Wysłany: 2005-12-26, 14:52 Re: Śmierć i co dalej ?
leśna_ napisał/a:
Czy może wręcz jej oczekujecie ?
Często mam ochotę zasnąć i już się nie obudzić. Tak jakby nigdy mnie nie było.
Reinkarnacje? Nie, ponieważ na Ziemi zmienia się liczba ludności i zwierząt, więc skąd brałyby się te nowe dusze? Albo gdzie byłyby, gdyby liczba ludności się zmniejszyła? Nielogiczne. Niebo, Piekło? Nie mam pojęcia, bo jestem zagubiony w kwestii wiary.
Ostatnio zmieniony przez Prymas 2005-12-26, 15:32, w całości zmieniany 1 raz
pieklo :twisted:
a tak na serio,to nie mam pojecia-tak jak Prymas nie okreslilam sie jeszcze pod wzgl wiary.I jak na razie nie zanosi sie na to.Gdybym byla katoliczka,to zapewne powiedzialabym,ze trafie do czysca.
leśna_ napisał/a:
czy może wierzycie w reinkarnacje ?
nie
leśna_ napisał/a:
Boicie się jej ? Czy może wręcz jej oczekujecie
Rok temu wiele bym dla ,zeby miec sile cos sobie zrobic.Teraz jestem szczesliwa i boje sie ,ze to wszytsko strace.Boje sie nie tylko wlasnej smierci,ale i bliskich.
_________________ "I always feel like somebody's watching me
And I have no privacy
I always feel like somebody's watching me
Who's playing tricks on me?"
Reinkarnacje? Nie, ponieważ na Ziemii zmienia się liczba ludności i zwierząt, więc skąd brałyby się te nowe dusze? Albo gdzie byłyby, gdyby liczba ludności się zmniejszyła? Nielogiczne.
No cóż... aby rozpatrzeć tą kwestie, musimy się cofnąć trochę w czasie, jakieś 2560 lat , do narodzin Buddy.
Tutaj zacytuję :
Cytat:
Buddyzm potocznie nazywa się religią. Ale jeśli pozostać przy określeniu religia to buddyzm uważa raczej mądrość, niż wiarę, za najważniejszą cnotę. Budda mówił, że jeśli przyjrzymy się sobie bardzo dokładnie i uczciwie, łatwo znajdziemy niepokój i konflikt w naszym umyśle. Mówił, że korzeniem tkwiącym u podstaw tego cierpienia jest nasza ignorancja i fundamentalne niezrozumienie prawdziwej natury naszej egzystencji. Zatem droga do prawdziwego szczęścia leży w naprawieniu naszego błędnego pojmowania tego, jakimi rzeczy są, i w tym celu potrzebujemy hojności i moralności wzmocnionych przez spokojną jasność umysłu. Z buddyjskiej perspektywy nasze życie ma wartość i znaczenie w zmierzaniu do prawdy i jej doświadczaniu.
Jednak buddyzm nie głosi wiary w żadnego boga, ani bogów. Nie zna modlitw, ani dogmatów. Od buddysty nie oczekuje się, żeby uwierzył w coś dlatego, że Budda to powiedział, albo dlatego, że jest to napisane w tekstach buddyjskich, albo dlatego, że tak podaje buddyjska tradycja.
Tak więc, chociaż buddyzm zawiera elementy religii i filozofii, to nie jest ani religią, ani filozofią. Albo inaczej mówiąc, istnieje buddyjska religia i buddyjska filozofia, ale nie to było przedmiotem nauczania Buddy i nie to jest celem buddyjskiej ścieżki.
Buddyzm jest metodą samopoznania. Jest ścieżką prowadzącą do nieuwarunkowanej wolności umysłu. Sam Budda mówił, że naucza jedynie o cierpieniu i o tym, jak się od niego uwolnić. Do tego właśnie służy reinkarnacja jest to stopniowe przekonywanie się o tym że świat to tylko złudzenie
Zauważ iż reinkarnacja w buddyĄmie nie dotyczy tylko człowieka , lecz każdą formę życia - faune i flore . Powróćmy do przyrostu naturalnego na planecie Ziemia rośnie ilość ludzi a maleje ilość roślin i zwierzą . Może to oznaczać, iż te ostatnie ewoluowały w wyższe stadia rozwoju ?
Być może ewoluujemy od najniższej formy życia np.; od jednokomórkowca poprzez różnego inne formy, aż do momentu kiedy całkowicie wyzwalamy się z ciała.
Na człowieku w buddyzmie świat się nie kończy.Jest tylko jedną z wcieleń do przejścia.
Dobra, ale jeśli teraz spojrzę np. na ilość owadów na planecie (których są miliardy), i zacznę sobie wyobrażać, że kiedyś one ewoluują w wyższe formy zwierząt, a z tych zwierząt w człowieka, to mi szczena opada. Miejsca by nie starczyło, bo owadów jest stanowczo za dużo...
leśna_ napisał/a:
Na człowieku w buddyzmie świat się nie kończy.Jest tylko jedną z wcieleń do przejścia.
A czy buddyzm mówi coś o tym, w jakie istoty zmieniamy się, gdy przeżyjemy już swoje człowieczeństwo? Przechodzimy w jakiś ponadmaterialny świat? Duchowy ideał? Czasami mówi się o reinkarnacji, że człowiek może się odrodzić jako zwierzę... Czy miałaby to być jakaś forma kary, polegającej na cofnięciu się w ewolucji?
Nie mam już natchnienia do pisania, gdybym chciała przelać tutaj wszytkie moje myśli wyszedł by z tego wielki tom. To jest wielkie streszczenie.
Myślałaś kiedyś o napisaniu książki? Chętnie bym przeczytał... Widzę, że jesteś rozeznana w temacie i ciężko mi będzie spierać się z Tobą w niektórych kwestiach... Ale coś tam od siebie dorzucę.
leśna_ napisał/a:
Wg buddyzmu jeżeli karma jest dobra kolejne wcielenie duszy nastąpi w wyższej kaście, natomiast gdy karma jest zła wcielenie będzie w kaście niższej.
Nie znam za bardzo terminologii, ale rozumiem, że pisząc "karma", masz na myśli istotę zywą. Wcześniej była mowa o zwierzętach... Czy zwierzę może być dobre lub złe? Nie sądzę - to tylko instynkty, chęć przeżycia i chęć zachowania i rozwijania gatunku. Jak mam to rozumieć? Zwierzę nie ma poczucia dobra i zła, a o owadach już nie wspomnę.
Cytat:
Otóż wyobraĄmy sobie 5 letniego chłopca, który w żaden sposób nie zdążył jeszcze nagrzeszyć, bo i nawet zbytnio nie wiedział jak Dziecko jednak dostaje raka kości, który sprawia, że w ciągu roku niesłychanych męczarni kończy swoje życie (takich przypadków jest tak wiele, długo by mówić). Jak w takim razie oceniać jego życie? Z czego go rozliczać?
Z czego rozliczać? Z niczego! Z tego co mi wiadomo, to jeśli człowiek nie zdąży nagrzeszyć z powodów wczesnej śmierci, to od razu jego dusza wędruje do niebios (tak samo z martwymi niemowlakami). Są to istoty, które miały na celu coś wskazać tym "zwykłym" ludziom - miały coś symbolizować... Sam nie wiem co - musiałbym pogadać o tym z jakąś osobą duchowną.
Cytat:
"Miał pecha i tyle. Tamtemu się udało i w porządku. Życiowa ruletka, jeden wygrywa, a drugi przegrywa. Mnie też się udało, żyję i jestem zdrowy, reszta mnie mało interesuje, choć czasami współczuję przegranym, ale nie mam zbyt wiele na to czasu i szybko zapominam" - ta filozofia jest logiczna i spójna.
Znasz może "Księgę Hioba"? Według niej człowiek powinien żyć według zasad religijnych, pomimo wszelkich przeciwskazań losu. Ma się cieszyć tym co ma. Jeśli jest bogaty, to jego zadaniem jest dzielenie się z biedniejszymi (aby nie uchodzić za skompca - bo to byłoby rzekomo złe). Bogaty też ma trudne zadanie, bo zachowanie w sobie dobra, pomimo wielkich dóbr materialnych wcale nie jest takie łatwe. Jeśli jest biedny, to i tak ma dziękować bogu za to, że w ogóle żyje - że niby żadne z jego cierpień nie jest bezcelowe, bo ma tylko sprawdzić, czy przypadkiem kiedy jest w ciężkiej sytuacji, to od razu nie nachodzi go zwątpienie.
Cytat:
Grupa "Niebo/Piekło" przykłada palec do ust i mówi cicho, że to "wielka tajemnica"
Tu chyba muszę się zgodzić. Jest to jedna z najbardziej irytujących mnie rzeczy w wierze...
Znasz może "Księgę Hioba"? Według niej człowiek powinien żyć według zasad religijnych, pomimo wszelkich przeciwskazań losu. Ma się cieszyć tym co ma. Jeśli jest bogaty, to jego zadaniem jest dzielenie się z biedniejszymi (aby nie uchodzić za skompca - bo to byłoby rzekomo złe). Bogaty też ma trudne zadanie, bo zachowanie w sobie dobra, pomimo wielkich dóbr materialnych wcale nie jest takie łatwe. Jeśli jest biedny, to i tak ma dziękować bogu za to, że w ogóle żyje - że niby żadne z jego cierpień nie jest bezcelowe, bo ma tylko sprawdzić, czy przypadkiem kiedy jest w ciężkiej sytuacji, to od razu nie nachodzi go zwątpienie.
Księga Hioba..
Ah,moim zdaniem Bilibia wykreowała Boga na bezwzględnego tyrana i dyktatora.
"Bóg jest miłością" .. wywnioskowac można iż istnieją jej 2 alternatywy :
a) Będziesz mi posłuszny, taki jak zaplanowałem albo b) skończysz Ąle..
Bóg poucza - nie zabijaj! A sam wszystkich pozabijał potopem, plagami, masakrami..
Bóg poucza - nie czyń drugiemu co tobie nie miłe! Ale sam czyni to co innym nie miłe (np. wątpię by Bogu miłe było zamienienie się w sopel soli – kara dla żony Lota). Itd. chce ustanawiać prawa, do których sam się w ogóle nie stosuje czyli jest ponad prawem. Oczywiście z punktu widzenia boga tyrana ma taką możliwość, w końcu nikt mu nie podskoczy cokolwiek by nie ustalił.
Prymas napisał/a:
Z czego rozliczać? Z niczego! Z tego co mi wiadomo, to jeśli człowiek nie zdąży nagrzeszyć z powodów wczesnej śmierci, to od razu jego dusza wędruje do niebios (tak samo z martwymi niemowlakami). Są to istoty, które miały na celu coś wskazać tym "zwykłym" ludziom - miały coś symbolizować... Sam nie wiem co - musiałbym pogadać o tym z jakąś osobą duchowną
5 letnie dziecko umiera w strasznych męczarniach , co może nam to symbolizować , oprócz okrutności Boga ... ?
Cytat:
Nie znam za bardzo terminologii, ale rozumiem, że pisząc "karma", masz na myśli istotę zywą. Wcześniej była mowa o zwierzętach... Czy zwierzę może być dobre lub złe? Nie sądzę - to tylko instynkty, chęć przeżycia i chęć zachowania i rozwijania gatunku. Jak mam to rozumieć? Wink Zwierzę nie ma poczucia dobra i zła, a o owadach już nie wspomnę.
Też mam podobne watpliwości związane właśnie z tym. Choć wg hinduizmu to pewnego rodzaju kara lub nagroda za to jacy byliśmy na ziemi. Gdy nasza dusza, po śmierci ciała, przechodzi w ciało zwierzęcia, to znak że nasza karma była zła i musimy się doskonalić w następnym wcieleniu.
