Wiek: 18 Dołączyła: 08 Sie 2006 Posty: 1464 Skąd: Psycholandia
Wysłany: 2008-01-21, 16:56
Prymas napisał/a:
Prędzej był zwyczajnie chory i chciał posiedzieć sam.
nie chodziło mi o ten konkretny przyklad tylko ogólnie >,<
_________________ Nikt nie będzie wiedział, kim jestem,
tylko suknia mnie zdradzi szelestem,
więc założę na szyję kapelusz,
po nim poznasz mnie dziś, przyjacielu.
nie chodziło mi o ten konkretny przyklad tylko ogólnie >,<
Ogólnie też nie wyczuwają. W końcu jesteś niewierząca, więc obca powinna być Ci wiara w duchy. ;] A jak nie ma duchów, to oczywistą konsekwencją tego jest to, że nie ma co wyczuwać.
Wiek: 18 Dołączyła: 08 Sie 2006 Posty: 1464 Skąd: Psycholandia
Wysłany: 2008-01-21, 17:10
Prymas napisał/a:
W końcu jesteś niewierząca, więc obca powinna być Ci wiara w duchy
Jedyna rzecz/ktoś/coś w co nie wierzę to Bóg. Jeszcze mi powiedz, że nie powinnam wierzyć w krasnoludki skoro w Boga też nie.
I w duchy tak, wierzę, a raczej wierzę, że istnieją.
_________________ Nikt nie będzie wiedział, kim jestem,
tylko suknia mnie zdradzi szelestem,
więc założę na szyję kapelusz,
po nim poznasz mnie dziś, przyjacielu.
Osoba niewierząca - nie wierzy w bogów, co nie oznacza, że w nic nie wierzy - he he he, chyba ta nazwa jest mylna, więc nie mówmy, że ktoś jest niewierzący - bo takich osób chyba nie ma, tylko co najwyżej jest ateistą.
Co do duchów, to ostatnio nie mam żadnych przeżyć, oprócz tych co opisałem w ostatnim moim poście. A ciekaw jestem czy faktycznie zwierzęta coś wyczuwają.
nie, raczej wyrażenie slangowe, ale może tylko u nas tak się mówi (-% korbić od korby, czyli inaczej schizować się (;
Kiep napisał/a:
Psy podobno widzą duchy.
nie wiem, mówi się, że psy mają szósty zmysł. jedna panna poszła raz z psem na cmentarz we wszystkich świętych i pies zaczął ujadać jak cholera na coś pomiędzy grobami, ale nic tam nie było..
tak samo kot po śmierci swojego właściciela dostał głupawki i zrobił się cholernie agresywny. sąsiedzi prosili rodzinę, żeby ci, którzy się tym kotem zajmowali usunęli go z pustego już zresztą domu. usunęli go, a nadal coś miałczało.. ta historia akurat mało wiarygodna jest, ale została opowiedziana przez osobę, która właśnie tym kotem się zajmowała, więc nie wiem - nie wnikam (;
_________________ Lord, Help me be the person my dog thinks I am.
No to jeszcze jeden temat też związany z moją eks dziewczyną (tą która widywała duchy), usłyszany z opowieści jej i jej rodziny - zdarzyło się to przed naszym poznaniem.
Pewnego dnia - samotnie postanowiła wezwać ducha. Niestety poszło coś nie tak, pojawiła się zjawa mężczyzny, któy nagle wniknął w jej ciało i straciła ona przytomność. Wpadła w śpiączkę, z któej nie potrafili wybudzić ją lekarze. Podobnoż wtedy tam, gdzie leżała dochodziło do przemieszczeń przedmiotów i tym podobnych dziwnych zjawisk. Skończyło się to wszystko dobrze, wtedy gdy umarał jej babcia która była silnym medium. W tej śpiącce przyszedł do niej duch babci i powiedział, że uwolni ją od złego i tak się też stało. Ocknęła się. Okazało się, że jej babcia zmarałtego samego dnia.
Z tą osobą kładącą się w łóżku - moja mama mi opowiadała (a długo nie chciała mi tego mówić), że gdy była w szpitalu (ok 17 lat temu), była sama na sali. I też coś się położyło koło niej, czego widać nie było. Jako, że wierzę w duchy, nie uznaję tego za żadną herezję. Szczególnie, że moja mama co do duchów jest bardzo sceptyczna, a sam teren szpitala w czasie 2 wojny światowej ( i długo po niej) zajmował cmentarz niemiecki, dość spory. Jak patrzę na jakąś starą mapkę, to widać że obejmował swoim zasięgiem nawet trawnik po drugiej stronie ulicy od mojego domu....
Kiedyś wracałem do domu przez las nocą. (Mieszkam na niezłej wichurze.) Zobaczyłem jakieś zwierzę na początku myślałem, że to dzik ale miał jakieś dziwne zęby do tego wył i warczał. Byłem przerażony jak nigdy dopiero po 15 minutach jak nabrałem odwagi zauważyłem, że był to zwykły krzak a na nim jakiś papierek a te warczenia i wycie to psy z pobliskiego podwórka. Od tego czasu już nigdy nie wracałem do domu nocą przez las po ostrym piciu u kumpla.
FaZa99
Dołączył: 08 Mar 2008 Posty: 1 Skąd: Kraków
Wysłany: 2008-03-08, 18:51
a co do duchów to wieże mimo iż nie widziałem nigdy ducha, są osoby które mi opowiadały że widziały i są to osoby którym moge zaufać,
mój wujek opowiadał że gdy był dzieckiem to spał zawsze z dziadkiem i gdy zaraz po smierci dziadka szedł spać to dziadek przychodził do niego w nocy i on to czół jego obecność,
co dalej,
ja uważam że człowiek jest istotą świadomą i to on wybiera dobro lub zło, kazdy czlowiek ma swojego anioła struża, który chroni dusze i ciało przed złym, słyszałem że można anioła stróza "obrazić" tylko tego konsekwencje mogą być okropne, bo z tego może sie brac opetanie itp. dlatego jesli robie coś źle to staram sie zawsze żałować, żałuje że nie jestem w 100% dobrym czlowiekiem, dlatego wywoływanie duchów jest takie niebezpieczne,
znam też osobe której anioł struż uratował życie(prawdopodobnie był to), a bylo to kilkanaście lat temu gdy ta osoba pracowała na kopalni i w pewnym momencie dostał polecenie by zjechać na któryś poziom z jakimś tam pracownikiem by coś tam naprawić, w pewnym momencie usłyszał głos "Olek odsuń sie" ta osoba to zrobiła a po pewnej chwili kolejka która prejeżdzała obok wykoleiła sie. gdyby tam stał to pewnie by już nie żył. Po fakcie zwrócił sie z podziekowaniami do tego pracownika który z nim zjechał na dół na co on odpowiedział: "ale ja cie wogóle nie znam i nie wiem jak masz na imie". po tej sytuacji jego iara sie wzmocniła. Ja wieże mu bo był moim katechetom, jest to dobry człowiek, często go widze.
moja refelksja "jesli chodzi o umieranie ludzi że wcześnie umieraja to to widocznie Bóg tak chce, bóg wybiera (przyczynia sie) osoby które maja odejść, selekcja odbywa sie na zasadzie czy człowiem ma szanse sie poprawić jesli jest zły ale zdazają sie wyżuty sumienia w głebi duży ale je tłumi w sobie, lub jeśli jest dobry do bóg daje mu życie długie, a jeśli może sie cos w jego zyciu zdażyc co mogło by zawazyć nad jego zbawieniem to wtedy tai człowiek odchodzi chyba że są ludzie któzy tego pragna by żył [ale to jest tylko taka refleksja z mojej strony bo człowiek jest ograniczony by nadażyć za Bogiem], sa jeszcze nie szczęśliwe wypadki."
Wiek: 15 Dołączyła: 05 Kwi 2008 Posty: 25 Skąd: Polska
Wysłany: 2008-04-05, 23:12
Witam wszystkich!
A co do tematu
Ja osobiście wierzę w duchy. Kiedy byłam bardzo mała widziałam ducha. Akurat umarł mój dziadek, siedziałam z babcią wieczorem w pokoju i nagle zapytałam ją dlaczego dziadziu stoi za oknem. Okazało się że ona go nie widziała.
Był jeszcze jeden przypadek - 13 stycznia, kiedy miałam 2 latka, wracałam z babcią z cmentarza od mojego dziadka taką dróżką, która prowadzi przez las. W tym lesie rosło 7 drzew które miały niezbyt wysoki, gruby pień i się rozgałęziały, jakby litera Y, że można było tam usiąść, nie będę opisywać ich historii też związanej z tym tematem. W każdym razie nagle zobaczyłam Maryję, której moja babcia także nie widziała. W miejscowości z której pochodzę sporo osób albo widziało "duchy" - czyli duszyczki osób nieżyjących, albo Maryję.
Mieszkałam kiedyś w innym domu i w nim naprawdę mieszkał duch. Drzwi zamknięte na klucz potrafiły się otworzyć na ościerz, na dole (był to piętrowy domek) słyszałam (i nie tylko ja, wszyscy którzy byli w domu) jak ktoś chodził, przesuwał krzesła. Kiedyś nagle wywaliło korki, więc mój wujek zszedł na dół żeby nowe wkręcić. Szedł z latarką - wszystko OK. Kiedy już wracał, skończyła mu się bateria i szedł po ciemku. Nagle wszedł w krzesło stojące na środku korytarza. A wcześniej go tam nie było. To akurat może być spowodowane tym, że kieeedyś, za czasów kiedy tu jeszcze byli niemcy, był tam komisariat (w którym ponoć sporo ludzi zabito), później szpital (wiem to z tablic które znalazłam na strychu, jak to że później była tam szkoła) - jeżeli szpital to mógł tam ktoś umrzeć. Teraz jest tam przychodnia, i ludzie którzy wieczorem siedzą na dole słyszą jak w drugiej poczekalni przesuwają się krzesła, ale nikt się nie boi, bo te duchy nigdy nikomu nie zrobiły krzywdy.
Znam sporo takich przypadków, ale nie będę się rozpisywać, bo jeżeli ktoś wierzy to i tak będzie wierzył, a jeżeli nie wierzy to dopóki nie zobaczy ducha to nie uwierzy.
Powiem tylko jedno - jeżeli czasem się boję duchów - bo czasami mam chwile ni z tąd ni z owąd panicznego strachu, jakby ktoś obok mnie stał, i to nie po horrorach, bo po nich nigdy tak nie mam - to myślę sobie że mój dziadek nademną czuwa, bo go widziałam kiedyś, i nie po to ukazała mi się Maryja, żeby jakich demon zrobił mi coś złego, bo dusze które są na tym świecie, jeżeli się o nich dobrze wyrażamy, to nie zrobią nam nic złego. Kiedy tak pomyślę, nagle uspokajam się.
Opiszę jeszcze jedną rzecz: moja babcia mieszkała kiedyś z koleżanką w takim pokoju w którym straszyło, bo kiedyś ktoś wywoływał tam duchy i jeden duch nie mógł wrócić do zaświatów i robił różne rzeczy, np odkręcał wodę itd, żeby zwrócić na siebie uwagę i żeby go odesłać. Kiedy koleżanka zapytała moją babcię czy też to słyszy i czy myśli że to duch, ona powiedziała że z duchami jest w "dobrych układach i nic złego jej nie zrobią" - i duch przestał chodzić. Tzn. moja babcia nie słyszała ani kapiącej wody ani nic, a jej koleżanka nie moła spać od tych chałasów.
Chyba coś w tym jest, no nie?
Ostatnio zmieniony przez Q nqura 2008-04-05, 23:19, w całości zmieniany 3 razy
Azulka
Dołączyła: 11 Kwi 2008 Posty: 2 Skąd: Radom
Wysłany: 2008-04-11, 23:38
ja wierze w duchy. moja prababka po smierci przyszla do mnie w nocy i siedziala na lozku (TO NIE BYŁ SEN!). nastepnej nocy snilo mi sie jak mowila do mnie ze zawsze przy mnie jest i mnie pilnuje. tydzien temu mojej babce (corce tej prababki) przytrafilo sie tez cos dziwnego. siedziala w nocy i robila papierkowa robote (jest ksiegowa) i w pewnym momencie odchylila sie od stolu zeby wzrok odpoczal od literek i w tym momencie wszystkie kartki ze stolika zlecialy na podloge co do jednej sztuki. moj tata mowil ze moze przechylila jakos stolik ale ona mowi ze to niemozliwe bo tylko kartki zlecialy jakby ktos je zgarnal reka, a dlugopisy korektory i inne pomoce biurowe pozostaly na stoliku nietkniete. A wiec jak to wyjasnic?
Wierzę. Myślę, że ich się nie da zobaczyć, trzeba po prostu uwierzyc w ich obecność. Kiedyś, gdy spałam z kuzynką pod namiotem miałam wrażenie, a wręcz byłam pewna, że ktoś chodzi obok namiotu, mimo, iż wiedziałam, że w domu ciocia śpi, a po ogrodzie nikt by nie chodził w środku nocy. Następnego dnia dowiedziałam się, że moja ciocia umarła.
Albo kiedyś, gdy siedziałam u koleżanki ze znajomymi i robiliśmy plakat (byliśmy sami), nagle w kuchni otworzyły się wszystkie możliwe szafki i szuflady. Jak?
Czasem też zwyczajnie czuję czyjąś obecność w pobliżu. Brr ; o
Wiek: 15 Dołączyła: 05 Kwi 2008 Posty: 25 Skąd: Polska
Wysłany: 2008-04-16, 16:34
pesca napisał/a:
Wierzę. Myślę, że ich się nie da zobaczyć, trzeba po prostu uwierzyc w ich obecność.
Da się. Dzieci do chyba 3 roku życia i zwierzęta ( na pewno psy i koty, a reszta nie wiem ale chyba wszystkie) widzą. A no i przez rzeczy typu kamera, aparat cyfrowy itp można je zobaczyć. Ale ich obecność można wyczuć w każdym wieku. Ponoć osoby bardzo wiekowe też je czasem widzą, ale nie wiem czy to prawda.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - własciciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialnosci za tresc wypowiedzi zamieszczanych przez uzytkownikow Forum.
Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osob trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna.