Przypomina mi sie jedna z zabawniejszych historii jakie widzialem,
Imprezka rodziców u znajomego, my zbieramy sie na inna imprezę, ale przez siłe rzeczy "integrujemy sie" czekając na dziewczynę kumpla (syna wlasciciela domu). To tak naprawde pierwsza wizyta "narzeczonej" u przyszłych teściów. No i wchodzi do środka, na sobie ma bluzeczkę na której widnieje liczba 69. Ojciec to zobaczył i z wielkim entuzjazmem rzekł do syna:
- no synu, widze że mamy podobne gusta,
- dziewczyna sie zmieszała - po czym odpowiedziała z ironią - ale prosze pana te cyfry nie oznaczają mojego wieku
byliśmy posikani dziewczyna bardzo szybko przypadłą do gustu rodzinie w koncu zaliczyła test celująco
Moja siostra włącza Fasion TV a tam od 5 min. cały czas pokazują Davida Craiga. Ja już troche zirytowana, pytam czy mogłaby przełaczyć. Ona na to: "Ale to przecież Bond!" Ja: "Nawet gdyby to był George Bush to bym nie chciała ogladać" Siostra: "No gdyby to był Bush to ja tez bym nie chciała"
xD
_________________ Możesz poprowadzic moje auto
Tak, zamierzam zostać gwiazdą
Możesz prowadzic moje auto
A ja cie kocham
Taka sytuacja.
Przyszła tesciowa mojego kumpla pyta go podczas pierwszej rozmowy:
- Ty masz zeza?
- Niee.
-Ale masz cos z tym prawym okiem.
- Niee.
-Aha. Ale wydaje mi się ze masz krzywe nogi. Bo masz?
-Niee.
- To co kur*a jestes taki idealny, czy ch*ja masz za krótkiego?
Lekko zdziwiony wytrzeszcza oczy. Ona na to dość obojętnym tonem.
- Przepraszam, poniosło mnie. Chcesz kawy?
Nie wierzylem mu do czasu kiedy sam jej nie poznałem.
Ojciec koleżanki otwiera drzwi, w nich Świadkowie Jehowy:
- Dzień dobry, chcielibyśmy zaprosić pana na spotkanie z Chrystusem.
- To on jeszcze żyje?
yeah
_________________ "tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
*Apple
Dołączyła: 25 Sie 2006 Posty: 1276 Skąd: z drzewa
Wysłany: 2007-04-29, 15:24
Stoję w kolejce po ogórka i pomidory. W końcu kupuję, ekspedientka wystukuje cenę na kasie i ten paragon już wychodzi... a ja próbuję go wyrwać.. A jeszcze nie był cały...
To było wczoraj
Wiek: 18 Dołączyła: 08 Sie 2006 Posty: 1499 Skąd: Psycholandia
Wysłany: 2007-04-29, 15:31
Yyy dzisiaj jak byłam po masło to walnęłam: poproszę masło maślane. Omg, a chodziło mi o śmietankowe. I później jeszcze się uroczo zaczęłam śmiać..
"Żal.."
_________________ Nikt nie będzie wiedział, kim jestem,
tylko suknia mnie zdradzi szelestem,
więc założę na szyję kapelusz,
po nim poznasz mnie dziś, przyjacielu.
oh ah -kolenda w tym roku
Ministranci dzwona jak do siebie do domu-dlugo i po kilka razy. Bezczelni. Wyjatowo otworzylam.
"dzien dobry, przyjmuje pani nas?"
"nie,akwizytorom dziekujemy"
_________________ "I always feel like somebody's watching me
And I have no privacy
I always feel like somebody's watching me
Who's playing tricks on me?"
ok.
Nosilam sie z zamiarem zrobienia pierwszy raz w zyciu rosolku. Poszlam do sklepu z zielenina i rozlozylam rece, bo nie wiedzilam jakie skladniki sa potrzebne. Zdalam sie na sprzedawczynie. Po powrocie do domu z domu pisze do Mokrej,ze wszystko jest kupione i moge zaczac udawac,ze bede cwiczyc sie w gotowaniu. Wymieniam wszystkie kupione skladniki i nagle bejbe zadajaje pytanie "a pietruche masz?" . Pelna niepokoju lece do lodowki i okazuje sie mam seler,lisc kapusty, jakies biale i pomaranczowe marchewki. Lece z powrotem do kompa i pisze "nie mam, cholera sprzedawczyni mne oszukala i bede znowu musiala leceic do sklepu!". Po chwili wahania wrocilam do lodowki i spojrzalam na "biala marchewke", po czym zadzwonilam do matki i pytam sie jak pietrucha wyglada. Po tej rozmowie sploniona niczym piwonia,wrocilam z "biala marchewka do komputera" -zesztana i wysmiana za ignorancje zarowno przez matke jak i Mokra ...
_________________ "I always feel like somebody's watching me
And I have no privacy
I always feel like somebody's watching me
Who's playing tricks on me?"
*Apple
Dołączyła: 25 Sie 2006 Posty: 1276 Skąd: z drzewa
Wysłany: 2007-05-04, 21:18
Rok temu w lipcju, kiedy byłam w Warszawie w zoo, wszystko mnie tak fascynowało, a zwaszcza zwierzęta, więc bez przerwy robiłam zdjęcia. M.in. wtedy zdarzył się też cud: mój aparat zrobił o 50 zdjęć więcej niż mógł, bo tak abrdzo pragnęłam mieć te wszystkie zwierzęta z zoo. Ale nie o tym mowa. Robiąc tak zdjęcia trafiłam na lamę. Chciałam jej zrobić fotkę z bliska, a dokładnie jej pyszczyk. Tak się zbliżyłam i ustawiałam,że ten głupi zwierz mnie opluł. Właściwie to nie było oplucie, a prysznic. Nie dość,że pełno ludzi obok to jeszcze nie udało mi się zrobić zdjęcia z bliska i musiałam zapłacić 2 zł za umycie się!
Była kiedyś sytuacja że dziecko koleżanki mojej mamy połknęło COŚ i zaczęło się dusić. Zawieźli dziecko na pogotowie, patrzą na rentgen, a na rentegenie krzyż. Dziecko jednak wbrew podejrzeniom nie połknęło kurcyfiksa tylko samolocik z kinder niespodzanki. Wcyiągnęli ten samolocik w ostatniej chwili, bo jeszcze trochę i by się niechybnie udusiło.
Powtarzano mi to 120 tysięcy razy i teraz jak ktoś mówi coś o małych dzieciach, to to mi się przypomina jako pierwsze.
Angielski.
Rozmawiają o małych dzieciach i że dzieciom nie wolno nic dawać bo połkną.
Light [odruchowo]: Ty mi nie mów nic o połykaniu...
No to anglistka miała boską minę.
*
Tekst kumpeli na włoskim:
Se non avevo il cancro, non moruvo.
[gdybym nie miała raka, to bym nie umarła]
Komentarz italianistki: To chyba taki głos z zaświatów...
*
Też włoski:
- Pani profesor, kiedy będą zdjęcia?
- Zdjęcia już są, ale jak się facet uprze żeby zrobić pokaz slajdów, to musicie poczekać.
- Jaki facet?
- Mój... nie wiem jak go nazwać.
[śmiech w klasie, po chwili tłumaczymy słówka]
Pani prof: ...badać.
Aldona: Badać? Ja myślałam, że to będzie wkładać!
*
Polski. Przed feriami zimowymi.
Polonistka: A kto gdzie wyjeżdża?
P.: Ja wyjeżdżam do Austrii.
Polonistka: O, jak ci dobrze. Zabierzesz nas ze sobą?
P.: No, jeśli będzie pani grzeczna....
Klasa w brecht.
Polonistka: Rozczaruję cię P., nici z naszego wyjazdu...
Szkoła jest fajna
_________________ she's beautiful as usual with bruises on her ego and
her killer instinct tells her to be aware of evil men
Dołączyła: 29 Mar 2007 Posty: 168 Skąd: z drugiej strony
Wysłany: 2007-05-07, 12:25
Skype: fushigi_xd
- zakrwawiłem koszulkę
- czym?
_________________ A bogowie grają w kości i nie pytają wcale czy chcesz przyłączyć się do gry (. . . ) Bogowie kpią sobie z twojego poukładanego życia (. . . ) nie przejmują się zbytnio ani naszymi planami na przyszłość ani oczekiwaniami. Gdzieś we wszechświecie rzucają kości i przypadkiem wypada twoja kolej. I odtąd zwyciężyć lub przegrać - to tylko kwestia szczęścia.
Borys Pasternak
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.