Dołączył: 28 Wrz 2007 Posty: 34 Skąd: Nie chcesz wiedzieć
Wysłany: 2007-09-30, 15:45
Igloo napisał/a:
to dopiero mnie rozbawiłeś. CO ma nadzieja wspólnego ze strachem?
Czytaj uważniej. Miałem na myśli że nadzieja wyraża obawę. Jeżeli masz na coś nadzieję, np. że na urodziny chciałbyś dostać nowy rower, to nie wiesz czy go dostaniesz czy nie. Ale masz taką nadzieję czyli obawiasz śię tego efektu końcowego.
_________________ "Jam częścią tej siły, która zła wiecznie prgnąc, wiecznie czyni dobro..."
Wiara to 24godziny pytań i jedna minuta pewności..
[ Dodano: 2007-12-24, 14:53 ]
a tak wogóle jestem pod wrażeniem, że mój temat taka dyskusję wywołał Ktoś mi jasno wytłumaczył wiarę: Albo się wierzy w Boga, albo reszta naszych stwierdzeń nie ma sensu.
_________________ Trzeba umieć znaleźć ripsote, na wypowiedzi debili
dlaczego wierze w Boga?
od dziecka mi wpajano ze Bog jest moim opiekunem i ze to do niego mam sie w ciezkich chwilach zwracac....to bardzo pomaga sama mysl ze ktos nad toba czuwa jest z toba bez wzgledu na wszystko i zawsze jest Ci gotow pomoc nie zaleznie od sytuacji
_________________ "W ŻYCIU MOŻNA LICZYĆ TYLKO NA SIEBIE. A I TEGO NIE RADZE"
według mnie to wiekszości osobom się jedynie zdaje że wierzą w boga, w wiekszości przypadkach to można praktować jako tradycje i "przyzwyczajenie". Chodzi się do kościoła bo czemu nie? Ale wierzących jest naprawde niewiel, choćby sam sobie mozna zadac takie pytanie czy wierzysz w niebo i piekło, czy wierzysz w Boga, ja osobiście jestem po środku niby wierze, choć nie jestem w pełni wierzącym. A dlaczego wierze w Boga, po prostu trzeba w coś wierzyć, trzeba mieć jakąś wiare i wierzyć w życie pozagrobowe, inaczej życie mogło by nie być juz tak kolorowe. Ja tam bardziej wierze w istote nadprzyrodzoną, która można nazwać bogiem a wiary jako katolickiej to raczej niezbyt, bo jak widze co się dzieje w kościołach jak chsześcijaństwo schodzi z drogi dobra ;], to trace wiare. Być może jestem za młody by być dobrym katoligiem.
Ostatnio zmieniony przez Achilles 2008-03-05, 18:23, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 35 Dołączył: 29 Lut 2008 Posty: 139 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-03-05, 21:11
Achilles napisał/a:
według mnie to wiekszości osobom się jedynie zdaje że wierzą w boga, w wiekszości przypadkach to można praktować jako tradycje i "przyzwyczajenie". Chodzi się do kościoła bo czemu nie? Ale wierzących jest naprawde niewiel, choćby sam sobie mozna zadac takie pytanie czy wierzysz w niebo i piekło, czy wierzysz w Boga, ja osobiście jestem po środku niby wierze, choć nie jestem w pełni wierzącym. A dlaczego wierze w Boga, po prostu trzeba w coś wierzyć, trzeba mieć jakąś wiare i wierzyć w życie pozagrobowe, inaczej życie mogło by nie być juz tak kolorowe. Ja tam bardziej wierze w istote nadprzyrodzoną, która można nazwać bogiem a wiary jako katolickiej to raczej niezbyt, bo jak widze co się dzieje w kościołach jak chsześcijaństwo schodzi z drogi dobra ;], to trace wiare. Być może jestem za młody by być dobrym katoligiem.
LEPIEJ PRZECZYTAJ PISMO ŚWIĘTE
Bez URAZY
_________________ Goń mnie ,ale nigdy nie dobiegniesz
Bo szukany w kimś siły i nadziei, a On jest, wierzymy z potrzeby serca i duszy, bo w Jego jest łatwiej. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Nie wiem czy to pasuje ale trzymałam się tych słów: Nie musisz wiedzieć aby uwierzyć, patrz sercem wtedy wierzysz: kiedyś na rekolekcjach te słowa wypowiedział ksiądz niby takie proste, ale dla mnie mają sens.
_________________ Milczeć? ale wtedy
tak jakby między nami już tylko nic —ciągniemy za dwa końce to nasze trudne milczenie —Po tylu latach o czym myślisz — nie wiem
ja osobiście jestem po środku niby wierze, choć nie jestem w pełni wierzącym. A dlaczego wierze w Boga, po prostu trzeba w coś wierzyć, trzeba mieć jakąś wiare i wierzyć w życie pozagrobowe, inaczej życie mogło by nie być juz tak kolorowe. Ja tam bardziej wierze w istote nadprzyrodzoną, która można nazwać bogiem a wiary jako katolickiej to raczej niezbyt, bo jak widze co się dzieje w kościołach jak chsześcijaństwo schodzi z drogi dobra ;], to trace wiare. Być może jestem za młody by być dobrym katoligiem.
"wierzący niepraktykujacy" jak to się ładnie nazywa... Niczym żyjący niejedzący... hmmm
_________________ Każda chwila Twojego życia jest ważna...
Wiek: 23 Dołączył: 19 Maj 2008 Posty: 236 Skąd: Głogów
Wysłany: 2008-05-19, 16:21
Na temat wiary katolickiej wolę się nie wypowiadać, bo mógłbym urazić czyjeś uczucia... zresztą nie jestem zbyt przychylnie nastawiony do jakiejkolwiek organizacji religijnej.
Religia jest "przestrzenią konsolacji" czyli formą pocieszenia dla ludzi, którzy nie potrafią pogodzić się z tym, że muszą umrzeć, że na świecie jest mnóstwo niesprawiedliwości, katastrof, głodu i zła. Religia jest swoistym fundamentem psychologicznym - podbudową pod prawidłowo zbudowaną psychikę. Suma summarum RELIGIA = POCIESZENIE
to oczywiście tylko jeden z wielu punktów widzenia...
_________________ [podpis niezgodny z regulaminem forum]
Wiek: 20 Dołączył: 16 Maj 2008 Posty: 133 Skąd: cieszyn
Wysłany: 2008-05-19, 16:26
Medard napisał/a:
Na temat wiary katolickiej wolę się nie wypowiadać, bo mógłbym urazić czyjeś uczucia... zresztą nie jestem zbyt przychylnie nastawiony do jakiejkolwiek organizacji religijnej.
Religia jest "przestrzenią konsolacji" czyli formą pocieszenia dla ludzi, którzy nie potrafią pogodzić się z tym, że muszą umrzeć, że na świecie jest mnóstwo niesprawiedliwości, katastrof, głodu i zła. Religia jest swoistym fundamentem psychologicznym - podbudową pod prawidłowo zbudowaną psychikę. Suma summarum RELIGIA = POCIESZENIE
to oczywiście tylko jeden z wielu punktów widzenia...
Chyba mylnie sądzisz. W religii katolickiej nikt nie pociesza ludzi przed śmiercią. Wręcz się o niej mówi, że jest. No chyba, że życie pozagrobowe to dla ciebie pociesznie. Raczej w brębie wiary i obrządku szykuje się nas do śmierci. Tyle, że śmierć to nie koniec życia.
Zgadzam sie z Medardem. Jest to swojego rodzaju pocieszenie, ze poboznosc ratuje ludzi. jesli czlowiek jest dobry na ziemi to uniknie ognia piekielnego tylko osiadzie w niebie, takie tam. Ludzie czuja dzieki temu ze zyja nie na marne, ze walcza o swoje idealy majac wazny powod itede.
Wiek: 23 Dołączył: 19 Maj 2008 Posty: 236 Skąd: Głogów
Wysłany: 2008-05-19, 16:35
Oj. Chyba się pogubiłeś achentar Wiara daje nam nadzieję, że śmierć nie równa się z końcem, tylko z drogą do wieczności. W tym sensie wiara jest pocieszeniem. O wierze jako przestrzeni konsolacji (czyli ocieszenia) piszą antropolodzy, filozofowie religii i kultury. To nie jest jakiś tam mój wymysł
_________________ [podpis niezgodny z regulaminem forum]
Ostatnio zmieniony przez Medard 2008-05-19, 16:35, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 20 Dołączył: 16 Maj 2008 Posty: 133 Skąd: cieszyn
Wysłany: 2008-05-19, 16:38
Myślę, że nie można dawać czegoś na równi z czymś. Synonimem wiary, religi nie jest pocieszenie i doskonale o ty wiemy, że religie mają więcej funkcji. Może i się mylę, wszakże nikt nie jest doskonały.
Wiek: 20 Dołączył: 16 Maj 2008 Posty: 133 Skąd: cieszyn
Wysłany: 2008-05-19, 16:44
Chyba, że chodziło wam o takie pocieszenie jak w średniowieczu. Jedną z nielicznych pocieszeń wypływających ówcześnie z religii było dla osoby niższego stanu to, że szlachcic, krol osoba która się ma lepiej też umrze.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - własciciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialnosci za tresc wypowiedzi zamieszczanych przez uzytkownikow Forum.
Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osob trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna.