Forum Dyskusyjne :: (ręceprecz odtybetu) :: Swiadkowie Jehowy
Profesjonalne pozycjonowanie strony internetowej.

FAQ  Wyszukiwarka  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj  Album

Forum Dyskusyjne Strona Główna » Ogólne » Wiara » Swiadkowie Jehowy

Swiadkowie Jehowy
Autor Wiadomość

wciselko 


Dołączyła: 11 Sty 2008
Posty: 293
Skąd: Z Polski.

Wysłany: 2008-06-10, 15:16   

Giętki napisał/a:
Ajak jedyna i prawdziwa religia może mieć na koncie więcej ofiar niż największe zarazy?


a kto tu mowi ze katolicyzm jest jedyna prawdziwa religia? O katolicyzmie to mi sie nawet nie chce gadac. szkoda czasu i nerwow.
_________________
"Coco jumbo i do przodu – to moje hasło."
 
 
 

Medard 


Wiek: 23
Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 236
Skąd: Głogów

Wysłany: 2008-06-11, 00:00   

Normalny napisał/a:
Bardzo się cieszę, że powstają takie argumenty sprzeciwu. Medardzie, ja wcale nie atakuję Ciebie, ale całą organizację Świadków Jehowy. Zaznaczam - organizację. Nie wiarę. Wiara to kwestia subiektywna i każdy ma prawo wierzyć w co tylko ma ochotę.
A jeśli chodzi o "Zeitgeist", to juz dawno stwierdziłem, iż część o religii jest najmniej ciekawa i w wielu kwestiach mocno naciągana, dlatego nie życzę sobie nudnych implikacji o mojej wielkiej inspiracji tym filmem, natomiatst odsyłam do książek i publikacji poświęconych tej tematyce.


Ach więc jednak jesteś łowcą mitów. Podważyłem już wiarygodność filmu ZEITGEIST. To jak perfidnie naciągana i wręcz przekłamana jest pierwsza część filmu, świadczy o wiarygodności całego filmu. Dla mnie film nie jest wiarygodny. Nie przekreślam tez w nim przedstawionych, ale bardzo w nie powątpiewam. (na pewno nie napisałby o tym pracy :)

Tak samo dajesz się ponieść mocno naciąganym oszczerstwom ze stron internetowych.

Ale nie przekreślam tych dociekań. Uważam, że niektóre kwestie, które podniosłeś - oskarżenia - są warte rozpatrzenia i wciąż czekam aż Jamsen coś na ten temat napisze.

Problem polega na tym, że siła tego ataku nie polega na wartości pojedynczych argumentów, ale na ich ilości. Pośród steku bzdur oraz naciąganego doszukiwania się dziury w całym, znalazło się kilka oskarżeń, na które chętnie usłyszę odpowiedź od Jamsena. Na przykład o rozprawach sądowych założycieli ŚJ. To, że były rozprawy sądowe jest oczywistością, bo ŚJ często byli aresztowani i karani bezpodstawnie za to, że głosili. Często byli też oskarżani fałszywie przez przeciwników religijnych i rozprawy sądowe się toczyły. Chciałbym jednak otrzymać rzetelną i wiarygodną informację na temaat tych rozpraw sądowych. Np - Stenogram rozprawy. Wtedy bym miał pewność. na chwilę obecną mamy do czynienia z pomówieniami.

O bezwartościowości tego typu pomówień miałem okazję się przekonać czytając książkę napisaną przez przeciwników ŚJ, jako odpowiedź na obalanie przez ŚJ nauk kościoła. Książka ta była żenująco głupia, a jej zadanie polegało jedynie na tym by w księgarniach widać było wielki napis na okładce "PISMO ŚWIĘTE PRZECZY NAUKOM ŚWIADKÓW JEHOWY". Argumenty zawarte w tej książce były tak żenująco tępe, że zrobiło mi się szkoda wszystkich naiwnych ludzi, którzy kupili tą książkę. Sam jednak nabrałem sympatii do ŚJ po przeczytaniu tego gniota :)

Tak więc tak to jest z tymi "argumentami" przeciw ŚJ :)

Ale spoko. Są kwestie godne rozważenia. CZEKAM JAMSENIE! :)
_________________
[podpis niezgodny z regulaminem forum]
Ostatnio zmieniony przez Medard 2008-06-11, 00:03, w całości zmieniany 2 razy  
 
 

Jamsen 


Dołączył: 26 Kwi 2007
Posty: 161

Wysłany: 2008-06-11, 17:39   

Normalny napisał/a:
Medardzie, ja wcale nie atakuję Ciebie, ale całą organizację Świadków Jehowy.
Tak więc wcześniejsza opowiastka o koledze, to historyjka wyssana z palca, by zdobyć sympatię innych...
Tak myślałem.
 
 

#luba 
bishoujo?


Dołączyła: 22 Gru 2006
Posty: 1704
Skąd: zza 7 gór, 9 rzek

Wysłany: 2008-06-11, 17:43   

Jamsen napisał/a:
Tak więc wcześniejsza opowiastka o koledze, to historyjka wyssana z palca, by zdobyć sympatię innych...
Tak myślałem.
I ignorujesz z tego tytułu pytania innych?
_________________
Be kind to me, or treat me mean.
I'll make the most of it, I'm an extraordinary machine
:luka:
 
 

Jamsen 


Dołączył: 26 Kwi 2007
Posty: 161

Wysłany: 2008-06-11, 17:46   

Medard napisał/a:
Ale spoko. Są kwestie godne rozważenia. CZEKAM JAMSENIE! :)
Muszę się zastanowić, czy warto.

[ Dodano: 2008-06-11, 17:47 ]
luba napisał/a:
I ignorujesz z tego tytułu pytania innych?
Nie jestem na forum codziennie. Więc zamiast oskarżać, to powtórzyłabyś jakieś pytanie. Trudno zauważyć je w tym gąszczu wypowiedzi.
 
 

Medard 


Wiek: 23
Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 236
Skąd: Głogów

Wysłany: 2008-06-11, 17:50   

Cytat:
Muszę się zastanowić, czy warto.


Rozumiem co myślisz. Wg mnie warto mimo, że ktoś mądry kedyś powiedział: "gdybym miał kopnąć każdego psa jaki na mnie szczeka, to nigdzie bym nie zaszedł".

Wciąż czekam. :)
_________________
[podpis niezgodny z regulaminem forum]
Ostatnio zmieniony przez Medard 2008-06-11, 17:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

#luba 
bishoujo?


Dołączyła: 22 Gru 2006
Posty: 1704
Skąd: zza 7 gór, 9 rzek

Wysłany: 2008-06-11, 18:03   

Jamsen napisał/a:
Nie jestem na forum codziennie. Więc zamiast oskarżać, to powtórzyłabyś jakieś pytanie. Trudno zauważyć je w tym gąszczu wypowiedzi.
Trzy posty wyżej Medard pytał, ale Ty się zastanawiasz 'czy warto'. :oczami:
_________________
Be kind to me, or treat me mean.
I'll make the most of it, I'm an extraordinary machine
:luka:
 
 

Jamsen 


Dołączył: 26 Kwi 2007
Posty: 161

Wysłany: 2008-06-11, 19:37   

luba napisał/a:
Trzy posty wyżej Medard pytał, ale Ty się zastanawiasz 'czy warto'. :oczami:
Myślałem,że chodzi ci o twoje pytania.
Adwokatem innych być nie musisz.

[ Dodano: 2008-06-11, 19:40 ]
Normalny napisał/a:
Nawet w Biblii stoi czarno na białym, że kochający Jehowę będą prześladowani.
No...
Skoro w Biblii tak jest napisane....

Jednak nie widzę sensu ustosunkowywać się do wypowiedzi Normalnego.
Cóż ja mogę na ten temat powiedzieć?
Nic.

On widocznie zna historię Świadków Jehowy lepiej ode mnie.

[ Dodano: 2008-06-11, 19:46 ]
Medard napisał/a:
Chciałbym jednak otrzymać rzetelną i wiarygodną informację na temaat tych rozpraw sądowych. Np - Stenogram rozprawy.
Może Normalny ma takowy.

[ Dodano: 2008-06-11, 19:52 ]
Cytat:
Sąd Najwyższy postanawia rozpatrzyć sprawę

W OSTATNICH LATACH Sąd Najwyższy USA wydawał pisemne orzeczenia mniej więcej w 80—90 sprawach z przeszło 7000 wnoszonych rocznie. Stanowi to niewiele ponad 1 procent!

W maju 2001 roku Świadkowie Jehowy wystąpili do Sądu Najwyższego z prośbą o rewizję wyroku (Writ of Certiorari). We wniosku zawarto pytanie: „Czy w świetle konstytucji kaznodzieje, którzy zgodnie z nakazami Pisma Świętego i wielowiekową tradycją głoszą swe przekonania religijne od drzwi do drzwi, powinni być traktowani tak samo jak handlarze domokrążni i czy przed rozpoczęciem rozmów o Biblii oraz proponowaniem bezpłatnej literatury biblijnej są zobowiązani uzyskać na to zezwolenie miejscowych władz?”

Dnia 15 października 2001 roku Dział Prawny Towarzystwa Strażnica został poinformowany, że Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych rozpatrzy sprawę Nowojorskie Towarzystwo Biblijne i Traktatowe — Strażnica przeciw miasteczku Stratton.

Sąd postanowił zająć się poruszoną przez Świadków kwestią dotyczącą wolności słowa. Chodziło o rozstrzygnięcie, czy zagwarantowana w Pierwszej Poprawce do Konstytucji wolność słowa obejmuje prawo do rozmowy z drugimi na jakiś temat bez potrzeby wcześniejszego wylegitymowania się władzom.

Strony miały teraz ustnie zreferować dziewięciu sędziom Sądu Najwyższego swój punkt widzenia. Naprzeciw siebie stanęły dwie grupy prawników — jedni reprezentowali Świadków Jehowy, a drudzy Stratton. Jak potoczyła się rozprawa?
Cytat:
CO TO JEST PIERWSZA POPRAWKA?

„POPRAWKA I (USTANAWIANIE RELIGII; WOLNOŚĆ WYZNANIA, SŁOWA, PRASY, ZGROMADZEŃ, PETYCJI) Kongres nie może stanowić ustaw wprowadzających religię albo zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych; ani ustaw ograniczających wolność słowa lub prasy, albo naruszających prawo do spokojnego odbywania zebrań i wnoszenia do rządu petycji o naprawę krzywd” (Konstytucja Stanów Zjednoczonych).

„Pierwsza Poprawka jest podstawą procesów demokratycznych w Stanach Zjednoczonych. Zabrania ona Kongresowi stanowienia praw ograniczających wolność słowa, prasy, pokojowych zgromadzeń i petycji. Zdaniem wielu wolność słowa jest najważniejszą ze swobód, na której opierają się wszystkie inne. Ponadto Pierwsza Poprawka zabrania Kongresowi uchwalania ustaw wprowadzających religię państwową lub naruszających prawo do praktykowania religii” (The World Book Encyclopedia). Co ciekawe, w uzasadnieniu historycznego wyroku w sprawie Cantwell przeciw Connecticut (310 U.S. 296 z roku 1940), dotyczącego również Świadków Jehowy, Sąd Najwyższy orzekł, iż według Pierwszej Poprawki nie tylko Kongres (władza federalna), ale także władze lokalne (stanowe lub miejskie) nie mogą narzucać przepisów ograniczających gwarantowane w niej swobody konstytucyjne.


[ Dodano: 2008-06-11, 19:53 ]
Cytat:
Pierwszy krok — przedstawienie sprawy przed Sądem Najwyższym

TERMIN rozprawy, na której obie strony miały ustnie przedstawić swoje argumenty prezesowi Sądu Najwyższego Williamowi Rehnquistowi i ośmiu pozostałym sędziom, wyznaczono na 26 lutego 2002 roku. Świadków Jehowy reprezentowało czterech prawników.

Główny adwokat tego zespołu rozpoczął wystąpienie w sposób przykuwający uwagę słuchaczy: „Jesteśmy w Stratton w niedzielę o 11 rano. [Trzy razy zapukał w pulpit]. ‚Dzień dobry. W związku z niedawnymi wydarzeniami postanowiłem pana odwiedzić, by porozmawiać o lepszej przyszłości zapowiedzianej przez proroka Izajasza. Jest to ta sama dobra nowina, którą głosił Jezus Chrystus, dobra nowina o Królestwie Bożym’”.

Prawnik kontynuował: „W Stratton chodzenie od domu do domu i głoszenie tej wieści bez wcześniejszego uzyskania pozwolenia od miejscowych władz jest przestępstwem”.

‛Nie nagabujecie o pieniądze?’

Sędzia Stephen G. Breyer zadał adwokatowi Świadków kilka rzeczowych pytań: „Czy prawdą jest, że pańscy klienci nie nagabują o pieniądze, nawet o centa, że nie sprzedają Biblii ani niczego innego, a tylko mówią: ‚Chciałbym z panem porozmawiać o religii’?”

Prawnik odpowiedział: „Wysoki Sądzie, fakty mówią same za siebie. W Stratton Świadkowie Jehowy nie prosili o pieniądze. Oczywiście w innych miejscach czasem wspominają o możliwości składania dobrowolnych datków. (...) Naszym celem nie jest jednak zbieranie pieniędzy. Pragniemy tylko rozmawiać o Biblii”.

Potrzebna zgoda władz?

Sędzia Antonin Scalia zapytał: „Uważa pan zatem, że nie można od pana żądać występowania do burmistrza o zezwolenie na porozmawianie z sąsiadem o czymś interesującym?” Adwokat Świadków odparł: „Naszym zdaniem Sąd nie powinien sankcjonować zarządzenia władz, które wymaga, by obywatel ubiegał się o pozwolenie na rozmawianie z innym obywatelem w jego domu”.

Zmiana argumentacji, zmiana nastrojów

Następnie nadeszła pora, by swoje stanowisko przedstawiła druga strona. Główny prawnik reprezentujący Stratton wyjaśnił powody wydania spornego przepisu: „Stratton korzysta ze swoich uprawnień, by chronić prywatność mieszkańców i zapobiegać przestępczości. Zarządzenie regulujące handel domokrążny i akwizycję na terenie prywatnym wymaga jedynie wcześniejszego zarejestrowania się i noszenia przy sobie pozwolenia podczas działalności od domu do domu”.

Sędzia Scalia natychmiast przeszedł do sedna sprawy, zwracając się do innych sędziów: „Czy przypominacie sobie jakąś inną sprawę rozpatrywaną przez Sąd Najwyższy, która dotyczyłaby podobnego zarządzenia w kwestii akwizycji, gdy nie prosi się o pieniądze, niczego się nie sprzedaje, a jedynie mówi coś w rodzaju: ‚Chciałbym porozmawiać o Jezusie Chrystusie’ albo ‚Chciałbym porozmawiać o ochronie środowiska’. Czy kiedykolwiek mieliśmy taką sprawę?”

Sędzia kontynuował: „Nie pamiętam, żeby w ciągu ostatnich dwóch stuleci była rozpatrywana podobna sprawa”. Prezes Rehnquist zauważył dowcipnie: „No, tak długo to pan jeszcze nie żyje”. Sala zareagowała śmiechem. Sędzia Scalia podkreślił: „Wymiar tej sprawy jest dla mnie czymś całkowicie nowym”.

Świetny pomysł?

Sędzia Anthony M. Kennedy zadał trafne pytanie: „Uważa pan, że to świetny pomysł kazać mi prosić władze o pozwolenie, zanim przejdę się ulicą, na której nie znam wszystkich mieszkańców, i zagadnę kogoś: ‚Chciałbym z panem porozmawiać, ponieważ martwi mnie sprawa wywożenia śmieci’ albo ‚ponieważ martwi mnie postępowanie naszego kongresmana’ czy cokolwiek innego? Czyżbym najpierw musiał ubiegać się o zgodę władz?” Po chwili sędzia dodał: „To doprawdy zdumiewające”.

W tym momencie do dyskusji włączyła się sędzia Sandra Day O’Connor: „A co z dziećmi, które w święto Halloween pukają do drzwi i grożą zrobieniem psoty, jeśli nie dostaną podarunku? Czy one też muszą mieć zezwolenie?” Sędziowie Scalia i O’Connor podchwycili to rozumowanie. Potem sędzia O’Connor wysunęła następny argument: „A gdybym chciała pożyczyć od sąsiadki szklankę cukru? Czy na to też muszę mieć pozwolenie?”

Czy Świadkowie Jehowy są akwizytorami?

Sędzia David H. Souter zapytał: „Dlaczego ten akt prawny dotyczy również Świadków Jehowy? Czy prowadzą oni handel domokrążny, są akwizytorami, wędrownymi sprzedawcami albo czy oferują usługi? Określenia te ich nie dotyczą, prawda?” Prawnik reprezentujący miasteczko zacytował długi fragment zarządzenia i dodał, że sąd niższej instancji uznał Świadków Jehowy za akwizytorów. Sędzia Souter odparł na to: „Macie więc bardzo szeroką definicję akwizytorów, skoro obejmuje ona Świadków Jehowy”.

Sędzia Breyer odczytał słownikową definicję akwizytora, by uzasadnić, że nie odnosi się ona do Świadków Jehowy. Następnie dodał: „W dostarczonych przez was dokumentach nie natknąłem się na nic, co by wyjaśniało, dlaczego od tych ludzi [Świadków Jehowy] — którym przecież nie chodzi o pieniądze, o sprzedawanie niczego ani o zabieganie o głosy wyborców — żądacie, by się zarejestrowali w urzędzie miejskim. O co chodziło miastu?”

„Przywilej” rozmawiania

Przedstawiciel Stratton próbował wtedy przekonywać, iż „celem władz jest zapobieganie niepokojeniu właścicieli posesji”. Wyjaśnił, że chodziło o ochronę mieszkańców przed oszustami i przestępcami. Sędzia Scalia zacytował zarządzenie, wskazując, że burmistrz może zażądać dodatkowych informacji o rejestrującym się oraz o jego zamiarach, by „szczegółowo określić naturę przywileju, o który się ubiega”. Następnie pan Scalia dorzucił: „Możliwość zachodzenia do współobywateli, by ich o czymś przekonać, jest przywilejem — nie, to mi się po prostu nie mieści w głowie”.

Sędzia ten dociekał: „Czy wobec tego każdemu, kto naciska dzwonek, powinno się w urzędzie miasta zdjąć odciski palców, zanim będzie mógł zadzwonić? Czy niewielkie ryzyko zajścia przestępstwa jest wystarczającym powodem, by od każdego, kto chce nacisnąć dzwonek, żądać oficjalnego zarejestrowania się? Przecież to absurd”.

Ochrona mieszkańców?

Kiedy prawnik ze Stratton wykorzystał przysługujące mu 20 minut, oddał głos prokuratorowi generalnemu stanu Ohio. Prokurator przekonywał, że zarządzenie chroni mieszkańców przed wizytami obcych ludzi. „Gdy nieproszony gość przebywa na terenie będącym moją własnością (...), według mnie miasteczko ma prawo orzec: ‚Tego typu działalność budzi nasz niepokój’”.

Sędzia Scalia skomentował to następująco: „Miasteczko twierdzi, że choć są osoby, które chętnie przyjmują Świadków Jehowy — siedzą w domu samotnie i z przyjemnością porozmawiałyby z kimś o czymkolwiek — to i tak ci ludzie [Świadkowie Jehowy] muszą się zarejestrować u burmistrza, by dostąpić przywileju zadzwonienia do ich drzwi”.

„Bardzo umiarkowane ograniczenie”

Podczas wysłuchiwania stron sędzia Scalia rzucił trafną uwagę: „Trzeba przyznać, że najbezpieczniejsze społeczeństwa na świecie żyją w państwach totalitarnych. Przestępczość jest tam znikoma. To znane zjawisko; cena za wolność obejmuje między innymi większe ryzyko bezprawia. Pytanie więc brzmi: czy to lokalne prawo na tyle ograniczy przestępczość, by warto było żądać występowania o przywilej dzwonienia do cudzych drzwi”. Prokurator oświadczył wtedy, że „jest to bardzo umiarkowane ograniczenie”. Sędzia Scalia odparł, że jest ono tak umiarkowane, iż „nie można się doszukać ani jednego przypadku, by jakiekolwiek władze wydały podobny przepis. Trudno tu mówić o umiarkowaniu”.

W końcu naciskany przez jednego z sędziów, prokurator musiał przyznać: „Nie twierdzę, że można całkowicie zabronić dzwonienia lub pukania do drzwi”. W ten sposób zakończył swoje wystąpienie.

Odpowiadając na zarzuty, przedstawiciel Świadków Jehowy zwrócił uwagę, że zarządzenie nie przewidywało weryfikacji danych. „Mogę udać się do urzędu i powiedzieć: ‚Nazywam się tak i tak’, otrzymać zezwolenie i pójść od drzwi do drzwi”. Podkreślił również, że burmistrz ma prawo odmówić wydania pozwolenia osobie, która oświadczy, że nie jest związana z żadną organizacją. „Naszym zdaniem daje to władzom prawo do arbitralnej oceny”. Następnie dodał: „Z całym szacunkiem twierdzę, że nasza [Świadków Jehowy] działalność ma w istocie związek z fundamentalnymi zasadami wyrażonymi w Pierwszej Poprawce”.

Krótko potem prezes Sądu Najwyższego William Rehnquist zakończył posiedzenie słowami: „Sprawa zostanie rozpatrzona”. Wszystko trwało niewiele ponad godzinę. Pisemne orzeczenie, które Sąd wydał w czerwcu, miało pokazać, jak ważna była owa godzina.


[ Dodano: 2008-06-11, 19:56 ]
Cytat:
Sąd Najwyższy staje w obronie wolności słowa

DECYDUJĄCYM DNIEM był 17 czerwca 2002 roku, kiedy Sąd Najwyższy wydał pisemne orzeczenie. Jak brzmiało rozstrzygnięcie? Informowały o nim nagłówki gazet. The New York Times obwieszczał: „Sąd obala zakaz wizyt Świadków Jehowy”. Wydawana w Ohio gazeta The Columbus Dispatch donosiła: „Sąd Najwyższy unieważnia przepis o zezwoleniach”. Ukazujący się w Cleveland dziennik The Plain Dealer oznajmiał: „Wolno chodzić od domu do domu bez zgody urzędu miejskiego”. Natomiast w dzienniku USA Today można było przeczytać: „Zwycięstwo wolności słowa”.

Niekorzystne dla Świadków Jehowy decyzje sądów niższej instancji zostały uchylone stosunkiem głosów 8 do 1! Oficjalne, 18-stronicowe orzeczenie napisał sędzia John Paul Stevens. Wyrok jednoznacznie potwierdził, że Pierwsza Poprawka chroni publiczną działalność kaznodziejską Świadków Jehowy. W wydanym dokumencie Sąd wyjaśnił, że Świadkowie Jehowy nie ubiegali się o zezwolenia, ponieważ jak twierdzą, „do głoszenia upoważnia ich Pismo Święte”. Następnie powołano się na oświadczenie zawarte w przedstawionym przez nich pisemnym wniosku: „Występowanie do władz z prośbą o zgodę na głoszenie byłoby w naszym przekonaniu niemalże obrazą Boga”.

W orzeczeniu czytamy: „W minionym półwieczu Sąd unieważniał ograniczenia nakładane na chodzenie od domu do domu w celu pozyskiwania zwolenników oraz rozpowszechniania literatury. To więcej niż historyczny przypadek, że przeważająca część tych spraw dotyczyła kwestii związanych z Pierwszą Poprawką i została wniesiona przez Świadków Jehowy, którzy chodzą od domu do domu zgodnie z wymogami swej religii. Jak zauważono w sprawie Murdock przeciw Pensylwanii (...) (1943), Świadkowie Jehowy ‚utrzymują, że nauczając „publicznie i od domu do domu”, naśladują przykład Pawła (Dzieje Apostolskie 20:20). Biorą dosłownie biblijne polecenie: „Idąc na wszystek świat, każcie Ewangieliję wszystkiemu stworzeniu” (Marka 16:15). Wierzą, iż czyniąc to, są posłuszni nakazowi Bożemu’”.

W dalszej części orzeczenie po raz kolejny przywołało sprawę z 1943 roku: „Taka forma działalności religijnej w myśl Pierwszej Poprawki zasługuje na takie samo poważanie, jak nabożeństwa odprawiane w kościołach i wygłaszane z ambon. Ma takie samo prawo do ochrony, jak bardziej znane i uznane formy praktykowania religii”. Cytując orzeczenie z roku 1939, napisano: „Nakładanie cenzury przez wymaganie zdobycia licencji, co uniemożliwia wolną i niczym nieskrępowaną dystrybucję literatury, uderza w samo serce swobód gwarantowanych przez Konstytucję”.

Następnie Sąd zwrócił uwagę na istotny fakt: „Sprawy te dowodzą, że wysiłki Świadków Jehowy mające na celu zwalczanie ograniczeń w zakresie swobody wypowiedzi nie są walką o prawa wyłącznie tej społeczności”. Wyjaśniono, że Świadkowie „nie są jedynymi ‚maluczkimi’, którym zarządzenia takie jak to wydane przez władze Stratton mogą zamknąć usta”.

W orzeczeniu stwierdzono, że ów kontrowersyjny przepis „nie tylko narusza wartości chronione Pierwszą Poprawką, ale jest też zaprzeczeniem samej koncepcji wolnego społeczeństwa, gdyż nakazuje obywatelowi wpierw poinformować władze o chęci porozmawiania z sąsiadami i uzyskać na to zezwolenie. (...) Przepis wymagający posiadania zezwolenia na prowadzenie takich rozmów rażąco odbiega od naszego narodowego dziedzictwa i tradycji konstytucyjnej”. Wspomniano także o „szkodliwych następstwach nałożenia takiego wymogu”.

Groźba przestępczości

A co z argumentem, że wprowadzenie obowiązku rejestrowania się chroni przed włamywaczami oraz innymi przestępcami? Sąd orzekł: „Chociaż uważamy te obawy za uzasadnione, decyzje w poprzednich sprawach wskazują na konieczność zachowania równowagi między względami bezpieczeństwa a skutkami zarządzenia dla swobód gwarantowanych przez Pierwszą Poprawkę”.

W dalszej części można przeczytać: „Wydaje się mało prawdopodobne, by brak zezwolenia powstrzymał przestępców od pukania do drzwi i nawiązywania rozmów, o których nie wspomina zarządzenie. Mogą na przykład zapytać o drogę, poprosić o możliwość skorzystania z telefonu (...) lub też bezkarnie zarejestrować się pod fałszywym nazwiskiem”.

Powołując się na decyzję z lat czterdziestych, Sąd napisał: „Retoryka orzeczeń z czasów II wojny światowej, które wielokrotnie uchroniły współwyznawców powoda [Towarzystwa Strażnica] od postępowań sądowych, ukazuje stosunek Sądu do swobód zagwarantowanych w Pierwszej Poprawce, których dotyczy również niniejsza sprawa”.

Jak brzmiała ostateczna decyzja? „Wyrok Sądu Apelacyjnego zostaje uchylony, a sprawa skierowana do niższej instancji w celu ponownego rozpatrzenia zgodnie z powyższym orzeczeniem”.

Sprawa zakończyła się więc tak, jak to podsumowano w gazecie Chicago Sun-Times: „Sąd przyznaje rację Świadkom Jehowy”, i to stosunkiem głosów 8 do 1.

Co przyniesie przyszłość?

Co o tym zwycięstwie sądzą Świadkowie Jehowy z pobliskiego zboru w Wellsville? Z pewnością nie zamierzają patrzeć z góry na mieszkańców Stratton. Świadkowie nie żywią urazy do tych miłych ludzi. Gregory Kuhar, miejscowy Świadek, powiedział: „Wcale nie dążyliśmy do tej rozprawy. Zarządzenie władz było jednak po prostu bezprawne. Nie chodzi tu tylko o nasze dobro, ale o dobro wszystkich”.

Fakty dowodzą, że Świadkowie usilnie starali się nie prowokować mieszkańców Stratton. Gene Koontz, inny Świadek, mówi: „Ostatnio głosiliśmy w Stratton 7 marca 1998 roku — ponad cztery lata temu”. Dodaje: „Powiedziano mi, że zostanę aresztowany. W przeszłości policja wiele razy groziła nam zatrzymaniem. Kiedy poprosiliśmy o udostępnienie nam zarządzenia na piśmie, nie dostaliśmy odpowiedzi”.

Gene Koontz podkreśla: „Pragniemy zachowywać z sąsiadami pokojowe stosunki. Jeśli niektórzy nie życzą sobie naszych odwiedzin, szanujemy ich wolę. Ale inni są nastawieni przyjaźnie i chętnie rozmawiają o Biblii”.

Gregory Kuhar wyjaśnia: „Nie wnosiliśmy tego pozwu, aby zrazić do siebie mieszkańców Stratton. Chcieliśmy po prostu uzyskać prawne potwierdzenie przysługującej nam konstytucyjnej wolności słowa”.

Następnie dodaje: „Mamy nadzieję, że będziemy mogli powrócić do Stratton. Chętnie pierwszy zapukam do drzwi. Zgodnie z nakazem Jezusa musimy tam wrócić”.

Skutki orzeczenia w sprawie „Strażnica przeciw Stratton” są dalekosiężne. Po ogłoszeniu decyzji Sądu Najwyższego wielu urzędników zrozumiało, że nie można za pomocą zarządzeń utrudniać działalności kaznodziejskiej Świadkom Jehowy. Do tej pory usunięto takie przeszkody w około 90 amerykańskich miejscowościach.
Cytat:
„ŚWIADKOWIE JEHOWY ZNOWU ODNIEŚLI ZWYCIĘSTWO”

Tak wyraził się w pewnym serwisie internetowym Charles C. Haynes, uczony kierujący programami edukacyjnymi w First Amendment Center. Swój artykuł, opublikowany na stronie internetowej Freedom Forum, opatrzył tytułem „Wolność wyznania”. Czytamy tam: „W zeszłym tygodniu [Świadkowie Jehowy] odnieśli 48 zwycięstwo w Sądzie Najwyższym — to wyjątkowa seria spraw, które znacząco rozszerzyły ochronę zapewnianą wszystkim Amerykanom przez Pierwszą Poprawkę”. Jednocześnie ostrzegł: „Zapamiętajcie sobie: jeśli władze mogą ograniczyć wolność jednego wyznania, mogą to samo zrobić z innymi — nawet wszystkimi wyznaniami. (...) Oczywiście ludzie mają prawo nie słuchać i zamknąć drzwi. Ale władzom nie powinno przysługiwać prawo decydowania, komu do tych drzwi wolno pukać. Dziękujemy więc Sądowi Najwyższemu”.

Pan Haynes podsumował: „Wszyscy mamy wobec Świadków Jehowy dług wdzięczności. Choć nieraz są obrażani, przepędzani z miasta lub nawet fizycznie atakowani, dalej walczą o swoją (a zarazem naszą) wolność wyznania. Kiedy oni odnoszą zwycięstwo, wszyscy zwyciężamy”.

Cytat:
REAKCJA PRASY NA ORZECZENIE SĄDU NAJWYŻSZEGO

▪ „Sąd staje po stronie Świadków Jehowy; nie trzeba zabiegać o zgodę na głoszenie od domu do domu”

„Świadkowie Jehowy, niestrudzenie pukający do drzwi, zawsze wierzyli, że po ich stronie jest Bóg. Teraz popiera ich też Sąd Najwyższy USA” (Chicago Sun-Times, 18 czerwca 2002).

▪ „Tryumf swobody wypowiedzi”

„Kiedy następnym razem Świadkowie Jehowy przerwą ci obiad, zastanów się, czy nie powinieneś okazać im wdzięczności. Wyznanie to, mające [w USA] około miliona członków i zdecydowanie obstające przy swoich zasadach, uczyniło chyba więcej niż którekolwiek inne, by zapewnić Amerykanom wolność wypowiedzi (...).

„Dla Świadków odwoływanie się do Sądu Najwyższego nie jest niczym nowym. W przeszło 30 sprawach w ciągu z górą 65 lat skutecznie stawiali czoło tyranii większości” (USA TODAY, 18 czerwca 2002).

▪ „Chodzenie od drzwi do drzwi — konstytucyjnym prawem. Zwycięstwo Świadków Jehowy”

„W poniedziałek Sąd Najwyższy USA orzekł, iż politycy, ugrupowania religijne, harcerki i wszyscy inni mają konstytucyjne prawo chodzić w ramach swej działalności od drzwi do drzwi bez wcześniejszego uzyskania zezwolenia od miejscowych urzędników” (San Francisco Chronicle, 18 czerwca 2002).

▪ „Sąd Najwyższy: nie można zabronić Świadkom Jehowy i harcerkom pukania do drzwi”

„WASZYNGTON — Sąd Najwyższy potwierdził dzisiaj, że Konstytucja chroni prawo misjonarzy, polityków i innych ludzi do pukania do drzwi bez uprzedniego uzyskania pozwolenia od lokalnych władz (...).

„Stosunkiem głosów 8 do 1 Sąd orzekł, iż zawarta w Pierwszej Poprawce zasada wolności słowa obejmuje prawo do bezpośredniego docierania z jakimś przesłaniem do cudzych drzwi” (Star Tribune, Minneapolis, 18 czerwca 2002).
Ostatnio zmieniony przez Jamsen 2008-06-11, 19:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

Kotori0212 


Dołączyła: 11 Cze 2008
Posty: 28
Skąd: z :)))

Wysłany: 2008-06-11, 20:40   

mam pytanko.. Jak stałeś sie Świadkiem Jehowy???
_________________
Pozdro dla swistu;]




Prawdziwa przyjaźń istnieje wtedy,
gdy człowiek nie ma nic, bo wówczas przyjaźń jest jego największym skarbem..;]
 
 

Normalny 

Dołączył: 08 Cze 2008
Posty: 31
Skąd: Głogów

Wysłany: 2008-06-11, 21:12   

Jamsenie, przytaczasz jakieś rozprawy sądowe, które w ogóle nie odnoszą się do tej którą przytoczyłem w moim głównym poście. Mi chodzi o tę sprawę, która miała miejsce w latach 20-tych. Czyli około 80 lat temu, gdzie oskarżonym był Rutheford.
Poza tym skoro istnieje tyle rozpraw, to może któraś tyczy się jednego z moich argumentów. Widzę, że masz dostęp do źródeł, więc z ich pomocą zaprzecz jakoś tym "wyssanym z palca" historyjkom.
Poza tym przestań oskarżać mnie o zabieganie o przyjaźń innych forumowiczów, bo to jeden z bardziej znanych chwytów manipulacyjnych, które są od razu wyłapywane przez osobę, która zna niektóre z technik Świadków Jehowy.
A żeby nie być gołosłownym polecam publikacje "Prowadzenie rozmów na podstawie Pism", gdzie można zauważyć jaka obłuda i tania psychomanipulacja jest tam promowana. Na przykład: "Jeśli rozmawiasz z buddystą nie mów mu, że wierzysz w Boga Jehowę, bo...", albo "gdy rozmawiasz z katolikiem powiedz mu to i tamto..." Parafrazowałem, więc nie sugeruj że nie jest tak napisane, ponieważ jest to ujęte inaczej.
_________________
Otwarty umysł... i coś jeszcze...
 
 

Medard 


Wiek: 23
Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 236
Skąd: Głogów

Wysłany: 2008-06-11, 22:18   

Normalny napisał/a:
Poza tym przestań oskarżać mnie o zabieganie o przyjaźń innych forumowiczów, bo to jeden z bardziej znanych chwytów manipulacyjnych, które są od razu wyłapywane przez osobę, która zna niektóre z technik Świadków Jehowy.


:rotfl: :rotfl: :rotfl:

Zawsze mnie śmieszyło twoje przeświadczenie o tym, że znasz się na manipulacji. Popadasz w fobię i wszędzie widzisz niecne plany, złe zamiary, podwójne dno. oszczędź mi tego... błagam :rotfl: :rotfl: :rotfl:

[ Dodano: 2008-06-11, 22:25 ]
Normalny napisał/a:
A żeby nie być gołosłownym polecam publikacje "Prowadzenie rozmów na podstawie Pism", gdzie można zauważyć jaka obłuda i tania psychomanipulacja jest tam promowana. Na przykład: "Jeśli rozmawiasz z buddystą nie mów mu, że wierzysz w Boga Jehowę, bo...", albo "gdy rozmawiasz z katolikiem powiedz mu to i tamto..."


Świadkowie Jehowy starają się zbijać argumenty wielu religii. Nic zatem dziwnego, że nauczają o tym, jak rozmawiać z wyznawcami poszczególnych religii. Przecież Bez sensu byłoby gdyby Świadek Jehowy starał się przekonywać Buddystę, że trójca święta nie istnieje, bo buddysta nie wierzy w trójcę. Tak samo bez sensu byłoby przekonywanie Katolika, że bogowie hindusów są fałszywi, ponieważ katolicyzm zakłada, to że wielobóstwo - pogańscy bogowie - jest fałszywe... Nic zatem dziwnego, że nauczają o tym, jak rozmawiać z wyznawcami poszczególnych religii. Zrozum to wreszcie i nie dopatruj się wszędzie teorii spiskowych i niecnych planów...
_________________
[podpis niezgodny z regulaminem forum]
Ostatnio zmieniony przez Medard 2008-06-11, 22:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

Jamsen 


Dołączył: 26 Kwi 2007
Posty: 161

Wysłany: 2008-06-12, 00:23   

Normalny napisał/a:
Poza tym przestań oskarżać mnie o zabieganie o przyjaźń innych forumowiczów,
Nie oskarżam cię o zabieganie o przyjaźń, ale o udawanie przyjaciela.

tak oto można streścić twój post:
- podajesz się za zainteresowanego religią Świadków Jehowy
- w zasadzie sie zgadzasz z ich wierzeniami, ale masz pytania
- rozmawiasz ze swoim kolegą będącym Świadkiem Jehowy
- wzbudzasz w nim wątpliwości
- wasze stosunki sie psują, a ty...

...na publicznym forum dobrodusznie wyjawiasz, co było tego powodem przytaczając wątpliwości, jakie miałeś, szczegół po szczególe.

Przy okazji udajesz, że nadal oczekujesz odpowiedzi, chociaz to nie sa pytania, tylko oszczerstwa.

I może jakis forumowicz dał sie nabrać na szczerość twoich intencji...

[ Dodano: 2008-06-12, 00:24 ]
Medard napisał/a:
Uważam, że niektóre kwestie, które podniosłeś - oskarżenia - są warte rozpatrzenia i wciąż czekam aż Jamsen coś na ten temat napisze.
Nie doczekasz się.

[ Dodano: 2008-06-12, 07:59 ]
Może tylko jedno...
Normalny napisał/a:
Nie uwierzę w bajkę, że skoro umiera w rodzinie Świadków kilkuletnie dziecko, to oznaczało, iż Bóg je umiłował
Faktycznie to bajka, którą zresztą sam wymyśliłeś, bo nikt ze Świadków Jehowy tak nie twierdzi.

Może ci sie pomyliło ze śmiercią dziecka katolickiego, na pogrzebie którego mówi się: "powiększył grono aniołków" lub "Bóg tak chciał".
 
 

Medard 


Wiek: 23
Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 236
Skąd: Głogów

Wysłany: 2008-06-12, 14:25   

Jamsen napisał/a:
Nie doczekasz się.


Szkoda. ale mogę tylko prosić o podanie przyczyny, przez którą nie uczynisz tego?
_________________
[podpis niezgodny z regulaminem forum]
 
 

Normalny 

Dołączył: 08 Cze 2008
Posty: 31
Skąd: Głogów

Wysłany: 2008-06-12, 14:25   

Daj spokój Jamsen z tą przyjaźnią. Gdybym chciał kolegę oczernić podałbym jego imię, nazwisko i adres, a tak facet jest w 100 procentach anonimowy.
Poza tym ja nie udaję, że czekam na odpowiedzi i sądzę, że nie jestem jedyny, który na takowe wyczekuje.
Ale jeśli nie odpowiesz (jako Świadek Jehowy), będzie to jednoznaczne.
_________________
Otwarty umysł... i coś jeszcze...
 
 

Medard 


Wiek: 23
Dołączył: 19 Maj 2008
Posty: 236
Skąd: Głogów

Wysłany: 2008-06-12, 14:28   

Normalny napisał/a:
Ale jeśli nie odpowiesz (jako Świadek Jehowy), będzie to jednoznaczne.


dopóki nie poda przyczyny, dlaczego nie chce odpowiedzieć na twoje zarzuty, nie będzie można powiedzieć czy to jest jednoznaczne.
_________________
[podpis niezgodny z regulaminem forum]
 
 

Jamsen 


Dołączył: 26 Kwi 2007
Posty: 161

Wysłany: 2008-06-12, 16:00   

Normalny napisał/a:
a tak facet jest w 100 procentach anonimowy.
Śmiem wątpić, czy w ogóle istnieje, ale mniejsza juz z tym :-)

[ Dodano: 2008-06-12, 16:02 ]
Medard napisał/a:
dopóki nie poda przyczyny, dlaczego nie chce odpowiedzieć na twoje zarzuty, nie będzie można powiedzieć czy to jest jednoznaczne.
Już napisałem...
Cytat:
Jednak nie widzę sensu ustosunkowywać się do wypowiedzi Normalnego.
Cóż ja mogę na ten temat powiedzieć?
Nic.

On widocznie zna historię Świadków Jehowy lepiej ode mnie.
Dodam, że nie żyłem w tamtych czasach, a nie mam powodów ufać bardziej Normalnemu niż Świadkom Jehowy.

[ Dodano: 2008-06-12, 16:07 ]
Poza tym wolałbym mieć to w formie pytań, a nie twierdzeń mających znamiona niepodważalności, z zastrzeżeniem, że w wypadku pytania "czy to prawda?", w większości przypadków odpowiedziałbym: "nie".
Ciężar udowadniania pozostawiam oskarżycielowi.
Ostatnio zmieniony przez Jamsen 2008-06-12, 16:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

wciselko 


Dołączyła: 11 Sty 2008
Posty: 293
Skąd: Z Polski.

Wysłany: 2008-06-12, 20:15   

Mam pytanie odbiegajac od tego calego zamieszania z normalnym.
Czy dokonanie aborcji jest grzechem w oczach SJ ? nie mowie tu o aborcji nielegalnej w naszym kraju... Ale mowi tu w 3 przypadkach, gwalt lub kazirodztwo, zagrozonne zycie dziecka, zagrozony plod. (czy jakos tak)
_________________
"Coco jumbo i do przodu – to moje hasło."
 
 
 

Jamsen 


Dołączył: 26 Kwi 2007
Posty: 161

Wysłany: 2008-06-12, 21:17   

Artykuł ukazał się w Straznicy z 1976 roku.
Cytat:
● Czy poważne zagrożenie zdrowia usprawiedliwia zabieg przerwania ciąży?

Sprawa ta wprawdzie wiąże się ściśle z głęboko sięgającymi uczuciami i troskami ludzkimi, ale doskonała rada Boża wskazuje, że potencjalne niebezpieczeństwo zagrażające matce lub dziecku nie usprawiedliwia przerywania ciąży.

Zapatrywania ludzi na ten temat bywają bardzo różne, a często nawet przeciwstawne. Podstawą zaś poglądu biblijnego jest szacunek dla życia. Życie człowieka zarówno pochodzi od Boga, jak i służy zamierzeniu Bożemu (Rodz. 1:27; Joba 33:4; Ps. 100:3-5). W treści całej Biblii odzwierciedla się głęboki szacunek, z jakim Bóg traktuje życie. Kierując się miłością, każe On również ludziom, by cenili własne życie oraz szanowali i uważali za święte życie innych osób. Kto nie bacząc na prawo Boże odbierał życie innemu człowiekowi, choćby to było dziecko w łonie matki, tego pociągano do odpowiedzialności i uznawano za winnego. — Rodz. 9:5, 6; Wyjścia 21:14, 22-25.

Nie można zaprzeczyć, że czasem brzemienna niewiasta staje wobec poważnego niebezpieczeństwa. Jakaś choroba, na przykład cukrzyca albo nadciśnienie lub inna dolegliwość sercowo-naczyniowa, może lekarza szczerze troszczącego się o zdrowie pacjentki skłonić do wniosku, że zagrożone jest jej życie. Przedkłada jej wtedy alternatywę: „Albo przerwanie ciąży, albo pani umrze”. Spędzenie płodu bywa też zalecane, kiedy się wydaje, że oczekiwane dziecko może się urodzić niewidome lub zniekształcone, jak to się zdarza, gdy matka w czasie ciąży zachoruje na różyczkę. Niektórzy potrafią w takiej sytuacji nawet wysuwać argument, że przerwanie ciąży byłoby w gruncie rzeczy dowodem szacunku dla życia. Nie pomniejszając bynajmniej powagi takich problemów ani w niczym nie ujmując szczerości intencji tych, którzy zalecają doprowadzenie do poronienia, należy jednak mieć na uwadze zarówno życie matki, jak i życie dziecka.

Nie ma obecnie doskonałej ciąży, ponieważ wszyscy ludzie są niedoskonali (Rzym. 5:12). Wskutek tego każda brzemienna niewiasta ponosi pewne ryzyko; smutnym faktem jest, że niektóre kobiety, nawet zdrowe, umierają podczas ciąży lub porodu (Rodz. 35:16-19). Czy każdą ciążę należy przerywać, ponieważ istnieje ryzyko zagrażające zdrowiu lub życiu matki? Rzecz oczywista, że nie. Prawda, że w niektórych wypadkach niebezpieczeństwo jest większe niż zazwyczaj, bądź to z powodu wieku, bądź stanu zdrowia matki. Czyż jednak większość kobiet nie przeżywa porodu, w tym także wiele zagrożonych więcej niż przeciętnie? A trzeba też przyznać, że choćby lekarz miał najlepsze intencje, jego diagnoza może być błędna. Jakże więc człowiek, który uznaje Boży pogląd na świętość życia, mógłby dojść do wniosku, że potencjalne niebezpieczeństwo usprawiedliwia przerwanie ciąży? Czy należy zniszczyć rozwijające się życie dziecka tylko z powodu tego, co by się mogło wydarzyć?

Podobnie przy każdej ciąży zachodzi możliwość, że dziecko urodzi się upośledzone lub zdeformowane. „Mniej więcej co 14 niemowlę rodzi się z zaburzeniami genetycznymi; zasięg ich waha się od cukrzycy (...) do beznadziejnych kalek, które żyją tylko kilka dni” („New York Times Magazine” z 8 września 1974 r., str. 100). Czy takie potencjalne ryzyko powinno nasuwać wniosek, że każdej ciąży należałoby położyć kres przez jej przerwanie? Absolutnie nie!

Tutaj również w niektórych wypadkach ryzyko urodzenia dziecka z wadami bywa większe niż zazwyczaj. Zdaje się tak być na przykład wówczas, gdy matka ma ponad czterdzieści lat lub gdy zażywała jakieś leki o silnym działaniu albo nabawiła się we wczesnym okresie ciąży choroby mogącej uszkodzić organizm płodu. Jakieś 10 do 15 procent dzieci urodzonych z matek, które w czasie pierwszych dwunastu tygodni brzemienności zaraziły się różyczką, wykazuje takie czy inne szkodliwe skutki tej choroby, dające się zaobserwować w pierwszym roku życia. (Oczywiście oznacza to zarazem, iż u 85 do 90 procent takich dzieci nie ma tego rodzaju upośledzenia). Ale na jakiej podstawie człowiek, który ma duży szacunek dla życia, mógłby twierdzić, że samo potencjalne ryzyko uszkodzenia organizmu dziecka usprawiedliwia przerwanie jego życia?

Fakt, że takie niebezpieczeństwo należy traktować zaledwie jako jedną z ewentualności, dobrze ilustruje przeżycie pewnej mieszkanki Afryki Południowej. Zanim się przekonała, że jest w ciąży, otrzymała zastrzyk przeciw jakiemuś schorzeniu nerek. Później lekarz oświadczył jej, że należy się liczyć z możliwością, iż dziecko będzie albo niedorozwinięte umysłowo, albo zewnętrznie mocno zdeformowane; stanowczo więc zalecał jej spędzenie tego płodu. Kiedy dana niewiasta dowiedziała się od Świadków Jehowy, co Biblia mówi o szacunku dla życia, nie zgodziła się na usunięcie ciąży. Zrozumiała, że nawet gdyby jej dziecko miało jakieś wady, Jehowa w nadchodzącym nowym porządku rzeczy może je usunąć (Zobacz Izajasza 35:5, 6 oraz Apokalipsę 21:4). A jaki był wynik? Urodziła zdrową dziewczynkę. Ale choćby jej córka została dotknięta nieszczęściem i wymagała specjalnej troski lub opieki, czy podważałoby to słuszność decyzji, by pozwolić jej żyć z szansą uzyskania życia wiecznego?

Zatem niewiasta, której zaleca się zabieg przerwania ciąży ze względu na niebezpieczeństwo zagrażające zdrowiu lub życiu jej albo jej dziecka, powinna sobie utrwalić w pamięci biblijny pogląd na tę sprawę. Potencjalne, czyli możliwe niebezpieczeństwo, chociażby poważne, nie usprawiedliwia przejęcia inicjatywy w swoje ręce i rozmyślnego przerwania życia dziecka, znajdującego się w łonie matki. Powzięcie decyzji zgodnej z Pismem Świętym będzie wymagało prawdziwej wiary i odwagi, ale będzie to z pewnością decyzja słuszna, która znajdzie trwałą aprobatę u Jehowy.
Cytat:
Niekiedy leczenie choroby, takiej jak rak szyjki macicy, pociąga za sobą śmierć rozwijającego się płodu. Bywa to jednak nieunikniony skutek uboczny leczenia; przerwanie ciąży nie stanowi składnika metody leczenia ani nie jest jej celem. Podobnie w niektórych wypadkach zapłodnione jajo wszczepia się w jajowód i w nim zaczyna rosnąć zamiast w macicy. Taka pozamaciczna ciąża nie może się w pełni rozwinąć w małym jajowodzie; z czasem kończy się na pęknięciu jajowodu i śmiercią płodu. Jeżeli ten stan zostanie stwierdzony zawczasu, lekarze zazwyczaj leczą go, usuwając zajęty jajowód, zanim ten pęknie. Chrześcijanka, u której stwierdzono ciążę jajowodową, ma prawo zadecydować, czy zgodzi się na taką operację. Normalnie niewątpliwie wolałaby ponieść każde ryzyko związane z ciążą, byleby jej dziecko żyło. W wypadku jednak ciąży pozamacicznej staje przed bardzo poważnym ryzykiem, a nie ma żadnych szans utrzymania płodu przy życiu i urodzenia dziecka.

Ten ukazał się w Strażnicy z 1990 roku.
Cytat:
Katolicy a przerywanie ciąży

Minęło już prawie 10 lat od przeprowadzenia we Włoszech referendum w sprawie przerywania ciąży, zakończonego porażką Kościoła katolickiego. Jednakże w dokumencie opublikowanym ostatnio przez biskupów włoskich, hierarchia katolicka ponownie podkreśla, że „niewyrażanie zgody na przerwanie ciąży, a nawet na zwykły w tym współudział, stanowi obowiązek moralny, zakorzeniony w prawie wypisanym na sercu każdego człowieka i potwierdzony przez kościół w jego ustawodawstwie, które karze ekskomuniką chrześcijan dokonujących aborcji lub w niej współuczestniczących”.

A co o przerywaniu ciąży myślą Włosi? Niedawna ankieta obejmująca 2040 osób wykazała, że wbrew poleceniom kościoła, dopuszczają aborcję w 4 wypadkach: (1) Jeżeli ciąża zagraża życiu matki, 83 procent ankietowanych opowiada się za przerwaniem ciąży. (2) Gdy istnieje ryzyko zniekształcenia płodu, za zabiegiem jest 76,3 procent. (3) Jeśli zagrożone jest zdrowie kobiety, aborcję popiera 71,1 procent. (4) Jeżeli do ciąży doszło w wyniku gwałtu, 55,2 procent uważa, że jej przerwanie powinno być dozwolone. Ponad jedna czwarta Włochów akceptuje spędzenie płodu „we wszystkich sytuacjach, w jakich kobieta sobie tego życzy” — podaje gazeta La Repubblica. Ocenia się, że co roku we Włoszech przeprowadza się legalnie i nielegalnie 300 000 takich zabiegów.

Z powyższego wynika, że w tych intymnych sprawach duchowieństwo katolickie nie potrafiło udzielić wiernym stosownych wskazówek biblijnych, których mieliby przestrzegać. Tymczasem prawdziwych chrześcijan pouczono, co na ten ważny temat mówi Pismo Święte. Z szacunku dla wysokich wymagań moralnych w nim zawartych, nie zgadzają się na przerywanie ciąży w żadnej ze wspomnianych czterech sytuacji (Wyjścia 21:22-25; zob. też Psalm 139:14-17; Jeremiasza 1:5).


[ Dodano: 2008-06-12, 21:28 ]
Artykuł ukazał się w Przebudźcie się! z 1996 roku
Cytat:
Zajrzeć do łona

OD NASZEGO KORESPONDENTA W AUSTRALII

DZIĘKI zaawansowanym badaniom prenatalnym lekarze potrafią dziś z coraz większą dokładnością rozpoznać wiele upośledzeń fizycznych i umysłowych, jakimi może być dotknięte nie narodzone dziecko. Najczęściej posługują się ultrasonografią i amniocentezą.

Ultrasonografia to nieinwazyjna metoda wykorzystująca niesłyszalne dla człowieka fale dźwiękowe o dużej częstotliwości, dzięki którym można uzyskać komputerowy obraz dziecka w łonie matki. Amniocenteza polega na pobraniu igłą próbki płynu owodniowego, w którym jest zanurzone dziecko, i poddaniu tego płynu analizie chemicznej pozwalającej rozpoznać wady płodu, takie jak zespół Downa.

Dostęp społeczeństwa do tego rodzaju technik medycznych i idąca za nim selektywna aborcja wywołuje — jak kamień ciśnięty w wodę — wielkie poruszenie w środowisku lekarskim, związane z etycznym aspektem sprawy. Niestety, system wartości uznawany w tym świecie nie stanowi mocnej podstawy do rozwiązywania problemów natury moralnej i etycznej. Przypomina raczej rozchybotaną tratwę na wzburzonych falach.

Selektywna aborcja, możliwa dzięki postępom techniki, w niektórych krajach wyprzedziła ustawodawstwo. Jak wynika z 13 sondaży przeprowadzonych w ciągu ostatnich 15 lat w USA, od 75 do 78 procent respondentów konsekwentnie opowiada się za przyznaniem kobiecie prawa do usunięcia ciąży, jeśli wiele wskazuje na poważne upośledzenie dziecka. W niektórych państwach samo „przypuszczalne kalectwo” wystarcza do uznania zasadności aborcji.

Niedawno w Australii pewna matka wygrała proces przeciwko lekarzowi, który nie rozpoznał, że na początku ciąży zachorowała na różyczkę. Choroba ta u kobiet we wczesnym okresie ciąży może spowodować znaczną deformację płodu. Wspomniana matka utrzymywała, iż niekompetencja lekarza pozbawiła ją możliwości dokonania aborcji.

Etyczne i prawne następstwa tego procesu skomentowała na łamach miesięcznika Queensland Law Society Journal z kwietnia 1995 roku Jennifer Fitzgerald, zajmująca się analizą prawa: „[Kobieta ciężarna] musi nie tylko rozstrzygnąć, czy chce urodzić dziecko, ale też zadecydować, jakie dziecko chce urodzić”. Następnie pyta: Jakie wady płodu stanowią dostateczną podstawę do legalnego usunięcia ciąży? „Zajęcza warga, rozszczep podniebienia, zez, zespół Downa, rozszczep kręgosłupa?” W niektórych częściach świata decyduje o tym płeć dziecka, zwłaszcza jeśli jest ono dziewczynką!

„Niedotykalni” w łonie matki?

Jakie znaczenie dla losu nie narodzonych dzieci będzie miał fakt, że naukowcy odkrywają tajemnice ludzkiego genomu i że potrafią coraz dokładniej wejrzeć w łono matki? Czy dzieci z drobniejszymi wadami nie będą eliminowane? W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat obserwuje się nie spadek, lecz wzrost liczby aborcji. Ta narastająca fala sztucznych poronień oraz towarzyszące im sprawy sądowe — takie jak wspomniany proces — wywołują niepokój lekarzy. Jest więc rzeczą zrozumiałą, że sytuacja może ich zmusić do przyjęcia bardziej obronnej postawy, co by na przykład oznaczało, iż będą żądać przeprowadzania pewnych badań nie tyle dla dobra matki i dziecka, ile dla własnej ochrony. W konsekwencji, jak pisze pani Fitzgerald, „zapewne wzrośnie liczba badań prenatalnych, a wraz z nimi liczba selektywnych aborcji”. W ten sposób powstanie „system przypominający kasty, w którym ‚niedotykalni’ stają się ‚zbędni’” — dodaje autorka.

A co wtedy, gdy matka urodzi upośledzone dziecko, mimo że dawano jej sposobność — albo nawet zachęcano — do usunięcia ciąży? „Być może przyjdzie taki czas”, mówi J. Fitzgerald, „kiedy rodzice usłyszą, że nie powinni oczekiwać pomocy w opiece nad upośledzonymi dziećmi, ponieważ chcieli je mieć, choć mogli wybrać aborcję”.

Nie wolno też lekceważyć wpływu selektywnych aborcji na odczucia ludzi dotkniętych jakimś kalectwem. Czy w społeczeństwie, które nie dopuszcza do narodzin dzieci z wadami, takie osoby nie utwierdzą się w przekonaniu, że są dla innych ciężarem? Czy nie będzie im jeszcze mocniej dokuczać niskie poczucie własnej wartości?

Zjawisko odrzucania przez współczesne społeczeństwo nie narodzonych dzieci, przypominające usuwanie wybrakowanych części z linii produkcyjnej, pasuje do biblijnego opisu ludzkich postaw w „dniach ostatnich” tego nikczemnego świata. W Piśmie Świętym zapowiedziano, że ludzie w ogromnej mierze będą „wyzuci z naturalnego uczucia” (2 Tymoteusza 3:1-5). Użyte w tym miejscu greckie słowo ástorgoi odnosi się do naturalnych więzi łączących członków rodziny, takich jak miłość matki do dzieci.

Ludzie ze świata, zdezorientowani, ‛miotani jakby przez fale oraz unoszeni tu i tam każdym wiatrem nauki’, zasadniczo się różnią od osób kierujących się niezawodnym Słowem Bożym (Efezjan 4:14). Biblia niczym kotwica dla duszy pomaga nam w burzliwych czasach zachować stanowczą i niezachwianą postawę moralną (porównaj Hebrajczyków 6:19). Chociaż więc chrześcijanie rozumieją, że może nastąpić samoistne poronienie poważnie zniekształconego płodu, to sama myśl o zaglądaniu do łona w celu stwierdzenia, czy dziecko jest na tyle zdrowe, by warto je było urodzić — budzi w nich odrazę. (Porównaj 2 Mojżeszową 21:22, 23, Bg).

W postanowieniu zachowania niezłomnej postawy umacnia chrześcijan Boża obietnica co do czasu, kiedy „żaden mieszkaniec nie powie: Jestem chory” (Izajasza 33:24; 35:5, 6). Tak więc choć obecnie osoby upośledzone napotykają trudności, a ich opiekunowie muszą okazywać ofiarność, to jednak „dobrze powodzić się będzie tym, którzy się boją Boga” (Kaznodziei 8:13).
Cytat:
Nie oznacza to oczywiście, że poddanie się badaniom służącym ustaleniu stanu zdrowia nie narodzonego dziecka jest z chrześcijańskiego punktu widzenia niewłaściwe. Wiele powodów, dla których lekarze zlecają wykonanie takich badań, nie koliduje z Pismem Świętym. Jednakże pewne metody mogą być groźne dla dziecka, toteż warto porozmawiać o tym z lekarzem. Poza tym gdy przeprowadzone badania wykażą, że płód ma poważne wady rozwojowe, w niektórych krajach chrześcijańscy rodzice mogą być nakłaniani do przerwania ciąży. Warto więc już wcześniej zastanowić się, jak w takiej sytuacji bronić zasad biblijnych.
Ostatnio zmieniony przez Jamsen 2008-06-12, 21:21, w całości zmieniany 2 razy  
 
 

wciselko 


Dołączyła: 11 Sty 2008
Posty: 293
Skąd: Z Polski.

Wysłany: 2008-06-13, 00:23   

Ok. Skomentuje to bo mnie do tego sprowokowales swoja dluga i obszerna wypowiedzia. To jest dla mnie niepojete. Jesli zycie matki jest powaznie zagrozone? To dlaczego zycie plodu jest wazniejsze? I cos ci powiem. Moim zdaniem to jest przyklad czegos co juz powiedziales
Jamsen napisał/a:
„wyzuci z naturalnego uczucia” (2 Tymoteusza 3:1-5)


A co jesli chodzi o tabletki zwane potocznie pomen? To antykoncepcja jest dozwolona?
_________________
"Coco jumbo i do przodu – to moje hasło."
 
 
 

Kotori0212 


Dołączyła: 11 Cze 2008
Posty: 28
Skąd: z :)))

Wysłany: 2008-06-13, 16:26   

hm... pytałam coś się.. Od zawsze byłeś Świadkiem? Czy poprostu od kilku lat???
_________________
Pozdro dla swistu;]




Prawdziwa przyjaźń istnieje wtedy,
gdy człowiek nie ma nic, bo wówczas przyjaźń jest jego największym skarbem..;]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: