Forum Dyskusyjne :: Uspienie



FAQ  Wyszukiwarka  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj  Album

Forum Dyskusyjne Strona Główna » Ogólne » Kontrowersyjne tematy » Uspienie

Uspienie
Autor Wiadomość

#bLu 
I dont like iT

Dołączyła: 15 Paź 2005
Posty: 564
Skąd: WarszawA

Wysłany: 2007-02-09, 22:20   Uspienie

byliscie kiedys zmuszeni do uspienia zwierzecia..?
kilka godz temu uspili mojego psa... po 13latach ktoore z nia spedzilam..

Jesli byliscie w takiej sytuacji, jak to zniesliscie..?
Czy rzeczywiscie swiadomosc ze zwierze juz sie nie meczy-pomaga?
_________________
shshshshshshshshsshshshshshsshshshshshshshshsh
 
 
 

*faris 

Dołączyła: 26 Lis 2006
Posty: 2149
Skąd: sercem z L.

Wysłany: 2007-02-09, 22:22   

nie pomaga, ale jednak lepiej mu jest tak niż jakby się męczył...
pies mojej babci miał raka w uchu, bolało go, przestał słyszeć, strasznie się męczył... chyba lepiej że go uśpili
_________________
Muminki Cię śledzą...
zabiją...
i zjedzą!
Mumiiiiinki!
 
 

#Mokra 
Bobson


Dołączyła: 07 Paź 2006
Posty: 4529
Skąd: z doliny muminkow

Wysłany: 2007-02-09, 22:25   

Chyba najlepiej kupic od razu nowe zierze. Wiadomo ze ciezko.... Jako "psiara" spotykam sie czesto z takimi sytuacjami kiedy wlasciciel usypia swojego pupila. I sa dwie drogi. Albo nie kupuje od razu tylko x latach kiedy zupelnie zapomina o ulubiencu.. to chyba ta gorszza bo pustka w sercu pozostaj.. I jest inna mozliwosc. Kupno nowego pupila. Te nowy lokator zaczyna ponownie uzupelniac pustke w sercu, nie odzwyczajasz sie od pewnych obowiazkow a co najwazniejsze jestes tak zaapsorbowany nowym zwierzakiem ze o starym myslisz z usmiechem na twarzy a nie lza w oku.
_________________
Bobek <3
:rotfl:
uuu aaa yyy
 
 

myszka_miki 


Wiek: 23
Dołączyła: 01 Lut 2007
Posty: 36
Skąd: Kraków

Wysłany: 2007-02-09, 22:35   

mam kota.... jest śmiertelnie chory na raka.... doktor rok temu dawał mojej kotce kiepskie rokowania, na razie jest ze mną jeszcze.... ale z każdym dniem dochodzi do mnie coraz bardziej że nie wiem ile jej jeszcze zostało.... na samą myśl o tym że będę ją musiała kiedyś oddać do uśpienia ciarki mnie przechodzą.... choć wiem że to ulżyłoby jej napewno w cierpieniu....
_________________
Lepiej być kimś i nie mieć niczego, niż mieć wszystko i być nikim.....
 
 

Erill 
Tęskniąca Dzioucha


Wiek: 25
Dołączyła: 29 Gru 2006
Posty: 475
Skąd: Bangkok

Wysłany: 2007-02-10, 00:21   
   Skype: Erill_di_Ahair

Mialam taka sytuacje.. w listopadzie. Kotek zyl z nami 14 lat. Bl przekochany, madry, no czlonek rodziny. Zachorowal nam na bialaczke. Chorowal duzo od czasu jak moj brat wyjechal. To byl jego kot, on go znalazl. W ostatniej fazie biedactwo juz nie moglo sie nawet ruszac, oddech sprawial bol, jakiwkolwiek proby przeniesienia go. Musialysmy go z mama zaniesc do uspienia, bo sie naprawde bardzo meczyl. Ale i tak bolalo i wylysmy caly dzien.. Tone lez zesmy wylaly..
_________________
Dobrą stroną upadania jest to, że dajemy naszym przyjaciołom szanse by nas podtrzymali

Miodowo.
 
 
 

#Mordred 
logiczny diabeł


Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 2815
Skąd: ósme piętro

Wysłany: 2007-02-10, 00:41   

Brutus skoczyl mojej siostrze do gardla, wgryzl sie dosc gleboko, prawie do tetnicy. Ojciec na szczescie podbiegl te kilkanscie metrow, w sama pore chwycil dziada, rzucil nim o sciane domu w przyplywie zlosci, potem zamknal. Weterynarz na wyrazna prosbe uspil od razu, mimo, ze powinien zatrzymac najpierw na obserwacje.

i dobrze, mimo, ze kocham psy. jego szczescie, ze mnie nie bylo w domu.
_________________
"tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
 
 

#deela 


Dołączyła: 18 Paź 2005
Posty: 1647
Skąd: z samej góry

Wysłany: 2007-02-10, 18:13   

na to nic nie pomaga
tuz przed wigilia zdechl moj pies
miala 16,5 roku
wlasciwie jechal brat z mama zeby ja uspic bo juz nie mogla oddychac i strasznie sie meczyla
zdechla w drodze do kliniki mojemu bratu na kolanach
plakalam bardziej niz po dziadku :|
_________________
zaczynam się tam gdzie inni się kończą...
 
 

Idia 
pomaluj mi paznokcie

Dołączyła: 03 Paź 2006
Posty: 1008
Skąd: Z Piekła

Wysłany: 2007-02-10, 22:24   

Napewno lepiej uśpić zwierzaka niż zeby miał biedak cierpieć. Trudno takie zycie. Na początku jest cięzko jak to zawsze bywa, a tak to nawet tego nie poczuje.
_________________
Skarb to nie tylko złoto czy srebro!!

'' - Ludzie przybierają wciąż nowe maski...
- A co kryje się pod tymi maskami?
- Cała masa gówna. ''
 
 

arh+ 


Wiek: 18
Dołączyła: 11 Lut 2007
Posty: 24

Wysłany: 2007-02-11, 20:13   

A co myślicie o usypianiu ledwo co narodzonych zwierzą ? Niektorzy topią takie maleństwa ;/ !!!!!!!! kur..
_________________

 
 

Asystent 


Dołączył: 26 Sty 2007
Posty: 246
Skąd: Poznań

Wysłany: 2007-02-11, 21:10   

mój pies żył do końca "z nami", nie pozwoliliśmy go uśpić wybraliśmy operację wycięcia ogromnego guza - przezył po niej jeszcze 4 lata, choć lekarz specjalnie nie spodziewał się że długo pociągnie. Okazało sie że te lata były wesołe i pełne radości - czasem warto powalczyć o ten czas, zarówno dla nas jak i psa to taki bonus od życia.
_________________

 
 
 

#Magda 
z przymrużeniem oka


Wiek: 23
Dołączyła: 14 Sie 2006
Posty: 2326
Skąd: Kraków!

Wysłany: 2007-02-11, 21:14   

nie wyobrażam sobie powrotu do domu w ciszy... mam nadzieję, że Dudiasz jeszcze troszkę z nami pobędzie. to musi być straszne dla właściciela.
_________________
mrau...
 
 

Nisia 

Wiek: 20
Dołączyła: 16 Lut 2007
Posty: 132

Wysłany: 2007-02-16, 22:22   

Przeszłam to wielokrotnie...
2 miesiące temu zdecydowałam sie na uśpienie mojej kotki :( Miała nowotwór od 3 lat, żyła z tym długo, na początku leczenie pomagało, pod koniec męczyła się strasznie, nie mogłam dłużej na to patrzeć. Do samego końca byłam z nią, miałam wrażenie że dziękuje mi za to że wreszcie jej ulżyłam. Nie uroniłam przy niej ani jednej łzy, nawet wtedy gdy zasypiając na zawsze burczała i lizała mnie po ręce. Ale po wyjściu z gabinetu nie wytrzymałam dłużej. Do tej pory nie oswoiłam sie z jej stratą. Dożyła wspaniałego wieku, miała 22 lata, była starsza ode mnie.
 
 

#Prymas 
najśliczniejszy
kwietysta


Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 3240
Skąd: piach

Wysłany: 2007-02-16, 22:34   

Nisia napisał/a:
Dożyła wspaniałego wieku, miała 22 lata, była starsza ode mnie.


Nigdy nie słyszałem o tak długo żyjącym kocie.

Edit: A chociaż, po chwilowej analizie danych z internetu może zmienię zdanie. Myślałem, że około 12, ale tam podają co innego. :p
Ostatnio zmieniony przez Prymas 2007-02-16, 22:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

Asystent 


Dołączył: 26 Sty 2007
Posty: 246
Skąd: Poznań

Wysłany: 2007-02-17, 14:45   

Cytat:
po chwilowej analizie danych z internetu może zmienię zdanie.
magic Mr google ^^
chociaż ten wiek dla kota też mnie odrobinę zdziwił
_________________

 
 
 

Nisia 

Wiek: 20
Dołączyła: 16 Lut 2007
Posty: 132

Wysłany: 2007-02-17, 19:52   

22 lata to jeszcze nic ;) Była kiedyś w Anglii kotka imieniem Pussy która dożyła 36 lat. Odeszła chyba w 1939 roku czy jakoś tak.
 
 

Blue116 

Wiek: 14
Dołączyła: 01 Lis 2006
Posty: 25
Skąd: Ruda Śląska

Wysłany: 2007-02-18, 19:45   

Ehh....Rozpłakałam się czytając ten temat...Przewrażliwiona jestem -_-.
Mam psa i kota, od 6 lat.
Nie wyobrażam sobie, że wracam do domu, i nie wita mnie kot prowadzący mnie pod lodówkę (;-), merdanie psa, nie wyobrażam sobie, że na ciuchach nie mam ich sierści...
A z drugiej strony...Bardziej bolałaby mnie myśl, że one sie męczą, że mogę im ulżyć a tego nie zrobię.
Moje zwierzaki jeszcze pewnie trochę pożyją, ale mimo, że będzie to trudne, na pewno nie zrezygnuję z uśpienia ich bo "mi będzie żal"..Dla mnie najważniejsze są ich odczucia...
 
 
 

Iga... 


Wiek: 19
Dołączyła: 20 Lut 2007
Posty: 28
Skąd: Z wieczności...

Wysłany: 2007-02-21, 15:41   

Nigdy nie dałam zwierzęcia do uśpienia...moje zwierzaki raczej zawsze ginęły pod kołami samochodu albo zostały zagryzione przez inne...zawsze w takich wypadkach rycze jak bóbr, bo bardzo się przywiązuje do zwierząt, więc nawet nie chcę myśleć co by się ze mną działo gdybym miała patrzeć jak mój zwierzaczek zasypia na zawsze...nawet świadomość, że w ten sposób mu ulże, by mi nie pomogła... :rozpacz:
_________________
'W miłości wszystkie środki są dobre, prócz tych, które prowadzą prosto do celu.'

Tadeusz Breza
Ostatnio zmieniony przez Iga... 2007-02-21, 15:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

Aaliyah 


Wiek: 17
Dołączyła: 20 Lut 2007
Posty: 183

Wysłany: 2007-02-21, 17:29   

Miałam psa - suke był to piękny owczarek niemiecki. miała 9 lat, wabiła sie Tajga. Niestety zachorowała na najgorszego raka jakiego może dostac pies. Był to wściekły nowotwór sutka . Jadała coraz więcj a rak zjadał ją od środka. najgorsze było to że nawet nie było tego widać. Z 50 kg schudla...ach lepiej nie mówic bo od razu łzy mi napływają do oczu.
Jedynym co mogłismy zrobic to uspic ja. weterynarz nie mógl jej pomóc.
_________________
Wszystkie debilki lubią wampirki;););)
Ostatnio zmieniony przez Aaliyah 2007-02-21, 17:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 

Black White Orchid 


Wiek: 17
Dołączyła: 16 Mar 2007
Posty: 47

Wysłany: 2007-03-23, 15:38   

Tak i nigdy nie zapomne tego dnia.
Miałam 5 lat, była już późna jesień.
Moj ukochany piesek ( kundelek) ugryzł jakiegoś głupiego dzieciaka, który rzucał w niego kamieniami.
Oczywiście była awantura.
Ale w końcu wyszło na to,że to wina tego smarkacza.
Potem było gorzej.
Kilku chłopaków ( był z nimi ten mały dzieciak) rzucali ponowaie w Ramzesa kamieniami bo się 'wkurzyli'że go nie ukarano.
Wtedy on się na nich rzucił i ugryzł ponowanie tego samego dzieciaka.
Wtedy jego rodzice powiedzieli,że albo uśpią Ramzesa, albo zgłosza to na policje...

Było pochmurne, późnojesienne popołudnie.
Lekka mżawka,szaro.
Przyjechał weterynarz w dużym zielonym samochodzie.
Nie wiedziałam dokładnie o co chodzi, ale miałam złe przeczucia, bo ojciec uwiązał Ramzesa,żeby nigdzie nie mógł iść.
Siedziałam z koleżankami na murku przed domem.
Ojciec zabrał Ramzesa za dom. Za nimi poszedł weterynarz z jakąś czarną skrzynką.
Słyszałam warczenie i szczekanie Ramzesa. Po chwili wszystko ucichło.
Weterynarz z ojcem nieśli duży czarny worek, wsiedli do samochodu i jechali w strone lasu.
Wiedziałam co się stało, ale nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli.
Biegłam za samochodem, dopóki miałam siły.
Straciłam samochód z oczu...

Do dzisiaj to pamiętam i do dzisiaj pluję sobie w brode,że nie wypuściłam Ramzesa...

Sorry za taką długa opowieść..
 
 

cate 

Wiek: 15
Dołączyła: 19 Gru 2007
Posty: 9
Skąd: Kraina Czekolady ;)

Wysłany: 2007-12-20, 12:31   

Matko... to musiał być dla ciebie straszne.
Poza tym nie rozumiem jak twój ojciec mógł coś takiego zrobić!?
Nigdy bym swojemu ojcu czegoś takiego nie wybaczyła...
_________________
Jak na deszczu łza, cały ten świat nie znaczy nic.
Chwila która trwa, może być najlepszą z twoich chwil...
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
pozycjonowanieprojekty domówProjekty domów • Znajdziesz tu śmieszne Opisy GGForum

Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group designed by szpak
Mapa forum | Mapa forum XML