Wysłany: 2008-02-01, 02:20 nie moge sobie dac rady
nie moge sobie poradzic w zyciu..... nasowa mi sie pytanie po co ja wogole zyje???????? i nie umiem na nie odpowiedzies wczesniej zylam dla swojego chlopaka bo liczyl sie tylko on a teraz go nie ma i ja stracilam chec zycia....
Wiek: 17 Dołączyła: 13 Maj 2007 Posty: 150 Skąd: Mrok
Wysłany: 2008-02-05, 09:33
mycha_2807 napisał/a:
nie moge sobie poradzic w zyciu..... nasowa mi sie pytanie po co ja wogole zyje???????? i nie umiem na nie odpowiedzies wczesniej zylam dla swojego chlopaka bo liczyl sie tylko on a teraz go nie ma i ja stracilam chec zycia....
taaa miłosne uniesienia. - teraz już tak jest. ale to przechodzi. pzeciez każde z nas ma za sobą jakieś porażki.
_________________ Na drugiej stronie świat wciąć czekam na koniec i patrze jak upadam...
Ja cię "mycha" rozumiem. Łatwo mówić "pozbieraj się", trudniej tego dokonać. Sama jestem w związku od dwóch lat i nie wyobrażam sobie życia bez mojego kochanie. I wiem, że czasem ciężko człowiekowi pozbierać się i zacząć żyć od nowa. Do tego dochodzą wspomnienia, które czają się na każdym kroku i przypominają chwile, zarówno dobre, jak i te złe. Jedyne co mogę ci poradzić to czekać. Czas leczy rany, chociaż nie ukrywajmy, często pozostawia blizny... Życzę ci dużo optymizmu i wiary w siebie
Ja cię "mycha" rozumiem. Łatwo mówić "pozbieraj się", trudniej tego dokonać.
A właśnie nie! Też dostałam kopa w życiu i nie leże do dzisiaj i nie beczę w poduszkę.
Właśnie o to w tym wszystkim chodzi by się pozbierać. Jest trudno, ale cóż nikt nam nie mówił, że będzie łatwo.
zresztą prosta myśl - nie pierwszy, nie ostatni.
Jasne, że tak! Zgadzam się z tym, że trzeba się pozbierać i "nie beczeć w poduszkę". Tylko że każdy z nas jest inny, każdy ma inną psychikę, każdy inaczej odbiera problemy i inaczej radzi sobie z nimi, albo nie radzi. To że ty "ForceRecon" poradziłeś sobie z problemem, to nie znaczy, że ktoś inny będzie w stanie się z tego dźwignąć. Nie wszyscy mają silną psychikę, wielu osobom brakuje pewności siebie i wiary w to że będzie dobrze. Ale popieram to, co mówisz. Trzeba starać się stawać na nogi mimo wszystko, bo tak jak napisałeś, nikt nie powiedział że będzie łatwo
Każdy potrafi płakać. Może nie płaczesz jak baba, ale nie wierzę w to że czasem łza ci się w oku nie zakręci. To normalne, nie ma ludzi, którzy nie płaczą
Cóż, droga mycho, obawiam się, że po prostu musisz umrzeć.
carmen napisał/a:
Każdy potrafi płakać. Może nie płaczesz jak baba, ale nie wierzę w to że czasem łza ci się w oku nie zakręci. To normalne, nie ma ludzi, którzy nie płaczą
Jeszcze nie znasz naszego szefostwa.
_________________ "tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
Wiek: 19 Dołączyła: 23 Wrz 2006 Posty: 423 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-02-13, 07:35
ForceRecon napisał/a:
No widzisz, a ja nie beczę. Nie potrafię płakać
W takim razie przepraszam Pania ktora nidgy nie ma chwili załamania
Heh łzy i lament i ryk... Jak dlamnie zaden powod do wstydu, ale do chluby tez nie. Nie kazdy w chwilach napiecia płacze ale przezywa to na swoj własny sposob. Ja tam jestem tradycyjna beksa lala ^^
_________________ Nigdy nie bedziesz pewien niczego
Nie wierze w to. Kiedy umiera bliska osoba też nie płaczesz? Dla mnie to wbrew naturze. Sa chwile w życiu każdego kiedy emocje biorą górę i wtedy się płacze, to jest normalne
Czy po raz czwarty mam pisać, że nie płaczę. Inaczej reaguje na tragedie, bądź chwile załamania. Nie płakałam gdy zmarła mi babcia, nie płakałam gdy po 6 latach chłopak mnie zostawił.
Wierzysz bądź nie, Twoja sprawa! Ja swoje wiem
Nie wierze w to. Kiedy umiera bliska osoba też nie płaczesz? Dla mnie to wbrew naturze. Sa chwile w życiu każdego kiedy emocje biorą górę i wtedy się płacze, to jest normalne
Też nie jestem taki skory do płaczu, nie raz cierpie ale cierpie w środku czasami zdarza się że czuje jak łzy się zbierają ale po chwili to przechodzi i nie płacze. rzadko mi się to zdarza, też miałem przypadek z babcią, zmarła mi i nie płakałem a widziałem ją bardzo czesto. Na pogrzebie wszyscy płakali a ja stałem i nic. Nie wszyscy okazują cierpienie w postaci płaczu. Każdy jest inny i trzeba się z tym pogodzić.
Ostatnio zmieniony przez Resistant 2008-02-13, 13:54, w całości zmieniany 1 raz
No teraz to chyba lekko przesadziłaś. Mówimy o narodzinach, płaczu dziecka czy może o płaczu w trudnej sytuacji w wieku już dorosłym. To chyba logiczne, że będąc dzieckiem płakałam. Ale teraz nie robię tego, mam inne spoosby na radzenie sobie z traumatyczną sytuacją. Rozmawiam o tym co się stało. Rozmawiam i rozmawiam. Na szczęście moja przyjaciółka to rozumie i wysłucha piąty raz tej samej opowieści. Zresztą ona robi tak samo
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.