Forum Dyskusyjne :: moja muzyczna droga
Najlepsze forum młodzieżowe w Sieci!

FAQ  Wyszukiwarka  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj  Album

Forum Dyskusyjne Strona Główna » Rozrywka » Muzyka » moja muzyczna droga

moja muzyczna droga
Autor Wiadomość

#Mordred 
logiczny diabeł


Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 2651
Skąd: ósme piętro

Wysłany: 2007-02-04, 22:28   moja muzyczna droga

no więc...

na początku stworzyłem wszechświat. mama, chcac zapewne odegrac sie na mnie za to, ze bylem brzydki, różowy i pomarszczony, puscila mi Majke Jeżowską. "Laleczka z saskiej porcelany" wyksztalcila we mnie nieludzką wprost wrażliwosc, co czesto i gesto da sie zauwazyc. Regularne sluchanie "dyskoteki pana Jacka" poczynilo znaczne zniszczenia w sferze mojej psychiki.
Potem był hicior zespolu Arfik, pt. "Szybko". łojeeeezu, ile ja sie tego nasluchalem. mój mlodzienczy hymn. Potem troche męczenia sie z radiem, az nadeszla dwumiesieczna era Backstreet boys. tak tak, tych pieciu facetów sprawilo, ze chcialem rodzic ich dzieci. z braku macicy jednak przerzucilem sie, znowu sluchalem radia. audycji o nazwie "zlota rybka", gdzie kazdy "zamawial" sobie jakiśtam swój ulubiony utwór. no i pewnego wieczoru uslyszalem "the Unforgiven" zespolu Metallica. gdyby uszy mogly doznac erekcji, to moje przechodzilyby ta zyciowa, najwspanialsza. nie doslyszalem jednak tytulu, wiec za tydzien, i kolejny, i kolejny, sluchalem tej audycji czekajac na cud. bez skutku. w koncu poznalem pewna dziewczyne, zaprosila mnie do siebie do domu, posadzila przed komputerem i kazala patrzyc.
- To jest Metallica.
- Szalona, ja nie slucham metalu!

pokazala mi inny swiat*. pol godziny pozniej juz wiedzialem, ze tak szybko sie z tego nie wylecze. doszlismy oczywiscie do unforgivena. master of puppets, enter sandman i tymze podobne otworzyly mi oczy i umysl. Nothing else matters znalem juz, rzecz jasna, duzo wczesniej, ale uznalem, ze to jednorazowy wybryk tego "syfiastego zgrupowania brudasów". no i zaczelo sie sluchanie rocka, poniewaz Metallica od "Black'a" do przodu to juz raczej hard rock, przynajmniej w przewazajacej czesci. a ze nie mialem dostepu do niczego porzadnego, to pieprzylem sie rok z jakimis bzdurami w stylu linkin park, oh ah, mea culpa.
nastepnie uslyszalem gdzies "smells like teen spirit", no i znowu sie zakochalem. nie nie, bron Boze nie dolowalem sie, nie strzelilem sobie w łeb, ani tez nie uzywalem żyletek, ochoczo strugajac sobie nadgarstków. po prostu. "something in the way", "the man who sold the world" (tak tak, to nie ich, tylko Bowie'go), czy tez "rape me" pozostana mi w pamieci chyba na zawsze, bo to po prostu niezle kawalki. potem postanowilem przeleciec reszte przedstawicieli grunge'a from seattle with love. zaczalem od pearl jamu, łohoho, zacznijmy łagodnie, czyli od "Better man", do dzis mam do tej piosenki ogromny sentyment. potem (1 klasa liceum, yeah) rzucony przez dziewczyne, wznioslem sie ponad rozlozyste polacie żalu i emocjonalnej agonii, pomagal mi w tym "Black". dalej juz poszlo gladko, "Jeremy" i spolka zawrocili mi w glowie.
Potem troche Creeda, czy, jak to okresla moj kumpel, "to twoje pierdolone >przeżywanie<". w międzyczasie dorwałem Comę, zachwycilo mnie to, ze polska piosenka moze byc o czyms, ze 2 lata wczesniej Wilki, co pozwolilo mi uwierzyc w polska scene rockowa. Niestety, z Wilków robi sie rzadka kupa, ale Coma sie trzyma.
W miedzyczasie Creed sie rozpadl, basista, gitarzysta i perkusita dobrali sobie wokaliste i zalozyli Alter Bridge, zespol duzo lepszy od poprzedniego.
No to zaś wzialem sie za Soundgarden, oczywizda znowu sie obśliniłem. Powodem tego było "Black hole sun", potem "My wave", "Jesus Christ pose", no i wiecej, wiecej, wiecej... Cornell stal sie moim bratem. Sciagnalem jego solowy projekt, do dzis nie moge uwierzyc, ze ta plyta, "Euphoria morning", potrafi tak bardzo dzialac na kobiety <muahaha> . Pewnego pieknego dnia zobaczylem w vh1 teledysk zespolu, ktorego wokalista do zludzenia przypominal Cornella. no ale kurna, mlodszy byl! nie, to nie mozliwe, to nie on. a jednak, Audioslave powstale z muzykow Rage Against the Machine i wokalisty Soundgarden. Ostatnia plyta wyszla im tak sredniawo, ale wybaczam. z ciekawszych rzeczy ostatnio milo wspominam the killers.

po drodze sluchalem wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeelu rzeczy, roznych r.e.m'ów, red hotów, reamonnów i innych pierdol, ale ujalem najwazniejsze.

licze na to samo z waszej strony, bez strachu przed obciachem, w koncu wstyd to krasc i na dupe pasc, a nie przyznac sie do bledow mlodosci. nie kazdy od razu sluchal Stachursky'ego.

ps: bledow jest duzo, ale nie chce mi sie tego czytac, zwlaszcza, ze sam to pisalem.

*nie, nie spalem z nią.
_________________
"tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
 
 

MichaelMay 
In The Flesh (?)


Wiek: 18
Dołączył: 04 Lip 2006
Posty: 146
Skąd: Logan Place

Wysłany: 2007-02-05, 07:23   
   Skype: darkcrosser

Hmmm.... U mnie przygoda z muzyką zaczęła się tak wcześnie, że sam nawet nie potrafię precyzyjnie określić kiedy. Z tego co mówią rodzice wygląda to tak, że siedziałem z nimi, gdy oni oglądali na kasecie VHS koncert QUEEN - LIVE AT WEMBLEY. Potem to przez całe dzieciństwo chodziłem i krzyczałem "chcę kłin, kłin" :P

I świra a punkcie tego zespołu mam do dzisiaj. Co nie znaczy, że nie słucham czegoś innego... Ale po prostu - Queen jest dla mnie bardzo ważnym punktem życia, serio.

Mordred napisał/a:
potem postanowilem przeleciec reszte przedstawicieli grunge'a from seattle with love. zaczalem od pearl jamu, łohoho, zacznijmy łagodnie, czyli od "Better man", do dzis mam do tej piosenki ogromny sentyment.

Jeżeli lubisz grunge i dokonania takich zespołów jak Pearl Jam, to baaaardzo polecam Ci zapoznanie się z zespołem Mother Love Bone - IMHO najlepszy w tej "dziedzinie"...

P.S. zaraz spadam do szkoły, więc bardziej rozpiszę się później.
_________________
I'm Lord of all darkness... I'm Queen of the night...
Ostatnio zmieniony przez MichaelMay 2007-02-05, 07:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

<3shala 
najśliczniejsza


Wiek: 18
Dołączyła: 08 Sie 2006
Posty: 1486
Skąd: Psycholandia

Wysłany: 2007-02-05, 09:50   

Rodzice mają dużo kaset z różnymi zespołami typu Abba. Prawdopodobnie z nudów zaczęłam przesłuchwiać wszystkie taśmy, dzięki czemu poznałam kawałki które każdy znać powinien.
No i w pewnym momencie dostałam na gwiazdkę którąś tam część Smerfnych Hitów ( :rotfl: ) i oczywiście zasłuchiwałam się w "smerfnie" przerobionych kawałakach. W tym samym czasie była Majka Jeżowska. Ciut później zaczęłam słuchać Michaela Jacksona i jego album "Thriller". Nadal uważam, że niezły.
Kiedy dla płci przeciwnej nadszedł czas Backstreet Boys, dla szlachetnej płci pięknej oznaczało to erę Spice Girls. Dłuższy czas zachwycałam się nad cudownymi głosami Spicetek, znałam niektóre piosenki prawie że na pamięć i w ogóle pełen orgazm.
W końcu SG znudziło mi się. I wtedy to pojawiła się Britney Spears. Znowu dostałam bzika. Jeden album "...baby one more time" słuchałam na przemian z drugim "oops!...I did it again". Mogę chyba określić ją jako moją idolkę z lat dziecięcych.
Ale nic nie trwa wiecznie. BS poszła w zapomnienie, na horyzoncie nie widziałam nic godnego uwagi, zaczęłam więc słuchać radia. Zawsze parę piosenek mi się podobało a bez sensu jest kupować parę różnych albumów dla jednej piosenki, dlatego też na półce mam: Bravo Hits, Mega Pop - Dance Hits by Dziewczyna i Eska Hits (kolejny :rotfl: )
Hip - hop. Najpierw był Eminem, do teraz uważam, że facet odwala kawał dobrej roboty. Później zaraziłam się od koleżanki polskim hip - hopem, która to słuchała płyt starszego brata który to był skatem bla bla bla. Od WWO przez Vienia i Pele do Paktofoniki, która to pojawiła się jakieś 2 lata temu, równocześnie z odkryciem przeze mnie reggae (Znowu poprzez ową koleżankę. Teraz ona poszła w stronę punk rocka). Najpierw usłyszałam Gutka (ale on ma głos <3<3<3) i jego kawałek "Są dni". Później poszło z górki.
Mam wrażenie, że na siłę próbowałam sobie znaleść gatunek, który mi będzie odpowiadał. Ale teraz już wiem, że takowego nie ma, jedyne czego jestem pewna na 100% to to, że metalu nie zjem w żadnej postaci.
U2, Vavamuffin, Indio Bravos, parę utworów Paraliż Band i Kazika to teraz pewna podstawa u mnie. Dochodzi do tego soundtrack z Blues Brothers, dzięki któremu spodobał mi się blues i podobna muzyka.

Nie ma to jak siedzieć o 7:38 w autobusie do szkoły i na rozbudzenie słuchać ukochanych kawałków <3

Mordredzie tak na przyszłość, jak piszesz dłuższą wypowiedź to może zwracaj uwagę na polskie znaki, bo trudno się to-to czyta >.< Proszę, dziękuję.
_________________
Nikt nie będzie wiedział, kim jestem,
tylko suknia mnie zdradzi szelestem,
więc założę na szyję kapelusz,
po nim poznasz mnie dziś, przyjacielu.
Ostatnio zmieniony przez shala 2007-02-05, 09:53, w całości zmieniany 2 razy  
 
 

#luba 
kurewka


Dołączyła: 22 Gru 2006
Posty: 1746
Skąd: zza 7 gór, 9 rzek

Wysłany: 2007-02-05, 10:34   

hmm... moja muzyczna droga :rotfl:

moją muzyczną 'edukację' rozpoczełam dość szybko, w wieku lat czterech umiałam pięknie śpiewać (jeśli przyjąć przedszkolne standardy) hymn Polski oraz 'O mój rozmarynie'...
potem oczywiście preazent od matuli - kaseta pani Jeżowskiej... Radość na mordce i piosenka na ustach... Potem Majka została zdetronizowana, od dziadka dostałam kasetę Natalki (początki kariery panny Kukulskiej)... oh, długo nie mogłąm się uwolnić od tych dwóch, nawet dziś pamiętam niektóre poisenki xD

potem przyszłą era "dorosłej muzyki" (gdzieś w okolicach podstawówki) - Spice Girls, Tic Tac Toe, Britney...
gimnazjum, czas odkrywania nowych - starych horyzontów, dorwałąm się do muzycznych zbiorów matuli, stamtąd zostałą mi do dziś nie do końca zdrowa fascynacja Renatą Przemyk, a oprócz tego Led Zeppelin, The Doors, Queen... mniam mniam mniam

potem zmiana miejsca zamieszkania... w nowym mieście odkryłam jazz... szok, zachwyt, orgazm wielokrotny...

potem kolejno: hip - hop, reggae, muzyka poważna,rock, no i jazz...

kolejna przeprowadzka, pipidówek, w którym nie mają pojącia o muzyce, a 'trendy' jest klub Protektor :/ techno i dance... czas szalonych tańców

choć wyróżnia się tu okres "lata 70/80" muzyka z musicali - Hair, Grace, Jesus Christ Superstar, itp. ubrania hippie uśmiech na ryjku

muzycznie królowała Nelly Furtado... i osatatnie lato - odkrycie i nowa wielka miłość - Coma. Maniakalno - depresyjny nastrój podczas słonecznych dni...
Nelly i Coma (musicale nadal kocham) to jedyne warte zapamiętania pozycje z tamtego okresu

potem kolejna przeprowadzaka, już z Comą za skórą dałam się wywieść Mordredowi i simarik na manowce 'ostrych klimatów', teraz oni czuwają nad moją edukacją podsuwając nowe kawałaki "to jest dobre, słuchaj bo grzeszysz niewiedzą"

no i teraz.... Coma, Pearl Jam, Audioslave, Alter Bridge, Metallica (ale Nothing Else Matters i pare innych znałąm wcześniej, aż taką ignorantką nie byłam)... i jeszcze pare innych. Nadal jednak jestem laikiem muzycznym, mam rozmymłany gust i czasem wpada mi do głowt tandeta pod tytułem "niech mówią że to nie jest miłość" "toksyczna miłość" (kasia klich), czy też inne badziewie. Mordredowo - simarikową listę rozszerzyłąm o happysad, choć nie uzyskał ich akceptacji..


i wielkie miłości z nadwiślańskiego kraju ; myslovitz, hey

no... to chyba wszystko... jeśli mi się coś przypomni, to dopiszę xD

zadowolony?
_________________
Be kind to me, or treat me mean.
I'll make the most of it, I'm an extraordinary machine
:luka:
Ostatnio zmieniony przez luba 2007-02-05, 12:23, w całości zmieniany 4 razy  
 
 

#Mordred 
logiczny diabeł


Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 2651
Skąd: ósme piętro

Wysłany: 2007-02-05, 11:00   

MichaelMay napisał/a:
siedziałem z nimi, gdy oni oglądali na kasecie VHS koncert QUEEN - LIVE AT WEMBLEY. Potem to przez całe dzieciństwo chodziłem i krzyczałem "chcę kłin, kłin" :P


no, moj ojciec od zawsze sluchal rzeczy typu Scorpions, Eurythmics itp, ale Queen i Dire Straits w domu królowały, takze i u mnie sie bez tego nie obeszło, do dziś wiele piosenek poza wspomnieniami budzi moj podziw (Show must go on & Brothers in arms, yeah, no i solówka z Money for nothing).

shala napisał/a:
Mordredzie tak na przyszłość, jak piszesz dłuższą wypowiedź to może zwracaj uwagę na polskie znaki, bo trudno się to-to czyta >.< Proszę, dziękuję.


nauczony jestem czytac w ten sposob, ze nie zwracam uwagi na ogonki, tylko ksztalt liter. i przez to czytam troche szybciej, wiec... no dobra, postaram sie. ;-]

luba napisał/a:
zadowolony?


zrobilas tyle bledow w nazwach, powiedzmy, ze happysad. ;-]

dziekuje.

[ Dodano: 2007-02-05, 11:01 ]
piszcie, piszcie, piszcie!

no i - ja zaczalem, to juz teraz wszyscy musza pisac o orgazmach? :rotfl:
_________________
"tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
 
 

*faris 

Dołączyła: 26 Lis 2006
Posty: 1916
Skąd: sercem z L.

Wysłany: 2007-02-05, 15:42   

Moja przygoda z muzyką.... Od dzieciństwa uwielbiałam sama śpiewać... Najpierw były chyba kołysanki na dobranoc :rotfl:
Potem przyszedł czas na Majkę Jeżowską, cały koncert nagrany na kasecie znałam na pamięć. Gdzieś potem pojawiły się Fasolki i Smerfne hity. No a potem to był istny szał - Britney Spears, A*Teens, Spice Girls, osławione Backstreet boys :rotfl: , Just 5, a swego czasu to nawet Disco Polo :rotfl:
Potem chyba miałam przestój... I nagle rozpoczęła się era hip hopu, przede wszystkim nie istniał dla mnie zagraniczny hh, tylko polski - Peja, Molesta, Paktofonika, WWW, potem gdzieś Verba się przewinęła. Jakiś rockowy zapał miałam chwilę - Linkin Park, i jakieś nieznane mi niemieckie i rosyjskie zespoły. Potem nadszedł czas na niemiecki hh - Fler i ktoś tma jeszcze... Z czasem mi przeszło i przerzuciłam się na klasykę. Potem nadszedł czas polskiego punk rocka - HappySad, Akurat, Pidżama Porno.
A potem to przerzuciłam się na Grechutę i Kaczmarskiego.
Aktualnie nie wiem czego słucham.
_________________
Muminki Cię śledzą...
zabiją...
i zjedzą!
Mumiiiiinki!
 
 

psychol 


Wiek: 12
Dołączył: 10 Sty 2007
Posty: 84

Wysłany: 2007-02-05, 15:48   

Hm. W wieku trzech lat słuchałem płyt ojca, głównie Bryan'a Adams'a, The Scorpions i Metallice [and justice for all].
Gdy miałem 5 lat ojciec zaczął mi kupować kasety [cham i prostak jeden].
Pamiętam, że miałem kilka AC/DC i Turbo[ostatni wojownik].
Potem długo nic.
Podstawowka przeleciała pod rytmami techno, hip hop'u, trance, minimal, hardcore i schranz.
Potem zaczęły się śmieszne zespoły typu korn, slipknot, linkin park.
W 2 gim. leciał już głównie norweski bm, czyli burzum, immortal i darkthrone. [no i gorgoroth!]
Lajtowo w trzeciej klasie zaczął brzmieć R.a.c oraz nsbm.

A teraz ? Teraz jest wszystko.
_________________
Springtime Depression
 
 

Tenar 

Dołączyła: 21 Gru 2005
Posty: 297
Skąd: blably

Wysłany: 2007-02-05, 21:08   

rodzice nie kupywali nigdy zadnych plyt, co najwyzej mama nucila od czasu do czasu Abbe. moim wychowaniem muzycznym zajela sie wiec... babcia, tak mocno wbila mi do glowy " Kiedy ranne wstaja zorze ", ze do dzisiaj przesladuje mnie melodia.


A ja wolę moją mamę, co ma włosy jak atrament,
Złote oczy jak mój miś - i płakała rano dziś...


pierwsza pozywka dla uszu - koncert Majki Jezowskiej w Polkowicach. ponoc skakalam, machalam rekami i najzawzieciej krzyczalam "bisssss". z luboscia wiec takze podreptalam na jej drugi koncert w Dzierzoniowie. w euforii przebilam sie pod sama scene [ do dzisiaj nie umiem powiedziec jak ], znikajac tym samym z oczu mamie. przykre odnalezienie nierozerwalnie polaczylo sie w mojej pamieci z Majka. dwa dni pozniej z jej autografu pozostal tylko popiol w piecu kaflowym.

Wakacje, wakacje to zielony las
kwitnace akacje i sloneczny gaj...


kolejne wydarzenie, ktore odbilo sie gleboko na mojej psychice - III kl. podstawowki, konkurs piosenki na pikniku rodzinnym z okazji Dnia Dziecka. nienawistne niechsiezakrztusi spojrzenia rywalek, moj pierwszy stanik i zamieszanie z organami [ ktore badz nie badz zapewnily mi w rezultacie to piate miejsce ] uczynily swoje. przy drugiej zwrotce nacisnelam zla nute i ze stresu... wybuchnelam placzem. widownia idobrzejejtak smiechem. ja placzem x2, ale niewazne. dostali za swoje ! postanowilam zrezygnowac z kariery muzycznej.

Ile dałbym by zapomnieć cię
Wszystkie chwile te, które są na nie bo chce bo chce


w rok pozniej sikalam sluchajac Ich Troje i Stachurskiego. poszli w odstawke dopiero kiedy na dyskotece szkolnej moje bebenki zawojowal Jeden Osiem L. i rozpoczyna sie moja przygoda z hiphopem przeplatanym popem [ aktualne hity]. Peja, Mezo, Paktofonika - nimi szczycilam sie [...zreszta z dobrym efektem ] przed kolegami, ktorzy ze swojej strony imponowali mi breakdance'm. nie bede dluzej rozwijac, to ciemny okres w moim zyciu, w ktorym bycie trendy bylo glownym celem, niestety.

Tallulah, It's easier to live alone than fear the time it's over, oo-ooh...

misje nawrocenia mnie ze zlej drogi podjal X. Tallulah. pierwsza piosenka, ktora zaczela otwierac mi oczy, dalej mam szczegolny sentyment do Sonaty Arcticy. nastepnie, kiedy oswoilam sie z juz Nirvana [ pierwszy raz - aaaa, co za gowno, drugi - hmm, trzeci - Come as you are, as you were...mmmmmm ] poszlo z gorki : Led Zeppelin , Pink Floyd, Creed, Iron Maiden, Metallica, Hey, Coma, Riverside... senk juł, X.


liste rozszerzyl nastepnie Mordred: u2, Chris Cornell, Audioslave, Alter Bridge... i dziesiatki pojedynczych piosenek... senk juł tuł.

po drodze zlapalam Kaczmarskiego, Happysad, Vivaldi'ego [ci-cho] , Myslovitz - w winampie roja sie teraz rozne gatunki muzyczne [ pomijajac hiphop i techno, ktore to w konsekwencji moje wrazliwsze uszy zakwalifikowaly jako szajs] .
 
