Tylko tych wspólnot jest mnóstwo.
Jaką wspólnotę masz na myśli?
Mam Ci ją z nazwy wymienić? Raz, że nie mam tej odpowiedzi. Dwa, że nie mam ochoty się angażować w wyjaśnianie, że ta wspólnota to Świadkowie Jehowy. I w końcu trzy - to nie ma z tematem wiele wspólnego.
_________________ Be kind to me, or treat me mean.
I'll make the most of it, I'm an extraordinary machine
każde pójście do kościoła (budynku) jest wtedy deklaracją.
Nie.
To akurat jest uwarunkowane kulturą. To jest uwarunkowane sposobem życia przekazanym przez przodków. To jest podążanie drogą tradycji. To nie jest świadomy wybór.
Prawdziwa religia powinna składać się z ludzi, którzy ją wybrali. Religia, która zmusza do przynależności (katolicy) nie może być prawdziwa! Spójrzcie prawdzie w oczy. Czy Jezus chrzcił? Nie! on nauczał drogi miłości, prawdy. Dopiero uświadomieni ludzie zostawali ochrzczeni. Religia to nie żarty, religia, to świadomie obrana droga życia.
Największym grzechem Katolicyzmu jest to, że wierni myślą, że wystarczy być ochrzczonym i żyć sobie spokojnie zgodnie z duchem czasu. NIE!!! Tak wcale nie jest! Chrzest musi być świadomą deklaracją wobec Boga i ludzi - "oto w Ciebie wierzę i tobie służę Boże". To nie jest sprawa, którą można traktować lekko. Jeżeli wierzysz w Boga, to kochaj Go i bądź posłuszny/a jego pięknym, szlachetnym prawom. Jeżeli nie jesteś gotów/gotowa, jeżeli nie wierzysz.. to nie chrzcij się.
A więc chrzest powinien być podejmowany przez świadomą, wierzącą osobę. Przecież to takie oczywiste.
Pójście do kościoła jest tylko i wyłącznie wynikiem zaślepienia i fanatyzmu, które wynikają z tradycji. Prawdziwa wiara nie ma z tym nic wspólnego.
[ Dodano: 2008-07-08, 23:39 ]
luba napisał/a:
użyłam słowa kościół mówiąc o wspólnocie ludzi wierzących. Bo tym jest właśnie kościół.
Lubciu... to nie jest na temat, ale pociągnę ten wątek. Naprawdę mylisz się twierdząc, że sowo "kościół" określa każdą wspólnotę ludzi wierzących. To tylko naleciałość językowa, którą odziedziczyłaś od ludzi, którzy przekazali Ci ten błędny sposób używania tego sowa. Musisz po prostu zrozumieć, że słowo "kościół" nie odnosi się do wszelkich wspólnot religijnych Tak samo jak ja musiałem kiedyś zrozumieć, że powinno się mówić "poszedłem", a nie "poszłem".
Dyskusja zamienia się niepotrzebnie w dygresję.
Jeżeli nie stanowię dla Ciebie autorytetu (zresztą słusznie ), to zapytaj kogoś bardziej kompetentnego o zdanie na temat poprawnego używania sowa "kościół".
A więc chrzest powinien być podejmowany przez świadomą, wierzącą osobę. Przecież to takie oczywiste.
Pisałem o tym wcześniej,tylko że kościół zaczął głosić teorie o nieochrzczonych noworodkach w piekle bo bał sie że niedługo czasy jego świetności przeminą.Wystarczy poczytać jak to było te setki lat temu... Dla mnie zwykłe manipulowanie i produkcja na światową skale sobie przyszłych "wiernych"
_________________ "Jestem śląskie dziecko, i Ślązakiem zginę
Kocham śląską ziemię, i śląską krainę"
J. Ligoń
Jeżeli nie stanowię dla Ciebie autorytetu (zresztą słusznie ), to zapytaj kogoś bardziej kompetentnego o zdanie na temat poprawnego używania sowa "kościół".
może absolwentkę teologii? ojej, patrz - to ja
Arpeggio napisał/a:
Naprawdę mylisz się twierdząc, że sowo "kościół" określa każdą wspólnotę ludzi wierzących.
ekhm, słowo "kościół" jest tłumaczeniem greckiego terminu, ekklesia. Oznacza ono grupę ludzi, którzy są zgromadzani przez przywołanie albo wezwanie
Nie bawię się w naleciałości języka polskiego, najlepiej uciekać do źródeł.
Arpeggio napisał/a:
Nie.
To akurat jest uwarunkowane kulturą. To jest uwarunkowane sposobem życia przekazanym przez przodków. To jest podążanie drogą tradycji. To nie jest świadomy wybór.
Ekhm, kulturowo powinnam być katoliczką, a nie jestem. Jak ktoś nie chce nic zmienić, to też jest wybór - wybiera brak zmian. Skoro idzie do tego kościoła (budynku), znaczy, chce się tam znaleźć. A to jest wybór.
Arpeggio napisał/a:
Spójrzcie prawdzie w oczy. Czy Jezus chrzcił?
Technicznie, Duchem Św. chrzcił. Ale raczej nie o to CI chodzi.
Arpeggio napisał/a:
Pójście do kościoła jest tylko i wyłącznie wynikiem zaślepienia i fanatyzmu, które wynikają z tradycji. Prawdziwa wiara nie ma z tym nic wspólnego.
To Ty jesteś ograniczony fanatyzmem i pomijasz wszystkie inne wspólnoty chrześcijańskie, gdzie e jest chrzest na wzór apostolski w wieku dojrzałym.
Arpeggio napisał/a:
Lubciu.
To nie jest mój nick.
_________________ Be kind to me, or treat me mean.
I'll make the most of it, I'm an extraordinary machine
Skoro idzie do tego kościoła (budynku), znaczy, chce się tam znaleźć. A to jest wybór.
Jaki tam wybór! Ochrzczono go w dzieciństwie i wychowano na katolika. Poprzez święta, tradycję, inicjację (bierzmowanie, ślub kościelny itd)... Człowiek nie ma wyboru. Gdy próbuje zmienić religię jest dyskryminowany, odczuwa presję społeczeństwa i odtrącenie. Poza tym wpajany i pielęgnowany jest w nim wstręt, lęk do innych religii ze ze szczególnym uwzględnieniem religii Świadków Jehowy. Katolicyzm stosuje psychomanipulację na swoich wiernych od samych narodzin, w okresie kształtowania się superego (moralności), poprzez kreowanie i przypominanie w zbiorowej świadomości stereotypów "obcego", "innego", a więc złego, gorszego.
Pomyśl co musi przeżyć człowiek, który wyrzeka się katolicyzmu i chrzci się np. jako zielonoświątkowiec, albo Świadek Jehowy? Społeczne odtrącenie, traktowany jak zdrajca, inny, odmieniec, dziwak, kot, Jehowiec, zielony. Wokół innowierców budowane są stereotypy zakorzenione w hermeneutycznie ujmowanej społecznej świadomości.
Kościół katolicki to zniewalająca swoich wiernych, zakłamana, manipulująca organizacja. Jej metody pasują do opisu jakiejś demonicznej sekty.
[ Dodano: 2008-07-09, 21:49 ]
luba napisał/a:
Technicznie, Duchem Św. chrzcił. Ale raczej nie o to CI chodzi.
Pokaż mi miejsce w biblii gdzie Jezus chrzci. Ja takiego miejsca Lubciu nie znam, a czytałem biblię (w tym nowy testament kilka razy). Jezus nie chrzcił
dla mnie jest wogóle dziwne pojęcie piekła po co bóg tak doskonały i niewyobrażalnie dobry i miłościwy miałby stworzyć coś złego i okropnego a zarazem niedoskonałego jak piekło a po drugie nawiązując jeszcze do piekła to jakim prawem człowiek może mówić i osądzać za co się do tego piekła idzie. Przecież to bóg bedzie udzielał "sądu ostatecznego". mnie się wydaje ze to całe piekło to jest taka wersja "jak bedziesz niegrzeczny to przyjdzie zły duszek" dla dorosłego.
a po drugie nawiązując jeszcze do piekła to jakim prawem człowiek może mówić i osądzać za co się do tego piekła idzie.
Przecież nie ma. Nie od człowieka to przecież zależy.
arnoldzik napisał/a:
dla mnie jest wogóle dziwne pojęcie piekła po co bóg tak doskonały i niewyobrażalnie dobry i miłościwy miałby stworzyć coś złego i okropnego a zarazem niedoskonałego jak piekło
Zasadniczo piekło (pomijając WYOBRAŻENIA o jeziorach ogniach i innych rozrywkach) jest wygnaniem od Boga. Nie chodzi o cierpienie jako takie, tylko o to, jakim cierpieniem ma być wieczność bez Boga.
_________________ Be kind to me, or treat me mean.
I'll make the most of it, I'm an extraordinary machine
Przecież nie ma. Nie od człowieka to przecież zależy.
często człwiek (bądz nawet ksiądz ktory też oczywiście jest człowiekiem) wykorzystuje to przeciwko ludziom starszym i bogobojnym. Bardziej o to mi chodziło, być może źle przedstawiłem swoje myśli
luba napisał/a:
Zasadniczo piekło (pomijając WYOBRAŻENIA o jeziorach ogniach i innych rozrywkach) jest wygnaniem od Boga. Nie chodzi o cierpienie jako takie, tylko o to, jakim cierpieniem ma być wieczność bez Boga.
Mówi sie również o wiecznym potępieniu. Bóg dał nam wolną wole i możemy żyć bez niego to dlaczego póżniej miało by być cierpieniem życie wieczne bez niego (tak to zinterpretowałem)
wykorzystuje to przeciwko ludziom starszym i bogobojnym
ludzie bogobojni powinni znać Pismo i swoją wiarę na tyle, żeby nie dać sobie wcisnąć kitu. A jak dają, bo nie zadają sobie trudu, żeby samemu pomyśleć nad tym wszystkim, to nie ma sie co dziwić, ze są kitowani.
arnoldzik napisał/a:
Mówi sie również o wiecznym potępieniu. Bóg dał nam wolną wole i możemy żyć bez niego to dlaczego póżniej miało by być cierpieniem życie wieczne bez niego (tak to zinterpretowałem)
Wieczne potępienie, to odsunięcie od Boga właśnie. Zataczamy kółeczko. A dlaczego? Teoretycznie, być może dlatego, ze wtedy zostaje człowiek sam i musi się zmierzyć ze złem bez pomocy wszechdobrego ojca. Być może.
_________________ Be kind to me, or treat me mean.
I'll make the most of it, I'm an extraordinary machine
ze wtedy zostaje człowiek sam i musi się zmierzyć ze złem bez pomocy wszechdobrego ojca
Czyli nasze życie jest takim piekłem i karzdy przez to przechodzi. Bóg nie wpływa na człowieka który musi sobie sam z tym wszystkim poradzić jedynie może trwać w nim lub z nim. Też oczywiście wszystko teoretycznie bo póki co to możemy jedynie pospekulować
Żadne spekulacje, piekło jest tworem wiary. Dostajesz w pakiecie wiarę w Boga ze strachem przed piekłem. Bo fakt - jeśli wierzysz, kochasz Boga, to wieczność bez Niego i jego opieki musi wydawać się torturą.
_________________ Be kind to me, or treat me mean.
I'll make the most of it, I'm an extraordinary machine
jeśli wierzysz, kochasz Boga, to wieczność bez Niego i jego opieki musi wydawać się torturą
No tak, ale patrząc z tej strony to jężeli się kocha i wierzy w boga to raczej sie przestrzega zasad wiary więc wtedy za nagrodę jest życie wieczne u jego boku. Wiadomo nie każdy człowiek jest doskonały i nawet ten wierzący popełnia czasem błędy, ale znow bóg jest przecież miłościwy i potrafi wybaczać. To jest temat rzeka nad którym można by dłuuugo polemizować. Ja przedstawiłem jak ja to widzę. Nie jestem również sam w tych przemyśleniach, jest świetna książka "rozmowy z bogiem" Walsha przypadkiem się nadziałem na tą książke, ale mam podobne myślenie na temat boga jak własnie opisuje autor tej książki (książka jest troszke kontrowersyjna ale godna polecenia).
dla mnie jest wogóle dziwne pojęcie piekła po co bóg tak doskonały i niewyobrażalnie dobry i miłościwy miałby stworzyć coś złego i okropnego a zarazem niedoskonałego jak piekło
Słuszne wnioski.
[ Dodano: 2008-07-22, 19:37 ]
luba napisał/a:
Nie chodzi o cierpienie jako takie, tylko o to, jakim cierpieniem ma być wieczność bez Boga.
Dzisiaj wiele ludzi żyje bez Boga przez całe życie i jakoś Boga im nie brakuje.
Wcale z tego powodu nie cierpią, a nawet byliby zadowoleni, że mogą bez Boga (a więc i bez odpowiedzialności) żyć przez wieczność.
Nie stanowiło by więc to dla nich kary.
Biblia mówi, że karą za grzech jest śmierć (Rzymian 6:23).
A śmierć jest przeciwieństwem życia.
Do Adama Bóg powiedział, co się z nim stanie, jak zgrzeszy i umrze:
"Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz" (Rodzaju 3:19)
Nie ma więc piekła, bez względu na to, czym miałoby ono być.
Karą jest śmierć - stan niebytu i nieistnienia pod jakąkolwiek postacią (Kaznodziei 9:5,10).
[ Dodano: 2008-07-22, 19:41 ]
luba napisał/a:
eśli wierzysz, kochasz Boga,
Jeśli wierzysz i kochasz Boga, to nie sądzę, aby grzech był przyczyną wiecznego potępienia. Bo jak kochasz, to mimo grzesznego stanu okazujesz skruchę i nadal przy Bogu trwasz, a Bóg...
"...nie jest nieprawy, żeby miał zapomnieć o waszej pracy oraz o miłości, którą okazaliście jego imieniu (...)" (Hebrajczyków 6:10)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - własciciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialnosci za tresc wypowiedzi zamieszczanych przez uzytkownikow Forum.
Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osob trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna.