytykuje i może to jego strategi aobronna. Ale z tego co widze to gość ma poważny problem ze sobą. Gówniarz i tyle...powodzenia:):)
takie typy są najgorsze bo mam takiego qmpla i jak mu się zwróci uwagę to się obraża. Wogóle już foch na amen ale nastepnego dnia już o wszystkim zapomina. Wkurzają mnie tacy ludzie. Bo nie potrafią zaakceptowac woli innych...
a co powinnać zrobic? nie wiem. Bo ja jezeli bym kochała to bym napewno nie odeszła. Taka jestem. Wole cierpieć ale mieć blisko osobe którą kocham
_________________ All good things come to an end...
;]
ja bym nie była z takim chłopakiem
jak z nim wytrzymałaś 2 lata???!!
_________________ Wiedz, że nigdy się nie poddam. Będę walczyć o tę miłość. . O miłość która dała mi zarówno ból i cierpienie jak i chwile radości . . Miłość jest jak magia- pojawia się i znika.
ja bym nie była z takim chłopakiem
jak z nim wytrzymałaś 2 lata???!!
No właśnie... Dwa lata, a wy nie jesteście dopasowani... To jak przetrwaliście, skoro sobie dogryzacie? Co was trzyma razem? Zastanów się dlaczego z nim jesteś.
Pierwsza i podstawowa zasada to zaakceptować partnera takim jakim jest, czemu chcesz go zmieniać? Po drugie każdy facet jest wewnątrz dzieckiem a to jest piękne i powinnaś to docenić. Chłopak dojrzewa (czytaj staje się prawdziwym mężczyzną) w wieku 28 lat... więc daj mu czas się wyszaleć. Ja mam 29 lat i dalej mam takie pomysły. Czy wolałabyś aby był sztywnym, zakompleksionym nieudacznikiem, aby wtedy odgrywać rolę matki i prowadzić go za rękę aby mu się nic nie stało? Przestań proszę, popuść wodze fantazji i zrób coś równie szalonego a on pokocha cię bardziej i nie będzie cię krytykować tak jak ty to robisz. Doceni tą odrobinę szaleństwa którą przed nim okażesz... Chyba że jesteś sztywna i to on powinien odejść...
skoro Ty jesteś z nim dwa lata i nic nie zmieniłąś? to co możemy my?
coś jeest na rzeczy... mogę Ci jedynie współczuć, że mogłaś być z kimś takim dwa lata, mimo że on się nie zmieniął <bo tak zakładam>
to co się teraz zmieniło?
_________________ "Jakkolwiek bym się nie starał, nie potrafię już znaleźć się z powrotem w swojej dawnej kopercie czy choćby rozsiąść się wygodnie w swoim starym "ja"; zbyt wielki tam nieporządek; meble poprzestawiano, żarówka się przepaliła, strzępy przeszłości walają się po podłodze."
Wysłany: 2007-02-01, 19:42 Biedny koleś w rękach kobiety rzeźnika.... Skype: draak_mariusz
Nawiasem mówiąc miłe panie narzekacie na kolesia z dość krótkiego i niesamowicie subiektywnego opisu? Co dokładnie zrobił? Wszystkie marzycie za zrównoważonymi inteligentami z wyższych sfer... ale tak naprawdę tacy kolesie nie mają nic do pokazania. Całą młodość spędzili na nauce więc nie wiedzą co to jest zabawa. Gdy zaczynacie się nimi nudzić idziecie do kogoś kto ceni szaleństwo, gdyż wtedy każdy dzień jest inny i wypełniony przygodami.
Pierwsza i podstawowa zasada to zaakceptować partnera takim jakim jest, czemu chcesz go zmieniać?
Rozroznijmy pojecie akceptacji i szacunku do drugiej osoby oraz przekraczania jego granic. ok?
Poza tym.. To nie jedna strona powinna chciec zmieniac partnera, to partner sam chce zmienac siebie bo czuje sie zmotywowany swoja druga polowka. A druga rzecz, jesli chce sie cokolwiek zmieniac w czlowieku to nie zmienia sie jego osobowosic tylko nawyki, tudziez nie do konca akceptowalne zachowania.
Mario_NL napisał/a:
Po drugie każdy facet jest wewnątrz dzieckiem a to jest piękne i powinnaś to docenić. Chłopak dojrzewa (czytaj staje się prawdziwym mężczyzną) w wieku 28 lat... więc daj mu czas się wyszaleć. Ja mam 29 lat i dalej mam takie pomysły.
Powiedzialbys do swojej partnerki, ze tworzy prostackie portery psychlogiczne dlatego, ze poczula sie urazona twoimi zartami??? No kaman. Troche otwartosci w glowie na opnie i krytyke innych. A juz szczegolnie bliskich.
Mario_NL napisał/a:
Czy wolałabyś aby był sztywnym, zakompleksionym nieudacznikiem, aby wtedy odgrywać rolę matki i prowadzić go za rękę aby mu się nic nie stało? Przestań proszę, popuść wodze fantazji i zrób coś równie szalonego a on pokocha cię bardziej i nie będzie cię krytykować tak jak ty to robisz. Doceni tą odrobinę szaleństwa którą przed nim okażesz... Chyba że jesteś sztywna i to on powinien odejść...
Jak na metrycznie dojrzalego faceta wykazujesz poglady godne 2o latka, ktory niewiele wie o zyciu. Zrob cos szalonego? I czeja az Cie "doceni" ze masz nierowno pod sufitem. Miedzy szalenstwm w zwiazku, spontanicznoscia, radoscia i nieprzewudywalnoscia a jednak prostackim zachowaniem i nie prztjmowaniem krytyki jest pewna dosc zasadnicza w sume roznica.
Mario_NL napisał/a:
Wszystkie marzycie za zrównoważonymi inteligentami z wyższych sfer... ale tak naprawdę tacy kolesie nie mają nic do pokazania. Całą młodość spędzili na nauce więc nie wiedzą co to jest zabawa. Gdy zaczynacie się nimi nudzić idziecie do kogoś kto ceni szaleństwo, gdyż wtedy każdy dzień jest inny i wypełniony przygodami.
Na podstawie ilu opinii kobiet formuujesz sad, ze wszystkie?? I tym samym tokiem myslenia idac, dlaczego sdzisz, ze inteligent po studiach w wyzszej sferze - co konkretnie znaczy wyzsza sfera? poziom ekonomiczny, spoleczny, skonczone studia? - sa nudni? Nie umeija sie bawic? Owszem jest pewnien procent takich ludzi, ale jakos nie wydaje mi sie aby wszyscy tacy byli. I jakoby Ci bez studiow i nie bycia w wyzszej sferze jako jedyni posiadali zdolnosc do zabawy. Poza tym.. szalenstwo na codzien i brak stabiloscie jest fajny w mlodosci, a w pewnym wieku ceni sie jedank jakis procent przewidywalnosci.. Nie mowie, ze w 100% bo fajnie jest zyc z kim 10 lat i muc byc ciagle zaskakiwana Poza tym to dosc rzejasrawione, ze kazdy dzien jest inny.. Jednak kazdy czlowiek jest podatny na jakas monotonie nawet bardzo zwariowany
_________________ Dobrą stroną upadania jest to, że dajemy naszym przyjaciołom szanse by nas podtrzymali
Akceptowalne dla kogo? Nasz punkt widzenia różni się często więc przede wszystkim trzeba o wszystkim rozmawiać ... a ewentualne zmiany muszą być akceptowalne dla obojga.
Co do traktowania partnerki i tego co do niej mówię, jestem człowiekiem z temperamentem i moja dziewczyna również, często nasze skrajnie odmienne poglądy ścierają się ze sobą co nie umniejsza naszej miłości (choć często wystawia ją na próbę), z własnego doświadczenia (które nie jest małe, jak delikatnie sugerujesz) kobiety wielokrotnie źle interpretują nasze intencje i słowa, czasami gdy zwracają nam na coś uwagę (zwykle dla nas banalnego) kontynuujemy przekomarzanie się doprowadzając je do furii, gdyż w swojej złości nie zauważają naszego ironicznego nastawienia.
Nie życzę ci dorosłości na siłę, pozostań młoda jak najdłużej możesz, gdyż to najpiękniejszy okres naszego życia, później zaczynają się obowiązki i zaczyna brakować czasu.
Erill napisał/a:
Miedzy szalenstwm w zwiazku, spontanicznoscia, radoscia i nieprzewudywalnoscia a jednak prostackim zachowaniem i nie prztjmowaniem krytyki jest pewna dosc zasadnicza w sume roznica.
Miksujesz, miksujesz. Dwoje innych ludzi nawet będąc w związku po prostu obiera wspólną drogę i nie muszą się zawsze zgadzać, krytyka musi być konstruktywna a nie oparta na jakimś widzi mi się.
Erill napisał/a:
Na podstawie ilu opinii kobiet formuujesz sad, ze wszystkie??
Moją opinię oparłem tylko na powyższych postach (nie unoś się proszę),nie mniej to jest jeden z tych momentów gdy wręcz wymusiłem twoją impulsywną reakcję wyolbrzymiając
tą kwestię
Erill napisał/a:
Poza tym.. szalenstwo na codzien i brak stabiloscie jest fajny w mlodosci, a w pewnym wieku ceni sie jedank jakis procent przewidywalnosci..
Życzę ci abyś była młoda przez całe swoje życie niezależnie od okoliczności, a przyszłość buduj sama wraz ze swoim partnerem gdyż przewidywalność tak naprawdę jest zależna tylko od naszych własnych rąk.
Erill napisał/a:
Poza tym to dosc rzejasrawione, ze kazdy dzien jest inny..
A nie jest????
Nawiasem mówiąc oceniamy relacje dwojga osób po bardzo skąpym komentarzu jednego z nich, żadnych szczegółów oraz subiektywizm wypowiedzi powoduje że tak naprawdę nasza polemika jest oparta na naszych własnych doświadczeniach... Powiem ci że nigdy nie chciałem zmienić swojej dziewczyny, pokochałem ją bezgranicznie taką jaką była, zmiany nie zawsze na dobre (wedle mnie oczywiście) uczyniła sama i je także zaakceptowałem, odchodziła ode mnie gdyż jestem tym elementem nieobliczalnym w naszym związku (ADHD) ale zawsze wracała gdyż tak naprawdę nie potrafimy bez siebie żyć. Po niemalże jedenastu latach bycia razem, górkach i dołkach naszego życia uwielbiam ją a moja głowa niezmiennie od lat idealizuje ją i zawsze tak będzie... wady, drobne czy nawet te poważniejsze nie mają dla mnie znaczenia gdyż ta kobieta jest częścią mnie tak jak i ja należę do niej.
Pozdrawiam, i muszę przyznać że spodobał mi się twój komentarz.
Ostatnio zmieniony przez Mario_NL 2007-02-03, 08:58, w całości zmieniany 2 razy
Erill napisał/a:
tudziez nie do konca akceptowalne zachowania
Akceptowalne dla kogo? Nasz punkt widzenia różni się często więc przede wszystkim trzeba o wszystkim rozmawiać ... a ewentualne zmiany muszą być akceptowalne dla obojga.
Hyh. To raczej mowie o dojrzalym zwiazku a nie np. dziewczynie ktora ma natluczone w glowie madrosci mamy, babci o tym, ze faceta nalezy zmieniac na wlasne widizmisie i wymagania. Bardzo daleko jestem od tego pogladu. I zgadzam sie, ze nalezy rozmawiac o wszystkim. Miedzy innymi o tym co w zachowaniu naszego partnera nam nie odpowiada jak ja to interpretuje i pytac czy jest to interpretacja wlasciwa
Pare dni temu mialam taka wlasnie podoba sytuacje w swoim zwiazku. Nie bardzo wiedzialam jak interpretwac zachowanie swojego mezczyzny wiec powiedzialam mu jak sie cuzje, jak widze dana kwestie. A On od razu zapytal, dlaczgo tak sadze, skad mi sieto wzielo i co moze zrobic zebym przestala tak myslec. Kwestia poznania siebie, doinformowania. Czesto jest tak, ze popelniamy blad - ktory sie fachowo nazywa bledem falszywej powszechnosci - kiedy to wydaje nam sie, ze skoro my mamy taki punkt widzenia, tak myslimy to inni tez. Co jak wiadomo jest nie rzadko dalekie od prawdy
Cytat:
Nie życzę ci dorosłości na siłę, pozostań młoda jak najdłużej możesz, gdyż to najpiękniejszy okres naszego życia, później zaczynają się obowiązki i zaczyna brakować czasu.
Czasem sie po prostu nie da.. mimo wielu sprytnych sposob odwlekania pewnych krokow
Mario_NL napisał/a:
Miksujesz, miksujesz. Dwoje innych ludzi nawet będąc w związku po prostu obiera wspólną drogę i nie muszą się zawsze zgadzać, krytyka musi być konstruktywna a nie oparta na jakimś widzi mi się.
hehehe...
Zabawne ale wlasnie napisales dokladnie to co mialam na mysli a wyszlo jakbys sie ze mna nie zgadzal
Mario_NL napisał/a:
Moją opinię oparłem tylko na powyższych postach (nie unoś się proszę),nie mniej to jest jeden z tych momentów gdy wręcz wymusiłem twoją impulsywną reakcję wyolbrzymiając
tą kwestię
Dlatego tez zwrocilam na to uwage. Moja impulsywna? Oj, daleko mi bylo do impulsywnosci w momencie jak pisalam ta odpowiedz
Mario_NL napisał/a:
Erill napisał/a:
Poza tym to dosc rzejasrawione, ze kazdy dzien jest inny..
A nie jest????
Obawiam sie ze nie. Wydaje mi sie, ze nawet w bardzo kreatywnym zwiazku nie da sie uniknac jakiegos smaku monotonii. I podobnych dni, co nie znaczy, ze musza one byc takie codzien. Fakt, ze jeden tydzien wyglada tak samo, nie znaczy, ze czlowiek sie nudzi w zwiazku, wspolnym zyciu. Czasem wlasnie ta przewidywalnosc jest bardzo potrzebna. By odetchnac. BY sie nacieszyc czyms co jest stale. tak mi sie wydaje. Poki co jest to opinia nie poparta doswiadczeniem w zyciu ze soba na codzien.
BTW - osoby ktore tak pisza o swoja zwiazkach jak Ty, przywracaja mi wiare w to, ze mozliwa jest w dzisiejszym swiecie milosc trwala bez wzgledu na to z czyms sie spotyka na codzien
_________________ Dobrą stroną upadania jest to, że dajemy naszym przyjaciołom szanse by nas podtrzymali
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.