Nie mam wrogów.
Oczywiście, nie każdy darzy mnie wielką sympatią,
ale też nie znam nikogo, kto by mnie nienawidził.
Staram sie z ludźmi żyć pokojowo i nie wdawać się w rzadne konflikty.
mam wrogów - pewne dziewczyny z innego osiedla uwazaja mnie na kurwe i mi groza, wyzywaja, raz mnie pobily z jednym kolesiem - 3 na jednego nie mialam jak sie bronic. boje sie teraz ze ja gdzies spotkam z kumplami itp. w sumie tata mojej przyjaciolki nauczyl mnie szybkiego kursu samoobrony. zreszta nie wiem co zrobic staram sie byc tam gdzie jest duzo ludzi...
A czy mam wrogów? Nie... nie uważam, że jesli kogoś nie lubię lub nie toleruję to jest moim wrogiem. Wrogość jest niedobra i niepotrzebna, rodzi się z próżności i pustki duchowej. Staram się nie obdarzac takimi uczuciami ludzi. Jeśli ktoś zrobi mi krzywdę to staram się o to, by o tym wiedział i miał szansę, żeby się poprawić. Jeśli tak się nie zdarza to po prostu omijam go szerokim łukiem, ale nie nazywam wrogiem. Wróg to ktoś na kim chce się poważnie mścić. Ja się nie mszczę w tak poważny sposób. Nie zdarzyło mi się nikog nienawidzić ani ochrzcić moim wrogiem. To bardzo duże słowo i oznacza zbyt wiele, bym mogła nazwać tak byle kogo, kto mnie denerwuje lub dokucza. Lub nawet grozi czy coś podobnego.
dobrze powiedziane.
(:
[ Dodano: 2007-06-24, 12:30 ]
Dorothy1987 napisał/a:
mam wrogów - pewne dziewczyny z innego osiedla uwazaja mnie na kurwe i mi groza, wyzywaja, raz mnie pobily z jednym kolesiem - 3 na jednego nie mialam jak sie bronic. boje sie teraz ze ja gdzies spotkam z kumplami itp. w sumie tata mojej przyjaciolki nauczyl mnie szybkiego kursu samoobrony. zreszta nie wiem co zrobic staram sie byc tam gdzie jest duzo ludzi...
może dobrze będzie z nimi porozmawiać.
dojść wspólnie do jakiegoś rozwiązania.
_________________ W zastygłych pozach jesień
Autobus pędzi po brzegi wypchany zmęczeniem
Trzymając Cię za rękę
Brak entuzjazmu odbierasz jak opuszczenie
W rozmowach pustych krzeseł
Gubiąc siebie trudno cokolwiek powiedzieć
Odkąd pamiętam to wciąż po coś wracam
Z celnością męcząc się znów.."/Myslovitz
Dołączyła: 17 Lut 2007 Posty: 83 Skąd: z zaświatów ^_^
Wysłany: 2007-06-26, 16:50
much napisał/a:
Poczynając na rodzinie
Tak, moim wrogiem nr 1 jest moja siostra
A tak ogółem to na pewno kilkunastu by się znalazło. Ale to zazwyczaj takie osoby, które mi zwisają, że tak powiem, i nie obchodzi mnie zbytnio co o mnie myślą .
A znacie to:"Jeżeli chcesz pokonać swojego wroga, zaprzyjaźnij się z nim" <- czy jakoś tak
_________________ "Najlepiej jest łgarzom powierzyć tajemnicę, bo choć ją wyplotą,
to im nikt nie uwierzy."
Jak Ci jej kiedyś (tfu tfu) zabraknie to przestaniesz tak mówić
Jagoda napisał/a:
:"Jeżeli chcesz pokonać swojego wroga, zaprzyjaźnij się z nim"
"Keep your friends close and your enemies closer"
Pewno połowa osób na mój widok ma ochotę przegryźć mi tętnicę.
Ale na prezydenta nie startuję, toż mi poparcie wszystkich ni większości nie potrzebne. Dlatego "I don't care"
Jagoda napisał/a:
Tak, moim wrogiem nr 1 jest moja siostra
Jak Ci jej kiedyś (tfu tfu) zabraknie to przestaniesz tak mówić
Dokladnie. Nie zycze Ci tego nigdy. Mimo wszystkich zgrzytow miedzy wami to jest jedna z osob po ktorych stracie bys plakala najbardziej. Sobie tylko pomysl ze jednego ranka wstajesz i sie dowiadujesz ze juz nigdy jej nie zobaczysz! chcialabys tego? Nie sadze. Jak bylam mala to czesto mowilam ze nienawidze brata, ze go sprzedam, a teraz juz Go nie ma, juz kilka lat, powoli sie juz przyzwyczailam ze Go nie ma... Ale gdybym teraz stracila albo siostre albo drugiego brata to chyba bym sie powiesila, mimo ze nie mam z nimi najlepszego kontaktu
_________________ ... ŻYJ SZYBKO ...
... KOCHAJ MOCNO ...
... UMIERAJ MŁODO ...
Wrogowie? Nie nie mam wrogów. Niektórzy ludzie po prostu grają mi na nerwach ale tak naprawdę jakoś nie mam do nich specjalnych uprzedzeń czy coś. Są po prostu wkurzający i dziecinni bądź złośliwi. Może i ktoś uważa mnie za wroga ale to już jego problem i jego sprawa.
Wiek: 17 Dołączyła: 08 Kwi 2007 Posty: 66 Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-06-30, 17:23
oczywiscie że mam wrogów, takich raczej nieszkodliwych,ale jednak wrogów...
_________________ "Człowiek na starość przypomina emerytowanego aktora, który siedzi na widowni i smętnie spogląda jak jego ulubione role gra kto inny."
Wrogów mam dosłownie mnóstwo. Możliwe też jest, że to jest sprawa mojego nietypowego podejścia do ludzi.. Jednak jest jak jest : wrogów mam prawie wszędzie. Pozatym mi jakoś z tym dobrze jest
Dołączyła: 02 Lip 2007 Posty: 39 Skąd: Święte Miasto
Wysłany: 2007-07-05, 17:24
Nie mam wrogów. To zgoła niepraktyczne. Nigdy nie nienawidziłam i, jak sądzę nikt tak naprawdę nie nienawidził mnie.
Ludzie mnie irytują, ja irytuję ich. Niektórych nie lubię bardziej, innych mniej, ale prawdziwi wrogowie? Niee.
To, co napisała Galaxy, a zacytowała Bucalala jest bardzo trafne. Określa mniej więcej moje podejście.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.