Ponadto jak zwykle źle wnioskujesz. Skoro lot miał trwać 2 godziny, to paliwa mieli o wiele, wiele więcej. Dlaczego? Na wszelki wypadek. Żeby nie okazało się, że jak wiatr zmieni kierunek i zacznie im dmuchać od przodu, to nie dolecą do domu. Albo, żeby mieli szansę dolecieć do innego lotniska, gdyby na docelowym nie mogli wylądować. Zresztą lot rozpoczął się około 14 a ostatni sygnał to godzina 19 - 5 godzin! Czytać ze zrozumieniem nie umiesz? Przecież to masz na tej Wikipedii czarno na białym podane.
Start - godzina 14:10, koniec - 19:04.
Jak to się ma do tej Twojej "godziny" która im niby pozostała?
Teraz sobie policz 5 godzin razy 300 km/h prędkości przelotowej daje nam 1500 kilometrów. To znaczy, że musisz tych samolotów szukać w promieniu 1500 kilometrów od bazy (pomijamy znoszenie przez wiatr). Ze wzoru na pole koła - π*R2 wynika nam, że należy przeszukać obszar ponad 7 milionów kilometrów kwadratowych!! Uważasz, że znalezienie ma obszarze 7 milionów kilometrów kwadratowych 5 samolotów leżących na dnie morza to taka łatwa sprawa?
Chylę czoła! Przyznaję sie do błędu.
hałewer... Ilośc przeprowadzonych tam badać, "riserdzów".... Tylu zapaleńców zatapiało tam sonar iż można by znaleźć 5$ w żołądku płaszczki (to taka przenośnia więc spokojnie...)
I nie mów mi że nie wiem co to flight 19... bo jak głupi szukałem danych technicznych aż sie dowiedziałem co to jest....
Cytat:
Grumman TBF Avenger (ang. "mściciel") (samoloty produkowane przez firmę General Motors Corporation otrzymały oznaczenie TBM) to amerykański samolot torpedowo-bombowy oryginalnie zaprojektowany dla sił powietrznych amerykańskiej United States Navy i Marines, w późniejszym czasie używany także przez inne państwa. Samolot wszedł do służby w 1942, jego debiut bojowy odbył się w czasie bitwy o Midway.
< to też dobre
_________________ Wy macie tylko ten wasz wszechświat! Ja mam całą resztę!!!!
Vaxx, tak, ładnie skopiowałeś, a jeszcze ładniej źródła nie podałeś. To samo można przeczytać tutaj: http://www.discoverychann...zki/index.shtml
Tak, rozumiem, chciałeś pokazać, jaki to ty jesteś "mądry", żebyśmy skierowali same ochy, achy i pokłony wobec twej ponadprzeciętnej wiedzy, ale cóż... nie wyszło. Tu się dyskutuje, a nie przywłaszcza skopiowane opinie.
Jesteś przewrażliwiony.
I nie z tej strony.
Bo takie samo jest na setkach innych stron.
Po prostu zapomniałem źródła napisać.
Zresztą jest wiele teorii i podałem jedną.
I mam głęboko gdzieś co ty o mnie myślisz i co inni o mnie myślą.
Nie mam ochoty z tobą dyskutować. Bo to nie jest miejsce od tego.
PS Przynajmniej wniosłem coś do tematu.
_________________ "Ludzie powinni nauczyć się dziwić" El
Dalamar napisał/a:
Seks to sztuka, a sztuki sie nie uprawia. Sztukę się tworzy...
Dołączyła: 17 Lut 2007 Posty: 83 Skąd: z zaświatów ^_^
Wysłany: 2007-03-11, 18:23
A ja na takim blogu znalazlam takie cos:
O godz. 16.00 z nieznanych przyczyn por. Taylor zdał dowództwo nad eskadrą innemu kap. Stiversowi (...) Wreszcie usłyszano okrzyk Stiversa: "Mój Boże ! Wygląda jakbyśmy wkraczali w białą wodę... jesteśmy kompletnie zgubieni... Nie lećcie za nami... oni wyglądają, jak gdyby przybyli z innego świata..."
Tylko jedno mnie zastanawia- kto wyglada jakby przybyl z innego swiata?
_________________ "Najlepiej jest łgarzom powierzyć tajemnicę, bo choć ją wyplotą,
to im nikt nie uwierzy."
O godz. 16.00 z nieznanych przyczyn por. Taylor zdał dowództwo nad eskadrą innemu kap. Stiversowi
Nie mógł tego zrobić, gdyż:
1. Jakim cudem PORUCZNIK (niższy stopień) zdaje dowództwo KAPITANOWI (wyższy stopień)?? Gdyby tam był kapitan to on by dowodził a nie Taylor.
2. Reszta członków lotu to byli uczniowie - kadeci. Tak więc Taylor nie mógł nikomu zdać dowództwa, albowiem sam był jedynym człowiekiem w eskadrze który miał jakieś pojęcie o lataniu.
Myśl troszkę.
_________________ "Mój wypaczony bolszewizm przekształcił się w antybolszewizm i poprzez trockizm doszedł do faszyzmu." Grigorij Jewsiejewicz Zinowiew
Dołączyła: 17 Lut 2007 Posty: 83 Skąd: z zaświatów ^_^
Wysłany: 2007-03-12, 15:41
ty Gamal chyba czytac ze zrozumieniem nie potrafisz, albo robisz to niedokladnie. wraznie napisalam, ze przeczytalam to NA BLOGU! to nie ja napisalam, tylko ktos inny, a pozatym to ja nie znam sie na tych sprawach, ale przynajmniej potrafie sie do tego przyznac.
Gamal napisał/a:
Myśl troszkę
<= zachowaj te swoje rady dla sibie, bo tobie bardziej sie przydadza
_________________ "Najlepiej jest łgarzom powierzyć tajemnicę, bo choć ją wyplotą,
to im nikt nie uwierzy."
Dołączyła: 17 Lut 2007 Posty: 83 Skąd: z zaświatów ^_^
Wysłany: 2007-03-15, 13:49
Więc po co bezmyślnie i bezrefleksyjnie przepisujesz cudze wypociny?
wyluzuj koles, powiedzialam juz ze NIE ZNAM SIE NA TYM, a poza tym tu nie chodzi o to kto byl porucznikiem, kto nie byl , tylko o to, co tam jest. rownie dobrze molby tamtedy leciec Boleslaw Chrobry, a i tak to nie mialo by znaczenia, bo prawdopodobnie zobaczyl by to samo.
_________________ "Najlepiej jest łgarzom powierzyć tajemnicę, bo choć ją wyplotą,
to im nikt nie uwierzy."
wyluzuj koles, powiedzialam juz ze NIE ZNAM SIE NA TYM,
Więc tym bardziej, skoro się nie znasz to nie powinnaś przepisywać czegoś bez sekundy zastanowienia. Chyba, że jesteś z gatunku tych, co zawsze muszą coś dodać (nawet największe głupstwo, ale coś).
Jagoda napisał/a:
a poza tym tu nie chodzi o to kto byl porucznikiem, kto nie byl , tylko o to, co tam jest. rownie dobrze molby tamtedy leciec Boleslaw Chrobry, a i tak to nie mialo by znaczenia, bo prawdopodobnie zobaczyl by to samo.
Jak widać Twoja logika trochę szwankuje. Zacznijmy od tego, że mając jedno kłamstwo udowodnione powinniśmy bardzo wątpić w resztę danej wypowiedzi.
_________________ "Mój wypaczony bolszewizm przekształcił się w antybolszewizm i poprzez trockizm doszedł do faszyzmu." Grigorij Jewsiejewicz Zinowiew
Nie mógł tego zrobić, gdyż:
1. Jakim cudem PORUCZNIK (niższy stopień) zdaje dowództwo KAPITANOWI (wyższy stopień)?? Gdyby tam był kapitan to on by dowodził a nie Taylor.
2. Reszta członków lotu to byli uczniowie - kadeci. Tak więc Taylor nie mógł nikomu zdać dowództwa, albowiem sam był jedynym człowiekiem w eskadrze który miał jakieś pojęcie o lataniu.
Trójkąt Bermudzki - zwyczajowa nazwa obszaru Atlantyku, którego wierzchołkami są wyspy Bermudy, Puerto Rico i południowy kraniec Florydy.
Obszar ten jest przez fascynatów zjawisk paranormalnych uznawany za miejsce wielu niewyjaśnionych zaginięć statków, jachtów i samolotów. Uważają oni, iż na tym obszarze mają miejsce zjawiska łamiące prawa fizyki, wykrywana jest obecność "obcych" - co ma wyjaśniać niewytłumaczalne zdarzenia. Jak dotąd nie znalazło to potwierdzenia w rzeczywistości.
Według Lawrence'a Davida Kusche, pracownika biblioteki Uniwersytetu Stanowego Arizony,[1] który szczegółowo zbadał źródła, ojcem pojęcia "Trójkąt Bermudzki" jest Vincent Gaddis, który użył go w artykule "The deadly Bermuda Triangle" w czasopiśmie Argosy w 1964 r.
W 1965 r. Gaddis opublikował książkę "Invisible horizons", w której zajął się tą legendą, a po nim wielu innych autorów próbowało uzyskać sławę zajmując się tym tematem (skądinąd jednemu z nich udało się - Charles Berlitz zdobył sławę pisząc książki o Roswell i o Atlantydzie).
Książki na temat Trójkąta Bermudzkiego są zazwyczaj pełne twierdzeń znalezionych w poprzednio wydanych dziełach, nie są zazwyczaj w żaden sposób weryfikowane, a czasami są po prostu wymyślane. Na przykład książka Berlitza z 1975 roku zawiera opis statków, które w ogóle nigdy nie istniały - ich zniknięcie w Trójkącie Bermudzkim było więc tym łatwiejsze.
W zależności od autora wielkość Trójkąta Bermudzkiego jest różna. Niektórzy pozwalają sobie rozszerzyć ją aż do wybrzeży Irlandii. Zazwyczaj jednak mowa jest o trójkącie między Miami, Puerto Rico i Bermudami. Nie ulega wątpliwości, że jest to teren bardzo uczęszczany przez statki i samoloty.
Legenda narodziła się z historią zniknięcia eskadry pięciu amerykańskich samolotów torpedowo-bombowych Grumman TBF Avenger 5 grudnia 1945 u wybrzeży Florydy (słynny "lot 19"). Opisane to zostało w magazynie "American Legion" przez Allena Eckerta w artykule "Tajemnica zaginionego patrolu". Eckert nigdy nie potrafił podać źródeł swoich twierdzeń.
L.D. Kusche i Jules Metz dogłębnie zbadali tę historię, analizując 500 stron oficjalnego raportu. Wywnioskowali, że był to tragiczny wypadek, jeden z najtragiczniejszych wypadków lotnictwa wojskowego w czasach pokoju, ale spowodowany jak najbardziej naturalnymi przyczynami.
Pięć jednosilnikowych samolotów, z których składał się "patrol 19" wystartowało o godz 14:10 z bazy Fort Lauderdale na północ od Miami, na wschodnim wybrzeżu Florydy. Instruktor, porucznik Charles Caroll Taylor, 28 lat, kierował grupą uczniów nie mających właściwie żadnego doświadczenia - wbrew temu, co jest często powtarzane. Miał to być lot ćwiczebny w celu trenowania bombardowania celu nawodnego - wraku okrętu, w okolicy wysp Hens i Chickens, na wschód od wybrzeża; lot miał trwać 2 godziny.
Po bezproblemowym wykonaniu zadania i zmianie kursu w kierunku bazy, porucznik Taylor zorientował się, że klucz samolotów nie znajduje się tam, gdzie powinien. Nie należy zapominać, że w tamtych czasach morskie narzędzia nawigacyjne ograniczały się do zegarka (Taylor zapomniał swojego w bazie), kompasu i dobrej orientacji w ukształtowaniu terenu wybrzeża.
Silny wiatr północno wschodni wiejący z prędkością 45 węzłów zepchnął samoloty na wschód co stało się bezpośrednią przyczyną zdarzeń, których seria doprowadziła do tragedii. Zdezorientowany porucznik Taylor sądził, że przelatuje nad Florida Keys, podczas gdy znajdował się nad wyspą Andros, daleko na wschód. Utrzymał więc kierunek północno wschodni licząc na odnalezienie brzegów Florydy, nie zdając sobie sprawy, że prowadzi swoich uczniów w stronę pełnego morza.
Mijały minuty, a Taylor, pomimo wezwań z ziemi nie zrozumiał popełnianego przez siebie błędu. Nie chciał przejść na częstotliwość alarmową w swoim radio, choć pogoda zaczęła się załamywać, Słońce zbliżało się ku zachodowi (około 17:30 o tej porze roku) i zbliżała się bezksiężycowa noc.
O 19:04 nadeszła ostatnia wiadomość od patrolu, któremu zaczęło brakować paliwa. Lotnicy musieli lądować na falach, na wzburzonym morzu. Było to niebezpieczne, a wręcz niemożliwe do wykonania zadanie dla pilotów, którzy nigdy tego wcześniej nie robili. Jeśli nie rozbili się na falach, które przy tych prędkościach zachowują się jak betonowy mur, to i tak ich szanse przeżycia były bardzo niewielkie. Avengery mogą utrzymać się na wodzie przez 45 sekund, a nie 30 minut, jak twierdzą źródła zwolenników zagadki Trójkąta. Niewątpliwie wydostanie się z tej sytuacji, w warunkach sztormowych, było bardzo trudne.
O 19:27 wystartowały dwa hydroplany ratownicze Martin PBM Mariner (Dumbo). Zwano je "The Flying Bomb", czyli "Latająca bomba", ze względu na problemy ze szczelnością baków paliwa. Trwał sztorm - jeden z hydroplanów znikł dokładnie 23 minuty po starcie, w wyniku eksplozji, którą widziała załoga okrętu SS Gainess Mill. Być może został trafiony piorunem, może ktoś z załogi nie zgasił papierosa. Drugi Dumbo prowadził dalej poszukiwania, aż do 6:15 następnego dnia. Bez skutku.
Przez następne dni zmobilizowano ogromne środki ratownicze przy wciąż bardzo ciężkich warunkach pogodowych. Nadal bez rezultatu. Należy wiedzieć, że w okolicy zaginięcia samolotów głębokość oceanu osiąga kilka tysięcy metrów, a Prąd Zatokowy może przenieść wraki o dziesiątki kilometrów w czasie kilku godzin.
Taką wersję zdarzeń uprawdopodobniają też następujące fakty:
Porucznik Taylor już kilkakrotnie wcześniej gubił się w czasie lotu i zdarzyło mu się nawet lądować na morzu.
W Forcie Lauderdale był dopiero od 21 listopada, czyli od 2 tygodni, nie miał więc możliwości poznania okolicy wystarczająco, by móc określić swoją pozycję.
W maju 1991 roku poszukiwacze wraków odnaleźli u wybrzeży Florydy, na głębokości 250 m resztki 5 Avengerów; sądzili, że chodzi o samoloty z lotu szkoleniowego 19, gdyż na pięciu wrakach leżących w promieniu ok. 250 m były oznaczenia FT (Fort Lauderdale), a jeden z nich miał numer 28, tak jak samolot Taylora. Okazało się jednak, po sprawdzeniu, że są to samoloty, które rozbiły się tu w czasie kilku zupełnie innych misji nie mających nic wspólnego z lotem 19. Tak więc wraków nadal nie ma, choć Steven Spielberg pokazał je w "Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia" na pustyni, przeniesione przez UFO.
Legenda o "Trójkącie" powstała na bazie tej jednej historii. Później zaczęła rosnąć.
Dziś często mówi się o tym, że zniknięcia były wcześniejsze. Opowiada się często na przykład historię załogi statku Ellen Austin, który został ponoć odnaleziony bez załogi na Atlantyku w 1881 roku. Ponoć kilka załóg, które wypłynęły na ratunek również zaginęło. Pierwszym śladem tej historii jest książka Ruperta Goulda "The stargazer talks". Nie ma jednak żadnego śladu tej informacji w prasie z tamtego okresu. Informacja powtarza się w książce Vincenta Gaddisa "Invisible horizons" - ma on jednak na tyle uczciwości, że jako źródło podaje Goulda. Ale już Richard Winer w "Le mystère du triangle des Bermudes" opisuje historię Ellen Austin z mnóstwem szczegółów, których nie dokumentuje w żaden sposób. Następnie autorzy dodają różne "smakowite kąski", których są nie do zweryfikowania, a które dzięki płodnej wyobraźni przyczyniają się do powstania tajemniczej historii.
Cytuje się również historię statku-widma "Rosalie", którego wszystkie opisy pochodzą z jednej notki w "London Times" z 6 listopada 1840 r. Mowa tam o tym statku francuskim, który jednak nie był przypisany do żadnego portu we Francji. Jules Metz, który zbadał archiwa Lloyda doszedł do wniosku, że historia ta oparła się na odnalezieniu opuszczonego statku "Rossini", w tym samym mniej więcej okresie. Jest tylko jedna różnica - załoga "Rossini", która faktycznie opuściła statek, dotarła bezpiecznie do wybrzeży Bahama.
Niecodzienne zdarzenie miało miejsce latem 1972 r., kiedy to jeden z pasażerskich samolotów miał lądować na lotnisku w Miami, po przelocie nad Trójkątem. Kilka kilometrów przed lotniskiem samolot zniknął z ekranu radarów i zerwał łączność radiową. Po dziesięciu minutach, w trakcie których zebrano ekipę ratowniczą, samolot pojawił się i bezawaryjnie wylądował na lotnisku. Przeprowadzono kontrolę wszystkich systemów, ale nie wykazała ona żadnych uszkodzeń. Jedynie zegarki późniły się o 10 minut.
Krzysztof Kolumb także zaobserwował w rejonie trójkąta zjawisko "białej wody" o czym zapisał w dzienniku pokładowym.
Są autorzy, którzy w poszukiwaniu różnych "straszności" rozszerzają zakres swych badań i odnajdują różne inne "przeklęte" tereny. Amerykański pisarz, Ivan T. Sanderson, którego twierdzenia były obficie cytowane przez A. Riberę, odnalazł 12 śmiertelnych trójkątów na Ziemi.
O ile pewne tłumaczenia i hipotezy są w stanie wystarczająco wyjaśnić zaginięcia poszczególnych statków czy samolotów, trudno przypisać jedno czy dwa rozwiązania wszystkim zaginięciom. Analizując warunki i poszczególne czynniki, w jakich doszło do nieszczęśliwych wypadków, badacze i zainteresowani sprawą wysunęli kilka teorii, wśród których być może są i te najbliższe prawdy.
Początkowo, w XVI wieku zaginięcia statków przypisywane były potworom morskim, bogom "którzy zamieszkiwali" to miejsce. Obecne czasy zmieniły zdecydowanie to nastawienie na rzecz nowych teorii.
Z jednej strony tłumaczono to atakami olbrzymich fal morskich i ekstrafal powietrznych, wiążąc te zjawiska z zaginięciem USS "Cyclops".
Nawiązywano również do silnych prądów powstałych w wyniku zapadania się podwodnych jaskiń dennych. Miały one powstać na skutek dryfu Ameryki Północnej na zachód, co miałoby powodować wytwarzanie pustych przestrzeni, które pod wpływem ciśnienia wody powodują wessanie wszystkiego włącznie ze znajdującymi się na zewnątrz statkami. Teoria ta jest jednak nieprawdziwa, gdyż Ameryka ulega przesunięciu wraz z dnem, nie powodując żadnych próżni w środku.
Inna teoria nawiązuje do tzw. poduch słodkiej wody, które znajdujące się w wodzie o zasoleniu rzędu 40 promili. Jej obecność doprowadza do nadmiernego obciążania statku, który na nie natrafił i ściąga go na dno. Wg naukowców w ten sposób można tłumaczyć zatonięcie USS Tresher, który zatonął poza terenem Trójkąta, w okolicach Bostonu.
Kolejne dociekania nawiązują do uderzeń infradźwięków, choć trudno zaakceptować tę teorię. Jak bowiem tłumaczyć fakt, że nie zabijają one ludzi mieszkających nad samym morzem?
Jeszcze ciekawsza i bardziej intrygująca teoria dotyczy tzw. superpioruna, czyli bardzo rzadko występującego wyładowania energii rzędu 10 trylionów watów. Energia ta, trafiając w wodę niedaleko statku, teoretycznie może ją zagotować, powodując powstanie gwałtownej mgły lub zjawiska "białej wody" oraz zatopienie statku.
Sceptycy skłaniają się ku teorii piratów, żerujących na tych terenach, łupiących statki i topiących je, zacierając ślady. Niewątpliwie w części przypadków mają rację. Początkowo piraci grabili statki, potem przyszła moda na ich przechwytywanie i wykorzystywanie do szmuglu narkotyków czy alkoholu. Trudno jednak zastosować tę teorię do wszystkich przypadków, bo nie ma powodu dla którego akurat ta strefa miałaby być częściej odwiedzana przez złodziei, niż inne. I jak wytłumaczyć, co w takim razie działo się ze statkami, których ładunek pozostał nietknięty, gdy ginęła jedynie załoga?
Teorie spiskowe poruszają nawet problem tajnych operacji Kubańczyków czy Rosjan, również do nielegalnego przewożenia narkotyków, co miało miejsce na Kubie w miniaturowych okrętach podwodnych.
Wspomniany powyżej Charles Berlitz wysunął teorię mówiącą o gigantycznym krysztale zakrzywiającym przestrzeń wokół niewinnych ofiar.
Naiwni twierdzili nawet, iż w okolicach Trójkąta mieści się baza nieodkrytej dotąd cywilizacji lub wręcz Atlantydów oraz, że za zaginięcia odpowiadają wyznawcy Voodoo.
Ostatnio naukowcy skłaniają się ku nowej teorii, a mianowicie sprężonego hydratu metanu. Substancja ta powstaje w niskich temperaturach pod wpływem dużego ciśnienia. Tak sprzyjające warunki samoistnie występują pod warstwą skał osadowych, w pobliżu Bermudów. W latach 70. naukowcy wykonali odwierty i odkryli pod skałami osadowymi bogate złoża hydratu metanu. W przypadku ruchów tektonicznych Ziemi w miejscu pęknięcia zewnętrznej warstwy zacząłby się uwalniać metan. Spowodowałby on nasycenie się wody gazem i zmniejszenie jej gęstości. Statek płynący nad pęknięciem błyskawicznie poszedłby na dno. Po uwolnieniu się gazu, morze uspokoiłoby się, nie pozostawiając śladu po statku. Metan, który uleciał do atmosfery, spowodowałby awarię silników samolotów. Gaz w połączeniu z powietrzem jest mieszanką wybuchową, najmniejsza iskra z silnika doprowadziłaby do eksplozji.
Wg Richarda McIvera metan uwalnia ujemne jony, które są źródłem silnych wyładowań magnetycznych. Następstwem ich jest awaria kompasów oraz całej elektroniki pokładowej.
W tym wypadku teoria ta współdziałałaby z hipotezą superpioruna i tłumaczyłaby wybuch Martina Marinera, który poleciał na ratunek grupie Avengerów. Nie wyjaśnia jednak ona historii ocalałych statków bez załogi.
Słyszy się również pogłoski, że w rejonie Trójkąta Bermudzkiego, wytwarzane jest wielkie pole magnetyczne, jego energia jest ogromna, co powoduje zakłócenia (np. nie działają zegary, magnesy nie działają, radio nie działa...) oraz może powodować przyciąganie statków do dna morskiego.
Istnieje także pogląd, że zniknięcia statków i samolotów są powodowanie przez prowadzone na morzu eksperymenty przez marynarkę. Powodują one duże pole magnetyczne, które powoduje, że obiekty znajdują się w tym samym miejscu, ale w innym czasie.
Prosze Bradzo oto w 89 % prawda chcesz wiedziec wiencej pisz na e-mail : Koro12@vp.pl
[ Dodano: 2008-07-05, 23:28 ]
aha no i to :
"Trójkąt Bermudzki, zwany inaczej Diabelskim, jest wyimaginowanym obszarem w pobliżu południowo-wschodnich wybrzeży USA. Znany jest on z wielkiej liczby nie wyjaśnionych katastrof statków, łodzi i samolotów. Wierzchołki trójkąta stanowią - jak się powszechnie przyjmuje - Bermudy, Miami na Florydzie i San Juan na Puerto Rico."
Straż Ochrony Wybrzeża
Od zarania dziejów o obszarze tym krążą niesamowite historie. Początkowo zaginięcia statków kursujących po tym akwenie przypisywane były potworom morskim, bogom (zabarwienie wód oraz "świecenie" spowodowane jest obecnością fosforyzujących ryb i mięczaków), które rzekomo zamieszkiwały to miejsce. Obecnie powoli zanikły mity o potworach i bogach, a główną winą obarczono NOL-e (NOL - Nie zidentyfikowany Obiekt Latający, inaczej UFO), obce cywilizacje oraz tajemnicze siły związane z domniemanym położeniem w tym rejonie Atlantydy. Na ten temat możemy znaleźć wiele publikacji (książkowych, jak i w Internecie), starających się w miarę wiarygodnie wyjaśnić te zjawiska.
Już w dzienniku pokładowym wielkiego odkrywcy Krzysztofa Kolumba możemy natknąć się na wzmiankę o niezwykłych zjawiskach zachodzących na tym terenie. Pod datą 15 września 1492 r. widnieje wpis dokładnie opisujący zjawisko, podczas którego kula ognia przeleciała poziomo przez niebo (obok statku) i z hukiem zagłębiła się w morzu. Kompasy na statku wariowały.
Pierwsza wieść o niezwykłych wypadkach na tym akwenie pochodzi jeszcze z 1840 r. Amerykański okręt patrolowy natknął się na francuski trójmasztowy statek handlowy "Rosalie". Okręt nie odpowiadał na próbę nawiązania łączności, został dogoniony, a amerykańscy marynarze weszli na pokład. Okazało się, że byli jedynymi ludźmi na pokładzie (nie wliczając żywego kanarka). Nie było śladów walki, a cenny ładunek został nie naruszony, co świadczyło, że statek nie padł ofiarą pirackiego napadu. Potem wielokrotnie spotykano się z pustymi statkami, dryfującymi po tym akwenie.
Polskie jednostki pływające w tym regionie również zaobserwowały niezwykłe zjawiska. Zarówno J. Pańkiewicz na jachcie "Hetman", jak i Z. Szczepaniak, byli naocznymi świadkami dziwnego zajścia. Wokół obu jachtów nagle pojawiły się czarne, ogromne chmury, które - mimo bezwietrznej pogody - przesunęły się w kierunku jednostek. Z chmury wynurzyła się "złota kula", która zapaliła się momentalnie i wybuchła bezgłośnie. Potem nastąpiła seria podobnych błysków i wybuchów. Chmura znikła po ok. 15 minutach. Podobne zdarzenia zostały opisane w dzienniku pokładowym statku "The Sea Venture" pod dowództwem kpt. G. Somers (1609r.)
TAJEMNICA LOTU NR 19
Do jeszcze dziwniejszego zdarzenia doszło 5 grudnia 1945 r. O godzinie 14:00 eskadra pięciu bombowców typu Grumman TBM-3 "Avenger", należących do marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych, wystartowała z lotniska Fort Lauderdale na Florydzie. Był to lot ćwiczebny, połączony z patrolowaniem terenu. Samoloty były zaopatrzone w paliwo wystarczające na przelot ponad 1500 km. Warunki atmosferyczne tego dnia były dobre. O godzinie 15:15 dotarła do bazy pierwsza dziwna wiadomość. Dowodzący eskadrą porucznik Taylor powiadomił lotnisko, że prawdopodobnie piloci zboczyli z kursu i nie widzą stałego lądu. Po tym komunikacie na 45 minut została zerwana łączność.
O godz. 16.00 z nieznanych przyczyn Taylor oddał dowództwo nad eskadrą kap. Stiversowi. Meldunek radiowy, jaki dotarł do bazy, nie był optymistyczny, eskadra zgubiła się i prawdopodobnie krążyła nad wodami Zatoki Meksykańskiej. Z komunikatu wynikało także, że paliwo jest na wyczerpaniu, a każdy samolot dysponuje innymi odczytami z instrumentów pokładowych. Ostatni komunikat to desperacki krzyk, oznajmiający, że samoloty wkraczają w obszar "białej wody" - i był to ich koniec. Po tej wiadomości nie udało się przywrócił łączności z eskadrą.
Tymczasem na ziemi ogłoszono alarm. Z misją ratowniczą pierwszy ruszył wodnopłatowiec typu Martin Mariner PBM, zaopatrzony w specjalne instrumenty i urządzenia, mające pomóc lotnikom zmuszonym do wodowania. Ekipa składająca się z dwunastu osób, podobnie jak eskadra, przepadła bez śladu. W ciągu kilku godzin na terenie tym zaginęło 6 samolotów z 27 osobami na pokładzie. By ich odnaleźć, rozpoczęto największe w dziejach marynarki USA poszukiwania morskie i lotnicze. W operacji uczestniczyło 277 samolotów, 4 niszczyciele marynarki, kilka okrętów podwodnych, 18 jednostek Straży Przybrzeżnej, specjalne statki ratownicze oraz setki prywatnych łodzi i jachtów. Do poszukiwań przyłączyły się również jednostki marynarki brytyjskiej i samoloty RAF-u. Przeszukano obszar ok. 600 tys. km kwadratowych, nie znajdując nic poza ćwiczebną tarczą strzelecką. Około godziny 19:00 lotnisko w Opa-Locka pod Miami odebrało słaby sygnał radiowy "FT... FT...", który stanowił część sygnału wywoławczego zaginionej eskadry (FT-74).
ANOMALIA CZASOWE
Do najdziwniejszego przypadku doszło latem 1972 r. Samolot pasażerski rejsu National Airlines 727 (przelatujący nad terenem trójkąta) miał lądować na lotnisku w Miami. Kilka kilometrów przed lotniskiem samolot zniknął z ekranu radarów lotniska oraz zerwał łączność radiową. W eterze panowała 10-minutowa cisza, podczas której ogłoszono alarm. Jednak zanim maszyny ratunkowe zdążyły poderwać się do akcji poszukiwawczej, samolot pojawił się ponownie i bezawaryjnie wylądował na lotnisku. Przeprowadzono kontrolę wszystkich systemów, ale nie wykazała ona uszkodzeń w żadnym z mechanizmów. Jedynie zegarki działały niepoprawnie - późniły się o 10 minut, czyli pokazywały czas, kiedy samolot był niewidoczny na radarze.
Podobne historie rozgrywały się w rejonie lotniczej bazy Guam, gdzie czas ulega przyspieszeniu. Samoloty, startujące z bazy, powracają ze znacznym wyprzedzeniem czasowym, jakby osiągały większe prędkości niż w rzeczywistości.
CO MÓWI NAUKA?
Nauka stara się wyjaśnić niektóre z zaistniałych zjawisk. Wyniki badań najdłuższych fal radiowych (za pomocą satelitów) wykazały pojawianie się tzw. superpiorunów. Zwykłe wyładowanie, jakie możemy zaobserwować w atmosferze, osiąga maksymalnie ok. 100 mld W. Superpiorun to energia rzędu 10 trylionów watów (występowanie tych zjawisk jest niezmiernie rzadkie, badania przeprowadzone w okresie 40 miesięcy wykazały tylko 17 przypadków takich wyładowań). Taka energia, trafiając w wodę obok statku, mogłaby z łatwością ją zagotować, przyczyniając się do powstania gwałtownej mgły lub właśnie zjawiska "białej wody". Uderzenie pioruna w statek błyskawicznie posłałoby go na dno.
Pracownicy Cap Kennedy, zatrudnieniu przy urządzeniach startowych kosmodromu NASA, raz po raz rejestrują silne sygnały elektroniczne, których epicentrum znajduje się na terenie Trójkąta Bermudzkiego. Sygnał taki może być echem superpioruna. Rozważano także inne hipotezy: podwodne wulkany, "antytrąby" powietrzne, trzęsienia ziemi, gwałtowne prądy wodne. Przeprowadzono szczegółowe badania naukowe oraz ekspedycje organizowane przez wojsko, które miały rozwikłać tę zagadkę. Rezultaty były nad wyraz mierne. Badania zostały przeprowadzone pod następującymi kryptonimami: POLIGON-70 + MODE-1 czyli POLIMODE, ARRAYS, TROPEX, MUSSON - 77, MONEX -79, ESE.
NIE TYLKO AMERYKANIE
Trójkąt Bermudzki nie jest jedynym obszarem, gdzie znikają w tajemniczy sposób statki i samoloty. Po przeciwnej stronie Ziemi, u wybrzeży Japonii, znajduje się rejon zwany Diabelskim Morzem. Częstotliwość występowania niezwykłych wypadków w obu tych miejscach jest mniej więcej taka sama. Na Diabelskim Morzu zaobserwowano również ogromne kopuły wodne, podobne do tych, które występują na terenie Trójkąta Bermudzkiego.
Na obszarze obejmującym ten teren zanotowano zaginięcie największego statku (długość kadłuba - 314 m, szerokość - 50 m, nośność 224 tys. DWT - dla lepszego zobrazowania wielkości, można powiedzieć, że na jego pokładzie można by swobodnie umieścić trzy stadiony olimpijskie) rudotankowca "Berge Istra", przewożącego transport ropy naftowej i rudy żelaza z portu Tubarao (Brazylia) do Kimitsu (Japonia). Statek był wyposażony w urządzenie uniemożliwiające zatopienie. Rejs przebiegał bezproblemowo aż do dnia 31 grudnia 1975 r., gdy stracono łączność radiową z jednostką. Po kilku dniach poszukiwań, z wody wyłowiono dwóch rozbitków. Nie znaleziono plam oleju, części, ropy i rudy, które powinny wypłynąć po rozbiciu tak ogromnego statku. Relacje opisujące "katastrofę" przedstawili rozbitkowie (obsługa statku). Stwierdzili, że przed wybuchem usłyszeli metaliczny łoskot i dostrzegli dziwne światła. Później nastąpił wybuch, który zrzucił ich ze statku do wody. Po wypłynięciu na powierzchnię (ok. 10 s - według zeznań), oczom rozbitków ukazało się spokojne morze, bez śladu jakiejkolwiek katastrofy.
To tylko niektóre przykłady nie wyjaśnionych zjawisk. Godzinami można wymieniać zdarzenia, które miały miejsce na tych obszarach. Te i inne dziwne zjawiska nie zostały dotąd wyjaśnione w logiczny lub naukowy sposób. Do dnia dzisiejszego jesteśmy świadkami nie wyjaśnionych zniknięć jednostek powietrznych i nawodnych, załóg, zatonięć czy innych anomalii.
Jest to moja produkcja jak pomoglem to Spoko to moje hobby
[ Dodano: 2008-07-05, 23:37 ]
Gamal bardzo dokladne obliczenia lecz cala noc je testowalem i okazalo sie 1700 km a wiatr prod morski i wage samolotow oraz ich all wymiary powinny byc 10 lipca 1327 km od ich zatoniecia i 39 metrow pod dnem poniewaz dno jest piaszczyste wiec zakrylo przez te lata samoloty dalej mysle o wszystkim a to dopiero 4 rok moich obliczen itd lecz jak na czlowieka ktory (mozliwe niewiem) niespedza tyle czasu nad badaneim tego miales obliczenia bardzo bliskie
SWienc Gratulacje Dla Ciebie pozdro :Paxton Cam
[ Dodano: 2008-07-05, 23:40 ]
Bermuda Shorts:
A Brief History of
the Devil's Triangle
Limbo of the Lost. The Twilight Zone. Hoodoo Sea. The Devil's Triangle. The vast three-sided segment of the Atlantic Ocean bordered by Bermuda, Puerto Rico and Fort Lauderdale, Florida, did not receive its most famous nickname until 1964, but reports of bizarre happenings there, or nearby, have been recorded for centuries. In fact, many claim that Christopher Columbus bore witness to the Bermuda Triangle's weirdness.
As the Nina, the Pinta and the Santa Maria sailed through the area in 1492, it is reported that Columbus's compass went haywire and that he and his crew saw weird lights in the sky, but these events have mundane explanations. From the account in Columbus's journal, it is thought that his compass's slight inaccuracy stemmed from nothing more than the discrepancy between true north and magnetic north. As for the lights, Columbus wrote of seeing "a great flame of fire" that crashed into the ocean -- probably a meteor. He saw lights in the sky again on October 11, which, of course, was the day before his famous landing. The lights, brief flashes near the horizon, were spotted in the area where dry land turned out to be.
Another historical event retroactively attributed to the Bermuda Triangle is the discovery of the Mary Celeste. The vessel was found abandoned on the high seas in 1892, about 400 miles off its intended course from New York to Genoa. There was no sign of its crew of ten or what had happened to them. Since the lifeboat was also missing, it is quite possible that they abandoned the Mary Celeste during a storm that they wrongly guessed the ship could not weather. But what makes it even harder to call this a Bermuda Triangle mystery is that it the ship was nowhere near the Triangle -- it was found off the coast of Portugal.
The Bermuda Triangle legend really began in earnest on December 5, 1945, with the famed disappearance of Flight 19. Five Navy Avenger bombers mysteriously vanished while on a routine training mission, as did a rescue plane sent to search for them -- six aircraft and 27 men, gone without a trace. Or so the story goes.
When all the facts are laid out, the tale of Flight 19 becomes far less puzzling. All of the crewmen of the five Avengers were inexperienced trainees, with the exception of their patrol leader, Lt. Charles Taylor. Taylor was perhaps not at the height of his abilities that day, as some reports indicate that he had a hangover and failed in his attempts to pass off this flight duty to someone else.
With the four rookie pilots entirely dependent on his guidance, Taylor found that his compass malfunctioned soon into the flight. Taylor chose to continue the run on dead reckoning, navigating by sighting landmarks below. Being familiar with the islands of the Florida Keys where he lived, Taylor had reason to feel confident in flying by sight. But visibility became poor due to a brewing storm, and he quickly became disoriented.
Flight 19 was still in radio contact with the Fort Lauderdale air base, although the weather and a bad receiver in one of the Avengers made communication very spotty. They may have been guided safely home if Taylor had switched to an emergency frequency with less radio traffic, but he refused for fear they would be unable to reestablish contact under these conditions.
Taylor ended up thinking they were over the Gulf of Mexico, and ordered the patrol east in search of land. But in reality, they had been heading up the Atlantic coastline, and Taylor was mistakenly leading his hapless trainees much further out to sea. Radio recordings indicate that some of them suggested to Taylor that Florida was actually to the west.
A search party was dispatched, which included the Martin Mariner that many claim disappeared into the Bermuda Triangle along with Flight 19. While it is true that it never returned, the Mariner did not vanish; it blew up 23 seconds after takeoff, in an explosion that was witnessed by several at the base. This was unfortunately not an uncommon occurrence, because Mariners were known for their faulty gas tanks.
No known wreckage from Flight 19 has ever been recovered. One reasonable explanation is that Taylor led the planes so far into the Atlantic that they were past the continental shelf. There the ocean abruptly drops from a few hundred feet deep to several thousand feet deep. Planes and ships that sink to such depths are seldom seen again. The deepest point in the Atlantic Ocean, the 30,100-foot-deep Puerto Rico Trench, lies within the Bermuda Triangle.
Combining the circumstances of the failing compass, the difficulty of radio transmissions, and the absence of wreckage, tales of mysterious intervention befalling Flight 19 began to take form. Theories involving strange magnetic fields, time warps, Atlantis, and alien abduction began to appear. Even an official Navy report intimated that the Avengers had disappeared "as if they had flown to Mars."
About 200 prior and subsequent incidents have been attributed to the inherent strangeness of the area, which was forever christened the Bermuda Triangle by writer V. Gaddis in a 1964 issue of Argosy, a fiction magazine. Public interest in the "phenomenon" was whipped into a frenzy by Charles Berlitz's 1974 bestseller The Bermuda Triangle, a sensationalized and thoroughly inaccurate account that shunned the facts in favor of mysterious excitement.
There are two major obstacles to taking the Bermuda Triangle legend seriously. The first is that most of the associated mishaps can be explained by rational means. The second is that most of the associated mishaps did not occur within the Bermuda Triangle. If you plot all of the alleged instances of the area's malevolent influence on a map, you find that only a handful have actually happened within the Triangle's borders. Sea disasters as distant as Portugal, Ireland and the Pacific and Indian Oceans have been blamed on the Bermuda Triangle. We might then just as well rename it as "The Worldwide Curse of All Seas." Some have turned this fact on its head by proposing this as evidence that the Devil's Triangle is expanding in scope.
Others may respond that it is evidence that accidents will happen -- no matter where exactly on the land, on the sea or in the air they take place
Ciekawskim moge przetlumaczyc na 3 inne jezyki : Polski , Niemiecki , Hiszpanski
Moj e-mail to : Koro12@vp.pl
Narq
[ Dodano: 2008-07-05, 23:43 ]
Gamal napisał/a:
Jagoda napisał/a:
wyluzuj koles, powiedzialam juz ze NIE ZNAM SIE NA TYM,
Więc tym bardziej, skoro się nie znasz to nie powinnaś przepisywać czegoś bez sekundy zastanowienia. Chyba, że jesteś z gatunku tych, co zawsze muszą coś dodać (nawet największe głupstwo, ale coś).
Jagoda napisał/a:
a poza tym tu nie chodzi o to kto byl porucznikiem, kto nie byl , tylko o to, co tam jest. rownie dobrze molby tamtedy leciec Boleslaw Chrobry, a i tak to nie mialo by znaczenia, bo prawdopodobnie zobaczyl by to samo.
Jak widać Twoja logika trochę szwankuje. Zacznijmy od tego, że mając jedno kłamstwo udowodnione powinniśmy bardzo wątpić w resztę danej wypowiedzi.
EEEEEEEEEE niemow tak bo bardzo madrze pomyslala dlatego w innych wiadomosciach pisalem ze to tylko 89% prawda poniewaz tez nadtym myslalem Wiaenc ty tez sie zastanow pisz mi na e-mail : koro12@vp.pl
Narq
[ Dodano: 2008-07-05, 23:45 ]
Oto Enigma
A fantastically advanced civilization that sank beneath the sea long ago. Huge ancient stone monuments of mysterious origin. A threatening expanse of ocean shrouded in danger and disaster.
These are three basic touchstones in the pantheon of the paranormal, familiar even to the person whose study of such things is limited to In Search Of... re-runs. But what might still be surprising is that the histories of Atlantis, the pyramids and the Bermuda Triangle are in many ways connected... and that many of the commonly held beliefs about these mysteries are wrong.
To provide a historical perspective on these three phenomena, this special report provides capsule summaries of the legends, facts and frauds surrounding the each of the three cases, focusing on common misconceptions, as well as the ways in which this trinity of the unexplained is forever linked together.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - własciciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialnosci za tresc wypowiedzi zamieszczanych przez uzytkownikow Forum.
Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osob trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna.