Forum Dyskusyjne :: (ręceprecz odtybetu) :: Śmierć kliniczna
Profesjonalne pozycjonowanie strony internetowej.

FAQ  Wyszukiwarka  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj  Album

Forum Dyskusyjne Strona Główna » Ogólne » Wiara » Śmierć kliniczna

Śmierć kliniczna
Autor Wiadomość

koles

Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 274

Wysłany: 2006-08-04, 22:12   Śmierć kliniczna

Witam, jest moze ktoś kto przeżył śmierć kliniczną? ja oglądałem czasami programy o tej tematyce i tam były różne "wersje" jak to jest? ale ja chciałbym się dowiedzieć jak to jest naprawdę. Proszę o wypowiedzi
 
 

Pushy 
I'll be your angel

Dołączyła: 02 Sie 2006
Posty: 167

Wysłany: 2006-08-26, 16:37   

Ja czegoś takiego nie przeżyłam (i nie chcę), ale przyjaciółka mojej mamy owszem. Opowiadała, że najpierw było ciemno. A ona czuła się świetnie, było jej tak błogo, dobrze, że ona wolała tam zostać, nie chciała wracać do rzeczywistości.Potem zobaczyła jasne światło (podobno wszyscy którzy przeżywają śmierć kliniczną je widzą) . I tam, w tej jasności stali wszyscy, których znała (tzn ci którzy już umarli). Witali ją serdecznie, uśmiechali się do niej. Potem podeszła do niej jej niedawno zmarła przyjaciółka i powiedziała, że jeszcze nie jest jej czas, że powinna wrócić do żywych. I mimo,iż protestowała, to wszystko znikło. Znikł tunel, jasność ,znajomi. A ona się po prostu obudziła. Niezłe, nie?
_________________
Granicy serca nie przekroczysz bez paszportu wzajemności...
 
 

Świeta 
obrazki są


Wiek: 22
Dołączyła: 25 Gru 2005
Posty: 1627
Skąd: poznań

Wysłany: 2006-08-27, 19:58   

Pushy napisał/a:
Ja czegoś takiego nie przeżyłam (i nie chcę), ale przyjaciółka mojej mamy owszem. Opowiadała, że najpierw było ciemno. A ona czuła się świetnie, było jej tak błogo, dobrze, że ona wolała tam zostać, nie chciała wracać do rzeczywistości.Potem zobaczyła jasne światło (podobno wszyscy którzy przeżywają śmierć kliniczną je widzą) . I tam, w tej jasności stali wszyscy, których znała (tzn ci którzy już umarli
jak slysze opowiesci o ciemnosci i jasnym swiatelku, to cholera mnie bierze. Z drugiej strony zastanawia mnie to, czy jest to przypadek ,ze wszyscy widza to samo, czy jest to po prostu zwykla zmowa, bo ktos wczesniej puscil ta wresje. Tak czy owak, podchodze do tego sceptycznie, choc wizja i mrzonki dotyczace spotkania tych, ktorych sie bardzo kiedys kochalo jest bardzo kuszaca. Az za bardzo.
_________________
"I always feel like somebody's watching me
And I have no privacy
I always feel like somebody's watching me
Who's playing tricks on me?"
 
 

Anii09 
PaDfOoT :P


Dołączyła: 01 Wrz 2006
Posty: 391
Skąd: *<CK>*

Wysłany: 2006-09-14, 18:44   

nie wiem czy to prawda czy poprostu tym osobom zdaje sie ze tak było ale po takim zdarzeniu jak wiedzą co ich czeka po śmierci to pewnie jush się jej nie obawiają
_________________
Grzeczne dziewczynki dostaną się do nieba, niegrzeczne-wszedzie ;P
 
 
 

koles

Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 274

Wysłany: 2006-09-15, 14:10   

może i tak ale nawet wtedy nie ma pewności jak będzie dalej...z tego co napisał Pushy, nie można wnioskować że będzie w 100% dobrze więc i może rodzi się jakaś niepewność??!!
 
 

OlCiA 
...:::Kocham:::...


Wiek: 21
Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 105
Skąd: Myszków / Gliwice

Wysłany: 2006-09-15, 14:18   

to jasne swiatełko które widzi osoba w stanie smierci klinicznej jest wynikiem tego, że podczas śmierci poszczególne elenetny gałki ocznej skupiają sie w jednym punkcie i to daje własnie jakie "swiatło na koncu tunelu" bo im bliżej smierci tym ten "tunel" sie zmiejsza wiec to jest po prostu bujda :P
_________________
"Chodź połóż sie obok mnie.... chcę w księzycu, w ksieżycu tulić Cię.... KOchać, kochać, kochać tak.... bez pamieci...... "
 
 
 

Anii09 
PaDfOoT :P


Dołączyła: 01 Wrz 2006
Posty: 391
Skąd: *<CK>*

Wysłany: 2006-09-15, 17:52   

no tak to światełko mamy jush wyjaśnione a zmarłe osoby>?
_________________
Grzeczne dziewczynki dostaną się do nieba, niegrzeczne-wszedzie ;P
 
 
 

She

Dołączył: 24 Lis 2006
Posty: 1

Wysłany: 2006-11-24, 16:57   Re: Śmierć kliniczna

koles napisał/a:
Witam, jest moze ktoś kto przeżył śmierć kliniczną? ja oglądałem czasami programy o tej tematyce i tam były różne "wersje" jak to jest? ale ja chciałbym się dowiedzieć jak to jest naprawdę. Proszę o wypowiedzi


Klika lat temu przezyłam śmierć kliniczną. Próbowałam popełnić samobójstwo. Nie widziałam tunelu ze światłem. Nikt po mnie nie przyszedł, nie widziałam tez swoich zmarłych krewnych. Pamiętam że "wciągnęlo", "wessało" mnie w jasne miejsce. Czułam miłość, dobroć. Pojawił się błękitny promień, pamiętam go bardzo dokładnie. Był wysoki na ok 3 metry i miał ok. 1,5 metra średnicy. Rozmowa polegała na "wymianie myśli". Nie uzywałam "ust". Do tej pory nie wiem, kim lub czym był promień. Pamiętm, że czułam się "niegodna" "rozmawiac". Nigdy wcześniej nie czułam tak wyraźnie uczucia niegodności i pokory. "Promień" nie chciał abym czuła się w ten sposób - kochał mnie. "Tam" czuje się zupełnie inny rodzaj miłości. Tam "widzi się" kolory bardziej wyraźnie. Gama uczuć i gama kolorów jest nie do opisania. Zupełnie jakby człowiek nie posiadał w swoim ciele organu zdolnego do postrzegania i czucia tego, co czułam "tam". Jakby nasze ciało nie bylo tak doskonale aby doświadczać tego rodzaju uczuć na ziemi.
Ja miałam wybór. Nie musiałam wracać. Jednak "promień" uświadomił mi pewną kwestię tak wyraźnie, że nigdy więcej nie spróbowałabym odebrać sobie życia.
Moją historię opowiedziałam w skrócie, chciałabym zaoszczędzić sobie ewentualnych kpin. Wiem, że zrozumie ten, kto przezył to samo.
Kiedy umieramy i decydujemy się na przejscie, nie widzimy już swoich bliskich aż do czasu ich fizycznej śmierci.
 
 

Anii09 
PaDfOoT :P


Dołączyła: 01 Wrz 2006
Posty: 391
Skąd: *<CK>*

Wysłany: 2006-11-25, 18:43   

Znalazłam przez google artykuł opisujący dokładnie śmierć kliniczną Howarda Storm, profesora sztuki w Uniwersytecie Północnego Kentucky(on opiisuje oczywiście)

Długiee ale warto http://karrlk.webpark.pl/index.html
_________________
Grzeczne dziewczynki dostaną się do nieba, niegrzeczne-wszedzie ;P
 
 
 

fin. 


Wiek: 19
Dołączył: 29 Kwi 2007
Posty: 34
Skąd: z Polski

Wysłany: 2007-05-01, 22:39   Re: Śmierć kliniczna

koles napisał/a:
Witam, jest moze ktoś kto przeżył śmierć kliniczną? ja oglądałem czasami programy o tej tematyce i tam były różne "wersje" jak to jest? ale ja chciałbym się dowiedzieć jak to jest naprawdę. Proszę o wypowiedzi

Równoległe do śmierci klicznej jest OOBE, a czym jest OOBE możecie znaleźć w internecie.
Można to wywołać świadomie.

Piszesz, że były różne wersje, o to chodzi, że wersje są podobne, żeby nie powiedzieć - podobne. Jak to jest ? Pięknie :) Nie ma to jak uwolnić się z fizycznego ubranka :)
 
 

Anii09 
PaDfOoT :P


Dołączyła: 01 Wrz 2006
Posty: 391
Skąd: *<CK>*

Wysłany: 2007-05-08, 15:48   

fin. napisał/a:
Można to wywołać świadomie.


Świadomie?? odpłynąć??
to ja znam sposobik: biały proszeczek, wciągasz i jush potrafisz latać.:D
_________________
Grzeczne dziewczynki dostaną się do nieba, niegrzeczne-wszedzie ;P
 
 
 

luna.23 

Wiek: 32
Dołączyła: 09 Maj 2007
Posty: 1
Skąd: Przemyśl

Wysłany: 2007-05-09, 13:54   

Ja przeżyłam śmierć kliniczną i od tamtej pory panicznie boję się śmierci. Głównie dlatego, że byłam chwilę w piekle a zawsze sądziłam, że jestem osobą wierzącą i zawsze chodziłam do kościoła. Niestety byłam wtedy bez spowiedzi i dusza była ciężka jak kamień i nie uniosła się do niebieskiego światełka w pionowym brązowym tunelu, tylko spadła w czarną otchłań.
Śmierć to wielki ból, strach i wyrwanie z ciała duszy. A dusza jest przezroczysta i takiego samego kształtu jak ciało.
Chcę żyć jak najdłużej. Jeżeli człowiek nie jest przygotowany żeby odejść to w jednej chwili trafia do potwornej rozpaczy i szalonego pędu umęczenia - niczym karuzela wykonywania popełnianych grzechów w towarzystwie budzącego odrazę czarnego ducha o wnikliwych oczach.
Warto poczytać dzienniczek siostry Faustyny, bo włosy zjeżyły mi się na głowie gdy przeczytałam o tym wszystkim co przeżyłam.
Zaraz po śmierci klinicznej byłam u psychologa, który kazał mi to przeżycie uważać za sen...i tak to traktowałam dopóki nie przeczytałam fragmentu tego dzienniczka.
I ta dziwna obawa, która pojawia się np. w chwili zagrożenia życia że koniecznie muszę się wyspowiadać.
 
 

Anii09 
PaDfOoT :P


Dołączyła: 01 Wrz 2006
Posty: 391
Skąd: *<CK>*

Wysłany: 2007-05-12, 20:45   

luna.23 napisał/a:
Ja przeżyłam śmierć kliniczną i od tamtej pory panicznie boję się śmierci. Głównie dlatego, że byłam chwilę w piekle a zawsze sądziłam, że jestem osobą wierzącą i zawsze chodziłam do kościoła. Niestety byłam wtedy bez spowiedzi i dusza była ciężka jak kamień i nie uniosła się do niebieskiego światełka w pionowym brązowym tunelu, tylko spadła w czarną otchłań.
Śmierć to wielki ból, strach i wyrwanie z ciała duszy. A dusza jest przezroczysta i takiego samego kształtu jak ciało.
Chcę żyć jak najdłużej. Jeżeli człowiek nie jest przygotowany żeby odejść to w jednej chwili trafia do potwornej rozpaczy i szalonego pędu umęczenia - niczym karuzela wykonywania popełnianych grzechów w towarzystwie budzącego odrazę czarnego ducha o wnikliwych oczach.
Warto poczytać dzienniczek siostry Faustyny, bo włosy zjeżyły mi się na głowie gdy przeczytałam o tym wszystkim co przeżyłam.
Zaraz po śmierci klinicznej byłam u psychologa, który kazał mi to przeżycie uważać za sen...i tak to traktowałam dopóki nie przeczytałam fragmentu tego dzienniczka.
I ta dziwna obawa, która pojawia się np. w chwili zagrożenia życia że koniecznie muszę się wyspowiadać.


Jeżeli nie chcesz odpowiadać nie odpowiadaj... ale jak wyglądało piekło? kiedy tam byłaś?
_________________
Grzeczne dziewczynki dostaną się do nieba, niegrzeczne-wszedzie ;P
 
 
 

Gamal 


Dołączył: 02 Sty 2007
Posty: 309
Skąd: Festung Breslau

Wysłany: 2007-05-12, 21:59   

luna.23 napisał/a:
byłam chwilę w piekle


:szok: Większych głupot dawno nie czytałem.
_________________
"Mój wypaczony bolszewizm przekształcił się w antybolszewizm i poprzez trockizm doszedł do faszyzmu."
Grigorij Jewsiejewicz Zinowiew
 
 

nida 

Dołączył: 03 Gru 2007
Posty: 7
Skąd: Polska

Wysłany: 2007-12-03, 22:31   

Witam! Nie wielu mówi o swoich przeżyciach po tamtej stronie, a to chyba dla tego, że zawsze się znajdzie taki ktoś, co to wykpi, albo się wyśmieje.
Gamal napisał/a:
szok: Większych głupot dawno nie czytałem.

Gdybym sam tego nie przeżył to może i bym też właśnie w ten sposób to tego podchodził, co Kolega!
Potrącił mnie samochód, nie było żadnego tunelu, ani światełka, ale od razu znalazłem się siedzący na krzesełku murowanym. Obok mnie stała wysoka kobieta w długich szatach, bałem się spojrzeć do góry na jej twarz, tylko po tej sukni wnioskowałem, że owa postać jest płci żeńskiej. Na wstępie jeszcze dodam, że nie czułem żadnego głodu, chłodu, ciepła, ani żadnego bólu, fizycznie było wręcz wspaniale. Natomiast czułem tylko wstyd, wielkie zdziwienie i wielką radość, a mój umysł pracował wyjątkowo dobrze. Przed sobą miałem potężny ekran, tak jak w kinie panoramicznym, a na tym ekranie leciał film i ja jako główny bohater w tej roli, a żeby było śmieszniej, to leciały trzy naraz, po lewej, po prawej i pośrodku. Pokazali mi całe moje życie w najdrobniejszych szczegółach i uwierzcie, nie ominęli ani ułamka sekundy z mojego życia, nawet jak sikałem w toalecie, całe moje życie, z tym, że leciało to od danej chwili, do narodzin, czyli do tyłu. Mimo że leciało to bardzo szybko i w trzech miejscach naraz, to mój umysł pracował tak szybko, że zdążyłem wszystko zobaczyć i wszystko zrozumieć. Najciekawsze było to, że wyjaśniły się w tedy wszystkie niewyjaśnione do końca sytuacje, przykład: Siedzę przy stoliku i nakręcam na śrubkę nakrętkę, nagle ta nakrętka upada mi na ziemię i toczy się pod szafę i zatrzymuje się pionowo za nogę od tej szafy, w tedy staje z tego krzesła, i na kolanach szukam tej nakrętki i w pewnym momencie rezygnuje, siadam z powrotem do stolika i biorę następną. Po prostu ta niewyjaśniona sytuacja się wyjaśniła. Ale to nie wszystko, siedziałem przy oknie tyłem do drzwi, i obserwowałem całe to zajście stojąc w drzwiach tego pokoju i widzę tam siebie siedzącego i widzę jak przez szkło, jak próbuje nakręcać tą nakrętkę, po prostu stojąc za nim, widziałem jego ręce, śrubkę i wszystko, co robie i gdy ta nakrętka stanęła za ta nogą, to ją widziałem, tą nogę i stojącą nakrętkę za tą nogą, tak jak by ta noga była przezroczysta, co fizycznie nie jest możliwe. A gdy zaczął ją szukać to w pewnym momencie nie wytrzymałem i krzyknąłem do niego ,, zobacz idioto, przecież ona leży za nogą od szafy” z jego strony nie było żadnej reakcji, wstał usiadł i robił dalej, co miał robić i w tedy dopiero zrozumiałem, że on mnie w ogóle nie słyszy!
Na wstępie pisałem, że czułem tylko wstyd, radość i zdziwienie! Gdy przyszły sytuacje gdzie zrobiłem coś złego, to za każdym razem, poczułem taki wielki wstyd, że za każdym takim razem, chciałem wejść pod te krzesło i za każdym razem, gdy się nachyliłem, to okazywało się, że to jest murowane i nie da się pod nie wejść, ale gdy przyszedł moment gdzie zrobiłem coś wręcz dobrego, to poczułem taką wielką radość, że chciałem z radości skakać!
Zdziwienie! Jako że mój umysł pracował wyjątkowo trzeźwo, to dochodziło do sytuacji, gdzie byłem bardzo zdziwiony, przykład:, Gdy zobaczyłem kolor czerwony, to sam do siebie wykrzyknąłem ,,juła, jaki fajny czerwony kolor, w życiu takiego nie widziałem”, bo rzeczywiście takiej czerwieni jak tam to tu na ziemi jeszcze nie spotkałem!
Wielkim dla mnie zdziwieniem była perspektywa! Nie było czegoś takiego jak mgła, albo nie czyste powietrze, pamiętam długą ulicę i mimo że ciągła się bez końca, to jak by ktoś na końcu tej ulicy pokazał mi gazetę, to normalnie bym ją czytał tak jak z bliska, po, mimo że to było bardzo daleko, zrobiło to na mnie bardzo wielkie zdziwienie!
Ostatnią sytuację, jaką pamiętam to jak wziąłem do reki garść piachu i zacząłem się skradać do piaskownicy i tym piachem sypnąłem w bawiące się dwie dziewczynki i znowu zrobiło mi się tak wstyd, że znowu chciałem wejść pod te murowane krzesło. Nagle otworzyłem oczy, a nademnom mnóstwo pochylonych gapiów, a ja leżałem na chodniku.
Ale to nie wszystko, po tym przeżyciu, mój umysł się tak odświeżył, że pamiętałem cale moje życie w najdrobniejszych szczegółach przez jakiś tam czas, gdyby w tym czasie zapytali mnie, co robiłem dziesięć lat temu o dwunastej, to bym normalnie im powiedział w najdrobniejszych szczegółach cały dzień. Człowiek po takich przeżyciach nie myśli za bardzo trzeźwo, bo gdybym wziął w tedy kartkę i ołówek, albo magnetofon, to spisałbym cale moje życie godzina po godzinie, ale ten stan nie trwał długo, z dnia na dzień, wszystko się zamazywało. Jak mnie przywieźli do domu i zacząłem matce opowiadać, co przeżyłem, to pamiętam stanęła trzymając się pod boki i patrzyła na mnie jak na wariata, więc przestałem opowiadać!
Może to śmieszne, ale dzisiaj odbieram to jak coś w rodzaju sądu, pokażą, ocenią i albo w prawo albo w lewo. Ale jeżeli faktycznie to był sad, to powiem wam, że to będzie najuczciwszy nie zawistny sad. Nie będzie przekupstwa, szerokich pleców, immunitetów, ani znajomości, każdy z nas pójdzie pod ten uczciwy młotek.
Pozdrawiam
PS. Mój kolega przeżył to dwa razy, za drugim razem jak spadł z piątego piętra i leżał tydzień w śpiące, to cofnął się aż do swoich narodzin.
 
 

marzenieee 

Dołączyła: 21 Kwi 2008
Posty: 1
Skąd: kraków

Wysłany: 2008-04-23, 17:07   

Ja nie przezylam smierci klinicznej ale bardzo interesuje mnie ta tematyka, pisze o niej prace magisterska dlatego tez bardzo prosze o kontakt ze mna tych osob, ktore jej doswiadczyly
_________________
marzenieee
 
 

Olatko 

Wiek: 19
Dołączyła: 18 Kwi 2008
Posty: 52
Skąd: Wodzisław Śląski

Wysłany: 2008-04-23, 17:50   

Moja prababcia przeżyła śmierć kliniczną.Kiedy ją wybudzono powiedziała tylko...''Dlaczego żeście mnie obudzili,tam było tak pieknie'' coś w tym musi być...
_________________
SpÓjRz RęKą SiĘgAM DnA.. bRaK Mi SiŁ By ZnOfU WstAć..
 