 
 

#Mokra 
Bobson


Dołączyła: 07 Paź 2006
Posty: 3821
Skąd: z doliny muminkow

Wysłany: 2007-02-05, 22:19   

Zaczelo sie od spiewane prze babule kolysanki. POtem przedszkole, jakies spiewy z tancami... I pierwszy koncert Majki Jezowskiej. Bylo odlotowo. Po tym wydarzeniu postanowilam zostac piosenkarka i rozdawac autografy [i je sprzedawac jak to ona robila]. MOja rodzina nei do konca to zaakceptowala. Hustalam sie na hustawce zrobionej z pasa od judo ojca ktory zosatl poweiszony na drazku we framudze dzrwi [pas powieszony, nie ojciec]. I sie maly pomidorek hustal i darl ryja w nieboglosy. Mama nie wytrzymala i zabrala mi hustawke. A brak wsytawil na balkon. Bywa. Ale ja sie nie poddalam.

Poszlam do szkoly. Bylo wspaniale. Lekcja muzyki [czasem z pianinem] ale generalnie to grupa 30 paskudnych bachorow siedziala przy minilawkach i tluklo plastikowymi palkami w cymbalki. POdziwialam ta nauczycielke.Trzecia klasa byla etapem Britney dla wielu z moich rowiesniczek/kow. Ale ja sie nie dalam. Sluchalam Bon Joviego i Whitney Houston. Bylo boomba:] Ale w komcu nie wszystko trwa wiecznie. czwartej klasie zapisalam sie do choru. Spiewalismy piosenki o lotnictwie z okazji nadania imienia szkole. Rubik si enie umywa. Ale neistety chor sie rozpadl, wszyscy odeszlismy w rne strony. W 5 klasie byl przelom. Pojechalam na wakacjach do ciotki [:*] zobaczyc jej nowiutki dom. I poznalam tez przy okazji mojego kuzyna. Dostalam pierwsza plyte Kultu "muj wydafca" i tak sie rozpoczela moja wedrowka na drodze prawa i sprawiedliwosci [sic!]. Na kolejnych wakacjach moglam dodac juz do grona najwspanialszych Metalice, Mensona i Rammsteina i mase innych tego typu. I z takim asortymentem wkroczylam do gimnazjum. Gimnazjum to jedna wielka kupa. Jest tam kazdy. Od laleczki do paleczki. Przewaga hip hopu popu i innego gowna [wg mnie]. Ale przewijaly sie osoby z lepszym gustem, bardziej ambitnym. Takw iec przebrnelam gimnazjum z nowym doswiadczeniem: Akurat, Pidzama Porno, Pearl Jam, Depeche Mode, i maasa innych. W liceum bylo juz looz. Zaczelam miec wszystko w dupie i sluchalam moich najwaspanialszych. Z biegiem czasu zaczelam cwiczyc taniec irlandzki wlasnie przez muzyke w ktorej sie zakochalam. I od pewnego czasu wlsnie muzyka "bez slow" sprawai mi wieksza radosc niz "ze slowami". Ale to oczywsice nie przekresla tego mojego asortymentu. Dave z Depechow masuje mi stopy 2 razy w tygodniu, z Kazikiem chadzam na piwo a z Grabarzem nie raz i nie dwa sobie pospiewalam. I tyle :]
_________________
Bobek <3
:rotfl:
uuu aaa yyy
 
 

X. 

Dołączył: 22 Lut 2006
Posty: 579
Skąd: z dupy

Wysłany: 2007-02-05, 22:59   

Ja bylem od zawsze malym buntownikiem, jeszcze nawet gdy wiazac butow nie potrafilem, wiec Majke Jezowska zlewałem, i wysmiewalem siostre, wielbicielke. O ile dobrze pamietam moim pierwszym ulubionym piosenkarzem był Król Lew [czyt. sciezka do jakiejs kreskowki musiala mi sie podobac]. Gdy dotarlo do mnie, że Król Lew naprawde zginal i jego kariera stanela w martwym punkcie [doslownie] a ja troche podroslem, umialem juz liczyc do 100 i wiazac buciki... w wieku okolo 10-12 lat sluchalem Metalliki. wlasciwie to pewnie ja tylko slyszalem, bo malo co z tego rozumialem... melodia sie podobala. Później Perfekt, uwielbialem ten zespol, mialem the best of ktore prawie zjechalem :P Autobiografia nadal wywoluje we mnie jakies dziwne uczucia. wiec wlasciwie dziecinstwo rockowe, pozniej nie wiem co mi odbilo, ze albo w ogole nie sluchalem muzyki. z tego okresu pamietam troche interesowalem sie hh Kaliber 44, Paktofonika, Eminem.
W gimnazjum już nastał prawdziwy Boom. Wejscie to torche numetalu, przez kazdy gatunek musialem przebrnac. Jakis krotki okres fascynacji i ide dalej. tak było z
SOAD - hymmmm. powiedzmy ze sie nie wstydze :p
Sonata Arctica - tu juz bylo powazniej. Pierwszy zespol ktory uwielbialem, i byl/jest naprawde dobry. uwielbialem sie dolowac przy balladach, chociaz to Power Metal. znam kazda piosenke, szalenstwo. Tallulah nigdy nie zapomne.
Nirvana - bzdryngu bzdryndu. wlasciwie to the best of uwielbialem, geniuszami to oni nie byli. lubilem mit Cobaina, jakos mnie przyciagal.
i najwazniejsze:
Pink Floyd. Iksus zostaje pieprzniety w glowe. Muzyka genialna, ktora zabiera mu kazda minute. slucha nalogowo kilka miesiecy, nie odrywa sie zupelnie. Zostaje maniakiem.
Floydzi otwieraja mu oczy na prawdziwa dobra, ambitna muzyke. Tak zaczyna sie fascynacja Rockiem Progresywnym, ktory to nadal w moim mniemaniu jest najwazniejszym z gatunkow muzyki ever. Riverside, Marillion, Deep Purple, King Crimson. Iks słucha tego naprawde dlugo, powaga zaczyna go meczyc. szuka czegos nowego, i odkrywa ze muzyka na porgresie sie nie konczy.
najpierw sam rock i metal [chociazby placebo, hey, myslovitz i inne takie], pozniej nawet elektronika [Oldfield - geniusz!]. Od niedawna traktuje muzyke jeszcze bardziej powaznie niz kiedys. planuje zwiazac ja z przyszlym zawodem.
Iks jest uzalezniony od muzyki, ktora zyje obok niego i w nim. jedyna w pelni spelniona milosc ;]

[nie poprawiam, nie ma szans.]
[dzieki Mordred za ciekawy temat]
[pińćsetny post. czad.]
Ostatnio zmieniony przez X. 2007-02-05, 23:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 

#Magda 
z przymrużeniem oka


Wiek: 23
Dołączyła: 15 Sie 2006
Posty: 2262
Skąd: Kraków!

Wysłany: 2007-02-06, 11:33   

Pierwsze co mi się przypomina to lato kiedy miałam 4lata. Moja mama namiętnie wsłuchiwała się w piosenki zespołu Savage podczas prasowania, a że ze mnie było niezwykle towarzyskie dziecko, siedziałam sobie wtedy na krzesełku i śpiewałam dla mamy to co mi się udało zapamiętać (oczywiście nie znałam angielskiego, więc można sobie wyobrazić słowotwórstwo 4latki). Następnie mam dużą lukę, aż do momentu balu przebierańców w pierwszej klasie podstawówki kiedy to tańczyłam, ze swoim pierwszym w życiu narzeczonym do piosenki Fasolek. Oczywiście w trakcie trwania podstawówki przewinęło się diskopolowe szaleństwo na punkcie Shazzy, aż przyszła era na zagraniczne przeboje. Najpierw Ace Of Base, Capitan Jack i inne hity, a zaraz po nich Backstreet Boys i platoniczna miłość do jednego z nich hehe. W 7 klasie podstawówki po raz pierwszy pojechałam na kolonie, gdzie starsi koledzy pokazali mi co to polski hip hop. Słuchałam Wzgórza Ya-Pa-3 mimo iż wcale nie trafiali w mój gust. Mimo to w 1 klasie liceum zaczął do mnie przemawiać ten gatunek.. do dzisiaj pamiętam pierwsze empetrójki Kalibra44 i w sumie bardzo dlugo się ich trzymałam, przeyszło zafascynowanie Fiszem i O.S.T.R.ym. (których do dzisiaj lubię posłuchać;-)) W 3 klasie zaczęłam interesować się rynkiem głównym, a raczej klubami znajdującymi się na nim. Niestety mając 17 lat mogłam wejść tylko do 3. W jednym z nich byłam zmuszona do słuchania metalu - co mnie niesamowicie drażniło, a w dwóch pozostałych typowego techno. Nie zostałam jednak jego fanką. Wsluchiwałam się coraz częściej dodatkowo w piosenki Lauryn Hill, The Fugees. Kończąc 18 lat wcale nie zostało mi ułatwione poruszanie się po klubach, gdyż w wielu podniesiono poprzeczkę do 21 lat. Zaczęłam, więc wciskać się do niektórych zanim panowie z bramki rozpoczynali pracę i tym oto sposobem poznałam swój żywioł. Muzyka klubowa. Wmój gust najlepiej trafia House jednakże nie pogardzę imprezami w stylu R'n'B.

Na dzień dzisiejszy gdybym miała wymienić ulubionych wykonawców postawiłabym na Madonnę, Novikę, Fisza, oraz kilku DJ'ów trudniących się muzyką house.
_________________
mrau...
 
 

Tori 


Wiek: 27
Dołączyła: 29 Sty 2007
Posty: 12

Wysłany: 2007-02-08, 13:38   

Na początku, jak pewnie u większości z Was były puszczane przez mamę hiciory Pani M.J., Natalki i Fasolek. W podstawówce (nie pamiętam dokładnie która klasa) wraz z dwoma najlepszymi koleżankami zakochałyśmy się w królujących wtedy chłopakach z New Kids On The Block :ups: Każda miała "swojego" do plakatu którego wzdychała. Potem nadal w podstawówce przerzuciłysmy się na Ace of Bace i Kylie Minogue. Wstyd się przyznać, ale spotykałyśmy się u jednej z koleżanke w domu i użądzałyśmy sobie Mini Playback Show :zawstydzony: No ale w końcu przyszedł czas by wydorośleć, w końcu szkoła średnia to nie byle co! Ten okres był pod wzgęldem muzyki u mnie totalnie nijaki. Nie słuchałam niczego konkretnego, a wszystkiego co leciało na VIVIE czy MTV. Mój starszy brat w tym czasie przechodził etap Metaliki i totalnego buntu, mnie jednak te klimaty wtedy nie wziągnęły. W okolicach matury zaczęłam gustować w muzyce lat 80. I w tym trwałam......aż poznałam mojego męża, który jest zagożałym fanem matalu ( nosił długie włosy, pracował dla wydawnictwa metalowego, pisał recenzje płyt, uczestniczył w organizacji wielu koncertów) choć nie tylko. Najpierw zaraził mnie totalnie miłością do muzyki Tori Amos, tzn. on jej muzykę "tylko" lubił, ja pokochałam całym serduchem. To zarażanie trwało dalej. Potem przejęłam od niego zamiłowanie do muzyki the Gathering, mojej drugiej wielkiej muzycznej miłości.........Potem leciało już hurtowo.........pokochałam klimaty, których wcześniej nie znałam. Nigdy nie sądziłam że będę fanką metalu i za takową sie nie uważam. Ostrego metalu, w którym również lubuje się mój M. jakoś nie pllubiłam. Zaczęłam się jednka zasłuchiwać np. w albumy Metallici, kótre znałam już z za ściany pokoju brata. To było 5 lat temu i moje gusta muzyczne nabyte wraz z małżonkiem :) się nie zmieniły :ok: Oprócz Tori i TG lekiem na moją duszę stali się: Pain of Salvation, System of a Down, Lacuna Coil, Ozzy Osbourne, Dream Theater. Teraz jakoś każda inna muzyka wydaje mi się bezbarwna, choć wiem że tak nie jest, bo każda coś ze sobą niesie.... Wcześniej traktowałam muzykę jako coś nie niezbędnago do życia, jako dodatek, jako jakieś tam rytmy lecące w tle. Teraz bez moich ukochanych dźwięków moje serducho jakoś się dołuje. Zyskałam więc dwie wielkie miłości naraz :hurra:
 
 
 

Heartwork 
Brain specialist

Wiek: 12
Dołączył: 22 Mar 2007
Posty: 313
Skąd: Sankt Petersburg

Wysłany: 2007-04-20, 00:15   

Temat zakurzony, ale co mi tam :-P
Więc u mnie od maleńkości, główny wpływ na słuchaną muzykę, wywierali moi starsi bracia. Razem mieli całkiem niezłą (jak na tamte czasy przynajmniej) kolekcję kaset. Słuchali muzyki różniastej - ale wszystko zamyka się w klamrze rock. Opozycję dla nich, stanowiła moja starsza siostra, która z kolei słuchała popu, dance i tym podobnych zajawek z końca lat '80 i początku '90.
Już wtedy wykazywałem się dobrym gustem w muzyce, gdyż po prostu częściej wybierałem 'rockową ofertę' od braci, niźli tą popową siostry :-PPP Zatem muzyka takich kapel jak Aerosmith, Guns 'N Roses, Bon Jovi, AC/DC, Metallica, Queen, Mr. Big, Meat Loaf czy Scorpions towarzyszyła mi już od samych początków. Od siostry zapadli mi w pamięć tacy wykonawcy jak: Pet Shop Boys, Michael Jackson, The Roxette czy New Kids On The Block.
W miarę dorastania pojawiały się chaotycznie, chwilowe fascynacje rożnymi kapelami. Raz do Ugly Kid Joe, raz do Big Cyc, raz do Nirvany, raz do Sepultury (!!!), raz do polskiego Kata, raz do No Doubt...
Pamiętam że gdzieś w 4/5 klasie podstawówki, pod wpływem siostry, zacząłem gorliwie słuchać techna. Ona jeździła co sobotę na te swoje dyskoteki i przywoziła czasem jakieś płyty które rozdawano na wejściu. Toteż słuchałem tego razem z nią i całkiem mi się podobało.
Trzymało mnie dość trochę, aż kiedyś w 6 klasie podstawówki (wtedy leciała 1 edycja Big Brothera :-P ), sięgnąłem po jedną z taśm braci. Taśmę w której wcześniej podobała mi się jedynie okładka (jak i inne tego zespołu), a każde próby słuchania z niej muzyki kończyły się po 5 minutach. Tak więc wrzuciłem do magnetofonu kasetę Iron Maiden, 'The X Factor' i dość powiedzieć że wgniotło mnie w ziemię. Był to wielki przełom w mym życiu, początkujący dobitną fascynację muzyką w ogóle. Długo wystarczył mi tylko 2 kasety IM - wspomniany już TXF, oraz Virtual XI. Wałkowałem je przez około rok, wracając przy tym do rockowych korzeni (patrz akapit 3). Później zbierałem pozostałe płyty IM i przy 90% z nich padałem na podłogę z zachwytu. Oczywiście poznawałem też nowe zespoły - Black Sabbath, Deep Purple, Judas Priest, Metallica, Limp Bizkit, Red Hot Chili Peppers, Linkin Park, Pearl Jam, Helloween itd. Dzisiaj już nie jestem takim zapaleńcem, na muzykę Iron Maiden, ale 5 lat bycia nim, to i tak nieźle :-P
Istotnym przełomem na mojej muzycznej drodze, było posłuchanie końcem 2005 płyty Octavarium, zespołu Dream Theater. Może płyta nie zabiła mnie od razu swoją zawartością (co nie zmienia faktu że jest naprawdę dobra), ale 'wskazała palcem' nurt zespołów progresywno rockowych i metalowych. Tym samym z czasem poznało sie dogłębnie Dream Theater, Pink Floyd, Genesis, Marillion, Arena, Threshold, Evergrey, Symphony X, Uriah Heep, Kansas itd, przeżywając przy tym, niemało muzycznych orgazmów.
_________________
All that we see or seem, Is but a dream within a dream
Ostatnio zmieniony przez Heartwork 2007-04-20, 00:19, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 

*Lenka 
yeah


Wiek: 17
Dołączyła: 15 Lut 2007
Posty: 1703
Skąd: Siedlce

Wysłany: 2007-04-20, 18:47   

u mnie zaczelo sie powiedzmy ze to muzyka, od Natali Kukulskiej i przepoju "puszek okruszek"... wiek prezedszkolny: Coco Jamboo!! ale to byl hit, no i "Mallorca" Loftu (do tej pory mi sie to podoba)... 1 klasa szkoly podstawowej to bylo moje muzyczne dno... Aaron Carter i zespol Mofats (nie pamietam jak to sie pisze)... podstawowka ok 8-9 lat - czasy Queen i Metalicki... rok 2000 - uslyszalam pierwsza piosenke Paktofoniki, pozyczylam plyte od brata ciotecznego i przy okazji Kaliber 44... i tak mi pozostalo... doszedl jeszcze gangsta rap i inne polskie składy... byl jeszcze okres techno - ale trwal ok roku, chociaz niektore kawalki lubie do tej pory
_________________
... ŻYJ SZYBKO ...
... KOCHAJ MOCNO ...
... UMIERAJ MŁODO ...
 
 
 

*Yenna 
stop touching me!


Dołączyła: 25 Sty 2007
Posty: 1005
Skąd: Kraków

Wysłany: 2007-07-14, 02:34   

Poczynając od światowych hitów - smerfów, Majki Jeżowskiej, Kukulskiej i innych tego typu, ten okres zakończył się ok. 3 klasy podstawówki, kiedy to w przedziale 4-6 byłam zgorzałą fanką polskiego hip-hopu. W pewnym momencie przewinął się hh niemiecki (o zgrozo!), za sprawą szkolnego przyjaciela. Ten czas dla mnie na szczęście minął.

W między czasie i wcześniej (ok. 2 rok życia - już!) mój tata wykształcił we mnie poczucie 'dobrej, klasycznej muzyki'. Zabawiałam się wraz z nim przy klimatach lat 80tych i wcześniejszych. Była Abba, The Doors, Pink Floyd, Depeche Mode, Lombard, Róże Europy, Wanda i Banda...

W gimnazjum zaczęły się eksperymenty. W pierwszej klasie słuchała dokładnie tego co leci, istny syf, chyba najgorszy moment muzyczny w moim życiu, bo nawet nie miałam określonego stylu muzycznego. W klasie drugiej ni z tąd, ni z owąd zasłuchałam się w Evanesence (tak, tak Amy Lee była moją idolką xD), gothic metalu - Within Temptation (nadal zdarza się słuchać), a co za tym poszło i Nightwisha zaczęłam słuchać.

Kolega na okres wakacyjny (pierwsza/druga kl) zaraził mnie Linkin Park, których to słuchałam do początków roku szkolnego. W tym samym czasie zasłuchiwałam się w rocku (?) Nickelback, 3 doors down itp.
Potem w kasie trzeciej wzięły początki podwaliny mojego dotychczasowego stylu. Chcąc znaleźć swój, który by mnie porwał, słuchałam wszystkiego co polecali znajomi, z tego potem, wybierałam to co mi odpowiadało. Tak wzięli początek Red Hot Chili Peppers, Pussycat Dolls (spuśćmy zasłonę milczenia, ale dobrze się można to tego bawić xD), Sting, Madonna, dzięki rodzicom, którzy podawali tytuły największych hitów, abym mogła je znaleźć w sieci.
Aż wreszcie nadszedł przełom, w czasie odwiedzin u kolegi usłyszałam i dowiedziałam się co to jest dobry jazz, zachwycona gitarowymi (kolega gitarzysta) wirtuozjami, odnalazłam się w jazzie, po obejrzeniu 'Blues Brothers' zakochałam się w bluesie (shalu, witaj w klubie xD). Zachęcony moim entuzjazmem kolega zaprezentował mi Audioslave, wtedy to z miejsca wiedziałam, którędy ma podążać moja droga muzyczna. Słuchając 'be yourself', 'i'm the highway', 'what you are' i całej reszty, szukałam informacji na temat ulubionych zespołów znalazłam Cornella, i co za tym idzie kolejną miłość, która wzrosła^^, po przybyciu na forum, gdzie to znalazłam fanów tegoż wokalu (wiadomo Kaś, Mord). Przyznam, że część muzycznych upodobań przeszła ze mnie na innych (właśnie z tego forum chociażby), tak było z Comą, Pearl Jam, Pidżamą Porno (goszka). Część z tego została do tej pory, część nadal słuchana - okazjonalnie.
Także 'przyszedł' Jackson, Guns N'Roses, Metalica ('enter sandman', wersja 'nothing else matters' z symfoniką), którą rzekomo znałam wcześniej, jednak nie potrafiąc docenić - odrzuciłam, Nirvana ('come as you are', 'smells like teen spirit').
Wystarczyły tegoroczne wianki w Krakowie, aby wrócić do klimatów ojcowskich (Róże, Wanda) i co najważniejsze - wrócili Pink Floydzi, w których Ścianę i całą resztę zasłuchana trwam po dziś dzień. I odnoszę wrażenie, że mój gust muzyczny już się uformował albo jest na jego końcowym etapie.

Dużą rolę odegrał mój tata, który specjalnie dla mnie ostatnio 'wygrzebał' całą dyskografię, jeszcze winyli Pink Floydów oraz szkolny kolega zwany Pajonkiem, a także (ale już stanowczo w mniejszej części) goszka (siostra od Pidżamy) i Mordred (najbardziej zagorzały fan Cornella&spółki). Tak, tak przyznaję się do tego, również Bjork zaczęłam słuchać po pobycie na tym forum xD.
Mój 'styl' zaczyna się w jazzie, bluesie, rocku i wszelakich jego odmian, a kończy na metalu (w szerokim tego słowa pojęciu).

Otóż i moja historia muzycznego życia pisana o 2 w nocy xD
[wszystkiego, co zaznaczone funkcją [b] słucham, woli ścisłości]
 
 
 

*Rdzawa 
miastowa dziewczyna


Wiek: 16
Dołączyła: 19 Sty 2006
Posty: 2042
Skąd: wrocław

Wysłany: 2007-07-14, 10:36   
   Skype: rdzawa

omg... nie potrafię opisać w połowie tak dokładnie jak np Yenna...

od czego się zaczeło? hmm.. chyba od starszego brata, Spice girls, jakiś różnych dziwnych składanek ( np.brawo hity'95 ), oczwyiście były smerfne hity ...
w wieku ok 6 lat zaczełam słuchać radia, eski, bo tam był Lizak i mecze był transmitowane, słuchałam czas dłuugi. (w tak zwanym między czasie możliwe że przewinęły się winyle...bajki były napewno a czy muzyka? to nie jestem pewna) potem była Britney, Ich troje itp, wiadomo błędy wieku dzecięcego :P gdzieś tak w okolicy 4-5 klasy, nastąpiła wyrwa, przez około rok nie słuchałam nic, kompletnie nic, strasznie się przyzwyczaiłam do ciszy. Gdy znów zaczełam słuchać to znów to była eska. Potem się zaczeło stałe łacze i mp3, różne różniste... swojego czasu linkin park(koleżanka), potem odkryłam że mam vive i stamtąd różne wynalazki. w 1 gim zostałam zarażona francuską muzyką, a dokłądniej popem, słuchałam non stop Priscilli, potem różne programy muzyczne francuskie, różne piosenki mi się spodobały, ale zachwyciłam sie r'n'b a dokładniej muzyka Matta Pokory, no i różne takie.... w między czasie eske zmieniłam na radiostacje ale nie niezbyt mi sie spodobała, i wróciłam do eski :P teraz mnie naszło na starsze piosenki (republika, perfekt, lady punk...)
_________________
"Koszykówka jest jak religia-wiele osób ją praktykuje, ale nikt do końca jej nie rozumie"
 
 
 

goszka 
*oczy wariata*


Wiek: 20
Dołączyła: 04 Sty 2007
Posty: 342
Skąd: Police

Wysłany: 2007-07-14, 11:39   

Muzyka grała przez całe moje dzieciństwo. Więc wydawało się iż szybko wyrobię sobie gust muzyczny, jednak bunt przeciw wszystkiemu i wszystkim wprowadził trochę zamieszania w tej drodze. A więc... Mając 3 lata podśpiewywałam pod nosem: Ace of base - All that she wants. Mój tata miał kasetę w samochodzie i nie wychodziłam z samochodu dopóki dopóty nie usłyszę tej piosenki. Następnie tata pokazał mi lady punk, perfect i big cyc'a , tym ostatnim moja mama nie była zbytnio zadowolona bo jak to może być, że 5 letnie dziecko śpiewa najlepsza na świecie jest miłość w klozecie. w wieku 5 lat przeżyłam swój pierwszy koncert - lady punk wraz z rodzicami, gdzieś nad morzem, krzyczałam podobno strasznie i cieszyłam się niemiłosiernie, że mogę tam być.

Gdy poszłam do zerówki, zobaczyłam, że nikt oprócz mnie nie słucha takiej muzyki, że jako jedyna podśpiewuje sobie Makumba, Makumba olelele. Zmartwiona tym [zarówno zła na rodziców] myślałam co oni za muzykę mi pokazali [teraz rozumiem, chcieli ochronić mnie przed tym syfem], dzieci za to śpiewały majteczki w kropeczki albo chciałbym Cię mydlić mydełkiem fa i pytały czy w niedziele oglądam disco polo? odpowiadałam, że nie. lecz martwić mnie to martwiło. dowiedziałam się, że leci to bodajże o 9:00 więc z przejęcia o 8:00 siedziałam pod telewizorem a moi rodzice spali, gdy tylko rozległy się pierwsze nuty rodzice przerażeni wstali i nic nie powiedzieli, wytrzymali dwie niedziele [ja zresztą też]

potem był okres podstawówki i słuchanie w klasach 1-3 perfectu, lady punk itd. a zarazem spice girls. [do dziś mam ich płytę] w klasach 4-6 słuchałam kalibra, paktofoniki i wielu innych.

dopiero w gimnazjum odkryłam prawdę, że muzyka bez gitar to nie muzyka. słuchałam Metallici, która mogła grać u mnie non stop i marzyłam o tym by móc zobaczyć ich na żywo [niestety na razie nie spełniło się to marzenie], jeszcze bardziej zakochałam się w nich gdy usłyszałam z orkiestrą symfoniczną. orgazm za orgazmem. przyszła wówczas również kolej na Aerosmith, Pink Floyd, Janis Joplin, Guns N'roses. gimnazjum upłynęło spokojnie.

gdy szłam do liceum byłam zakochana po uszy, w muzyce i pewnym chłopaku. który pokazał mi pidżamę porno, kata. Kata słucham bardzo w tym momencie okazjonalnie, za to pidżama porno i słowa mam sparaliżowane usta kojarzą mi się do dziś tylko z nim. Pamiętam też, że wówczas zaczęłam doceniać starą twórczość budki suflera, Róży Europu, U2 czy The doors. Zaczęłam również znów chodzić na koncerty, bujałam się przy dźwiękach Akurat, Farben Lehre, Pidżamy Porno, The analogs i wiele innych. Jednak największą miłością z gimnazjum [o której nie wspomniałam wstyd!] zostało hey i Nosowska, płakałam przy tym gdy śpiewała obojętność jest królową zimną nieczułą identyfikowałam [i robię to do teraz] się z jej tekstami. Usypiałam i budziłam się przy dźwiękach hey, było to maksymalne uzależnienie. Pojawiła się też vespa w moich słuchawkach i na koncertach. Oprócz tego RED HOT CHILI PEPPERS, owszem słuchałam, ale nie nałogowo, okazjonalnie, sportowo. Lecz poznałam kogoś kto wywrócił moje życie do góry nogami i zaraził red hotami, sepulturą. Przy red hotach poprawiłam sobie humor np 'Can't stop', smuciłam się przy 'Under the bridge'. Dowiedziałam się po dwóch latach słuchania ich, że będzie koncert w Polsce, zrezygnowałam ze wszystkich innych koncertów by móc pojechać. Piłowałam moją skarbonkę by jej nie tłuc a jednak wziąć pieniądze, wydziwiałam, cudowałam, ale pojechałam. Nigdy nie widziałam czegoś tak dobrego muzycznie, dobrego co ja mówię zajebistego....

Jak na razie to tyle. Pewnie i tak wiele rzeczy wyleciało mi z głowy. Jak coś mi się przypomni to jeszcze napiszę :)

[ Dodano: 2007-07-14, 12:30 ]
oprócz tego jest Kult i jego baranek, co roku jestem na październikowej trasie. i jeszcze coma, która jest przecudowna. t.love jest wraz ze stokrotką i zajebistymi koncertami. dezerter i post regiment. oj.
_________________
podtrzymywałeś moją głowę
nie roztrzaskałam skroni
o podłogę - póki co
 
 

Rzeznik 


Wiek: 20
Dołączył: 14 Lut 2008
Posty: 147
Skąd: Bieszczady/Kraków

Wysłany: 2008-07-08, 18:03   

Moja muzyczna droga? moja muzyczna droga...musze sie zastanowic....
Jesli cofnac sie do wczesnego dziecinstwa uwielbialem themesy z seriali (czterej pancerni, Janosik [tego dalej ubustwiam] itp...) oczywiscie bylem rowniez karmiony 'hitami tamtych dni' ...pozniej jakos tak stalem sie amuzyczny...nie trawilem tego, czego sluchali chlopaki w szkole...jak mi sie cos nie podobalo to nigdy nie probowalem udawac dla srodowiska...sluchalem radia...tak! mimochodem sluchalem radia...polegalo to na tym ze jednym uchem wlatywalo, drugim wylatywalo...pewnego razu siedzac u kumpla (tak z 5-6 klasa podstawowki) gdzies tam zaczelo leciec Europe - The Final Countdown. Spodobalo mi sie to tak (moi 'kumple' sie ztego ostro nabijali...twierdzili ze obciach, stare, nie modne...) ze za wszelka cene chialem wiecej tego posluchac...niestety...zadupie...tradycjonalistyczne muzycznie spoleczenstwo, ktore mnie otaczalo nie pozwolilo na rozwiniecie tego marzenia...moja amuzycznosc trwala nadal, jednak gdzies tam w srodku mialem pewneukierunkowanie...po drodze mialem jeszcze stycznisc z metallica...ooops Metallica ale wowczas byl to dla mnie zbyt ciezki kawal muzyki i nie moglem pojac jak mozna tego sluchac...wszystko zmienila jedna plyta...plyta, ktora wpadla w moje rece przez przypadek...moze to glupie ze dyskografia Nightwisha (ktorego obecnie cenie TYLKO za ten przypadek) tak zmienila moje zycie...zasluchiwalem sie jak glupi...potem poszedlem dalej...Meideni, Meta (ale jeszcze w stadium powierzchownosci)...nastepnie black i death metal...zaczelo sie zapuszczanie wlosow, skory, cwieki, pieszczochy, koncerty - poznalem wielu wspanialych ludzi...stalem sie czscia spoleczenstwa, na ktore wczesniej patrzylem calkiem inaczej...bylem strasznym ortodoksem...zamknietym na muzyke metalem hehe...nienawidzilem techna i hip hopu (choc ich nie znalem) ....co tu duzo kryc: kinder jak sie patrzy...ale...zaczal sie okres, kiedy to moje gusta muzyczne zaczely sie zmiekczac...sluchalem coraz mniej 'szatanow' a czesciej na mojej playliscie goscil Dio, Saxon, Motorhead...ogolnie stara szkola heavy...muzyka, ktora do dzis jest moja muzyka...wreszcie przezywalem (i dalej przezywam...ale ostatki) pewien rodzaj retrospekcji...slucham numerow, ktore kiedys tam nieswiadomie przeklatywaly mi przez glowe nieswiadomie podobajac mi sie...heh to tak jakbym na nowo przezywal w pewnym sensie dziecinstwo - i to jest zajebiste uczucie! Obecnie dojrzalem do tego (choc stereotypowo wygladam jak metal...) ze w kazdej muzyce jest cos zajebistego...tylko trzeba dac szanse zeby to odkryc...choc muzyka mi najblizsza nadal jest (i pewnie zawsze bedzie) metal i rock (w szczegolnosci stare granie) to uwazam ze jestem otwarty na wszelkie gatunki...

uch...fajnie sie cos takiego pisze...:)
_________________
Zreszta niewazne...Napijmy sie!
 
 
 

*Apple 

Wiek: 19
Dołączyła: 25 Sie 2006
Posty: 1281
Skąd: 49°59'N 18°57'E

Wysłany: 2008-07-08, 21:22   

Moja muzyczna droga?

Kiedy zaczęłam grać na pianinie, spodobała mi się muzyka klasyczna. Moimi ulubionymi (kompozytorami) byli m.in. Czajkowski, Beethoven, Bach... Później podobały mi się piosenki dla dzieci puszczane w radiowej jedynce xDDD np taka "ty i ja, ty i ja - każdy swe marzenia ma" , a potem, bodajże kiedy byłam w piątej klasie podstawówki rozpoczęło się szaleństwo z Michałem Wiśniewskim i "Ich Troje":rotfl: Na pewnym oddziale, gdzie się znajdowałam, w każdym pokoju można było usłyszeć " A wszytsko to, bo ciebie kocham!" albo "Wstań, powiedz nie jestem sam", no i też dałam się w to wciągnąć, no i potem też w te całe Agnieszki, Narcyzy i inne takie xDDD
No a później to już konkrentej drogi nie było, ponieważ rzadko słucham radia, wolę swoje instrumenty... ale bardzo lubię muzykę folkową i filmową, zaczęło się to m. in. po obejrzeniu "Bravehearta" i usłyszeniu fantastyczbnej ścieżki dźwiękowej! Ta muzyka do dziś do mnie przemawia! No wieć skoro wposmniałam o tym rodzaju muzyki to słucham głównie melodii szkockich, angielskich i irlandzkich. A! I ostatnimi czasy lubię także taki zespół folkowy " Beirut". To wszytsko, zdaje się...
 
 

#luba 
kurewka


Dołączyła: 22 Gru 2006
Posty: 1746
Skąd: zza 7 gór, 9 rzek

Wysłany: 2008-07-08, 21:26   

Apple napisał/a:
Na pewnym oddziale, gdzie się znajdowałam, w każdym pokoju można było usłyszeć " A wszytsko to, bo ciebie kocham!" albo "Wstań, powiedz nie jestem sam", no i też dałam się w to wciągnąć
psychiatryk? :rotfl:
_________________
Be kind to me, or treat me mean.
I'll make the most of it, I'm an extraordinary machine
:luka:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Profesjonalne pozycjonowanie stron internetowych. • projekty domówProjekty domów • Znajdziesz tu śmieszne Opisy GGForum

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group designed by szpak
Mapa forum | Mapa forum XML

Firma "Krynski NET" Michał Kryński - własciciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialnosci za tresc wypowiedzi zamieszczanych przez uzytkownikow Forum. Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osob trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna. statystyka