Wiek: 17 Dołączyła: 13 Maj 2007 Posty: 150 Skąd: Mrok
Wysłany: 2007-06-13, 15:51
Złośnica napisał/a:
no wlasnie wiec zacznij cos robic ze swoim zyciem, skoro piszesz ze chcesz z tego wyjsc. To idz moze do lekarza, psychologa, chociaz porozmawiac, moze skieruje Cie gdzies, gdzie bedziesz czula sie bezpieczna i pewna ze wyleczysz sie z 'choroby'. Bo niestety tak trzeba to nazwac, to jest jak nałóg.
Robie z tym duzo rzeczy i wierz mi czasami ryczec mi sie na to wszystko chce. Nie ufam ludziom z zewnatrz to tez nie chodze do zandego psychologa ani lekarza. Wiem ,ze powinnam. Oni nazwali to ,,drepsja". Sama nie wiem na czym polega. Ale tu chodzilo o moje wielkie hustawki nastroju, ktore naprawde juz moich rodzicow i znajomych doprowadzaja do szalu. Na to sie teeraz mowi i choroba i nalog. Zas co do cpania. Kiedys uciekalam do tego swiata bo tylko wtedy bylam wyzej niz nizej i tyle.
Złośnica napisał/a:
Sa ludzie ktorym na pewno na Tobie zalezy, skoro mowisz ze nie jestes sama, masz przyjaciol to moze wlasnie dla nich warto zyc
czy sa tacy ludzie to nie wiem. Wiem w kazdym razie ze wiele spraw zawalilam sama z siebie. Przez moje idiotyczne zachowanie ,cpanie, ciecie sie itp stracilam wiele osob, a przede wszystkim bardzo piekny ,meski okaz ,ktory skomentowalam mnie tak ,,Ty bylas kiedys inna ,a teraz co sie ku**a z toba dzieje?! ". Moje przyjaciolki maja swoje zycie, swoich chlopakow, swoje rodziny. Czasami kiedy gadamy na gg klamie ,ze nie moge wyjsc ,bo po prostu wole siedziec w chacie, kiedy jestesmy juz na tym dworze ,po prostu skracam sobie czas. Nie wiem ,wole samotnosc...
Złośnica napisał/a:
Tnac sie jeszcze wiekszy bol sobie zadajesz, robisz sobie wieksza krzywde i wciaz na nowo poglebiasz swoje problemy, one nigdy sie nie beda konczyly tylko ciagle bede wieksze. zastanow sie czy osoba ktora Cie skrzywdzila jest warta tego wszystkiego, jest warta Twego okaleczania sie. Czy jest warta Twojej smierci. Czy jak jej pokazesz jak bardzo sie poddalas to bedzie dobrze?
Niekiedy nie czuje bolu kiedy sie tne i to mnie naprawde wkurza. Jedyny bol ktory moge kontrolowac i za ktory moge sie ukarac i wiem ,ze to najwieksza kara. Przez ta obsesje choruje teraz na hemofobie. Osoba ,przez ktora to robie kiedys przeprosila. Ale jego przeprosiny byly tak puste i nic dla mnie nie znaczyly ,ze po prostu mialam dosyc. Jedna z moich kolezanek nie wytrzymala kiedys i mu powiedziala ,ze sie tne jego odpowiedz brzmiala :,,ku**a... Nie bede za nia odpowiedzialny". Nie przejelam sie tym. Mialam juz go tak gleboko ,ze glebiej sie nie dalo. Depresja i mi sie poszerza w tamtych okresach jeszcze bardziej. Nie widzialam go juz od kilku miesiecy ,a kiedys na koncercie na niego wpadlam. Odepchnelam go i to byly wszystko. Odwrocil tylko za mna glowe. Bylam wtedy nacpana...
Złośnica napisał/a:
Kazdy ma swoje problemy, na swoj wiek 'duze'. Dla dziecka problemem jest to ze mama nie chce mu kupic lalki, dla mlodziezy, ze nie zda do innej klasy, albo ze ma kare, albo ze ojciec go bije. Dla doroslych problemem moze byc ich dziecko, samochod, praca itp. cierpienie jest czescia zycia. Nie pozbedziemy sie go. Mozemy z nim walczyc, pomagac sobie i innym. ucieczka to nie wyjscie.
tak moge z tym walczyc. moge i na pewno kiedys sie wylecze. A co najwazniejsze wreszcie bede zyla normalnie. Zas co do lizaka. mi nie zabrano lizaka ,mi zabrano cos wiecej...
Złośnica napisał/a:
pisze teraz bardzo powaznie, bez zadnej ironi.
ja tez pisze teraz jak najbardziej powaznie...
_________________ Na drugiej stronie świat wciąć czekam na koniec i patrze jak upadam...
może czasami warto zaufac ludziom. A jesli ktos Cie opuscil, to pamietaj ze nie byli oni Twoimi prawdziwymi przyjaciolmi. Przyajciele pomagaja, bez wzgledu co sie z Toba dzieje. czlowiek robi rozne rzeczy pod wplywem emocji. a ktos taki jak przyjaciel szczegolnie to rozumie.
Sama teraz znizasz sie do poziomu dziecka piszac ze Tobie nie zabrano lizaka tylko cos wiecej. Ja powiedzialam tylko cos na temat problemow, ktore maja wszyscy, a nie co Tobie zabrali, nie musisz wszystko przyjmowac do siebie. pisze tutaj rowniez ogolnie.
a i skoro mialas odwage sie ciac, to teraz miej odwage zaufac ludziom i sobie pomoc.
_________________ 'You are the light that's leading me to the place where I find peace again'
zadna, ale skoro pociagnelo Cie do takich działan, to zaufac komus, jest mniejszym ryzykiem, tym bardziej jakiemus psychologowi lub komus kto bedzie potrafił Ci pomoc z tego wyjsc. Bo jak bedzie tak dalej, to moze skonczyc sie to tragedia. A skoro chcesz z tym skonczyc, to działaj. Pomoz sobie. czasami trzeba zaryzykowac.
a co do tego pod wplywem emocji, to tak wogole to moze sie to czasami zdazyc owszem, ale nie zwalajmy swojej glupoty, badz problemow na to. Nie zasłaniaj sie emocjami. Masz duzy problem i go trzeba leczyc.
_________________ 'You are the light that's leading me to the place where I find peace again'
Wiek: 17 Dołączyła: 13 Maj 2007 Posty: 150 Skąd: Mrok
Wysłany: 2007-06-14, 15:11
Złośnica napisał/a:
zaufac komus, jest mniejszym ryzykiem, tym bardziej jakiemus psychologowi lub komus kto bedzie potrafił Ci pomoc z tego wyjsc.
to bardzo wielkie ryzyko. Kiedys zaufalam i prosze zobaczyc na czym sie to skonczyło...
Złośnica napisał/a:
A skoro chcesz z tym skonczyc, to działaj. Pomoz sobie.
sprobuje ,ale nie wiem jakie bede efekty...
Złośnica napisał/a:
czasami trzeba zaryzykowac.
Ryzyko to rzecz ktorej boje sie najbardziej i nie mam odwagi wywalic zyletki...
Złośnica napisał/a:
co do tego pod wplywem emocji, to tak wogole to moze sie to czasami zdazyc owszem, ale nie zwalajmy swojej glupoty, badz problemow na to. Nie zasłaniaj sie emocjami.
Nigdy sie niczym ani nikim nie zaslanialam ,po prostu mowie/pisze jak jest
Złośnica napisał/a:
Masz duzy problem i go trzeba leczyc.
duzy problem czy mały zawsze zostanie cos po nim w mojej pamiecy. Powinnam sie leczyc ,chyba wiem. Ale najpierw musze wzebrac odwage i opowiedziec jakiemus psychologowi co sie stalo i co mnie nurtuje. Bo moje pierwsze spotkanie z psychlozka nie wygladalo najlepiej. W ogole nic nie mowilam. nic kompletnie, nawet jak mam naimie nie powiedzialam... Dala mi do zrozumienia ,ze ja wreszcie sie otworze i bede chciala pogadac mam przyjsc. Ale choc minely trzy miesiace sie nie wzebralam na odwage by isc do niej. Po prostu nie chce i tyle
_________________ Na drugiej stronie świat wciąć czekam na koniec i patrze jak upadam...
dobrze, nie bede naruszac Twojej prywatnosci, ale zaprzeczasz sama sobie. Nie chcesz isc do psychologa, ale jednak bardzo chcesz sobie pomoc. Nie potrafisz wyrzucic zyletek, ale chcesz sobie pomoc. Moze trzeba z tym skonczyc raz a porzadnie. Wez te wszystkie gowna i wyrzuc. Zranil Cie ktos bardzo, zaufalas- zawiodlas sie. Nie chce poglebiac Twojego bolu, ale bedzie pewnie tak jeszcze nie raz. Nie jeden raz sie zawiedziesz. Z czasem dorosniesz na tyle i bedziesz sie cieszyla, ze teraz my ludzie z forum probujemy Ci pomoc. Nie mamy na Ciebie zadnego wplywu. My tylko piszemy, nie mozemy nic zdzialac, ale czasami slowa wystarcza.
dlaczego wlasciwie napisalas tutaj o tym?
_________________ 'You are the light that's leading me to the place where I find peace again'
Wiek: 17 Dołączyła: 13 Maj 2007 Posty: 150 Skąd: Mrok
Wysłany: 2007-06-14, 16:09
Złośnica napisał/a:
dobrze, nie bede naruszac Twojej prywatnosci, ale zaprzeczasz sama sobie.
trudno jest podjac trafna decyzje przynajmniej w moim odczuciu tak to wyglada...
Złośnica napisał/a:
Nie potrafisz wyrzucic zyletek, ale chcesz sobie pomoc.
nie potrafie jej wyrzucic poniewaz to silniejsze ode mnie
Złośnica napisał/a:
Moze trzeba z tym skonczyc raz a porzadnie
trzeba, trzeba tylko jak?
Złośnica napisał/a:
Wez te wszystkie gowna i wyrzuc.
Łatwo powiedziec, gorzej zrobic wierz mi...
Złośnica napisał/a:
Zranil Cie ktos bardzo, zaufalas- zawiodlas sie. Nie chce poglebiac Twojego bolu, ale bedzie pewnie tak jeszcze nie raz. Nie jeden raz sie zawiedziesz.
nie... juz nigdy sie nie zawiode. Przyrzeklam sobie to dwa lata temu ,ze juz nigdy sie nie zawiode. Po prostu muszę znowu zaczac ufac ludziom. i tyle
Złośnica napisał/a:
Z czasem dorosniesz na tyle i bedziesz sie cieszyla, ze teraz my ludzie z forum probujemy Ci pomoc. Nie mamy na Ciebie zadnego wplywu. My tylko piszemy, nie mozemy nic zdzialac, ale czasami slowa wystarcza.
dziekuje ,ze chociaz probojecie. I racja nie macie na mnie wplywu. A ja chce isc na psychlogie i pomagac ludziom z takimi problemami. Tylko najpierw musze w siebie uwierzyc
Złośnica napisał/a:
dlaczego wlasciwie napisalas tutaj o tym?
Pierwsze napisalam na temacie ,,Ciecie" ,zeby zobaczyc czy ludzie maja takie same problemy co ja. W druga rocznice tamtego wyczynu. Zas tutaj weszlalm nie wiem dlaczego. Nie wiedzialam ,ze dwa zdania oborca ten temat o 360 stopni ...
_________________ Na drugiej stronie świat wciąć czekam na koniec i patrze jak upadam...
widzisz jak czasami słowa moga zmienic cos w zyciu. dwa zdania. Moze teraz wystarczy tylko kilka Twoich ruchow by z tym skonczyc. Wiem ze mi latwo pisac, juz to gdzies mowilam.
Ty chcesz isc na psychologie, najpierw to Ty sama musisz isc do psychologa, uwierz mi.
Psycholog ufa ludziom, musi to robic, bo na tym miedzy innymi polega jego praca. I pacjet musi jemu ufac.
Nie mow tak ze sie nigdy nie zawdziesz, bo tylko wtedy sie nie zawiedziesz kiedy nie zaufasz, ale trzeba ufac, na tym rowniez opiera sie nasze zycie.
w kazdym maly stopniu, wsiadajac do autobusu tez ufam kierowcy, ze on dowiezie mnie do miejsca mojego celu, ze nie zrobi nic glupiego. Taki maly, glupi przyklad. Ide do lekarza i tez mu ufam ze przepisze mi dobre lekarstwa, wyjawi mi problem mojej choroby itp.
a w kocnu ufam samej sobie, ze zrobie to czy tamto. Ufam Bogu. zycie to ciagla wiara i zaufanie. i trzeba sie tez liczyc z tym ze mozna sie zawiesc. Zycze Ci teraz tego zebys Ty juz nigdy nie musiala sie zawiesc. zebys byla szczesliwa i skonczyla z tym wszystkim. Bys w koncu poszla do lekarza i przelamala te bariere. Pomogla sobie i pokazala ze jestes silna.
_________________ 'You are the light that's leading me to the place where I find peace again'
Wiek: 17 Dołączyła: 13 Maj 2007 Posty: 150 Skąd: Mrok
Wysłany: 2007-06-14, 16:54
Złośnica napisał/a:
w kazdym maly stopniu, wsiadajac do autobusu tez ufam kierowcy, ze on dowiezie mnie do miejsca mojego celu, ze nie zrobi nic glupiego.
nie jezdze autobusami
Złośnica napisał/a:
Ide do lekarza i tez mu ufam ze przepisze mi dobre lekarstwa, wyjawi mi problem mojej choroby itp.
rzadko chodze do lekarza, nie pamietam kiedy ostatnio tam bylam
Złośnica napisał/a:
a w kocnu ufam samej sobie, ze zrobie to czy tamto.
ja juz chyba przestalam w siebie wierzyc
Złośnica napisał/a:
Ufam Bogu. zycie to ciagla wiara i zaufanie. i trzeba sie tez liczyc z tym ze mozna sie zawiesc.
nie wierze w Boga
Złośnica napisał/a:
Zycze Ci teraz tego zebys Ty juz nigdy nie musiala sie zawiesc. zebys byla szczesliwa i skonczyla z tym wszystkim. Bys w koncu poszla do lekarza i przelamala te bariere. Pomogla sobie i pokazala ze jestes silna.
dzieki ,serdecznie dzieki. I ja mam taka nadzieje, ze wreszcie pokaze ze jestem silna
_________________ Na drugiej stronie świat wciąć czekam na koniec i patrze jak upadam...
i nie odbieraj wszystkiego doslownie. Bo mowie tu o ogole. Mowie chociazby o sobie. Naorawde przestan czepiac sie takich detali, tylko naucz sie wyciagac wnioski, ze slow ktore inni do Ciebie pisze, albo mowia. Ale to spokojnie jeszcze duzo przed Toba, wszystkie sie mozna w zyciu nauczyc. Pokazesz, uwierz w siebie.
Koniec tej dyskusji, bo to juz po maly zaczyna nie miec sensu, ciagle o tym samym pisze, a Ty jakos nie bardzo potrafisz tego zrozumiec, no ale nic. Na wszystko jest swoj czas.
_________________ 'You are the light that's leading me to the place where I find peace again'
Cały temat poświęcony waszemu dialogowi, muszę przyznaC, że dośC pouczającemu dialogowi. Przeczytałam wszystko od początku do końca. Zauważyłam, że jestem trochę podobna do Genesis. Również trudno jest mi zaufaC, dobrze znam uczucie tej bariery, która oddziela Cię od innych, od tego żeby podzieliC się z kimś swoimi myślami, spostrzeżeniami. Wiem jakie to trudne. Podejrzewam, że gdybym zawiodła się na kimś tak jak Ty Genesis również bym "zachorowała" na to paskudztwo, którego naprawdę cholernie jest się pozbyC. Ale na szczęście lepiej kontroluję swoje życie, ale ta kontrola ogranicza...
_________________ "Choć papierków po cukierkach
Tu i ówdzie ślad
Marzy ci się bombonierka
Taka jak ja
Niby nic, a jednak zerkasz
Jak się dostać do pudełka
Odkryć tajemnicę słodką
Delikatnie zdjąć złotko "
Medica91 [Usunięty]
Wysłany: 2007-07-09, 11:26
Samobójstwo - największy akt egoizmu ! nie mam nic więcej do powiedzenia na ten temat, bez względu na powody jest to EGOISTYCZNE rozwiązanie!
Samobójstwo...
Żaden tam akt heroizmu,czy jak kiedyś na innym forum przeczytałem - ostateczność,jedyna droga ratunku.
Zgadzam się z przedmówcami - to tchórzostwo i w rzeczy samej jest ono bardzo ale to bardzo egoistycznym aktem...co z ludźmi którzy Cię kochają,którym na Tobie zależy...pewnie,możesz zostawić ich z wyrzutami sumienia...co Ciebie to obchodzi skoro i tak nie żyjesz.
Toż to jawny egoizm.
Sztuką jest walczyć z problemami a nie przed nimi uciekać.
Zresztą z przyczyn osobistych nienawidzę tego słowa...
_________________ "Na imię mi Legion",bo nas jest wielu...
Wszyscy jesteśmy Chrystusami.
Wiek: 17 Dołączyła: 13 Maj 2007 Posty: 150 Skąd: Mrok
Wysłany: 2007-07-25, 12:48
Legion napisał/a:
to tchórzostwo i w rzeczy samej jest ono bardzo ale to bardzo egoistycznym aktem..
troche bym na ten temat ponegocjowala. Tchorzostwo?? Nikt mi sie nigdy nie pytal czy chce sie urodzic. To raczej jedyna forma rozwiazania. Ludzie ktorzy popelniaja samobojstwo nie potrafia sie z tym poradzic i nie widza innego roziwazania jak odejscie. Taka droga na skroty.
Legion napisał/a:
co z ludźmi którzy Cię kochają,którym na Tobie zależy...pewnie,możesz zostawić ich z wyrzutami sumienia...co Ciebie to obchodzi skoro i tak nie żyjesz
Najpierw trzeba miec ta osobe ktora cie kocha...
Legion napisał/a:
Sztuką jest walczyć z problemami a nie przed nimi uciekać.
Zresztą z przyczyn osobistych nienawidzę tego słowa...
Z niektorymi problemami nie da sie walczyc. Zwlaszcza wtedy kiedy naprawde tracisz wiare we wszystko. Widziales kiedys osobe ,ktora naprawde jest w poaznym dolku psychinczym? Nawet pogadac sie z nia nie da... Bo ona nie mysli juz racjonalnie.
_________________ Na drugiej stronie świat wciąć czekam na koniec i patrze jak upadam...
Z tego co obserwuj to dużo więcej prób samobójczych mają kobiety. Większości się nie udaje lub zatrzymują się przed końcem. Moja pielęgniarka mówi że żeby chcieć się zabić trzeba mieć słabą psychikę a żeby się zabić trzeba ją mieć niesamowicie silną.
Wiek: 17 Dołączyła: 13 Maj 2007 Posty: 150 Skąd: Mrok
Wysłany: 2007-07-26, 09:04
KamiLisu napisał/a:
Z tego co obserwuj to dużo więcej prób samobójczych mają kobiety.
Pewnie ze kobiety .... Zwlaszcza wtedy kiedy faceci okazuja sie pierdol*nymi skurwy*synami...
Chyba to o mnie mowa. Zatrzymałam sie przed koncem. Ale nie sama tylko z czyjas pomoca ...
KamiLisu napisał/a:
Moja pielęgniarka mówi że żeby chcieć się zabić trzeba mieć słabą psychikę a żeby się zabić trzeba ją mieć niesamowicie silną.
Tak zgadzam sie w 100%. Najbardziej balam sie tego co bedzie potem.
_________________ Na drugiej stronie świat wciąć czekam na koniec i patrze jak upadam...
Zgodzę się z tym, co mówi KamiLisu. W próbach samobójczych prym wiodą kobiety, w prawdziwych samobójstwach mężczyźni. Hm, wyciągnąłbym raczej logiczny wniosek w takim razie, że podejście do samobójstwa może być częściowo uzależnione od płci. Wtedy mamy według mnie dwie drogi - pod względem kulturalnym -czego innego powszechnie się wymaga od mężczyzn, czego innego od kobiet, co może mieć wpływ że teraz jest tak a nie inaczej. Inna droga to taka, że może być to spowodowane samą budową psychiki, która u każdej płci jest inna. Nie wiem, która droga będzie właściwa, gdyż nie wiem, jak to jest z samobójstwami w zupełnie innych kulturach i zupełnie innych czasach. Jeśli pierwsza wersja jest poprawna, można szukać rozwiązania w zupełnie innym spojrzeniu na sprawy płci. Ja osobiście np. nie uznaję żadnej wojny płci, co byłoby największą różnicą między mną a powszechnym uznaniem. Jeśli druga wersja jest poprawna, to nic się z tym nie zrobi, trudno.
Hm, jeśli chodzi o samo spojrzenie na samobójsto... hm, jako tchórzostwo tego bym nie określił. To zależy od przyczyn, a te są rozległe. W większości przypadków wystarczy chęć pomocy, by pomóc.
Hm, a czemu określa się to jako egoizm? Nie rozumiem. Ani tego, czemu egoizm określany jest jako coś złego? Zdrowy, kontrolowany egoizm może mieć tylko pozytywne skutki dla samej osoby jak i często jego otoczenia.
Wiek: 17 Dołączyła: 13 Maj 2007 Posty: 150 Skąd: Mrok
Wysłany: 2007-07-26, 09:24
Lewiatan napisał/a:
Hm, jeśli chodzi o samo spojrzenie na samobójsto... hm, jako tchórzostwo tego bym nie określił. To zależy od przyczyn, a te są rozległe. W większości przypadków wystarczy chęć pomocy, by pomóc.
Brawo. Jeden czlowiek ktory racjonalnie mysli.
Trzeba miec problem zeby sie zabic. Problem z ktorym nie dajesz sobie rady. Bo przeciez nie zabijesz sie od tak sobie.
Cytat:
Hm, a czemu określa się to jako egoizm? Nie rozumiem. Ani tego, czemu egoizm określany jest jako coś złego? Zdrowy, kontrolowany egoizm może mieć tylko pozytywne skutki dla samej osoby jak i często jego otoczenia.
Egoizm (zauwazany przez ludzi z forum) polega na tym ,ze zostawiasz osoby, ktore cie kochaly z wyzutami sumienia...
_________________ Na drugiej stronie świat wciąć czekam na koniec i patrze jak upadam...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.