Forum Dyskusyjne :: Wasza twórczość
Najlepsze forum młodzieżowe w Sieci!

FAQ  Wyszukiwarka  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj  Album

Forum Dyskusyjne Strona Główna » Rozrywka » Czytelnia » Wasza twórczość

Wasza twórczość
Autor Wiadomość

Czarna_perła 

Dołączyła: 31 Paź 2007
Posty: 48
Skąd: z nikąd ;P

Wysłany: 2007-10-31, 18:41   

A więc oświadczam, że moje wiersze są na jeszcze innym forum ( poświęconym grze The Sims), pod moim nickiem. Mówię, bo widzę, że są tu nieporozumienia dotyczące plagiatów ;)

Mgła...
Zero w głowie myśli
To on, to on
To on je powoli niszczył
Zabierał to co miałam piękne
Schował i nie oddał
A potem wzniósł toast za wspomnienia
Kieliszek szampana niczym zakazany owoc
Już nie miałam snów
Marzenia...A co to jest ?
Wspomnienia niczym nektar bogów
Kiedy wracają upijam sie nimi
Dom rodzinny niczym Eden
Tylko w nim nie możesz wznieść toastu...


Serce gra żałobnego marsza
Dusza cierpi poddawana torturom
Łzy wysychają robiąc miejsce następnym
Ludzie niczym manekiny
Są tacy podobni
Wydłubali mi oczy
Nakarmili nimi gołębie
Teraz jestem ślepa
Już dobra nie widzę
Odcięli mi język
Dali na pożarcie głodnemu psu
Teraz jestem niema
I nikt mnie nie słucha
Od dzisiaj taka jestem
Nikomu nie potrzebna
Kolejny manekin
Nie ujrzy jutrzejszego dnia


Odganiam ciemne chmury
Dotykam promieni słońca
Na mojej twarzy maluje się uśmiech
Oczy błyszczą radośnie niczym koraliki
Wykonuję pierwsze kroki w Twoją stronę
Błagam o trochę uwagi
Szczęśliwa od dzisiaj
Wciąż proszę o więcej
Chcę żebyś był mój
To może sie udać
Zbudziłam się
To był sen
Totalna obłuda...


Przed lustrem...
Obnażone uczucia...
Łzy...Cierpienie...
Walka z myślami...
Koniec... Przerwa...
Nóż w ręku...Błyszczący sztylet...
Ostrze zatopione w brzuchu...
Upadek...Smak krwi...
Uśmiech na twarzy...
Pierwszy raz od długiego czasu...
Łza...kap, kap... miesza się z krwią...
Szczęśliwa umierając...
Wykrwawiając się... oddychając ostatni raz...
Myśli... Krzyczy ostatnie "Kochałam"...
Kona...
Nastolatka w trumnie...
Nonsens....

Ostatni pisany po samobójstwie koleżanki ;<<
 
 

błaż 


Wiek: 19
Dołączył: 16 Lis 2007
Posty: 19
Skąd: a czy to ważne?

Wysłany: 2007-11-17, 22:00   

"Marnotrawstwo"

Marnotrawstwem każdy taki dzień,
w którym dla ludzi jestem jak cień.
Ta, którą kocham nawet o tym nie wie.
Czy przez to mam żyć z całym światem w gniewie?

Co dzień to samo znów,
dookoła tysiąc głów.
Ja trochę z boku się od nich trzymam.
Jak długo jeszcze sam ze swoimi myślami wytrzymam?

Czas się zmienić, na ludzi się otworzyć,
by życie lepiej mogło się ułożyć.
Czas się zmienić, ludzi polubić,
by w zyciu czegoś ważnego nie zgubić.
_________________
Walczyć mogę tylko o coś, co miłuję. Miłuję tylko to, co szanuję, a szanuję jedynie to, co rozumiem.
 
 

#luba 
I need a hero


Dołączyła: 22 Gru 2006
Posty: 1752
Skąd: zza 7 gór, 9 rzek

Wysłany: 2007-12-16, 20:40   

dzyń dzyń, dziś dzień ekshibicjonizmu. Dodaję raz jeden.

tytułu brak


Wyśnione
Obrazy
Na tafli
Okna
Budzą się
Niespokojne pierwszym
Promieniem
Ptaki
Jeszcze chwytasz
Za końce płaszcza
Umykający mrok
Chcąc schować
Twarz
W ostatnie wspomnienie
Jego oczu

Dzień tak boleśnie zwiastuje swe przyjście.
_________________
Be kind to me, or treat me mean.
I'll make the most of it, I'm an extraordinary machine
:luka:
 
 

#Mordred 
logiczny diabeł


Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 2655
Skąd: ósme piętro

Wysłany: 2007-12-16, 23:54   

Zauwazylem ostatnio okropna maniere, ludziom sie zdaje ze wszystko jest fajniejsze, jak czesciej wciskaja enter podczas 'tworzenia'. luba mi to przypomniala (no offence, reszty nie oceniam, chodzi mi o kompozycje wizualna), ale niektorzy nawet na forum piszac badz co badz proza tak robia, np. Mara.

gupie to.
_________________
"tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
 
 

Azgheros 


Dołączył: 20 Sty 2008
Posty: 27
Skąd: Polska

Wysłany: 2008-01-20, 20:55   

A ja dla odmiany wrzucę swoja bardzo stare opowiadanko-humoreskę, ale zanim to zrobię, to wszystkich autorów opowiadań fantasy zapraszam do umieszczania swoich dzieł na stronie Krainy Fantasy (pierwszy link w moim podpisie), albo nawet wzięcie udziału w konkursie na takie opowiadanie - też zorganizowane przez Krainę Fantasy.


Zwierzaki

JESIEŃ

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam zwierzaki, w szczególności pałam miłością do jeży ;-). Są wrednymi istotami, specjalnie w nocy spacerującymi po moim podwórku. Ponieważ ubikację mam poza domem muszę do niej chodzić przez to właśnie podwórko. Mój tata miał to nieszczęście, że nadział się na jeża, ale to go bolało, do tej pory pamiętam jak się zwijał :-(. Ja z kolei miałem pecha i wywinąłem koziołka (czy tam orła, różnie się mówi ;-) ), bo dwa takie kretyny stanęły specjalnie na środku i któryś z nich podstawił mi haka. A jak później uciekały, aż trudno w to uwierzyć, jakie są szybkie. Za to największymi świniami :-) są kruki, te wredne czarne ptaszyska, rano gdy śpię, podchodzą pod me okno i robią KRRAAA KRRAAA, najgłośniej jak się da i patrzą w okno czy się już nie obudziłem, takie to świnie. Jak wyjdę na dwór to leją się ze mnie i kraczą jak oszalałe. A jak macham na nie to, jakie to obrażone, spojrzą się smętnie, zrobią KRAAAAAAAAAA i odlatują. A wróble, niby takie małe miłe ptaszki, ale jakie skubane. Ja sobie spokojnie czytam książkę, a tu jeden jak nie rąbnie w okno, aż myślałem, że mi szyba wypadnie. Jeszcze mały drań udawał na parapecie nieprzytomnego. Ale nie ze mną takie numery, nie dałem się nabrać i poczekałem. Jak przybył kot, to zwiał szybciej niż zając :-). Widocznie jego kumpel, który wpadł do mnie latem opowiedział mu, jaką rozróbę może zrobić u mnie w chacie. No wiecie, taki mały szary furiat, wlazł przez drzwi i jak nie zaczął szaleć, firanka, zegarek, lampa, lóżko, wszędzie wleciał, jeszcze nie chciał się uspokoić taką miał frajdę. Ale jakoś się go pozbyłem :-). Widzicie, jakie to niebezpieczne potworki w piórkach? Psy niby tacy przyjaciele człowieka, ale jak potrafią zszarpać nerwy. Raz, dwa takie wlazły mi na podwórko, i zaczęły biegać sobie w koło, grządki, nie grządki, kwiaty, nie kwiaty, Nie zwracały na takie szczegóły uwagi. Jak to zobaczyłem, wyskoczyłem z chaty, to później w trójkę biegaliśmy po ogrodzie. Miały taką zabawę, że aż wyły z radości, ale mi nie było do śmiechu. Ponieważ moja kondycja jest słabsza niż ich to sobie darowałem te biegi, to wiecie, te świnie się jeszcze obraziły na mnie. Ja stoję, ledwo dyszę, te podlazły, zaczęły ujadać, jak zobaczyły, że nie reaguję, to sobie najspokojniej poszły. No myślałem, że jak trzepnę jednego z drugim kamorem, to będą miały za swoje, ale mam litość nad zwierzętami :-). Takich historii to mógłbym opowiedzieć wiele, rozumiecie, wszystkie te zwierzęta tylko obmyślają jak by mi tu jeszcze dokuczyć. Gołębie, np. uwielbiają srać mi na głowę. Dobrze, że mają zeza. To jeszcze jakoś ujdzie, ale ostatnio widziałem, że ostro ćwiczyły, siadły na drzewie i puszczały sobie małe gówienka, prosto na leżący szpadel, wyćwiczyły się tak, że trafiały bezbłędnie. Tak go obsrały, że nie można go było wziąć do ręki. Od tej pory nie przejdę pod drzewem, na którym siedzą te pierzaste gnidy, są zbyt niebezpieczne.

ZIMA

Zwierzaki są nadal okrutne :-(. Jak na złość zdobyłem miłość kocicy :-O. I na co mi to było? Teraz mam problem z wyjściem z domu. Najpierw sprawdzam czy nie czatuje na mnie przy drzwiach, później dopiero wychodzę, ale ona i tak mnie wypatrzy. Już z dala widać jak pędzi w mym kierunku, aż śnieg tylko furkocze spod jej łapek. Idzie tam gdzie ja. I jaka jest dumna. Promieniuje zadowoleniem, że jest ze mną. Na Boga, ale pokręciło tą kocicę. Co gorsza gdy rano się budzę, już widzę jej pyszczek w oknie, jak mi się przygląda jak ja śpię. Naprawdę nie mam nic przeciwko niej, ale ona jest kotem a ja nie. Co gorsza inne koty inaczej mnie traktują. To widać. Patrzą się na mnie i mówią "cześć". A za moimi plecami gadają, "to ten Szarej. Ale sobie faceta dorwała, szkoda tylko, że taki małomówny, nawet nie odpowie na pozdrowienie". Co ja mam teraz zrobić, jak jej wytłumaczyć, że nie jestem odpowiednim partnerem? Że nici z małych kociaków? Ostatnio nawet próbowała mnie dokarmić gołębiem, ledwo udało mi się uciec, na szczęście niewygodnie jej się biegło z tym ptakiem w pyszczku. Zresztą może tylko chciała mi pokazać, że się zemściła, bo jednego gołębia nie przyuważyłem, a po ćwiczeniach na łopacie, trafił mnie prosto w czapkę. Widocznie kocica widziała i dorwała tego srającego zbója. Szkoda, że nie zaproszę jej do środka, bo jeszcze sobie za dużo pomyśli :-(. Mam w chacie całą rodzinę myszy, niedawno się wprowadziły, bo tu cieplej niż na dworze. Oczywiście, zaczęły od robienia dziur w ścianach, a bo czemu nie. Tylko ja się pytam, czemu w nocy, gdy próbuję spać. Cały czas coś chrupie i szura, żeby te szare małpy szlak trafił. Jeszcze urządzają sobie eskapady po mojej kołdrze, gdy ja śpię. To jest nie miłe z ich strony, jak budzę się w nocy przerażony, bo coś przeleciało mi po brzuchu. Myślę, że one robią to specjalnie, aby mnie wystraszyć i nawet dobrze im idzie. Ponieważ nie mogę sprowadzić do domu kocicy, trzeba będzie złapać jeża, on sobie może poradzi a przynajmniej odrobi tego haka co mi raz postawił :-). Oczywiście pająki są także przemiłe, raz jeden taki, zanim zasnąłem, przeleciał mi po twarzy :-/. Kosmaty łajdak, ale to było obrzydliwe, aż nie wiedziałem, co zrobić. Nie wspomnę o małym przerażonym jak szara myszka pajączku, który sobie zwisał z brwi nad mym okiem. Z początku nie wiedziałem co to jest, ale jak udało mi się zogniskować spojrzenie, dostrzegłem tylko małe, przestraszone oczka, właśnie zorientował się, że wybrał całkiem złe miejsce na zrobienie sieci. Puściłem malucha wolno, a co tam. Jakbym go tylko spróbował zabić, od razu by deszcz lunął. No muszę się przyznać, że w ostatnie wakacje natłukłem sporo pająków, bo mi wyjątkowo podpadały, ale mnie nie wińcie, że była podła pogoda, gdyby nie te paskudy, nie było by tych ulew.

WIOSNA

Zwierzaki nadal nie dają mi spokoju. Ale na szczęście pozostaje mi radowanie się z tego, że i inni mają także problemy ze swoimi ptaszkami, kotkami i innym mniej domowymi zwierzątkami. Na przykład mój kolega, tyle słyszał o różnych psach jeżdżących na rowerach, deskorolkach, o świniach udających psy, o gęsiach jeżdżących na nartach i takich innych ;-) postanowił, że jego kanarek też będzie wyjątkowy. Ubzdurał sobie, że nauczy go pływać no, bo kto słyszał o nurkującym kanarku? Jak postanowił, tak uczynił, niestety nie wziął pod uwagę, że ptaszek może być uparty jak osioł. Tak, kanarek był wredny i poszedł na dno jak kamień. Kolega z początku nawet się cieszył, ale gdy kanarek nie miał zamiaru wypłynąć, lekko się zdziwił. Niestety ptak, wolał utonąć niż pływać ;-(. Przerażony wizją tłumaczenia się rodzicom ze swego czynu, wstawił byłego ćwierka do klatki, przywiązał drucikiem do drążka i tak zostawił. Niestety jego mamę zdziwiło, że kanarek nie ćwierkoli, więc weszła do jego pokoju i spytała się co z ptaszkiem, kolega pokazał na klatkę i powiedział że wszystko OK. Wiecie co w tym momencie truchło zrobiło? Kanarek się obsunął i zwisnął jak nietoperz ;-). Pośmiertna zemsta ;-). Mówiąc już o ptakach, muszę powiedzieć, że gołębie zmieniły taktykę, ostatnio zaczęły robić zrzuty bombowe. Paskudne ptaszyska, na wszelki wypadek zabrałem łopatę aby na niej nie przeprowadzały ćwiczeń :-). Wiecie co mi to przypomniało? Kiedyś z kolegą leżeliśmy sobie spokojnie na plaży nikomu nie wadząc, nagle padł na nas cień /jak się później okazało cień grozy ;-)/, leciały jakieś ogromne ptaszyska, nagle zaobserwowałem szybko zbliżający się punkcik. Kumpel dostał centralnie w klatę, taką ohydną ptasią sraką :-\. Ale po tym zrobił się zielony, dobrze, że blisko była woda ;-), no i że tym razem to nie ja dostałem ;-). Nie wiem czy wiecie, ale sroki są straszne. Ostatnio zebrała się grupa koncertowa i zaczęła próby pod moim oknem. Oczywiście z samego rana. Niewyspany, otwieram okno, zaczynam wymachiwać rękoma, aby je odgonić. Myślicie, że to skutkuje? Niestety nie. Jest gorzej, one mają radochę, że przyszedł dyrygent i skrzeczą do rytmu mych machnięć. Jaki to hałas, aż głowa pęka. Co do kotki, hmm pomimo wiosny jej miłość nie mija, wręcz przeciwnie odrzuca zaloty innych kotów, a zasuwa zawsze do mnie. Myślicie, że to przyjemne? Niestety nie ;-(. Ostatnio, byłem sobie w ubikacji, nagle coś dziwnego zaczęło szurać po drzwiach, pomyślałem, co to może być. A tu przez szparę widzę szarą kocicę jak szarpie się po drugiej stronie i się chce dostać do mnie, tak była napalona. Co ja mam robić? Nawet potrzeby nie mogę załatwić spokojnie :-(? Mam pytanie, lubicie płazy? Ja tam tak, są w miarę spokojne, ale za to głupie. Ostatnio ropuchy miały gody, więc ciągnęło je nad wodę. Idę sobie drogą i patrzę a tu siedzi taka wielka ropucha i ani drgnie. Przecież może ją samochód przejechać. Więc spróbowałem ją spłoszyć, ale ona nic. Więc nogą ją zepchnąłem na trawę. Przechodzę kilka kroków, za zakręt a tu z 20 takich samych samobójców siedzi na drodze i łypią na mnie oczyma. Co to? Popycharka jestem? ;-). Niech się same leniwce ruszą z tyłkiem.

LATO

Nareszcie, koniec problemów z szarą kocicą, puściła się z innym, ma teraz śliczne kocięta a ja mam błogi spokój :-D. Ale oczywiście, moje przygody na tym się nie kończą. Nie wiem czy wiecie, że króliczki mogą przyprawić o zawał serca? Jeden z moich kudłaczków, może i to każdego. Tyle lat, żyły w klatkach i żaden, nie znalazł się na zewnątrz. A tu taki jeden mały, biały bezczel, znalazł się na trawce. Troszkę się zdziwiłem :-O, wrzuciłem do klatki i był spokój do następnego dnia. Ja podchodzę, a tu mały pętak skubie trawkę, na, zewnątrz, więc go za uszy i do klatki. Posprawdzałem klatkę, zatkałem wszystkie dziury. Oczywiście na następny dzień, biały królik na zewnątrz. Tym razem już nie dał się łatwo złapać :-(. Znowu sprawdziłem klatki, gdy się upewniłem, że nie ma żadnego otworu, poszedłem sobie. Wiecie co zobaczyłem rano? Macie rację, białego króliczka na trawie :-O. Ścigałem go pół dnia, za nim dorwałem skurczybyka. Do tej pory nie rozumiem tego, w klatce jest tyle króliczków, a tylko ten jeden wychodzi, co gorsza nie ma żadnych dziur. Poranek dnia następnego, już z daleka widzę tego chama, po za klatką. Powolutku podchodzę, aby go złapać. Krok po kroku. On skubie trawkę. Nagle patrzę, nieświadom niczego zbliża się czarny kot. Nagle zszokowany dostrzegł, to dziwne zwierzę /dziwne dla niego/, nie wiedząc, czy to groźna istota, przypłaszczył się do ziemi. Królik nie zauważył ani mnie, ani kota i dalej sobie skubał trawę. Tkwiliśmy tak wiele minut, królik coraz bardziej zbliżał się do kocura. Ale ten stwierdziwszy, że te śmieszne białe zwierzę, nie jest niebezpieczne postanowił sobie pójść, no i zaczął się cyrk. Królik wystraszył się ruchu i podskoczył. Nieszczęśliwie się złożyło, że wprost na kota. Oszołomiony kot, tak zwiewał, że jakimś cudem przecisnął się przez nie wielką szparę w siatce :-). Oczywiście ja królika ścigałem tym razem cały dzionek i gdyby nie pomoc rodziców, to bym nigdy nie złapał tego obrzydliwca. Rybki, wydawało się, że są to spokojne istoty bez głosu. Łowiliście kiedyś ryby? Czasami można się ładnie z nimi naszarpać. Ale nie o tym chciałbym napisać. Macie w domu akwariumy? Może takie połączone jednym obiegiem wody? Zdarzyła się wam katastrofa, że woda lała się do jednego z akwarium bez odpływu z niego? Mej przyjaciółce właśnie się to zdarzyło. Nie dość, że mieszkanie było całe zalane, to jeszcze rybki postanowiły skorzystać z okazji i zwiać. Ale daleko nie odpłynęły. Trzeba było je pozbierać. Oczywiście nikt nie wpadł na pomysł, że jedna bestia schowała się pod dywanem. Oczywiście, gdy ją znaleziono, to się wysuszyła z nudów :-).
 
 

lady1 

Dołączyła: 29 Sty 2008
Posty: 3
Skąd: Czewa

Wysłany: 2008-01-29, 19:52   

Ja piszę opowiadania filozoficzne dot. obiektywizmu metafizycznego
Zwykle przerabiam na scenariusze, natomiast do tej pory ich nie opublikowałam
Dziś natomiast opublikowałam artykuł dot. narkotyków i problemu narkomanii pt. "Stan upojenia poszukiwany" na stronie Czasopismo internetowe Ego
jest także wywiad "Parkour wyznacz własną trasę" w dziale społeczeństwo
Tak, drogą autopromocji :ok:
Oczywiście oczekuję ocen, opartych konstruktywną argumentacją ;)
 
 

Calm 


Wiek: 20
Dołączył: 05 Mar 2008
Posty: 54
Skąd: Lubawa

Wysłany: 2008-03-05, 20:39   

Adam Śmigielski. Kilka przykładowych.

Arytmia

stoję w tej kolejce i modlę się, aby helikopter spadł mi na głowę
albo chociaż sufit z impetem przywitał podłogę ubijając lastryko
jak tłuczek karbujący skórę sąsiadki. owijam szyję wokół poręczy
wyglądając na sam koniec i nie mam już nawet ochoty wrócić
i te torby, torby pełne zakupów; dziury z sera – bezcenne
biegunka po przeterminowanym piwie bez wątpienia bezcenna
rzeź węża wijącego się od kilku godzin warta własnej ceny

chcę poczuć każdy z podrobów poprzedzającej; krwistą wątrobę
od mamy dla zdrowo wyżywionych dzieci, oddech astmatyków
kaszlących prosto w twarz z coraz mniejszą natarczywością
kiedy będą wodorem spalającym płuca, zmrużę powiekę kojąc
zakamarki mózgu masując zmarszczki na opuszczonym czole

czubki. krwiobieg wolno zmywający podłogę; klient nasz pan
wieszam na sznurówkach pozostałych przy życiu - zlituję się
dając swobodę słońcu krążącemu po oknach niech wiszą
na wiatraku kołysani przeciągiem i podziwiają moje odbicie
pragnę zbliżyć się do pierwszej napotkanej piersi i spytać
czy możemy już iść? byle jak najdalej od siebie i rzeźnika
wycofać się z konduktu po kolejne, jeszcze bijące serce

Sanatorium

W swetrze z rękawami związanymi na przeponie
liczę małe bomby atomowe wpadające przez dach
w ciszy rozpryskujące się o podłogę. Aż ściany
porosły grzybem po wybuchach. Te są natrętne
jak tykanie zegara w korytarzach bez świateł.
Do znudzenia. Z wahadłowym ruchem

Mądry panie doktorze - coś mnie ciągle gryzie
a nie ma tu komarów. Może to tylko łóżko obok
gdzie sąsiad chrapie z poderżniętym gardłem
i ta sprzątaczka z czaszką rozłupaną jak kokos
co wydarła mordę - że ja niby jej po mokrym

Ubrałem kitel. Separatka sto siedemnaście.
Wyłuskałem pacjentowi z gardła dwa migdały
Dalej na obchód. Zza parawanu wystają nogi
pielęgniarka musiała się zaszyć po operacji
Guziki zamknięte. Ale to nic nie szkodzi
zbadałem piersi stetoskopem - rak

Dla kultury trzasnąłem drzwiami od piwnicy
Dyżur ostry niezwykle - tyle krwi na salach
a mimo to chyba wpadam w jakąś depresję.
Na pasku od spodni. Na rurze od bojlera

Nominacja

na trzydzieste trzecie urodziny przestanę wierzyć
w przesądy zdmuchując już za dużo zniczy z tortu
mianuję się na salomona i będę nalewał z pustego
śpiewając pod nosem happy birthday skurwysynie
wywalę z szafy skarpety krawaty na znak protestu
przeciw faktom dokonanym i prognozom pogody

podziękuję chipsom że przyszły kiszonym ogórkom
za odejście od zasad animal planet za zdefiniowanie
człowieka jako zwierze desce klozetowej za wierność
oraz wszelkiej maści powszedniości za przybycie

red bull miał dodać skrzydeł wypłukując żołądek
po trzecim toaście wyleczę psychiatrów psychologów
i służbę zdrowia z białych kitlów i koślawego pisma
wezmę przepisane tabletki przestając gadać od rzeczy
sam się zbawię i zajdę w ciążę ewentualnie pocierpię
za miliony wychodząc między prezentami do ubikacji
przed północą wyproszę z domu ostatniego gościa

Szy szy

Skalpując kobietę obmywam ręce
by odgarnąć palcami włosy
i szeptać czule do ucha:

- Zerżnę cię kochanie. Dyskretnie
zlizuję z warg szpilki. Wbijam własne
poszerzając uśmiech tępą żyletką

- Ciach. Kolejny profil. Oddzielnie -
Szminka i Fluid. Spazmy i obcasy
a jakże cicho i sza przypadkiem

Zrywam oczy z rajstop
gdy diabeł nie mówi dobranoc
a cerber nie waruje przy kanapie

Rykoszetem od nożyczek
- zerkam - naga i kroję
zatuszowane powieki

Całuję. Wilgotnieją kąciki
ust. Słychać darcie się
starej fotografii.

Cięcie.

Siódme piętro

Wiesz, na dworze już czarne klimaty - beatbox drzew
jakaś rapująca sowa, gangsterskie porachunki kotów
Po drugiej stronie - blask monitora, pajęcze cienie
szybko przemykające po zakurzonej klawiaturze
Jeszcze raz nie mogę ułożyć liter jak scrabble
i wykrzywiam ku dołowi emotkowy uśmiech
z palcami stopniowo grzęznącymi w sieci

Maluję paznokciem na suficie gwiazdozbiory z krwi
rozbryzganych komarów - właśnie tutaj robię
wieczorne wyskoki i odbieram epileptycznie
drżące telefony. Byle nie połamać zapałek
powiekami. Jeszcze tylko pięć zastrzyków
kawy i strach będzie miał mniejsze oczy

Rh+

Doktorze. A może gdyby tak, po prostu zacząć wierzyć
w siebie? Nie przejmować się majaczącymi bez przerwy
drzewami, nie wsłuchiwać się w kardiogram aż zacznie
wydawać ciągły pisk - podobny do tego przy zderzeniu
się ze sobą dwóch samochodów. Przejść przez kondukt
po zupę mleczną bez gwizdania marsza pogrzebowego

Doktorze. Tak bardzo się boję, gdy ściany spotykają się
na rogu, intymnie zbliżone do siebie a rękawy bluzy
lżej obejmują ramiona. Proszę nigdy nie zapomnij
o mnie kiedy ocknę się z dłońmi zakrwawionymi
sokiem pomidorowym. Kocham Cię doktorze
Ostatnio zmieniony przez Calm 2008-03-05, 20:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 

poem sometimes 


Wiek: 19
Dołączył: 13 Kwi 2008
Posty: 115
Skąd: Zgorzelec

Wysłany: 2008-04-13, 02:34   

Dorosłość

Kto nam odebrał tę świata ciekawość
I ciepłe, beztroskie wyrazy twarzy?
Czas-złodziej tylko uśmiecha się krwawo
Do tych, co nie chcą się wyrzec swych marzeń


Nie wiem, co stało się z naszą klasą
Nie szukam tych ludzi, nie chcę ich spotkać,
Bo oni nic już dla mnie nie znaczą,
Bo nie chcąc zaczekać - wtopili się w otchłań.


A ja? Zostałem sam na tym placu
(Już odleciały stąd nawet gołębie)
I nie potrafiąc stłumić płaczu
Zapadam się w siebie coraz głębiej.






Spacer

Chodzę po pustych placach zabaw
I twarz przeglądam w taflach kałuż
Każdy szept wiatru brzmi dla mnie jak zdrada
Wpatruję się w księżyc i wyję z żalu

I nie wiem, czy się do domu doczołgam
Po śladach Twych stóp na asfalcie mokrym
Śmierć, smutek, ból, Ty - które z Was czworga
Pukało wczoraj do mojego okna?
_________________
"Zgaś moje oczy: ja Cię widzieć mogę,

Uszy zatrzaśnij: ja Ciebie usłyszę -

I ja do Ciebie bez nóg znajdę drogę

I bez ust krzyk mój cisnę w Twoją ciszę"
 
 

Achentar 


Wiek: 20
Dołączył: 16 Maj 2008
Posty: 133
Skąd: cieszyn

Wysłany: 2008-05-18, 22:20   

"Walhalla"
Dach z tarcz zakrwawionych zrobiony,
Mur z włóczni a ławy z rynsztunku,
Wchodzi wrotami Odyn zmęczony,
Ocalałym okiem szuka słodkiego trunku.

Podnoszą się zmasakrowani wojownicy,
Rany wcześniej zadane znikają ,
To oni potężni wojny orędownicy,
Z podłogi prędko wstają.

Topór, miecz, tarcza do góry,
Rozlega się dźwięk rogu ,
Wojownicy biegną na Walhalli mury,
Oddają cześć swojemu bogu.

Odyn zasiada na złotym tronie,
Słychać żelaza dźwięki,
Walhalla w posoce tonie,
Konający wydają ostatnie jęki.

Cisza nastała po bitwie,
Umarli znów powstaną,
Kiedy sam Odyn ich przyzwie,
Walhalla, Walhalla .
 
 
 

voncuver 


Wiek: 19
Dołączył: 07 Cze 2008
Posty: 413
Skąd: Z daleka

Wysłany: 2008-06-07, 16:14   

Wiersze piszę ale nie chce mi sie ich przepisywać teraz wybierając tylko te najlepsze wiec podam wam link do opowiadania które ostatnio napisałem.
Kod:
www.sendspace.com/file/iusnab
Może dobre moze złe dwie koleżanki się popłakały :rozpacz:
_________________
Mam zepsytą klawiaturę a nie opłaca mi sie kupować nowej więc czasem nie działaja mi polskie litery Mam nadzieję że mi to wybaczycie
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Profesjonalne pozycjonowanie stron internetowych. • projekty domów • Twoja FOTKA w internecie • Projekty domów • Znajdziesz tu śmieszne Opisy GGForum

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group designed by szpak
Mapa forum | Mapa forum XML

Firma "Krynski NET" Michał Kryński - własciciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialnosci za tresc wypowiedzi zamieszczanych przez uzytkownikow Forum. Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osob trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna. statystyka