Co sądzicie o ludziach chorych psychicznie i nie mówię tu o niedorozwiniętych, ale chorych (np schizofrenia, depresja, stany maniakalne itp.)
Boicie się ich? uważacie że są agresywni? wolelibyście ich niespotykać?
Chodzi mi tu też o stereotypy, czy spotkaliście ze stereotypami osoby psychicznie chorej?
Ostatnio zmieniony przez maja1.fm 2006-11-24, 18:36, w całości zmieniany 1 raz
ale sąd wiesz ,że takiego chorego spotykasz, ci groźni dla otoczenia są w zamkniętych zakładach , a jak to rozpoznać , że ktos jest chory
raczej się nie boję
http://klin.magma-net.pl/ jest to ciekawe.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Gośka 2006-11-22, 10:05, w całości zmieniany 1 raz
Co sądzicie o ludziach chorych psychicznie i nie mówię tu o niedorozwiniętych, ale chorych (np schizofrenia, depresja, stany maniakalne itp.)
Czyli pytasz, co sądzę np. o sobie? Jedni są samotni, bo zostali opuszczeni, a inni, bo sami się odcięli. Jestem w tej drugiej grupce. Mam jakąś skazę psychiczną, która trzyma mnie z daleka od ludzi. Przychodzą przez to stany depresyjne, więc zaliczam się do tej Twojej listy chorych. Wypowiadając się czysto za siebie stwierdzam, iż świat byłby lepszy, gdyby nie utrzymywał przy życiu takich gości, jak ja. :p Bo przeca co to za człowiek, który nie żyje społecznie - to taka darmozjadna kukiełka raczej.
. Wypowiadając się czysto za siebie stwierdzam, iż świat byłby lepszy, gdyby nie utrzymywał przy życiu takich gości, jak ja. :p Bo przeca co to za człowiek, który nie żyje społecznie - to taka darmozjadna kukiełka raczej.
no przepraszam Cie bardzo, ale muszę Cię zjechać za tę wypowiedź... zupełnie się z Tobą nie zgadzam, ja pracuje (znaczy się jestem wolontariuszką, moja mama mnie w to wkręciła) z ludźmi chorymi i wcale nie uważam, że milej by było bez nich, stany depresyjne ma co 2 człowiek i czasem się chowa we własnej skorupce. Mam wielu podopiecznych którzy chowają się w domach ale są sposoby na wyciągnięcie ich, szczególnie jak taki pocieszny gnojek jak ja się pojawi:) (tak o mnie niektórzy mówią "pocieszny gnojek")
Hm, choroby, które opisała maja1.fm, np. depresja, to raczej nie powód do zamykania ludzi w zakładach zamkniętych. Każdego trzeba akceptować, a nie od niego uciekać. To prawda, niektórzy sami odcinają się od ludzi... i nie trzeba im się narzucać, ale też nie należy ignorować.
Nie wydaje mi się, żeby byli agresywni - są po prostu smutni, a świat, zamiast im pomóc, jeszcze im dowala, że się tak wyrażę, odtrącając ich. "Inny" naprawdę nie znaczy "gorszy" i dobrze byłoby, żeby każdy zdawał sobie z tego sprawę .
Mam wielu podopiecznych którzy chowają się w domach ale są sposoby na wyciągnięcie ich
To spróbuj mi opisać przebieg Twojego działania, dzięki któremu wyciągnąłeś/wyciągnęłaś takiego człowieka z domu. Do jakich środków się posunąłeś/posunęłaś? Są ciężkie przypadki zamkniętych ludzi, którzy nie przyjmują do siebie żadnych wolontariuszy i żadnych osób rzekomo niosących pomoc - co z takimi zrobić? Na siłę próbować z nimi rozmawiać? To raczej bezcelowe. Niektórym po prostu pomóc się nie da.
Dołączyła: 07 Paź 2006 Posty: 4529 Skąd: z doliny muminkow
Wysłany: 2006-11-23, 21:23
Cytat:
Co sądzicie o ludziach chorych psychicznie i nie mówię tu o niedorozwiniętych, ale chorych (np schizofrenia, depresja, stany maniakalne itp.)
Boicie się ich? uważacie że są agresywni? wolelibyście ich niespotykać?
Sama mam schizo i pare fobii. Ci ludzie sa rewelacyjni, Jako jedyni nie zyja obluda tego swiata
Wiek: 19 Dołączyła: 23 Wrz 2006 Posty: 423 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-11-24, 16:00
Mokra napisał/a:
Widac ze nigdy nie spotkalas takiej osoby...
a tu sie mylisz znam dwie babki co ma niezle w mozgu poprzewracane i w psych tez juz byly, no i kolega z nadpobudiwoscia jakas tam ... nie moge sobie nazwy przypomniec i chyba tak bardziej to juz nikogo ale spotyka . Ludzi z depresja to nawet specjanie nie trzezba szukac bo jest ich pelno ... tyle ze sie do tego nie przyznaja ( a sa tez tacy co nic im nie jest a przyzaja sie zeby nad nimi ludzie litowali )
Hmm a z tym zdrowo porabani to nie bylo tak na zarty tylko tak plytko.
_________________ Nigdy nie bedziesz pewien niczego
o spróbuj mi opisać przebieg Twojego działania, dzięki któremu wyciągnąłeś/wyciągnęłaś takiego człowieka z domu. Do jakich środków się posunąłeś/posunęłaś? Są ciężkie przypadki zamkniętych ludzi, którzy nie przyjmują do siebie żadnych wolontariuszy i żadnych osób rzekomo niosących pomoc - co z takimi zrobić? Na siłę próbować z nimi rozmawiać? To raczej bezcelowe. Niektórym po prostu pomóc się nie da.
ja nie twierdzę, że jestem cudotwórcą... ale też nie wierzę w to, że jest to zupełnie bezcelowe, nawet jeśli efekt jest mały, bądź go nie ma, przynajmniej ta osoba wie, że nie jest obojętna całemu światu, że jest ktoś komu zależy na niej i na jej życiu. a co do metody działania to nie ma jakiś wyznaczników zalezy od osoby, czasem nie tyle co wyciągam z domu co np pomagam w tym domu, polecę na zakupy, czy wyprowadzę psa, posiedzę wypiję herbatke, pogadam, zaproponuje spacer, wyjście gdzieś. Staram się i mam nadzieje, że komuś swoim działaniem pomogę.. czas pokaże
Każdy jest jakoś chory tylko większość z nas mieści się w "normie". Ludzie wybitni zazwyczaj są upośledzeni pod wieloma względami. Pytanie - czy pasujesz do normy? a może tylko tak ci się wydaje. Kocham skomplikowane kobiety, bynajmniej nie są nudne. Sam też nie czuję się normalny...
Ludzie depresyjni sa jedynymi ktorzy spostrzegaja rzeczywstosc taka jaka jest naprawde. W ktorejs z ksiazek, albo na wykladzie uslyszalam.
Jakie jest moje zdanie? Czy sie boje? Chyba tlyko tego, ze nagle ktos z moich bliskich zapadlby za taka chorobe, ale nie w kontekscie tego, ze balabym sie ich ale tego, ze to strasznie ciezka dola dla rodziny, radzenie sobie z taka swiadomoscia i chcecia pomocy ktora nie koniecznie jest skuteczna...
Co wiecej wszelkie psychopatologie sa przedmiotem jakis tam moich zaintresowan. Choc jeszcze nie czytalam zbyt wiele na ich temat, to jednak bardziej mnie fascynuja Ci ludzi, metody ich leczenia anizeli wywoluja strach..
_________________ Dobrą stroną upadania jest to, że dajemy naszym przyjaciołom szanse by nas podtrzymali
Dołączyła: 07 Paź 2006 Posty: 4529 Skąd: z doliny muminkow
Wysłany: 2007-01-11, 21:40
Erill napisał/a:
Badania dowodza, ze schizofrenicy sa niezlymi artstami
Nie smiej sie, 99% artystow ma pewne zaburzenia psychiczne... To bardzo pomaga ale tez straszni emeczy. Innosc powoduje ze przestajesz sie czuc w swiecie bezpiecznie i odpadasz... zaczynasz swirowac... no ze tak powiemz zycia to wzielam...
Mokra wcale sie nie smieje. Stwierdam fakt, w jakis sposob potwerdzony badaniami
I ja slyszalam o duszy artstycznej glownie w aspekcie malarstwa.. i jesli czegos nie przekrecilam to stosuje sie je jako forme terpii.
_________________ Dobrą stroną upadania jest to, że dajemy naszym przyjaciołom szanse by nas podtrzymali
Dołączyła: 07 Paź 2006 Posty: 4529 Skąd: z doliny muminkow
Wysłany: 2007-01-11, 22:42
Erill napisał/a:
Stwierdam fakt, w jakis sposob potwerdzony badaniam
Nie badaniami a historia, zyciem artystow spotykanych na ulicy.
Erill napisał/a:
I ja slyszalam o duszy artstycznej glownie w aspekcie malarstwa.. i jesli czegos nie przekrecilam to stosuje sie je jako forme terpii.
Tak, tez. Ale nie wyobrazasz sobie co chory czlowiek ma w glowie... A jezeli ma talent i przelewa to na papier/blejtram... to jeste przerazajace piekno.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.