Wiek: 16 Dołączyła: 21 Maj 2008 Posty: 26 Skąd: Zduńska Wola
Wysłany: 2008-05-23, 22:57
To jest tak ze jeden bedzie tylko chciał jak najszybciej
to odbębnic...
a inny ksiądz zeby ci jescze na złosc zrobic da ci 2 litanie i nara..:/
_________________ Nie mam już w sobie ani trochę krzty pasji, więc pamiętajcie lepiej jest szybko wypalić się niż znikać powoli. Pokój, miłość, empatia.
Wiek: 19 Dołączyła: 20 Sie 2006 Posty: 244 Skąd: ^^
Wysłany: 2008-05-23, 23:25
Ostanio trafilam na dziwnego ksiedza, w ogole mam dziwne odczucia po tej spowiedzi. Zawsze zostawiam sobie te najgorsze grzechy na sam koniec. Ale ostatnio w polowie przerwał ta cala moja litanie i zaczal wyglaszac te swoje nauki .. no i teraz niewiem czy to tak jakbym je zataila?
Ostanio trafilam na dziwnego ksiedza, w ogole mam dziwne odczucia po tej spowiedzi. Zawsze zostawiam sobie te najgorsze grzechy na sam koniec. Ale ostatnio w polowie przerwał ta cala moja litanie i zaczal wyglaszac te swoje nauki .. no i teraz niewiem czy to tak jakbym je zataila?
Ja też tak robię. Moim zdaniem to wina kapłana, ale nie zaszkodzi jeszcze raz się wyspowiadać z tych grzechów. to tak jakbyś zapomniała o którymś grzechu. Możesz normalnie przyjmować Komunię, ale musisz się z niego jeszcze wyspowiadać przy następnej spowiedzi.
nie bylem 8 lat ostatnio cos mi moja mama gledzi ze powinienm piojsc itd. sam nie wiem jak mam wysluchiwac jakis bzdurnych argumentow jakiegos przyglupa ktory bedzie sie polgodziny wypytywal czy niegzrebalem sobie czasem w spodniach to na dziendobry mnie odrzuca
Do spowiedzi kiedyś chodziłam częściej. Teraz chodzę jak są rekolekcje albo średnio raz na miesiąc, dwa. To zależy. Nie lubię chodzić do księdza, który mnie zna. Miałam tylko dwa razy w życiu takich spowiedników, u których spowiedź była inna, jakby lepsza. Szczególnie nigdy nie zapomnę mojej spowiedzi w Częstochowie, gdzie spowiadałam sie przed maturą. Dopiero tamtemu księdzu odważyłam się zadać pytania, które ciążyły mi od dawna. Trochę zmienił moje podejście do śmierci itp. spraw i rozwiązał problemy, z którymi męczyłam się rok. Bo ksiądz w mojej parafii spowiada "ilościowo" i w ogóle nie można z nim pogadać ot tak...
_________________ "Śniada cera, kocie oczy z tęczówkami w kolorze gorzkiej czekolady, nieduże, pełne usta i burza czarnych włosów. [...] Na dodatek szczęściara chrzani odchudzanie. Bezczelnie wcina wszystko, na co ma tylko ochotę...", bo "W życiu piękne są tylko chwile..."
Będę wieczorem....
Tylko Bóg może odpuszczać grzechy;
należy je wyznawać bezpośrednio Bogu (tzw.
spowiedź serca) i bliźnim, wobec których zawiniliśmy,
i prosić ich o wybaczenie (Mt 6. 6–12;
9. 2–3; Dz 8. 22)
Dołączyła: 07 Paź 2006 Posty: 3844 Skąd: z doliny muminkow
Wysłany: 2008-09-12, 21:33
Popierwsze nie rozumiem, jak mozna sie podniecac czy w jedna czy w druga strone zwykla rozmowa. Nie rozni sie ona niczym wlasciwie od zwierzaniu sie przyajciolce czy luznej rozmowie przy piwie.
Co mozna w niej przezywac?
Chyba jedynie bol kolan i ng gdy trzeba czekac by jakis gruby pan poswiecil nam chilke. Nie mowiac ze tylko co 70 tak naprawde pokutuje za tych co sie sowiadali. Inni mysla o dupie maryni. I nie uwierze ze jest inaczej.
Mokra, to nie znasz ludzi...
Ja znam całą masę świętych ludzi. Dla mnie świętym jest ten, kto gdy zgrzeszy dzień po spowiedzi ma odwagę iść zaraz znów wyznać swe grzechy. To jest prawdziwy żal.
Czasem możemy się martwić, czy nasz żal był odpowiedni i czy grzechy zostały nam odpuszczone. Tak. Bo samo postanowienie, że chcę się wyspowiadać i zerwać z tym co było juz jest odpowiednim żalem. No chyba, że ktoś się spowiada, bo musi, czy ktoś my karze, czy tak wypada...
Dołączyła: 07 Paź 2006 Posty: 3844 Skąd: z doliny muminkow
Wysłany: 2008-09-13, 17:08
Tak na pewno uwierze ze swieci licza swoje gzrechy i ciagle sie spowiadaja -.-'
czyli swietosc wg was to glownie spowoedz, bo wg waszej teorii ktos taki nie ma nawet czasu pierdnac bo ciagle sie spowiada
Ehh Mokra... czemu wszystko nad interpretujesz. Człowiek święty unika grzechu, ale jeśli zgrzeszy - jak najszybciej stara się wrócić na dobrą drogę.
"Ludzką rzeczą jest upadać - świętą powstawać"
Dołączyła: 07 Paź 2006 Posty: 3844 Skąd: z doliny muminkow
Wysłany: 2008-09-13, 22:34
nie, po smierci jest koniec lub rodzimy sie w innym wcieleniu, nie mowie tu o reinkarnacji bo to zueplnie mi nie podchodzi, nie mowiac o dodatkowym pieprzeniu czemu i wco itp.
Ludzie maja wnetrze, a ze lubia nazywac rzeczy nazwali je dusza.
_________________ Bobek <3
uuu aaa yyy
*faris
Dołączyła: 26 Lis 2006 Posty: 1919 Skąd: sercem z L.
Wysłany: 2008-09-14, 11:55
Mokra napisał/a:
nie, po smierci jest koniec
A umarłaś już, że wiesz, że to koniec?
Mokra napisał/a:
Tak na pewno uwierze ze swieci licza swoje gzrechy i ciagle sie spowiadaja -.-'
Święty to po prostu człowiek nawrócony...
_________________ Muminki Cię śledzą...
zabiją...
i zjedzą!
Mumiiiiinki!
„Kościół zawsze nauczał, że każdy grzech, bez względu na to, jak jest ciężki, może być odpuszczony” (R. C. Broderick, The Catholic Encyclopedia [opatrzona nihil obstat oraz imprimatur], Nashville, Tennessee 1976, s. 554).
W Biblii zaś czytamy:
Hebrajczyków 10:26 (BT): „Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za grzechy”.
Cóż ma więc tu do rzeczy udział jakiegoś księdza - niedoskonały człowiek, który często po spowiedzi wielu biegnie sam do grzechu?
A przecież ich możliwość odpuszczania jest żadna. To fikcja.
Marka 3:29 (BT): „Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego”.
Jedynie modlitwa bez udziału pośrednika do Boga i prośba o wybaczenie poparta uczynkami odpowiadającymi skrusze.
Spowiednik często każe penitentowi odmówić dla pokuty szereg razy „Ojcze nasz” lub „Zdrowaś Maryjo”. Cóż to za nierozsądne działanie!!!
Mateusza 6:7 (BT): „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi [bezmyślnie coś powtarzając] jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani”.
Uczynki i posłuszeństwo.
Mateusza 6:8-12 (BT): „Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, (...) przebacz nam nasze winy”. (
Biblia nigdzie nie nakazuje modlić się do Marii lub za jej pośrednictwem.
Stale pamiętajmy o tych słowach:
Rzymian 12:9 (BT):
„Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem”.
I nie grzesz.
Jednak trzeba by wiedzieć coś więcej na temat grzechu =chybianie celu!
_________________ "Bojaźń przed Jehową jest początkiem poznania. Mądrością i karnością gardzą tylko głupcy"(Przysłow 1:7).
Miłujący prawdę, mylisz sie i to bardzo w swoich wywodach i nie znasz podstawowych pojęć. Po pierwsze nie dla pokuty, ale za pokutę, a to różnica. To nie jest w sensie, że przebłaganie. Wiecie co to jest pokuta? Jest to nasze nawrócenie i siły do trwania w dobrym, by zbliżyć sie przez to do Boga...
Dwa. A kto się modli do Maryi? Jedynie za pośrednictwem Maryi. "Módl się za nami grzesznymi" My prosimy Maryję, by wstawiała się do Boga za nami. Nawet nie znamy sensu modlitwy odmawianej codziennie.
Cytat:
„Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za grzechy”.
W tym fragmencie nie ma mowy o znanym wszystkim grzechu ciężkim, ale o grzechu odstępowania od wiary, czyli tzw. apostazji.
Cytat:
=„Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego”.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - własciciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialnosci za tresc wypowiedzi zamieszczanych przez uzytkownikow Forum.
Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osob trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna.