bo choćbyś niewiadomo jak była dobra na ziemii a Boga nie uznasz, to nie pójdziesz do nieba...
no i tu raczej nie masz racji. Rozmawialam ostatnio z moim przyjacielem(jest ksiedzem). I człowiek ktory nie wierzy w Boga, ale jest dobrym czlowiekiem, czyni dobro, kocha blizniego. Pojdzie do Nieba... dlatego ze Sam Bóg jest Miłościa itp. kwestia wiary to tylko i wylacznie Twoja prywatna sprawa, albo ja uznajesz albo nie. A uwierz mi ze znam wiecej złych ludzi wierzacych niz tych ktorzy nie wierza, ale sa dobrymi ludzmi. Nigdy nie przyszlo im miec doczynienia z Bogiem. Tak sie wychowali, ale nie znaczy ze sa zlymi ludzmi. Rozpowszechniaja dobro i to jest cenne. I taki czlowiek ma wiekszy wstep do Nieba niz, grzesznik wierzacy. (kiedy umiera bez pojedniania z Bogiem). Bo ten wie ze musi czynic dobro, aby tam pojsc, ale i tak robi zle. A tamten robi to bo chce. Sprawia mu to przyjemnosc.
Jestem osoba wierzaca i wierze w trzy 'stany' Niebo, Czyściec i Piekło. Gdzie pojde to zalezy od mojego zycia na Ziemi. Nie wierze w reinkarnacje, bo to sprzeczne z moja wiara. A jesli uznaje sie swoja wiare to i jej dogmaty. Takze trawie do ktorych z trzech 'miejsc'. Gdzie okaze sie mam nadzieje duzo pozniej...
_________________ 'You are the light that's leading me to the place where I find peace again'
Ostatnio zmieniony przez Złośnica 2007-04-12, 13:26, w całości zmieniany 1 raz
Nie. Gdy wypierasz się istnienia boga popełniasz najcięższy grzech. NIE I NIE! Wypierając się istnienia boga nie można dostąpić zaszczytu dożycia do sądu ostatecznego. W tym momencie bóg nie może dopuścić cię przed jego oblicze.
Cytat:
Rozmawialam ostatnio z moim przyjacielem(jest ksiedzem)
Też na ten temat rozmawiałem z księdzem. I powiedział mi wręcz przeciwnie.
Cytat:
Bóg jest Miłościa
Bóg nie jest miłością, jest wszechmiłosierny. (omnibenewolencja)
To bóg widząc iż ludzkość sama nie oswobodzi się z grzechu i kłamstwa posłał swego syna jako ostatnią nadzieję. Sam nie mógł się udać na ziemię gdyż jego Jasność i boskość oślepiła by ludzi i ich zabiła.
Cytat:
albo ja uznajesz albo nie
A co to mówisz, można wierzyć boga ale nie uznawać jego władzy i potęgi. Sam bóg dał na wybór. Nie dał na wyboru pomiędzy wierzeniem w jego istnienie tylko wybór w decyzji uznania jego autorytaryzmu a nie czy istnieje czy nie. Nie miało by to sensu.
_________________ Wy macie tylko ten wasz wszechświat! Ja mam całą resztę!!!!
*faris
Dołączyła: 26 Lis 2006 Posty: 2149 Skąd: sercem z L.
Wysłany: 2007-04-12, 16:05
złośnica,
Do Nieba idzie ten kto kocha Boga. Jak się go nie uznaje, nie kocha i nie wierzy w niego to co on tam będzie robić, jak Boga nie chce wielbić ?
złośnica napisał/a:
Rozmawialam ostatnio z moim przyjacielem(jest ksiedzem)
Kochana, ja przynajmniej raz w tygodniu rozmawiam z różnymi księżami i każdy mi mówi co innego. Każdy ma własną interpretację tego wszystkiego. I tak tu jest wierzyć księżom...
złośnica napisał/a:
Nigdy nie przyszlo im miec doczynienia z Bogiem. Tak sie wychowali, ale nie znaczy ze sa zlymi ludzmi.
Nikt nie mówi, że są złymi ludźmi. Żyjemy w jakimś plemieniu Afrykańskim, żeby nie mieć do czynienia z Bogiem? Kościołów rozumiem wg. Ciebie nie ma, ludzi wierzących też nie ma, skoro tak się wychowali i nie mają do czynienia z Bogiem.
Nie muszą się wychować w wierze, inni się wychowują w wierze i odchodzą od Boga, bo stwierdzają, że jest im niepotrzebny, że nie wierzą w Niego etc. A inni jak się nie wychowali w wierze i jak ktoś ich zapyta czemu nie wierzą to tłumaczą, że tak się wychowali i nigdy nie mieli z Bogiem styczności. Błąd. Oni z Bogiem nie chcą mieć styczności, nie chcą go poznać, nie chce im się i w taki sposób się tłumaczą. Oczywiście nie wszyscy, bo wiadomo, że niewierzący są też jakimiś znawcami tam w swoim zakresie i są świadomi wyboru i nie tłumaczą się durnie.
złośnica napisał/a:
Rozpowszechniaja dobro i to jest cenne.
Samo dobro to za mało. To dobro musi wypływać z miłości do Boga. Nieba jest dla tych, którzy kochają Boga.
A grzesznik też może iść do Nieba. Tak jak napisałam w chwili śmierci dokonujemy wyboru.
I pamiętaj, że Bóg kocha ludzi i jest miłosierny. Grzesznik też może pójść do Nieba...
_________________ Muminki Cię śledzą...
zabiją...
i zjedzą!
Mumiiiiinki!
chyba troche sie nie zorumielismy... nie chodzi mi o to ze nie 'musze' wierzyc w Boga i pojde do Nieba. Tylko miedzy innymi o to, ze jesli ktos nie ma takiej swiadomosci wiary tzn. nie wie ze jest ktos taki jak Bog bo nikt mu o tym nie powiedzial itp. ale jest dobrym czlowiekiem to idzie do Nieba. Jest dobry.
A z Ksieżmi rozmawiam codziennie. ale tu nie chodzi o to kto ile z nimi rozmawia. Ale w takim razie masz racje, kazdy z nich mowi zupelnie co innego. Jak jest wie Sam Bóg. Takze, mozemy sobie tutaj wypisywac przerozne rzeczy prawda jest Jedna.
_________________ 'You are the light that's leading me to the place where I find peace again'
czyli chodzi ci o osoby takie jak np. dzikusy w buszach? A... . A już sobie przypominam co sie do tego tyczy. Osoba która straciła wiarę lub jej nie posiada dostaje wybór po śmierci. W momencie uświadomienia przez boga czy jakoś tak. Kurde nie mogę sobie przypomnieć szczegółów.
_________________ Wy macie tylko ten wasz wszechświat! Ja mam całą resztę!!!!
niom mniej wiecej... dziekuje za zrozumienie. Nie koniecznie o dzikusow, ale ludziach ktorzy nie wiedza ze jest 'wiara'. Wiara w Boga. Nie musza to byc przeciez dzikusi
ale chodzi mi wlasnie o takie cos.
chociaz z tymi 'normalnymi' co 'moga' wierzyc, nie wiem do konca jak jest musze jeszcze raz poruszyc ten temat, bo to w sumie ciekawe...
Na szczescie nei mam problemow ze swoja wiara i trafie do ktoregos z trzech 'stanow' ;-)
_________________ 'You are the light that's leading me to the place where I find peace again'
Wysłany: 2007-04-26, 16:34 Re: czy myśleliście kiedyś co dzieje się z nami po śmierci?
gabi_89_1989 napisał/a:
jestem katoliczką ale coraz częściej zdarza mi się myśleć czy Bóg naprawde istnieje. jeżeli jesteście przekonani że tak to wszystko jest ok po smierci jak bedziecie dobrzy na ziemi to pojdziecie do nieba. a co jezeli Boga niema co dzieje sie z "nami" po śmierci. zyjemy sobie na ziemi a pozniej co. moze moje myslenie jest wg niektórych głupie ale chyba kazdy z nas sie nad tym zastanawia...
Bog istnieje, ale zycia po smierci nie ma.
Biblia mowi cos takiego:
"Bo żyjący są świadomi tego, że umrą, lecz umarli nie są świadomi niczego ani już nie mają zapłaty, gdyż pamięć o nich poszła w zapomnienie." (Kaznodziei 9:5)
Ale tez daje wspaniala nadzieje:
"i mam w Bogu nadzieję, którą również oni sami żywią, że nastąpi zmartwychwstanie zarówno prawych, jak i nieprawych." (Dzieje 24:15)
Dołączyła: 01 Maj 2007 Posty: 60 Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2007-05-04, 10:48
gabi_89_1989 napisał/a:
zyjemy sobie na ziemi a pozniej co.
A później wio do grobu i koniec.
Czekają mnie trumna i robale które mnie zeżrą.
deela napisał/a:
po smierci zjedza nas robale;
no ale ja je przechytrze i dam sie spalic
W Polsce?
A jest to w ogóle możliwe? (Pytam się całkiem na poważnie). W sumie też bym wolała, żeby mnie spalili (najpierw wycieli co się da), a potem gdzieś rozsypali.
manson napisał/a:
Nikt nie wie co jest po smierci,ale pocieszajace jest,ze wszyscy sie i tak dowiemy!
Skoro nic nie ma po śmierci... Albo inaczej, skoro ktoś twierdzi, że nic nie ma po śmierci (i, załóżmy, tak będzie naprawdę) to jak może się dowiedzieć co po niej jest?
Nie dowie się... Bo jeśli umrze i nic już nie będzie. To i jego nie będzie.
Czy niebo nie jest po prostu po to, żebyśmy mogli się pocieszyć? Żebyśmy mogli sobie powiedzieć "bóg mi wybaczy... Pozwoli mi iść do nieba... Będę szczęśliwy...". Ludzie straszą się piekłem, ale pewnie gdyby mogli wierzyliby tylko w niebo. Piekło jest po to, żeby było jakieś przeciwieństwo. Może po to, żeby hamować się i nie robić różnych głupich rzeczy... Ale do tego, żeby być dobrym nie potrzeba nieba i piekła tylko własny rozum.
Leeloo napisał/a:
Nie zagłębiałam sie, ale niektore mowią, ze zamieniamy sie np. w koty;]
Czy chodzi Ci o mniej więcej takie coś?:
Cytat:
"Po przebrnięciu przez wszystkie piekła [sektory] grzesznik zaczyna odrażającą egzystencję. Przez życie robaków, owadów, much, drapieżników, komarów, słoni, drzew, koni i krów oraz przez różne inne grzeszne i nędzne formy istnienia powraca do rodu ludzkiego — rodzi się szpetny albo z garbem, albo jako karzeł, albo jako Kandal" (Markandeja-purana)"
Hinduizm - rys ogólny
Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz
Skoro nic nie ma po śmierci... Albo inaczej, skoro ktoś twierdzi, że nic nie ma po śmierci (i, załóżmy, tak będzie naprawdę) to jak może się dowiedzieć co po niej jest?
Nie dowie się... Bo jeśli umrze i nic już nie będzie. To i jego nie będzie.
Smierc jest koncem zycia, jakiegokolwiek.
Zadnego nieba i piekla, wedowki dusz, zawieszenia miedzy swiatami.
Definitywny koniec, po prostu.
_________________ "Jakkolwiek bym się nie starał, nie potrafię już znaleźć się z powrotem w swojej dawnej kopercie czy choćby rozsiąść się wygodnie w swoim starym "ja"; zbyt wielki tam nieporządek; meble poprzestawiano, żarówka się przepaliła, strzępy przeszłości walają się po podłodze."
Zastanawiałem sie nad tym nie raz,był okres ze tylko otym myslałem i miałem przez to powzna załamke bo w pewnej chwili doszedłem do wniposku ze nic na nas nie czeka...niebo,pikło,raj nazywajcie to jak chcecie,Ja mysle ze po smierci znów wracamy na ziemie tyle ze zapomiamy wszystko z naszego poprzedniego zycia...Albo poprostu po smierci jest NICOSC,(co jest chyba najtrudniej sobie w..yobrazic)
_________________ Głupota nie zwalnia od myślenia...
Doszłam do wniosku że dusza, która zostaje po naszej śmierci to po prostu zlepek emocji. Jak żyliśmy, jakie emocje dominowały w naszym życiu, to będzie nam towarzyszyć, gdy nasze ciało już ulegnie całkowitemu zniszczeniu
Dołączyła: 23 Gru 2007 Posty: 8 Skąd: pod woda mieszkam
Wysłany: 2007-12-23, 04:08
Sawka napisał/a:
Doszłam do wniosku że dusza, która zostaje po naszej śmierci to po prostu zlepek emocji. Jak żyliśmy, jakie emocje dominowały w naszym życiu, to będzie nam towarzyszyć, gdy nasze ciało już ulegnie całkowitemu zniszczeniu
twoja teoria wyjasnialaby te wszystkie upiory blakajace sie po tej ziemi:P
_________________ (...) doświadczalnie stwierdziłem, że jestem jak woda rzeki, odbijająca zmienne kolory brzegów między którymi płynie, burze, obłoki, błękit nieba, sama bezbarwna.
Wiek: 18 Dołączyła: 08 Sie 2006 Posty: 2452 Skąd: Psycholandia
Wysłany: 2007-12-26, 15:59
missile napisał/a:
Po smierci wracam na ziemie...
po cholerę? chcesz się dalej męczyć? chyba nie ma sensu.
_________________ Nikt nie będzie wiedział, kim jestem,
tylko suknia mnie zdradzi szelestem,
więc założę na szyję kapelusz,
po nim poznasz mnie dziś, przyjacielu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.