Jest rok 3045. Taxido budzi się o 4:30, jak to powtarza się codziennie od miesiąca. Przeciera oczy, zapala lampkę, skupia swój wzrok na oknie, które jest otwarte. Wygląda i widzi ...
_________________ "Imagine there's no Heaven
It's easy if you try
No hell below us
Above us only sky …
Nothing to kill or die for
And no religion too
Imagine all the people
Living life in peace."
Wiek: 20 Dołączyła: 01 Mar 2006 Posty: 1215 Skąd: Biedronka
Wysłany: 2006-05-04, 00:04
Jest rok 3045. Taxido budzi się o 4:30, jak to powtarza się codziennie od miesiąca. Przeciera oczy, zapala lampkę, skupia swój wzrok na oknie, które jest otwarte. Wygląda i widzi przejeżdzające samochody, grupkę młodych ludzi krzyczących bezcelowo, przypomina sobie jak to on kiedys włóczył się nocami. Mimo nieodpowiedniej pory postanawia zadzwonić.
_________________ Moje marzenie pozostanie czyste, nawet wtedy, gdy inni wdepczą mi je w błoto.
Jest rok 3045. Taxido budzi się o 4:30, jak to powtarza się codziennie od miesiąca. Przeciera oczy, zapala lampkę, skupia swój wzrok na oknie, które jest otwarte. Wygląda i widzi przejeżdzające samochody, grupkę młodych ludzi krzyczących bezcelowo, przypomina sobie jak to on kiedys włóczył się nocami. Mimo nieodpowiedniej pory postanawia zadzwonić. Ale oczywiście zadzwonić nie do byle kogo, wykręca numer do swojej ukochanej kobiety.
Wiek: 20 Dołączyła: 01 Mar 2006 Posty: 1215 Skąd: Biedronka
Wysłany: 2006-05-04, 12:56
Jest rok 3045. Taxido budzi się o 4:30, jak to powtarza się codziennie od miesiąca. Przeciera oczy, zapala lampkę, skupia swój wzrok na oknie, które jest otwarte. Wygląda i widzi przejeżdzające samochody, grupkę młodych ludzi krzyczących bezcelowo, przypomina sobie jak to on kiedys włóczył się nocami. Mimo nieodpowiedniej pory postanawia zadzwonić. Ale oczywiście zadzwonić nie do byle kogo, wykręca numer do swojej ukochanej kobiety. Ma na imię Scholastyka, znają się z Taxidem od 2 lat, oboje są skryci, nieśmiali i uwielbiają hustać się.
_________________ Moje marzenie pozostanie czyste, nawet wtedy, gdy inni wdepczą mi je w błoto.
Jest rok 3045. Taxido budzi się o 4:30, jak to powtarza się codziennie od miesiąca. Przeciera oczy, zapala lampkę, skupia swój wzrok na oknie, które jest otwarte. Wygląda i widzi przejeżdzające samochody, grupkę młodych ludzi krzyczących bezcelowo, przypomina sobie jak to on kiedys włóczył się nocami. Mimo nieodpowiedniej pory postanawia zadzwonić. Ale oczywiście zadzwonić nie do byle kogo, wykręca numer do swojej ukochanej kobiety. Ma na imię Scholastyka, znają się z Taxidem od 2 lat, oboje są skryci, nieśmiali i uwielbiają hustać się. Zaczynają rozmawiać. Taxido zwierza się swojej niewiaście z tego, jake to paskudne i nieuczciwe jest wobec niego życie. Szuka w Scholastyce pewnego rodzaju oparcia... i oczywiście je znajduje, bo każde jego słowo jest dokładnie wysłuchane i zrozumiane.
Jest rok 3045. Taxido budzi się o 4:30, jak to powtarza się codziennie od miesiąca. Przeciera oczy, zapala lampkę, skupia swój wzrok na oknie, które jest otwarte. Wygląda i widzi przejeżdzające samochody, grupkę młodych ludzi krzyczących bezcelowo, przypomina sobie jak to on kiedys włóczył się nocami. Mimo nieodpowiedniej pory postanawia zadzwonić. Ale oczywiście zadzwonić nie do byle kogo, wykręca numer do swojej ukochanej kobiety. Ma na imię Scholastyka, znają się z Taxidem od 2 lat, oboje są skryci, nieśmiali i uwielbiają hustać się. Zaczynają rozmawiać. Taxido zwierza się swojej niewiaście z tego, jake to paskudne i nieuczciwe jest wobec niego życie. Szuka w Scholastyce pewnego rodzaju oparcia... i oczywiście je znajduje, bo każde jego słowo jest dokładnie wysłuchane i zrozumiane. Uważa też że Scholastyka, mimo szkaradnego imienia była by odpowiednią matka dla jego dzieci-przyszłosci oczywiscie
_________________ "Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje, ale nikt do końca jej nie rozumie"
Wiek: 20 Dołączyła: 01 Mar 2006 Posty: 1215 Skąd: Biedronka
Wysłany: 2006-05-04, 14:29
Jest rok 3045. Taxido budzi się o 4:30, jak to powtarza się codziennie od miesiąca. Przeciera oczy, zapala lampkę, skupia swój wzrok na oknie, które jest otwarte. Wygląda i widzi przejeżdzające samochody, grupkę młodych ludzi krzyczących bezcelowo, przypomina sobie jak to on kiedys włóczył się nocami. Mimo nieodpowiedniej pory postanawia zadzwonić. Ale oczywiście zadzwonić nie do byle kogo, wykręca numer do swojej ukochanej kobiety. Ma na imię Scholastyka, znają się z Taxidem od 2 lat, oboje są skryci, nieśmiali i uwielbiają hustać się. Zaczynają rozmawiać. Taxido zwierza się swojej niewiaście z tego, jake to paskudne i nieuczciwe jest wobec niego życie. Szuka w Scholastyce pewnego rodzaju oparcia... i oczywiście je znajduje, bo każde jego słowo jest dokładnie wysłuchane i zrozumiane. Uważa też że Scholastyka, mimo szkaradnego imienia była by odpowiednią matka dla jego dzieci-przyszłosci oczywiscie. Taxido proponuje spotkanie w parku niedaleko domu swojej lubej. Ona mimo bardzo wczesnej pory zgadza się, ubiera się i wychodzi z domu. Przed wyjściem Taxido schował jeszcze coś do swojej prawej kieszeni i wybiegł. Wsiada do swojego statku kosmicznego i zmierza do Kulszowego Parku.
_________________ Moje marzenie pozostanie czyste, nawet wtedy, gdy inni wdepczą mi je w błoto.
Ostatnio zmieniony przez simarik 2006-05-04, 14:33, w całości zmieniany 1 raz
Jest rok 3045. Taxido budzi się o 4:30, jak to powtarza się codziennie od miesiąca. Przeciera oczy, zapala lampkę, skupia swój wzrok na oknie, które jest otwarte. Wygląda i widzi przejeżdzające samochody, grupkę młodych ludzi krzyczących bezcelowo, przypomina sobie jak to on kiedys włóczył się nocami. Mimo nieodpowiedniej pory postanawia zadzwonić. Ale oczywiście zadzwonić nie do byle kogo, wykręca numer do swojej ukochanej kobiety. Ma na imię Scholastyka, znają się z Taxidem od 2 lat, oboje są skryci, nieśmiali i uwielbiają hustać się. Zaczynają rozmawiać. Taxido zwierza się swojej niewiaście z tego, jake to paskudne i nieuczciwe jest wobec niego życie. Szuka w Scholastyce pewnego rodzaju oparcia... i oczywiście je znajduje, bo każde jego słowo jest dokładnie wysłuchane i zrozumiane. Uważa też że Scholastyka, mimo szkaradnego imienia była by odpowiednią matka dla jego dzieci-przyszłosci oczywiscie. Taxido proponuje spotkanie w parku niedaleko domu swojej lubej. Ona mimo bardzo wczesnej pory zgadza się, ubiera się i wychodzi z domu. Przed wyjściem Taxido schował jeszcze coś do swojej prawej kieszeni i wybiegł. Wsiada do swojego statku kosmicznego i zmierza do Kulszowego Parku. Już po niespełna 2 sekundach jest w parku. Ucieszył się że kupił sobie disla. Wysiada ze statku, otrzepuje wygnieciony kombinezon i uadaje się do kobiety, która na jego widok aż kichła. Podszedł ucałował namiętnie i wyjął z prawej kieszeni swojej kurtki...
_________________ All good things come to an end...
;]
Jest rok 3045. Taxido budzi się o 4:30, jak to powtarza się codziennie od miesiąca. Przeciera oczy, zapala lampkę, skupia swój wzrok na oknie, które jest otwarte. Wygląda i widzi przejeżdzające samochody, grupkę młodych ludzi krzyczących bezcelowo, przypomina sobie jak to on kiedys włóczył się nocami. Mimo nieodpowiedniej pory postanawia zadzwonić. Ale oczywiście zadzwonić nie do byle kogo, wykręca numer do swojej ukochanej kobiety. Ma na imię Scholastyka, znają się z Taxidem od 2 lat, oboje są skryci, nieśmiali i uwielbiają hustać się. Zaczynają rozmawiać. Taxido zwierza się swojej niewiaście z tego, jake to paskudne i nieuczciwe jest wobec niego życie. Szuka w Scholastyce pewnego rodzaju oparcia... i oczywiście je znajduje, bo każde jego słowo jest dokładnie wysłuchane i zrozumiane. Uważa też że Scholastyka, mimo szkaradnego imienia była by odpowiednią matka dla jego dzieci-przyszłosci oczywiscie. Taxido proponuje spotkanie w parku niedaleko domu swojej lubej. Ona mimo bardzo wczesnej pory zgadza się, ubiera się i wychodzi z domu. Przed wyjściem Taxido schował jeszcze coś do swojej prawej kieszeni i wybiegł. Wsiada do swojego statku kosmicznego i zmierza do Kulszowego Parku. Już po niespełna 2 sekundach jest w parku. Ucieszył się że kupił sobie disla. Wysiada ze statku, otrzepuje wygnieciony kombinezon i uadaje się do kobiety, która na jego widok aż kichła. Podszedł ucałował namiętnie i wyjął z prawej kieszeni swojej kurtki chusteczke dla ukochanej
_________________ "Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje, ale nikt do końca jej nie rozumie"
Wiek: 20 Dołączyła: 01 Mar 2006 Posty: 1215 Skąd: Biedronka
Wysłany: 2006-05-04, 20:02
Jest rok 3045. Taxido budzi się o 4:30, jak to powtarza się codziennie od miesiąca. Przeciera oczy, zapala lampkę, skupia swój wzrok na oknie, które jest otwarte. Wygląda i widzi przejeżdzające samochody, grupkę młodych ludzi krzyczących bezcelowo, przypomina sobie jak to on kiedys włóczył się nocami. Mimo nieodpowiedniej pory postanawia zadzwonić. Ale oczywiście zadzwonić nie do byle kogo, wykręca numer do swojej ukochanej kobiety. Ma na imię Scholastyka, znają się z Taxidem od 2 lat, oboje są skryci, nieśmiali i uwielbiają hustać się. Zaczynają rozmawiać. Taxido zwierza się swojej niewiaście z tego, jake to paskudne i nieuczciwe jest wobec niego życie. Szuka w Scholastyce pewnego rodzaju oparcia... i oczywiście je znajduje, bo każde jego słowo jest dokładnie wysłuchane i zrozumiane. Uważa też że Scholastyka, mimo szkaradnego imienia była by odpowiednią matka dla jego dzieci-przyszłosci oczywiscie. Taxido proponuje spotkanie w parku niedaleko domu swojej lubej. Ona mimo bardzo wczesnej pory zgadza się, ubiera się i wychodzi z domu. Przed wyjściem Taxido schował jeszcze coś do swojej prawej kieszeni i wybiegł. Wsiada do swojego statku kosmicznego i zmierza do Kulszowego Parku. Już po niespełna 2 sekundach jest w parku. Ucieszył się że kupił sobie disla. Wysiada ze statku, otrzepuje wygnieciony kombinezon i uadaje się do kobiety, która na jego widok aż kichła. Podszedł ucałował namiętnie i wyjął z prawej kieszeni swojej kurtki chusteczke dla ukochanej firmy Nujki. Chusteczka była zatruta i Scholastyka padła jak długa i szeroka na chodnik wykonany przez DROG-MAX. Taxido się uśmiechnął i miał wypisane na uchu "wszystko idzie po mojej myśli, o to mi chodziło". Zrzucił z siebie ubranie i ściągnął maskę z twarzy. To był On - prawnuk Chucka Norrisa... Powietrze w jednej chwili zrobiło się cięższe.
_________________ Moje marzenie pozostanie czyste, nawet wtedy, gdy inni wdepczą mi je w błoto.
Ostatnio zmieniony przez simarik 2006-05-04, 20:03, w całości zmieniany 1 raz
Jest rok 3045. Taxido budzi się o 4:30, jak to powtarza się codziennie od miesiąca. Przeciera oczy, zapala lampkę, skupia swój wzrok na oknie, które jest otwarte. Wygląda i widzi przejeżdzające samochody, grupkę młodych ludzi krzyczących bezcelowo, przypomina sobie jak to on kiedys włóczył się nocami. Mimo nieodpowiedniej pory postanawia zadzwonić. Ale oczywiście zadzwonić nie do byle kogo, wykręca numer do swojej ukochanej kobiety. Ma na imię Scholastyka, znają się z Taxidem od 2 lat, oboje są skryci, nieśmiali i uwielbiają hustać się. Zaczynają rozmawiać. Taxido zwierza się swojej niewiaście z tego, jake to paskudne i nieuczciwe jest wobec niego życie. Szuka w Scholastyce pewnego rodzaju oparcia... i oczywiście je znajduje, bo każde jego słowo jest dokładnie wysłuchane i zrozumiane. Uważa też że Scholastyka, mimo szkaradnego imienia była by odpowiednią matka dla jego dzieci-przyszłosci oczywiscie. Taxido proponuje spotkanie w parku niedaleko domu swojej lubej. Ona mimo bardzo wczesnej pory zgadza się, ubiera się i wychodzi z domu. Przed wyjściem Taxido schował jeszcze coś do swojej prawej kieszeni i wybiegł. Wsiada do swojego statku kosmicznego i zmierza do Kulszowego Parku. Już po niespełna 2 sekundach jest w parku. Ucieszył się że kupił sobie disla. Wysiada ze statku, otrzepuje wygnieciony kombinezon i uadaje się do kobiety, która na jego widok aż kichła. Podszedł ucałował namiętnie i wyjął z prawej kieszeni swojej kurtki chusteczke dla ukochanej firmy Nujki. Chusteczka była zatruta i Scholastyka padła jak długa i szeroka na chodnik wykonany przez DROG-MAX. Taxido się uśmiechnął i miał wypisane na uchu "wszystko idzie po mojej myśli, o to mi chodziło". Zrzucił z siebie ubranie i ściągnął maskę z twarzy. To był On - prawnuk Chucka Norrisa... Powietrze w jednej chwili zrobiło się cięższe. Nagle wykrzyknął: "Pradziadku, zrobiłem to dla twojego dobra!", po czym uciekł z miejsca zbrodni. Przechadzająca się obok staruszka zobaczyła na ziemi zwłoki. Dostała zawału serca, więc gdy już zjawiła się karetka (wezwana przez niezidentyfikowanego osobnika), to miała do zabrania aż dwie osoby - oczywiście były to już tylko martwe ciała, ale jednak trzeba było stwierdzić zgon w szpitalu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.