Lecz osobiście to mnie nie przekonuje :wink:
Bardziej prawdopodobne wydaję mi się iż dusza odradza się tylko w ciele ludzkim, a nie zwierzęcym czy tym bardziej roslinnym..
hm przypomniały mi sie słowa piosenki perfecta...akurat ostatnio sie nad nimi zastanawiaam... :roll:
"a jeśli potem nie ma nic
i wszystko jest nam dane właśnie tu
może teraz tylko sobie śnisz
a koszmar twój - to koszmar tego snu "
ja tez pod wzgledem wiary jestem zagubiona...dlatego czesto sie zastanawiam.ale musze przyznac ze jak narazie nie doszłam do niczego co by wyjasniło te watpliwosci.moze to jednak musi tak zostac????
_________________ "Ludzkie spojrzenia słodkie są choć, pełne chciwości, kłamstwa, zazdrości łeż - poznasz je... poznasz bliżej, kiedy osłabniesz i głowe rozbijesz o mur..."
5 letnie dziecko umiera w strasznych męczarniach , co może nam to symbolizować , oprócz okrutności Boga ... ?
A może nie symbolizuje to okrutności Boga, lecz okrutność Szatana? To rzekomo on jest Ąródłem zła na Ziemi, bo to on nakłania nas do złych uczynków, a nam zostaje po prostu wolna wola co do naszego postępowania (to niby on też sprowadaza na nas choroby itp.). Tylko jest coś, czego nie rozumiem. A mianowicie: Szatan jest upadłym aniołem, czyli niegdyś sługą bożym. Bóg rzekomo jest istotą nieskończenie dobrą, a w takim razie skąd jednemu z aniołów przyszłoby w ogóle do głowy, aby być złym? Byłoby mu dobrze, gdyby był posłuszny, a jednak się sprzeciwił. Coś tu jest nie tak. :| Czyżby zło brało się z tego, że żadna istota nie chce być przez nic zniewolona? Nikt nie chce być poddawany żadnym restrykcjom? Widocznie z tego właśnie wzięło się zbuntowanie, że Bóg zaczął ustanawiać zbyt wiele ograniczeń.
Swoją drogą: Nie chcę, aby ktoś pomyślał, że bronie racji którejś religii - ja po prostu staram się rozpatrzyć jak najdogłębniej wszystkie możliwości (obalić to, co jest uznane, ale jednocześnie bezsensowne), aby przekonać się, która jest najbardziej przekonywująca.
Wysunęłam podobne wnioski.
Kościół zwala na Lucyfera wszytkie nasze grzechy i winy, mówiąc iż to on jest Ąródłem wszelkiego zła. Ale skąd możemy wiedzieć jaka jest jego wola? Większość ludzi powtarza to co wpaja nam od urodzenia KK , nie mając w tym żadnych swoich przemyśleń, refleksji.
Równie dobrze można powiedzieć że wolą ludzi jest czynienie zła. Wolą szatana w końcu może być wolność , którą zabrania mu Bóg lub daje jednocześnie wypędzając z domu i przeklinając go. Biblijny Bóg mówi : ja albo wolność. Lucyfer wybrał, Ewa wybrała, wszyscy którzy wybrali musieli opuścić swojego despotycznego Boga, zostali przeklęci i "sprawiedliwie" ukarani. Cóż za wspaniały wzór ojcostwa.. Dlaczego Bóg wygnał z nieba szatana ?Tylko dlatego że się z nim nie zgadzał ?Czy to dostateczny powód?
To nie jest Bóg miłosierny i wyrozumiały, lecz taki który kieruje się zasadą "jesteś ze mną ,lub przeciw mnie".
Prymas napisał/a:
Swoją drogą: Nie chcę, aby ktoś pomyślał, że bronie racji którejś religii - ja po prostu staram się rozpatrzyć jak najdogłębniej wszystkie możliwości (obalić to, co jest uznane, ale jednocześnie bezsensowne), aby przekonać się, która jest najbardziej przekonywująca.
