Mimo tragizmu sytuacji (np. śmierć żony w ciąży), wygląda bardziej na jakąś przerośniętą 'fraszkę' (humor).
A na poważnie, to początek bardzo śmiechowy, a potem już zależy od sytuacji. Ogólnie mi się podobało i rozbawiło (ta krowa - ) xD
Igloo napisał/a:
Pisane niemal na trzeźwo
czyli jednak...
wiedziałam, że na trzeźwo pisane byłoby krótsze
zamieszczam nizej moj wiersz... a was prosila bym o szczere opinie na jego temat.. "siedze" w wierszach juz dosc dlugo wiec nie boje sie krytyki.. dlatego piszcie szczerze
pozdrawiam
"Czasem są chwile, gdy nie masz już sil...
nie masz dokąd iść, nie umiesz już śnić.
Pomyśl wtedy, ze nie jesteś sam..
ze są gdzieś dobre serca, które płoną cały czas.
To ludzie, ktorzy mysla tez o innych..
oni nigdy nie powiedzą ci "to ty jestes winny!"..
Oni nigdy nie sprawia ze poczujesz się gorzej..
oni nie zwiążą ci rak i nie rzuca w morze.."
_________________ ...Nie mow mi jak mam zyc!! bo za mnie nie umrzesz...
Dołączyła: 02 Lip 2007 Posty: 57 Skąd: z daleka ;)
Wysłany: 2007-07-09, 17:49
Po pierwsze siemka
Po drugie, jeśli chodzi o wiersz jest niezły...
A po trzecie, w temacie masz napisane " wiersze naszego autorstwa", naszego, czyli kogo?? :>
_________________ >> I am what I am... Don't try change me!! <<
Ostatnio zmieniony przez Klaudia :) 2007-07-09, 17:51, w całości zmieniany 2 razy
"Czasem są chwile, gdy nie masz już sil...
nie masz dokąd iść, nie umiesz już śnić.
Pomyśl wtedy, ze nie jesteś sam..
ze są gdzieś dobre serca, które płoną cały czas.
To ludzie, ktorzy mysla tez o innych..
oni nigdy nie powiedzą ci "to ty jestes winny!"..
Oni nigdy nie sprawia ze poczujesz się gorzej..
oni nie zwiążą ci rak i nie rzuca w morze.."
Ile czasu to pisałaś? Ni to rytmu nie ma, ni to rymu... i w ogóle jakieś takie suche. Zamiast trzykropków są dwukropki, w jednym miejscu są polskie znaki, w innych już nie ma - trochę konsekwencji w tym co robisz.
Gadaliśmy o szatanie i okultyźmie. Bawiło nas to... więc odprawiliśmy czarną mszę, po swojemu...
Staliśmy jak zawsze, koło trzepaka, lampa lekko oświetlała nasze twarze. Napisałem pod trzepakiem na piasku trzy szóstki. Zaczęły się one dziwnie rozświetlać. Uformowały się one w trójkąt i wciągnęło wszystkich, oprócz mnie. Słyszałem ich głosy pełne strachu. Wołali rozpaczliwie o pomoc...
Poszedłem do mamy jednej z koleżanek, by powiedzieć jej o tym. Ona mi powiedziała, że jej młodsza siostra też zmarła. Była chora. Po jej śmierci nad łóżkiem pojawiły się trzy szóstki.
Gdy wyszedłem z klatki na dwór świat zamienił się w koszmar. Krwistoczerwone niebo... wyludnione osiedle... dziwne krzyki... poszedłem do mojego domu.
Tam wszyscy w krwi. A nad nimi trzy szóstki napisane krwią. W moim pokoju... istny burdel i napis krwią: jesteś wybrany...
Nagle coś jakby spadło z sufitu... Była to skrzynia z napisem 666. Odczytałem lekko zamazany napis:
"TYLKO WYBRANIEC MOŻE OTWORZYĆ TĄ SKRZYNIĘ"
Był on napisany dziwną czcionką, niepodobną do żadnej...
Poniżej był ślad dłoni. Przyłożyłem tam swoją i skrzynia otworzyła się...
Pierwsze co zobaczyłem to była zielona kula. Wziąłem ją w ręce, a ona wniknęła w moje ciało rzucając mną i ukazując makabryczne obrazy. Ostatnim jaki pamiętam była karta tarota z minotaurem i napisem "śmierć".
Jeszcze raz zajrzałem do skrzyni i znalazłem tam... broń! Było tam M16, pistolety z tłumikiem, granaty, amunicja i jakieś dziwne ubranie. Wewnętrzny głos kazał mi się w to ubrać i zabrać ze sobą wszystko co tam było. W płaszczu znalazłem okulary i jeszcze jeden pistolet... nie pasowała do niego żadna amunicja...
Spróbowałem wystrzelić z niego... wystrzeliłem w kierunku ściany. Niebieskie światło rozświetliło pokój. Ściana stała przez chwilę i runęła. Sufit zaczynał się załamywać... Wtedy ten sam głos zawołał:
"Dzierżysz moc o jakiej sobie nie wyobrażasz. Ten pistolet jest ucieleśnieniem twojej wewnętrznej energii. Z czasem nauczysz się ją wykorzystywać samemu. Załóż okulary i wyskocz przez okno.
Zrobiłem to co kazał mi głos. Skok z 4 piętra był niesamowity... czas znacząco zwolnił, miałem wrażenie, że go kontroluję. Wylądowałem miękko i bez przeszkód. LEcz tą satysfakcję zburzyły wizje...
Zobaczyłem twarz mojego ojca, matki, siostry i siostrzeńca we krwi. Ogarnęła mnie tak wielka furia, że mój gniew spowodował wielką eksplozję. Niebieska łuna przetoczyła się przez osiedle burząc wszystko na swej drodze. Potem stojąc pośrodku krateru poprzysiągłem sobie, że zemszczę się. Chciałem jak najszybciej dostać się do najbliższego kościoła. Zastałem tam jeden wielki burdel. Niby nic się nie stało... wierni siedzieli w ławkach ze strachem w oczach. Byli martwi. Zastygli w bezruchu patrząc ze strachem na ołtarz. Spojrzałem w tą stronę i zauważyłem Jezusa na krzyżu we mgle... koło niego stała szkarłatna postać i wołała do mnie:
Zniknął. Uświadomiłem sobie, iż był to szatan. Wierni powstali z ławek. Szli powoli w kierunku mnie i ryczeli przeraźliwie. Widocznie nie mieli zbyt dobrych zamiarów.
Odbezpieczyłem M16 i strzelałem serię w stronę zombich. Nie ruszało ich to. Nawet granaty nie robiły specjalnego wrażenia. Wyjąłem ostatnią broń. Tajemniczy pistolet.
Nagle zombi cofnęli się i zaczęli "strzelać" do mnie czerwonymi promieniami. Schowałem się
za ołtarzem i strzeliłem z pistoletu. Trafieni osłupieli i rozpadli się. "Z prochu powstałeś... w proch się obrócisz" powiedziałem.
Wpadłem na pomysł naładowania pistoletu większym ładunkiem energii. Pistolet zaczął się trząść, był okropnie gorący. Nacisnąłem spust... ściana niebieskiego światła przeszła przez kościół pozostawiając za sobą sam proch...
CDN...
[ Dodano: 2007-08-31, 02:02 ]
Wstawał ranek. Nie chciałem odpoczywać, chęć zemsty zdejmowała mi sen z powiek. Znowu wizja. Tym razem dobrze znane mi miejsce. Drugi koniec Polski. Jak tam się dostać? Pomyślałem o teleportacji. W skupieniu kumulowałem energię. Z trudem wtopiłem się w powietrze. Leciałem przez jakiś tunel... nie był on normalny. Pewnie wytworzyłem tunel czasoprzestrzenny.
Stałem przed kamienicą. Tu jeszcze było ciemno. Wszedłem do domu ciotki i zastałem umierającą tam kuzynkę. Ciotka i wujek już nie żyli.
- Natalia! Co tu się stało!?
- K...Kuba? Co ty tu robisz? J... Jak...
- Co tu się działo?
Wziąłem ją za rękę. Wtedy poczułem jak przetaczam swoją energię do niej. Uzdrowiłem ją. Nie mogła uwierzyć własnym oczom, chociaż mnie już by nic nie zdziwiło na jej miejscu.
- Więc co tutaj się wydarzyło?
- Spałam. Usłyszałam straszne krzyki w sypialni rodziców. Weszłam tam i zastałem ich przybitych do ściany kołkami w serce. Nad nimi były trzy szóstki. Z ciemności wyszły jakieś poczwary... strzelały z rąk czerwonymi promieniami... zamknęłam się w pokoju. Weszły tu i nagle usłyszałam świst i te potwory zniknęły. Wtedy wszedłeś ty...
- Natalia... Jak Ci to wytłumaczę... jestem czyimś wybrańcem... nie wiem jak to się stało...
- C...Co??? - spytała zdziwiona
- Zbyt dugo opowiadać... w tej chwili strzał przeszył moje uszy. Natalia padła z dziurą w głowie. Moja pierwsza myśl... znaleźć zabójcę. Okulary pokazały mi drogę. Ruszyłem w pościg. Uniosłem się w powietrze i skierowałem się na niego. Wyjąłem M16 i przeładowałem je. Zwolniłem czas i wystrzeliłem...
Strzał przeszył jego nogi. Wypuścił karabin z rąk i wyjął pistolety. Wystrzelił do mnie trzy razy. Ponownie nagiąłem czas i złapałem kule w ręce. Facet wytrzeszczył oczy.
- Litości!!! Kim jesteś???
- Jestem człowiekiem. Dlaczego zabiłem moją kuzynkę sukinkocie?
- Ch** cię to! Jego oczy świeciły czerwonym światłem.
- Widzisz te kule?
Rzuciłem je w jego stronę. Rzuciłem tak mocno, że za moją ręką ciągnęła się niebieska smuga. Zabójca zawył z bólu i umarł. na jego czole pojawiły się trzy szóstki.
Potem ujrzałem diabła.
- No brawo! Mocarz z ciebie... ale to jeszcze nie koniec!
- A co... chcesz się posiłować, rogaty?
- Najpierw posiłuj się z nim!
Diabeł zniknął. Nagle z ziemi wyrósł mój klon. Znał mnie na tyle dobrze, że w porę unikał moich strzałów i ciosów. Nad nami kłębił się dym, kule leciały we wszystkie strony.
Nie mogłem wygrać. Nagle przez moją głowę przeszła myśl - ZATRZYMAJ CZAS!
Zrobiłem to. Zatrzymałem czas bardziej się skupiając na jego nagięciu. Podszedłem do klona i wycelowałem z mojego pistoletu w jego głowę. Strzeliłem i oddaliłem się. Niebieska kule lewitowała na wprost jego głowy. Oddałem czasowi jego władzę. klon padł bez głowy.
Wiek: 19 Dołączył: 23 Sty 2006 Posty: 1265 Skąd: Serbia
Wysłany: 2007-09-09, 20:18
Skype: Budapesti Közlekedési Részvénytársaság
Ty, przed Prymasem i Yenną. Najdelikatniej mówiąc, więcej trenuj.
_________________ MĄDREMU WYSTARCZY JEDNO SŁOWO - GŁUPIEMU NAWET REFERATU MAŁO Koreańczyków jest dwóchale nie są braćmimimo że obaj jedzą gruszki Nie zawsze trzeba wsłuchiwać się w głos europejskich stolic, tańczyć pod muzykę z Berlina - Vytautas Landsbergis
Wiek: 19 Dołączył: 23 Sty 2006 Posty: 1265 Skąd: Serbia
Wysłany: 2007-09-11, 22:27
Skype: Budapesti Közlekedési Részvénytársaság
Aj nie doczytałem xD. Myślałem że przed Prymasem to Ty pisałaś xD Chodziło mi o Penelopę :-) Rzuciłem tylko okiem, a że avy podobne w barwach... xD
Cytat:
A nam czekać na następne xD
Otóż właśnie 2 odcinek jest już w przygotowaniu ^^
_________________ MĄDREMU WYSTARCZY JEDNO SŁOWO - GŁUPIEMU NAWET REFERATU MAŁO Koreańczyków jest dwóchale nie są braćmimimo że obaj jedzą gruszki Nie zawsze trzeba wsłuchiwać się w głos europejskich stolic, tańczyć pod muzykę z Berlina - Vytautas Landsbergis
I Ty zarzucales tekstom Comy, ze sa bezsensowne? Pierwszy wiersz jest z cyklu 'wyrzucone slowa'? ZUpelnie z soba nie powiazane, ale ze to poezja, to pewnie gdzies gleboko tkwi jakis mistyczny sens i zawiera gleboka metaforyke, niedostepna niestety dla umyslow tak maluczkich jak moj...
_________________ Be kind to me, or treat me mean.
I'll make the most of it, I'm an extraordinary machine
Ile jest warte ludzkie życie?
Ile dziś można za nie zapłacić?
Ja stojąc ciągle przed nim w zachwycie
Pytam, bo wiem jak łatwo je stracić
Wiem jak podtrzymać nić jego cieńką
Jak zrobić na niej węzeł wytrzymały...
Lecz jedno pytanie dla mnie udręką:
Jaki jest tego koszt wymierny cały?
Za najwyższą wartość biorą
Ludzie dziś pieniądz i popędy!
Czasem mi zdają się zdziczałą sforą
Która do końca swego gna! Którędy…?
Przez rzeki ulic i pnącza schodów
Przez bagno czasu co jak ogień spala
Ich, czarna karetka pod koniec podchodów
Zabiera do podziemnego szpitala!
Czy dałeś sobie pomóc żywy?
Odrzuciłeś człowieka...dlaczego?!
Teraz pan doktor robak zapalczywy
Uleczy skutecznie doczesność ciała twego!
Choć ludzka ręka często w twarz uderza
Rani, zwodzi i naciąga stryczek
Ja przecież ludzkiej dłoni zawierzam
I do człowieka o pomoc krzyczę
Choć człowiek mnie zabił
Choć człowiek mnie zniszczył
Choć człowiek mnie sprzedał i człowiek ograbił
Ja jednak czekam na sen co się ziści
Sen co twarz ludzką rozjaśnia nadzieją
Że pośród gniewu i pośród złości
Zrodzą się ludzie na przekór dziejom
Tak pełni wiary, nadziei, miłości!
I będą mieli ręce w gotowości
I będą mieli umysły czyste
I będzie pewność zamiast litości!
I wszystko stanie się tak oczywiste!
...
Lecz choć przed tą wizją staję w zachwycie
Pytam, bo wiem jak łatwo je stracić:
Ile jest warte ludzkie życie?
Ile dziś można za nie zapłacić?
Penelopa
Nie wiem na ile moje zdanie może być dla Ciebie cenne.
Nie przepadam za takim stylem ale twoja twórczość - rewelka.
Dawno nie miałem okazji czytać czegoś takiego chociaż różne rzeczy mi znajomi podsyłali.
Pozdrawiam i czekam na jeszcze!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - własciciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialnosci za tresc wypowiedzi zamieszczanych przez uzytkownikow Forum.
Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osob trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna.