Wysłany: 2007-03-19, 21:18 Wiedza nabyta a doswiadczenie
Poruszyliście temat wypowiadania sie w sprawach nie znanych z autopsji. Jedni wolą sie nie wypowiadać w sprawach których nie poznali na własnej skórze, z jednej strony jest to całkiem przyzwoite podejście w świetle tego iż czesto przeradza sie to w przemadrzałość, która jest skutkiem ubocznym niewiedzy. Ale z drugiej strony wiekszość naszej wiedzy opiera sie na rzeczach zasłyszanych, przeczytanych czy na odczuciach.
Osobiscie uważam że podejscie Thar jest nieco asekuracyjne choć niekoniecznie złe. Obiektywizm to cnota która zapobiega fałszywym osądom.
Co o samego tematu, to wszystko jest właściwe w tym co przedstawia autor poza tym ze krzywdzi swoją żonę, osobę której ślubował miłość i wierność, przez to osądzam być może go jako ostatnia szuję. Jak pisałem, niech nowy styl współżycia przyniesie mu choć odrobinę tego co czułaby jego żona dowiadując sie o tym fakcie.
W moim odczuciu jest to podejście dość racjolane raczej a nie asekuracyjne. Moim zamierzeniem jest oszczedzenie innym pękania ze śmiechu wywołany moją niekiedy na pewno żenującą niewiedzą czy też nieugruntowanymi do końca poglądami.
Oczywiście, że nie popieram i nie przyklaskuję wielu sprawom. Chyba jak każdy z nas. Ale staram się unikać wchodzenia na kogoś tylko dlatego, że mówi/pisze coś co sprawia, że gdy to czytam peka mi kubek w dłoni. Oczywiście, iż nie zawsze się to mi udaje.
Tak, "wiekszość naszej wiedzy opiera sie na rzeczach zasłyszanych, przeczytanych czy na odczuciach". Ale cóz by to była za wiedza, gdybyśmy nie chcieli ją uzupełnic o nasze własne doświadczenia? Czy stosunkowo trwałe poglądy można sobie wyrobić tylko po przeczytaniu czegoś w gazecie?
W moim odczuciu jest to podejście dość racjolane raczej a nie asekuracyjne. Moim zamierzeniem jest oszczedzenie innym pękania ze śmiechu wywołany moją niekiedy na pewno żenującą niewiedzą czy też nieugruntowanymi do końca poglądami.
niewiedza na temat ? autor przedstawil wszystko czarne na białym ... chce zdradzić zonę w kobietą której bedzie płacił za "przyjaźn".
Cytat:
Oczywiście, że nie popieram i nie przyklaskuję wielu sprawom. Chyba jak każdy z nas. Ale staram się unikać wchodzenia na kogoś tylko dlatego, że mówi/pisze coś co sprawia, że gdy to czytam peka mi kubek w dłoni. Oczywiście, iż nie zawsze się to mi udaje.
honorowe, tylko że nadal dość asekuracyjne
Cytat:
Czy stosunkowo trwałe poglądy można sobie wyrobić tylko po przeczytaniu czegoś w gazecie?
można - czy dobry chirurg musi mieć blizny pooperacyjne a psychiatra schizofrenie? wiedza teoretyczna zawsze była fundamentem zrozumienia.
Asystent coś mnie chcesz zdenerwować z tą asekuracją
Co do przykładu chirurga - prócz wiedzy teoretycznej ważna a nawet najwazniejsza jest praktyka - doświadczenie. Tego nauczylam sie od mojego mężczyzny. Liczy się przede wszystkim w takim fachu doświadczenie i tylko doświadczenie, wiedza jest jedynie fundamentem, bazą do budowania umiejętności praktycznych, a więc zły przyklad!
Czy studia (wszak wiedza teoretyczna) uczy prawidłowego zachowania sie w danej sytuacji? Nie! Jest tylko bazą, dzięki której ośmielamy się praktykować. To tak naprawdę nas uczy!
Liczy się przede wszystkim w takim fachu doświadczenie i tylko doświadczenie, wiedza jest jedynie fundamentem, bazą do budowania umiejętności praktycznych, a więc zły przyklad!
dobry przykład zostańmy przy chirurgu ... zakładamy że człowiek nie zrobił jeszcze zadnej operacji, choć na studiach był orłem, czy to nie upoważnia go do prowadzenia dyskusji na temat "moralnych aspektów rozcieńczania substancji znieczulających w świetle oszczędności narzuconych przez NFZ" (troche brutalny temat, ale nic innego mi nie przyszło do głowy :-P)?
moralnych aspektów rozcieńczania substancji znieczulających w świetle oszczędności narzuconych przez NFZ"
A co to ma docelowo do chirurga? Temat sam w sobie jest mi obcy, bo bedę ekonomistką, a od medycyny jest moja druga połowa - nie ja. Jak już powiedziałam i powtórzyłam - wypowiadać się ma prawo każdy, jesli naprawdę coś ma do powiedzenia.
Czy*Tenar skończyła studia dotyczące zdrad w związku? Owy przytoczony przez ciebie przykład nie bardzo można odnieść do sytuacji. Próbuję ci udowodnić, iż więcej do powiedzenia owy chirurg by miał, gdyby nabył odrobine praktyki, wtedy mógłby odnieść to do przyładów, własnych doświadczeń.
Offtop faktycznie się robi, mam nadzieję, że nas za to nie okrzyczą
Thar na siłe starasz sie znaleść ścisłe powiązanie pomiedzy specjalizacją a tematem dyskusji, wlaśnie to chce udowodnić że właśnie ten chirurg stosujacy znieczulenia ma prawo prowadzić poważne debaty na ten temat choć wcale nie jest "specjalistą ds znieczuleń" a jedynie chirurgiem majacym spore pojecie na ten temat.
Thar napisał/a:
Offtop faktycznie się robi, mam nadzieję, że nas za to nie okrzyczą
Nawiązując tym przykladem do tematu. Jakie niektórzy z nas mają pojęcie na ten temat? Możliwe, że nawet nie wiedzą co to seks. Nie wiedzą, że seks jest ak naprawdę w związku urozmaiceniem codzienności.
Dobrze, jeśli się ma blade pojęcie na ten temat. Jeśli się "wie" z czymś coś sie je". Czy jeśli przeczytałbyś odpowiednią gazetę, oglądnął film pornograficzny już byś wiedział jak się seks odczuwa, gdybyś to właśnie ty mał się kochać z kobietą, jak sprawić by naprawdę było jej dobrze? Nie. Doświadczenie.
Są więc i takie i takie sytuacje. W niektórych wystarczy zwykła teoretyczna wiedza, osłuchanie, przeczytanie czegoś. Do innych potrzebna jest niestety praktyka - czasami też praktyka życia.
zeby wypowiedzieć sie na temat sponsorungu nie trzeba znac seksu z autopsji, podobnie wypowiadając swoją opinie o zdradzie nie trzeba mieć w tym doświadczenia
owszem osoba "po przejsciach" jest bardziej przekonująca, ale zawsze warto mieć cośdo powiedzenia na każdy z tematów, inaczej nas by tutaj nie było :->
podobnie wypowiadając swoją opinie o zdradzie nie trzeba mieć w tym doświadczenia
Warto mieć tu doświadczenie w związkach. Taka osoba mówiąc "nigdy nie wybaczylabym mojemu chłopakowi zdrady" chyba powinna wiedziec jakie relacje panują pomiędzy ludźmi w związkach. Przecież nie wiedząc tego, nawet nie wiedziałaby co by czuła, gdyby zdradził ją ktoś, kto uważała, że ją kocha. Nie uważasz?
Doświadczenie pozwala nam spojzeć na niektore sprawy z innej strony.
Ja nie mówię tylko o sponsoringu. Czy nie zauważyleś tendencjidziewic do patetycznego spojrzenia na seks? Rozmawialiśmy już o tym w innym temacie. Przecież to oczywiste, że dziewica skrytykuje osobe, która taki seks proponuje i to jeszcze za kasę. Nie wskazuje tu bynajmniej nikogo palcem.
Przecież to oczywiste, że dziewica skrytykuje osobe, która taki seks proponuje i to jeszcze za kasę. Nie wskazuje tu bynajmniej nikogo palcem.
nie wiem nie jestem dziewicą, a rzuciłem kamieniem ;-) ale być może coś w tym jest...
Thar napisał/a:
Przecież nie wiedząc tego, nawet nie wiedziałaby co by czuła, gdyby zdradził ją ktoś, kto uważała, że ją kocha.
patrząc na to z innej strony są pewne utarte wyobrażenia oparte na pewnych zasadach społecznych - gdyby ne one nie odróznialibyśmy co dobre a co złe. Juz Dekalog znany przez 5 letnie dzieciaki, mówi "nie cudzołóż" - pozwala nam na uzyskanie pewnego obrazu i opinii na temat w którym właśnie sie wypowiadamy. "Bóg powiedział ze chcesz zgrzeszyć, nie popieram tego bo to niezgodne z moimi przekonaniami" - to może powiedzieć nawet 10 letnie dziecko nie mające zupelnie doświadczenia w seksie, związkach i innych źródeł wspomnianego przez Ciebie doświadczenia
Skoro dekalog - wszak dany przez boga- tak mocno tkwi w przekonaniu ludzi, to dlaczego odchodzą oni tak nagminnie od boga i wiary? Dlaczego nie przyjmują tych dogmatów?
Bo to powie ci 10-cio letnie dziecko. Gdy człowiek się rozwija, warto by jego wiedza także z nim rosła.
Mówisz o normach i zasadach społecznych. Zgadzasz się z tłumem? Nie ma jednolitych zasad i obyczajów. To co początkowo przyjmujemy za prawdę, poddajemy wielu próbom, przemyśleniom, sprawdzamy, jak owe dobre obyczaje mają się faktycznie do życia codziennego. Czy swoje zdanie i opinie opierasz tylko na tym co przeczytałeś w gazecie? Zapewne nie.
ok. moglbym poprosić moderatora o rodzielenie tematu i ostatnich postów, wrzucenie w nowy:
"wiedza nabyta a doświadczenie" ? bo ten offtopic idzie naprawde w złym kierunku ;-)
Thar napisał/a:
Skoro dekalog - wszak dany przez boga- tak mocno tkwi w przekonaniu ludzi, to dlaczego odchodzą oni tak nagminnie od boga i wiary? Dlaczego nie przyjmują tych dogmatów?
wiekszość znich to zasady ogólnie uznane za złe, zbijesz spotykasz sie z karą, zdradzisz napotykasz na dezaprobatę społeczną... tak już, jest. Nie wyszukujmy ukrytego dna, drugiego punktu widzenia na zdradę, nie usprawideliwiajmy złych czynów.
Thar napisał/a:
Czy swoje zdanie i opinie opierasz tylko na tym co przeczytałeś w gazecie? Zapewne nie.
nietylko, ale jest to pewien bodziec do dyskusji, kazdy z nas jest istotą rozumną dzieki doświadczeniu o którym wspominasz potrafi interpretować, analizować, debatować ... ale wiedzę czerpie również z wiarygodnych źródeł jakimi są opinie innych ludzi, czy to pisane czy wypowiedziane.
Ależ ja takich czynow nie usprawiedliwiam. Jednak co do dezaprobaty spolecznej - często tłumie się swoje zdanie, gdyż jeśli odstaniemy, także napotkamy się z karą i dezaprobatą. Zdarza się, że owe przyzwolenie społeczności zmienia swój zakres. Nie wszystkie złe czyny są piętnowane, tak jak i nie wszystkie dobre nagradzane.
Asystent napisał/a:
nietylko, ale jest to pewien bodziec do dyskusji, kazdy z nas jest istotą rozumną dzieki doświadczeniu o którym wspominasz potrafi interpretować, analizować, debatować ... ale wiedzę czerpie również z wiarygodnych źródeł jakimi są opinie innych ludzi, czy to pisane czy wypowiedziane.
Cieżko jest tak naprawde ocenić, ktore źródła są wiarygodne a które nie. Wiele opinii jest to tylko subiektywna interpretacja spostrzeżenia. Czy nie lepiej, jeli czyjąś opinię możemy skonfrontować ze swoim zdaniem, które nie opiera się tylko na opinii - bez względu na to czy tłumu czy jednej osoby?
Owy bodziec do dyskusji mamy. Owszem, każdy jest istotą rozumną, ale nie każdy jest odporny na presję otoczenia, nie każdy potrafi samodzielnie wyciągać wnioski, porównywiać, zestawiać ze sobą sytacje. Są ludzie, z którymi rozmowa ogranicza się jedynie do powtarzania przez nich otartych sloganów, gdzies zasłyszanych słów. Powiesz, że to nie jest prawda?
Dołączyła: 18 Paź 2005 Posty: 1647 Skąd: z samej góry
Wysłany: 2007-03-21, 01:24
a ja tak sobie mysle ze teorie to mozna sobie miec w szkole a na zyciowe tematy lepiej nie teoretyzowac
zycie mnie nauczylo ""nigdy nie mow nigdy"
i mam teraz wiele rzeczy ktore nigdy nie mialy mi sie przytrafic a ze doswiadczenie juz mam niestety spore
moge smialo wypowiadac sie w wielu tematach
i zasadniczo w przeciwienstwie do niektorych WIEM o czym mowie
_________________ zaczynam się tam gdzie inni się kończą...
wiedza a doświadczenie, nie wszystkiego przecież musimy doświadczać, żeby wyrobić sobie na ten temat konkretne zdanie... takie teoretyzowanie, o któym zresztą pisałą deela faktycznie może być niebezpieczne, ale bez przesady. nikt nie mówi o postawie "ja mam rację i koniec", zawsze trzeba dopuszczać jakiś margines błędu, to, że ktoś może mieć inne poglądy. Jednak nasze też trzeba szanować, bo to mimo wszystko jest nasze zdanie, nie zawsze oparte na doświadczenniu, w dużej mierze dlatego, że np. potępiamy takie postępowanie, taką sytuację... a skoro potępiamy, to trudno, żebyśmy robili coś co jest niezgodne z naszym systemem wartości i mamy prawo o tym mówić.
_________________ "Jakkolwiek bym się nie starał, nie potrafię już znaleźć się z powrotem w swojej dawnej kopercie czy choćby rozsiąść się wygodnie w swoim starym "ja"; zbyt wielki tam nieporządek; meble poprzestawiano, żarówka się przepaliła, strzępy przeszłości walają się po podłodze."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.