Catharsis
Dołączyła: 22 Maj 2008 Posty: 34 Skąd: Gniezno
Wysłany: 2008-05-22, 23:04 on czy on
Byłam z chłopakiem 10 miesiecy, nagle zaczelo sie miedzy nami cos psuc, zaczal mnie draznic..od tego momentu zaczal sie moj bardzo dobry kontakt z kolega z klasy...
zblizylismy sie do siebie...moj chlopak od momentu naszego rozstania strasznie sie zmienil (w pozytywnym sensie). brakuje mi go, gdy jego siostra zadzwonila do mnie w pewna noc, bo on strasznie zle sie czul to pobieglam do niego do domu (mieszka ulice obok) bo nie moglam w domu wytrzymac, czasami jednak jak pomysle o tych jego wadach (zaborcza zazdrosc, czybka nerwowowosc,agresja-ale nigdy do mnie,) to mysle po co mi taki facet, jednak wiem ze on zrobi dla mnie wszystko, moge na nim polegac itp. Z kolei z tym kolega z klasy czuje sie dobrze w towarzystwie, lubie z nim rozmawiac...i on chce ze mna byc, ja mu powiedzialam ze nie jestem gotowa na nowy zwiazek. Moj byly chcialby wrocic, a ja sama nie wiem czego chce? zaczać cos nowego? czy moze jednak dac jeszzcze szanse temu zwiazkowi?
Jak sama nie wiesz to nie rób nic. Ludzie Ci mogą tutaj doradzać ale przecież tutaj chodzi o związek, czyli jakieś emocje i uczucia o których Ty wiesz najlepiej i najlepiej je możesz zinterpretować.
Jeżeli sama jesteś niezdecydowana to daj sobie i im czas, zobaczysz jak się to potoczy. Nie ma sensu działać szybko i na siłę. Czas zazwyczaj rozwiewa większość wątpliwości, może i Tobie pomoże.
Powiem jedynie tyle, że związek opiera się na zaufaniu i wzajemnym 'docieraniu' się. Zazdrość jest przejawem tego jak człowiekowi bardzo na Tobie zależy. Zgadzam się, że na dłuższą metę to może być męczące, denerwujące, irytujące lub momentami raniące ale nic nie zastąpi szczerej rozmowy. Lepiej mówić od razu i szczerze co kogo boli w związku niż trzymać to w sobie... bo przejść zazwyczaj nie przechodzi a jak się tego sporo uzbiera to jest 'wybuch' i nawet z pierdół wychodzą niesamowite problemy.
Byłam z chłopakiem 10 miesiecy, nagle zaczelo sie miedzy nami cos psuc, zaczal mnie draznic..od tego momentu zaczal sie moj bardzo dobry kontakt z kolega z klasy...
zblizylismy sie do siebie...moj chlopak od momentu naszego rozstania strasznie sie zmienil (w pozytywnym sensie). brakuje mi go, gdy jego siostra zadzwonila do mnie w pewna noc, bo on strasznie zle sie czul to pobieglam do niego do domu (mieszka ulice obok) bo nie moglam w domu wytrzymac, czasami jednak jak pomysle o tych jego wadach (zaborcza zazdrosc, czybka nerwowowosc,agresja-ale nigdy do mnie,) to mysle po co mi taki facet, jednak wiem ze on zrobi dla mnie wszystko, moge na nim polegac itp. Z kolei z tym kolega z klasy czuje sie dobrze w towarzystwie, lubie z nim rozmawiac...i on chce ze mna byc, ja mu powiedzialam ze nie jestem gotowa na nowy zwiazek. Moj byly chcialby wrocic, a ja sama nie wiem czego chce? zaczać cos nowego? czy moze jednak dac jeszzcze szanse temu zwiazkowi?
Kolejny już raz przedstawicielka płci pięknej udowadnia, że to wcale nie facet jjest świnią.
Zauważacie jakie teksty pisze męska część forum? Faceci płaczą za swoimi kobietami, za miłością, że odeszła, że kochają. Kobiety odchodza do innych, hehehe. Kto jest świnią?
Nadto powyższa wypowiedz zagubionej Panienki dowodzi tylko tego, że dobrzy chłopcy mają przeje.....ane. Przecież to prawie jak obelga tekst w stylu "zostańmy przyjaciółmi" lub "nie jestem gotowa". Z resztą wszystko to dowodzi tylko egoizmu kobiet, z tym mi dobrze, z tamtym gorzej. A uczucia tych facetów???
I niech nikt nie pomyśli , że krytykuję kobiety! Ja je kocham!
_________________
Catharsis
Dołączyła: 22 Maj 2008 Posty: 34 Skąd: Gniezno
A co to za róznica? Tera zkalulujesz tylko, które wyjście dla Ciebie lepsze.
Ten czy ten?
BMW czy Mercedes?
Ja Ci powiem! Ani jeden ani drugi.
_________________
Catharsis
Dołączyła: 22 Maj 2008 Posty: 34 Skąd: Gniezno
Wysłany: 2008-05-22, 23:36
a ja tylko chcialam zapytac czy warto wedlug was zaczynac cos nowego? nie powiedzialam ze juz i teraz, bo moje uczucie do bylego chlopaka nie minelo przeciez ot tak. ale tez nie chce do niego wracac, nie bedac pewna swojego uczucia, zeby go nie zranic...
bo ja juz nie raz dawalam ostatnie szanse bo nie raz niezle namieszal w niektorych sprawach...
[ Dodano: 2008-05-23, 00:37 ]
moze i masz racje ze zaden wlasnie...
a ja tylko chcialam zapytac czy warto wedlug was zaczynac cos nowego? nie powiedzialam ze juz i teraz, bo moje uczucie do bylego chlopaka nie minelo przeciez ot tak. ale tez nie chce do niego wracac, nie bedac pewna swojego uczucia, zeby go nie zranic...
bo ja juz nie raz dawalam ostatnie szanse bo nie raz niezle namieszal w niektorych sprawach...
No widzisz? Sama sobie odpowiedziałas! Jak chcesz zaczynac cos nowego jesli myslisz o kim innym?
Pozatym o jakim uczuciu mówisz?
Jeśłi kogoś kochasz to z nim jestes (no, chyba, że Cię krzywdzi), jaką szansę? Miał sie zmieniac? On sobie jest jaki jest, takiego go oznałas, dlaczego miał się zmieniac?
Nie można człowiek alepic na swoją modłę, a nikt nie jest idealny. Więc może najpierw poukładaj sobie wszystko w głowie a dopiero potem próbuj nowych związków.
_________________
Catharsis
Dołączyła: 22 Maj 2008 Posty: 34 Skąd: Gniezno
Wysłany: 2008-05-22, 23:44
no czasami mnie krzywdzil, nie fizycznie ale psychicznie bo czasami przez jego zachowanie plakalam, i w sumie nie raz...
ale ja nie chcialam go 'przerobic' na swoje tylko na normalnego czlowieka, on ma strasznie ciezki charakter, i swoje 'niekiedy' idiotyczne zasady ktore przeszkadzaly i nam w zwiazku i jemu w normalnym zyciu...
no czasami mnie krzywdzil, nie fizycznie ale psychicznie bo czasami przez jego zachowanie plakalam, i w sumie nie raz...
ale ja nie chcialam go 'przerobic' na swoje tylko na normalnego czlowieka, on ma strasznie ciezki charakter, i swoje 'niekiedy' idiotyczne zasady ktore przeszkadzaly i nam w zwiazku i jemu w normalnym zyciu...
Wierz mi! Nie zmienisz go! On musi po prostu dorosnąć.
A zasady może sa idiotyczne dla Ciebie, nie dla niego?
To, że płakałaś to jeszcze nie znaczy, że Cię krzywdził. Często płaczecie.
_________________
Catharsis
Dołączyła: 22 Maj 2008 Posty: 34 Skąd: Gniezno
Wysłany: 2008-05-22, 23:52
wierz mi ze zasady nie sa idiotyczne tylko dla niego i kilku jego kumpli...;/
tak owszem przyznaje sie ze czesto placze, bo tak wole sie wyladowac ale w sprawie chlopaka to naprawde nie plakalam bez powodu...
Jeśli Cię obrażał, ubliżał, czy cokolwiek podobnego to nie jest wart w ogóle miana faceta. Nie jest się facetem tylko dlatego, że nosi sie spodnie. I jeżeli tak robił to może sobie te swoje zasady wsadzic w du .... e.
Jedyna zasada to nie krzywdzic innych! Facet nie ubliża, nie krzywdzi, po prostu odchodzi. Rozumiesz?
A Ty zajmij sie poważniejszymi sprawami, poczekaj może po prostu na miłość?
_________________
Catharsis
Dołączyła: 22 Maj 2008 Posty: 34 Skąd: Gniezno
Wiek: 18 Dołączyła: 22 Maj 2008 Posty: 180 Skąd: Pewne Przedwieście
Wysłany: 2008-05-23, 17:42
A ja myślę tak:
* Jeśli już odeszłaś (co nie jest łatwe) to nie ma sensu wracać, bo jeżeli coś raz się zejba** to będzie się jeba* cały czas..?
*Jeśli chodzi o kolegę.. to teraz jest sssuper i w ogóle? Ale kiedy zaczniecie ze soobą być będzie tak jak w poprzednim związku?
Bo moim zdaniem wyolbrzymiasz sprawę? Nikt nie jest doskonały.. i myślę, że po prostu chłopak nie jest dla Ciebie, skoro nie umiesz zaakceptować jego wad..
Wierz mi.. mam drugiego chłopaka w życiu... bardzo mocno Go kocham i płaczę chyba częściej niż kiedy byłam z Tym poprzednim.. Ale nie winię, Go za to, bo uważam.. że to jednak, jak napisał pinkiboy, kobiety są większymi egoistkami niż faceci i to One non stoop widzą jakiś problem i wszystko w okół wyolbrzymiają... A wiesz dlaczego się tak dzieje? Myślę, że szukasz nowych doznać...?
Poszukaj sobie innego faceta, święta racja!
Jeżeli od samego początku ciągle cos nie tak, to lbo z nim nie jest OK albo z Tobą i może to po prostu pomyłka? Czy trzeba koniecznie z kims byc na siłę? Potem powstaja takie dziwne układy, że się z kims jest "na przeczekanie", gorzej jak mysli w ten sposób tylko jedna ze stron, a druga kocha, i co?
Wiek: 18 Dołączyła: 22 Maj 2008 Posty: 180 Skąd: Pewne Przedwieście
Wysłany: 2008-05-23, 20:20
pinkiboy napisał/a:
i co?
..i później ktoś jest zdziwiony niemiło..
Aczkolwiek.. ja po ostatnim związku.. zaangażowałam się w taki związek jak piszesz "na przeczekanie"... cóż po takim nożu w serce nie myślałam racjonalnie, ale.. tez związek " na przeczekanie" przerodził się w coś PIĘKNEGO Więc.. niekoniecznie... musi być nie OK?
_________________ ...wakacjuje... yy..
Catharsis
Dołączyła: 22 Maj 2008 Posty: 34 Skąd: Gniezno
Wysłany: 2008-05-23, 21:27
wlasnie wrocilam z imprezy i pomimo ze wiele osob mowi mi ze nie powinnam wracac do niego bo on za duzo mi zakazywal i o za duzo mial pretensje to mi go brakuje...:(
tez miałam podobna sytuacje wiem co czujesz to straszne ja gdy zerwalam z tamtym chlopakiem nie zaczełam chodzic z kolega teraz i jeden i drugi jest tylko moim kolega choc do bylego chlopaka mam wieksza słabosc... jednak kolega mi powiedział ze dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi. musisz sama zadecydowac;]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.