 

Gromson 


Wiek: 17
Dołączył: 25 Kwi 2008
Posty: 50
Skąd: Z Krainy Rozkoszy :D

Wysłany: 2008-04-26, 19:10   

w tvn24 kiedys byla kobieta ktora przyzyla smierc kliniczna . streszcze .
kobieta kochala kwiaty . nasze mamy, babcie tez sie pasjojuja inne wiecej drugie mniej , ona pasjonowala sie wiecej . kobieta zapadla w smierc kliniczna widziala tunel i swiatlo w nim daleko do ktorego jakby szla ( cos sie w mozgu zamyka i to jest ludzkie jak ktos umiera ) i doszla i stala na lace pachnialo i grala muzyka z miloscia czula ze jest kochana i dopelniona przez zycie a w okolo bylo z milion kwiatow bardzo pieknych cudowych podchodzila do kazdego i wachala je z fascynacja wiedziala ze nie zyje ale sie tym nie martwila poprostu mowila ze bylo cudownie .nagle wrocila i otworzyla oczy dalej to wiecie w szpitalu itd.

[ zapomnialem napisaze ze jak umarla w smierci klinicznej to przez tunelkiem jakby cos ja podnioslo do gury i widziala jak jej cialo lezy i nad nia chodza lekarze potem ten tunel ] .

Kobieta byla grzesnica jak kazdy z nas . od tamtej pory stara sie mniej grzeszyc i chodzi codziennie do kosciola bo Bóg jest i trzeba sie nawracac bo tam jest cudownie :)

PS. Przepraszam ze nie pisalem polskich znakow ale tak jest szybciej :P :piwo:
 
 

daeone 


Wiek: 22
Dołączył: 12 Gru 2007
Posty: 138
Skąd: Radom

Wysłany: 2008-04-26, 20:07   

W OOBE kiedys sie bawilem ciekawa sprawa smierci klinicznej nie przezylem jedynie bylem przez 3 tygodnie w spiaczce
_________________
Quidquid latine dictum sit, altum videtur.
 
 

Tusilla 
istota zakochana


Wiek: 19
Dołączyła: 25 Kwi 2008
Posty: 183
Skąd: Nibylandii

Wysłany: 2008-04-26, 23:36   

Pamiętam, że kiedyś miałam jakąś prezentację na polskim i to był mój temat. Z naukowego punktu widzenia, wizja tunela z światłem na końcu jest efektem jakieś umierającej komórki, nie pamiętam już nazwy. Ludzie być chcą wierzyć, że to droga do Boga, bo jeżeli On Jest to nasza dusza musi do niego trafić. Jedyne osoby jakie już znałam, a przeżyły śmierć kliniczna był mój wujek, z jego opowiadać objaśnia się wielka niewiadoma, wg.nic nie mam a napewno on nic z tego okresu nie pamięta, drugą mój ojciec u niego pojawił się jego jego tata a mój dziadek. Kiedyś to mnie ciekawiło jak to jest naprawdę, ale na te pytanie nie sposób znaleźć odpowiedzi. Jeżeli coś takiego doświadczę, będę wiedzieć.
_________________
"Chroń to, co masz, gdy trzeba walcz i kochaj jak najmocniej"
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Projekty domówRĘCEPRECZ ODTYBETUlast minuteForum • Apel do Chińczyków: ręceprecz odTybetu , walczmy o wolny Tybet !! • ręceprecz odtybetuRęceprecz odtybetudarmowe ogłoszenia i zlecenia

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group designed by szpak
Mapa forum | Mapa forum XML

Firma "Krynski NET" Michał Kryński - własciciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialnosci za tresc wypowiedzi zamieszczanych przez uzytkownikow Forum. Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osob trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna. statystyka