Wiek: 58 Dołączyła: 01 Maj 2007 Posty: 823 Skąd: ciemna dolina
Wysłany: 2007-06-24, 11:50
Za pierwszym razem zdałam na kategorię A a za trzecim na B. Czyli standard.
_________________ "Wojna polega na wprowadzaniu w błąd. Jeśli możesz udawaj, że nie możesz; jeśli dasz znać, ze chcesz wykonać jakiś ruch, nie wykonuj go; jeśli jesteś blisko, udawaj, żeś daleko; jeśli wróg jest łasy na małe korzyści, zwabiaj go; jeśli w jego szeregach dostrzegasz zamieszanie, uderzaj; jeśli jego pozycja jest stabilna, umocnij i swoją; jeśli jest silny, unikaj go; jeśli jest cholerykiem, rozwścieczaj go; " Sun Tzu
Wiek: 20 Dołączył: 29 Lip 2007 Posty: 11 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2007-07-29, 21:44
pokemon121 napisał/a:
Nie ważne za którym razem zdasz ważne jak potem jeździsz. Znam panienke co zdalła za pierwszym razem ma prawko 2 lata a jak widze jak panna jeżdzi to bał bym się z nią jechać w bagażniku
Też sie z Tobą zgadzam. Ja zdałem za 1 razem ale wiem że wtedy dobrze nie jeździłem. A jak zadzwoniłem do instruktora, żeby mu powiedzieć, że zdałem to strasznie się zdziwił. Trzeba mieć też szczęście żeby zdać, ja je miałem.
Ja tam wierzę w siebie i chcę zdać za pierwszym podejściem. ;]
hehehe ja też chciałem za pierwszym razem tyle że stres zrobił swoje... pierwszy raz nie zdałem przez hamulec ręczny a drugim razem za to że zgasł 2 razy bo wszedł 3 bieg zamiast 1 Takie głupie przypadki no ale kilka stówek i ponad 3 miechy czekania w plecy
Cytat:
Ładna chociaż?
Nom, właśnie zajebista brunetka ;D na oko dał bym jej 26-28 lat ;D
Ale mam rozumieć, że zapomniałeś go zwolnić? To rzeczywiście nieprzyjemnie tak nie zdać.
Michał napisał/a:
Nom, właśnie zajebista brunetka ;D na oko dał bym jej 26-28 lat ;D
To dopiero teraz miałeś prawdziwy powód do stresu. Chociaż z drugiej strony patrząc, jak samiec robi coś pod pilnym okiem atrakcyjnej samicy, to zawsze działa to bardzo mobilizująco na organizm, który to za wszelką cenę stara sie wypaść jak najlepiej. ;]
tak,
nawet nie zdążyłem wjechać na plac ;P Tylko po sprawdzeniu świateł i płynów mieliśmy jechać na plac a tu taka gafa
Prymas napisał/a:
To dopiero teraz miałeś prawdziwy powód do stresu. Chociaż z drugiej strony patrząc, jak samiec robi coś pod pilnym okiem atrakcyjnej samicy, to zawsze działa to bardzo mobilizująco na organizm, który to za wszelką cenę stara sie wypaść jak najlepiej. ;]
Po częsci motywacje Bo głupio nie zdać gdy kobieta jest egzaminatorem
Ale i też nie zdaje się tak "super" z uwagi na to że jednak rozprasza zdającego szczególnie na światłach jak się stoi w korku ;D
Nie no ale spoko klientka spokojna, miła
W sumie w WORDzie podobno są 4 kobiety egzaminatorki ;D Z czego ja widziałem dwie ;P I z tej drugiej tez niezła sztuka ;D
Ogólnie facet na teorii powiedział, że utkwienie w korku to najlepsze, co może spotkać zdającego na egzaminie. Trwa on bodajże 40-45 minut, więc jeśli się w takim gąszczu stoi, to nie jest się specjalnie narażonym na jakieś skomplikowane "sytuacje" na drodze, a czas sobie spokojnie leci do końca.
Tylko, że wtedy nieco czas egzaminu się przedłuży bo parkowanie, zawracanie czy ruszanei z recznego to wymog na egzaminie
[ Dodano: 2007-08-23, 13:50 ]
poza tym, korek to niekoniecznie dobra sprawa, jesli sie rozciagnie, to musisz caly czas operowac jedynka i dwojka, a podobno duza liczba kursantow oblewa bo po postoju nie potrafi ruszyc, czyli zsynchronizować sprzęgła i gazu
Ja jezdziłem około 50-55 min. Troche w korkach postałem tyle że i tak zdążyłem objechać dość sporą część miasta
Igloo napisał/a:
ruszanei z recznego
Ruszanie z ręcznego jest na placu Na mieście nie masz obowiązku ruszać z ręcznego, stojąc na górce mozesz operować sprzęgłem i hamulcem nożnym
Igloo napisał/a:
a podobno duza liczba kursantow oblewa bo po postoju nie potrafi ruszyc, czyli zsynchronizować sprzęgła i gazu
Nie no raczej chyba każdy zdający jeżeli przejechał tych 30 godzin na kursie to potrafi ruszać z miejsca...
Chociaż ja jak przesiadłem się na Chevroleta to było ciężko Ma zbyt czułe sprzęgło ;/ I dodatkowo gównianą sprzynie biegów. No ale jakoś się udało jechać, teraz też trafił mi się chevrolet ale nie było tak zle, jakoś wyjątkowo dobrze mi się nim jechało
Michał niekoniecznie tylko na wzniesieniu na PM, kiedy ja zdawałem natrafiłem na korek na wzniesieniu, kazal mi sie zatrzymac i ruszyć ponownie. Jak myslisz, po co?
A zgaśniecie zdarza się każdemu pech dla tych, którym zdarza się na skrzyzowaniach lub rondach
Igloo, wlaśnie na mieście to mozesz ruszać jak chcesz nie ma wymogu że z recznego, jedynie na placu jest wzniesienie. Ja np jak byłem na duzej górce to ruszałem z recznego ale to nie dlatego że pani egzaminator mi kazała tylko dla własnej wygody
no po o to mi po części chodziło zawsze lepiej, jesli się ruszy bezszelestnie niż np. zawyje, bo trudniej wtedy utrzymac równowagę zwłaszcza, że jechała ze mną bardzo atrakcyjna pani, która z powodzeniem odciągała moją uwagę
no to w zasadzie tylko gratulowac!
a gdzie zdawałas?
W Warszawie bardzo duzo ludzi wyjezdza na egzaminy do łomży, bydgoszczy a w lodzi słyszałam ze panuje moda na wyjeżdzanie do sieradza
każdy orze jak może
Ja zdawałem w Warszawie - nie znając zbyt dobrze miasta (jestem łodzianinem) - ale udało mi sie za pierwszym razem (zostałem oceniony przez egzaminatora na 3 z dwoma minusami, ale ze względu na dobry humor zaliczył mi). Teraz moja żona zdawała i SZOK - też za pierwszym razie (też w Wawie) - ale ona znała już okolice, wyjeździła sporo dodatkowych godzin po trasach egzaminacyjnych, jeszcze ja z nią jeździłem przed samym egzaminem, by mogła przyjrzeć sie drogom i znakom.
A co do ilości podchodów do egzaminu. Tak do 3 raz to jest ok. Można być dobrym - ale oblać pomimo tego. Kilkanaście razy - oznacza faktycznie, że dana osoba nie nadaje się do prowadzenia pojazdu - ale nie nadaje sie w chwilach zdawania - może się okazać, że gdy zda za 20 którymś razem i zacznie jeździć, nie będzie takim fatalnym kierowcą jakby się wydawało. Znam taką straszą panią. Postanowiła kupić sobie samochód na emeryturę i zdać prawo jazdy, 2 lata zajęło jej podchodzenie do egzaminów (nikt nie wie ile razy podchodziła - ale co najmniej 20). Gdy wreszcie się jej udało - jeżdżenie z nią było koszmarem - jechała bardzo wolno, nie była w stanie odzywać się i nigdy niw wiadomo było co uczyni. Minęły kolejne 2 lata i co? Potrafi na trasie jechać 160 na godzinę, w mieście jeździ w miarę dynamicznie i do tej pory nie miała nawet stłuczki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.