I masz racje. Po to mamy chyba rozum żebyśmy sami analizowali , szukali prawdy... a nie przymowali za fakty opinie i poglądy innych ludzi .
Kościół zwala na Lucyfera wszytkie nasze grzechy i winy, mówiąc iż to on jest Ąródłem wszelkiego zła. Ale skąd możemy wiedzieć jaka jest jego wola?
"Biblia Szatana"? Nie miałem styczności, ale wiem, że coś takiego jest (siostra chyba z ciekawości czytała)... Nie wiem co o niej sądzić i zastanawiam się, czy też można powiedzieć, że napisali ją ludzie "natchnieni".
osobiście coraz częsciej zaczynam sie zastanawiać czy istnieje takie coś jak "zycie po zyciu" :?
Co jeśli czeka nas nicość, zapomnienie i definitywny koniec Mimo tego jakoś mój stosunek do śmierci się nie zmienia.
_________________ Uprasza się grupę trzymającą władzę o nie modyfikowanie i nie usówanie moich postów ani też o niedopisywanie niczego do nich - to narusza moją wolność osobistą oraz jest ograniczaniem wolności słowa(...)
osobiście coraz częsciej zaczynam sie zastanawiać czy istnieje takie coś jak "zycie po zyciu" ??
Co jeśli czeka nas nicość, zapomnienie i definitywny koniec
No cóż.. nie jest to zbyt miła perspektywa..;)
Ciało umiera.. ale wydaję mi się iż posiadamy dusze, która nie ulega "destrukcji". No bo skąd brałby się u nas uczucia , status moralności, wyrzuty sumienia ?
A zresztą zakładając iż miałbyś racje, sądzę iż religie, wierzenia nadal powinny by istnieć.
A zresztą zakładając iż miałbyś racje, sądzę iż religie, wierzenia nadal powinny by istnieć.
Aby ludzie nie popadali w apatię mówiąc coś w stylu: "Życie jest bez sensu"? Pewnie nieĄle zwiększyłaby się liczba zbrodni i samobójstw, gdyby przestała istnieć wiara, która daje nam przynajmniej jakiś cel...
Aby ludzie nie popadali w apatię mówiąc coś w stylu: "Życie jest bez sensu"? Pewnie nieĄle zwiększyłaby się liczba zbrodni i samobójstw, gdyby przestała istnieć wiara, która daje nam przynajmniej jakiś cel...
Dokładnie o to mi chodziło. Wiara ma mnóstwo złych stron , ale ma też dobre. To jest jedna z nich .. ciekawe czy jedyna..
Bo jak np reinkarnacja jest to nie chciał bym być psem lub kwiatkiem ;/
Żeby nie odrodzić się na mniejszym stopniu tej drabinki do "pełnego oświecenia" musisz mieć dobrą karme
A pozatym, mnie nie przekonuje teoria iż dusza wchodzi również w ciała zwierząt i roślin (;
[ Dodano: 2006-01-04, 18:02 ]
Cytat:
Dokładnie o to mi chodziło. Wiara ma mnóstwo złych stron , ale ma też dobre. To jest jedna z nich .. ciekawe czy jedyna..
Jeszcze propos tej kwestii, znalazłam historie, autorstwa Dragonlance:
- Kościół czyni wiele dobrego, moja droga. Przynosi porządek krajowi i społeczeństwu...
- Bez względu na to, czy społeczeństwo sobie tego życzy, czy nie (...)
- Tępi zło (...)
- Czyżby?- spytała go pani Crysania – Czyżby tępił zło? A może jesteśmy jak dzieci zostawione nocą same w domy, które zapalają jedną świece po drugiej, by odpędzić ciemność. Nie pojmujemy, że ciemność ma swój sens – choć może go nie rozumiemy – i tak oto, przez swój strach, doprowadzimy do pożaru domu!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - własciciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialnosci za tresc wypowiedzi zamieszczanych przez uzytkownikow Forum.
Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osob trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna.