Przede wszystkim tak jak mowisz Biblia to Ksiega symboliczna. I nie mozna jej odbierac zbyt doslownie. 'Adam i Ewa' moglabyc to jakas ludzkosc, a nie dwoje ludzi, moze ukazane jest to tak by bylo nam latwiej cokolwiek zrozumiec.
Po drugie jesli chodzi o Maryje, to jest Ona tak bardzo czczona, poniewaz jest Matka samego Boga. Zgodzila sie porodzic Syna, Jezusa Chrystusa, a tez byla mloda dziewczyna.
A o te nie bedziesz mial bogow cudzych przede Mna, to bardziej chodzi o innych bozkow, czyli wszystkiego co przkladamy ponad nasza wiare. Pieniedzy, jakis materialnychj rzeczy, badz jakis innych wierzen, jak to sie mowi 'zabobonow'.
Jak juz mowilam jestesmy wolnmi i mozemy sami wybierac w co wierzymy. Czy wyznajemy wiare w Jednego Boga, czy w zupelnie inne rzeczy. Ale nasza wiara nas zobowiazuje do czegos. Do szczerosci wobec niej. By nie byc falszywym. I jesli chcesz nazywac sie wierzacym, to badz praktykujacym [czyli, stosujac dekalog, wskazuje na to by byc jednak dobrym czlowiekiem, nie krzywdzic blizniego]. Jesli nie badz po prostu dobrym czlowiekiem, dla samego siebie dla innych, by samemu miec z tego satysfakcje. Bardzo latwo robic zlo, o wiele trudniej dobro.
_________________ 'You are the light that's leading me to the place where I find peace again'
Wiek: 17 Dołączył: 14 Sie 2007 Posty: 64 Skąd: się biorą dzieci?
Wysłany: 2007-08-15, 09:12
Sama widzisz, też interpretujesz słowa Boga.
Skąd TY wiesz że chodziło tylko o zabobony??
Przecież święci np to zwykli ludzie wyniesieni na ołtarze przez ludzi nie Boga, jakim prawem modlimy się do nich skoro nie wolno?
I nie mów mi tu jak pewna osoba że chodzi o to by się wstawili, bo dlaczego niby oni mieli by mieć specjalne przywileje skoro Bóg kocha wszystkich tak samo?
chyba sie troszke nie zrozumielismy. Nie mowie tu TYLKO o zabobonach czy czyms innym, po prostu podalam przyklad.
wiem ze w tym co mowisz jest troche racji, ja tego nie neguje, po prostu mam troszeczke inne spojrzenie na te sprawy. Czasami wystarczy prostota, nie potrzeba zadawac zbednych pytan, wiem ze czlowiek jest juz taka istota ze musi wiedziec. I zawsze znajdzie sie ktos taki kto zasieje watpliwosci, w samym sobie i innych.
Oczywiscie, ze Bog kocha wszystkich tak samo, ale skoro 'przyjelismy', ze maja sie oni tam za nas wstawiac, to myslalam zawsze ze to raczej cos pozytywnego, nie dlatego ze maja jakies przywileje, tylko dlatego ze sa u Niego. a my mozemy jakby zglaszac sie do nich o pomoc. To jest bardziej moj tok rozumowania, nie musisz sie ze mna zgadzac, a jeszcze napisales ze mozemy interpretowac to jak chccemy, wiec to robie ;]
_________________ 'You are the light that's leading me to the place where I find peace again'
"Wierzę w Kościół Powszechny"
Ja myślę, że to znaczy, że wierzę w ludzi we wspólnote i w to, że taki Kościół będzie dochodził do każdego człowieka "Powszechny" czyli ogólnodostępny każdy kto chce może chodzić do Kościoła i to tylko i wyłącznie jego wola.
Wiara to jest zaufanie. Ufasz np. przyjacielowi A czy na 100% wiesz, że on cię nie oszukuje czy np. nie zadźga cię nożem przy okazji? Bo mu ufasz. Tak samo jest z wiarą. Ja nie wiem,
że Bóg istnieje ale wierzę a dlaczego wierzę? Po prostu przekonałam się, że On jest mi potrzebny ale też, że ja jestem w jakiś sposób potrzebna Jemu. W ten sposób nawet jak czuję się samotna... to szybko to przechodzi, bo nie czuję się opuszczona. Myślę, że ciężko by mi było bez wiary...
Dołączyła: 18 Paź 2005 Posty: 1647 Skąd: z samej góry
Wysłany: 2007-09-16, 17:10
załamana... napisał/a:
Ja wierze w Boga i bez względu na te głupoty które tu piszecie, będę w niego wierzyć.
" Błogosławieni którzy nie widzieli a uwierzyli"
aha wszystko co nie zgadza sie z doktryna nazywasz glupotami? to twoja pseudowiara nad ktora wcale sie nie zastanawiasz zajezdza troche sekciarstwem
a znasz to "" wierzymy w coś o czym wiemy że jest niemożliwe
btw a propos zbawiania niewierzacych przypomnial mi sie taki dowcip
"Ateista umarl. Porzadny byl czlowiek, ale umarl i bylo to dla niego bardzo
traumatyczne przezycie. Tym bardziej, ze zupelnie nieoczekiwanie znalazl sie w
piekle. Przywital go Diabel. Ateista poczul sie nieswojo, ale Diabel byl bardzo
konkretny:
- O, widze, zepPan u nas nowy... To ja moze oprowadze, tu jest panski
apartament.
Ateista patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urzadzone, lózko wodne,
baldachimy, lazienka ogromna, bidety, klimatyzacja... Diabel dalej ciagnie:
- Jesli pan jest zmeczony i chce odpoczac, to prosze sie nie krepowac, jesli
pan jednak sobie zyczy, to oprowadze Pana dalej...
Ida, a widoki przed nimi bardzo intrygujace, dyskretny luksus, przyjemna
muzyka, piekne kobiety, tu ktos maluje obrazy, tam ktos cwiczy gimnastyke,
przeszli kolo olimpijskiego basenu, silowni, dalej restauracje, drink bary...
Ateista zaczyna sie czuc dziwnie, ida dalej. Nagle dotarli do pomieszczenia
przegrodzonego sciana z bardzo grubego szkla pancernego. Za szklem - tortury,
diably smaza jakichs nieszczesników w kotlach z wrzaca smola, innych
rozciagaja, cwiartuja, wypruwaja im flaki. Szyba tlumi dzwieki, ale przez skóre
czuc, ze nieszczesnicy musza krzyczec wnieboglosy, na ich twarzach maluje sie
niewypowiedziane cierpienie. Ohyda, cos przerazliwego. Ateista poczul sie
wielce nieswojo, patrzy na te scene za szyba, patrzy, zaczyna nerwowo drapac
sie po glowie i zezowac na diabla... Diabel wyczul sytuacje, macha reka i mówi:
- ...a wie pan, tym to sie prosze zupelnie nie przejmowac, to chrzescijanie
sobie cos takiego wymyslili..."
_________________ zaczynam się tam gdzie inni się kończą...
Ostatnio zmieniony przez deela 2007-09-16, 17:12, w całości zmieniany 1 raz
Dołączył: 28 Wrz 2007 Posty: 34 Skąd: Nie chcesz wiedzieć
Wysłany: 2007-09-28, 21:43
Ludzie wierzą w boga ze strachu. Myślą że jakaś nieznana siła nadprzyrodzona chroni ich przed złem i mimo że to się wcale nie sprawdza to nadal siedzą w przekonaniu że bóg i tak im pomaga.
_________________ "Jam częścią tej siły, która zła wiecznie prgnąc, wiecznie czyni dobro..."
Dołączył: 28 Wrz 2007 Posty: 34 Skąd: Nie chcesz wiedzieć
Wysłany: 2007-09-29, 10:52
Igloo napisał/a:
Wątpię, żeby wierzyli ze strachu - raczej wierzą z nadziei
Nadzieja to pewien rodzaj obawy, czyli wychodzi na to ze strachu. Jeżeli ma sie na cos nadzieje to znaczy ze obawiasz śie efektu koncowego swoich nadzieji.
_________________ "Jam częścią tej siły, która zła wiecznie prgnąc, wiecznie czyni dobro..."
Blant
Dołączył: 29 Wrz 2007 Posty: 25 Skąd: Skierniewice
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - własciciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialnosci za tresc wypowiedzi zamieszczanych przez uzytkownikow Forum.
Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osob trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna.