Forum Dyskusyjne :: To ze prawdziwa przyjaźń trwa wiecznie to bzdura



FAQ  Wyszukiwarka  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj  Album


Forum Dyskusyjne Strona Główna » Ogólne » Uczucia » To ze prawdziwa przyjaźń trwa wiecznie to bzdura

To ze prawdziwa przyjaźń trwa wiecznie to bzdura
Autor Wiadomość

evelyen 

Dołączyła: 01 Mar 2008
Posty: 5
Skąd: Osaka

Wysłany: 2008-03-01, 13:54   To ze prawdziwa przyjaźń trwa wiecznie to bzdura

Mieliscie kiedys taka sytuacje? Znacie pewna osobe najlepiej an swiecie i w pelni jej ufacie. Juz pare lat sie przyjaznicie, to prawdziwa przyjazn, az w koncu nagle ona znajduje sobie grono dziewczyn, a ty myslisz, cyz zrobilam cos zlego, jest na mnie zla? Po 2 tygodniach zmartwien odwazylas/les sie zapytac o co chodzi, a ona pisze, ze "lepiej cuzje sie w wiekszym gronie" i na koniec "przepraszam ze tak wyszlo"... jak to mozliwe? Jak to sie moglo stac... jestem taka zdezorientowana... powiedzialam ze nie bede sie gniewac jesli tak jest jej lepiej... ale co mam zrobic, co czuc, co myslec? Tylko jej ma byc lepiej, a co ze mna? co byscie zrobili na moim miejscu? nigdy nie sadzilam ze cos takiego mogloby sie wydarzyc. Czuje sie taka pusta, ale jej beze mnie prawdopodobnie jest dobrze, jak nie lepiej. chce plakac ale nie umiem, poprostu bez wyrazu na twarzy siedze i nie moge nic powiedziec.....
 
 

Kasieczek 
szybko mówiąca


Wiek: 19
Dołączyła: 27 Gru 2006
Posty: 866
Skąd: wrocław

Wysłany: 2008-03-01, 15:18   

evelyen napisał/a:
ale co mam zrobic, co czuc, co myslec?
to pytanie możesz zadać tylko i wyłącznie sobie, nie siedzimy w Tobie, nie wiemy co czujesz i co myślisz.


czy ta Twoja przyjaciółka nie utrzymuje z Tobą kontaktu?
a) jeśli utrzymuje - nie widzę w tym nic złego, każdy ma prawo mieć grono znajomych. To że jest Twoją przyjaciółką nie jest równoznaczne z tym, że nie może znać innych ludzi
b) jeśli kontakt zerwała - prawdopodobnie znudziła się to przyjaźnią, została zraniona albo po prostu się zmieniła, co zdarza się często. Nic nie trwa wiecznie, niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie
_________________
Taniec jest jak powietrze.. Zacznijmy oddychać ;-)
 
 

monia_89 
Racjonalistka


Wiek: 19
Dołączyła: 12 Lip 2006
Posty: 256
Skąd: z wiochy

Wysłany: 2008-03-01, 15:32   

evelyen napisał/a:
Tylko jej ma byc lepiej, a co ze mna?

Nie myśl jak egoistka. To, że jest twoją przyjaciółką, nie oznacza że z toba i tylko z tobą musi wyłącznie przebywać i rozmawiać.
Czasem tak jest że coś się kończy. Także miałam przyjaciółke i nasza przyjazn pewnego dnia sie skończyła. Owszem to boli, przez kilka lat ufałaś tej osobie a ona po prostu się zmieniła, takie sa koleje losu i prędzej czy pózniej bedziesz musiała pogodzić się z tym. Uwierz z czasem na tą sprawe spojrzysz inaczej.
_________________
Trzeba umieć znaleźć ripsote, na wypowiedzi debili
 
 

evelyen 

Dołączyła: 01 Mar 2008
Posty: 5
Skąd: Osaka

Wysłany: 2008-03-01, 15:38   

Każdy ma prawo mieć grono znajomych, też jej to wlasnie powiedziałam. Nie myśle wcale, że nie powinna znać inych ludzi przeze mnie, co więcej jest bardzo poularna i znajomych ma bardzo bardzo wielu. Tyle że od kiedy w tym gronie jest spędza z nimi każdą wolną chwilę i nie daje mi znaku życia.. i jestem załamana, bo nawet nie potrafie sobie teraz wyobrazić, zebysmy mialy sie spotkać i zachowywac jak zawsze, to raczej niemozliwe. Byłyśmy przez siedem lat przyjaciółkami jak to się mówi typu "nierozłączki".... wiec znudziła sie przyjaźnią jak mówisz, to najbardziej prawdopodobne... dlatego zapytalam co powinnam czuć, bo nie wiem czy mam prawo byc zla, nawet nie okazując tego na zewnątrz, czy moze to głupie... chciałam wiedzieć, jak ktoś inny by postąpił, a nie usłyszeć, że nikt nie siedzi w mojej skórze i nie wie

[ Dodano: 2008-03-01, 15:47 ]
myślę, że w jednej sprawie nikt mnie nie rozumie. Nie uważam, ze ona z nikim nie może się zadawać oprócz mnie. Toleruje to, że w szkole prawie w ogole nie spędzamy ze sobą czasu, bo chodząc z nią po korytarzach co chwile przystajemy i czekam całą przerwę aż skończy gadać z zupełnie nie znanymi mi ludźmi, tak samo bywa jak idziemy przez miasto. Ma też wielu znajomych z różnych zajęć typu lekcje tańca, oaza z którymi urtzymuje kontakty itd.. Nigdy mi to nie przeszkadzało, bo wiem jaka jest, bo nie ograniczam ją przez nasza przyjaźń! Ale teraz ona w ogóle nie poświęca mi czasu, umiecie odróżnić przyjaźń od koleżeństwa? bo teraz istnieje tylko to drugie w naszych relacjach i to nie dlatego, że rozmawia z kimś innym, tylko że nie rozmawia ze mną
 
 

Sundari 


Wiek: 19
Dołączyła: 01 Mar 2008
Posty: 12
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2008-03-01, 17:25   

Ale przecież masz pełne prawo się gniewać. To ona jest żałosną egoistką. Opuściła cię dla „większego grona osób”? Wydaje mi się, że chyba nie byłoby problemu, gdyby utrzymywała także i z Tobą kontakt. Mało tego mogłaby wkręcić Cię do kręgu tych ludzi. W czym problem? Na Twoim miejscu nie przejmowałabym się taką „przyjaciółką”. Prawdziwa kumpela od serca nie zachowała by się tak. Wiem doskonale że to nie jest proste. Uwierz mi miałam podobną sytuację. Tylko, że koleżanka która mnie wystawiła odeszła bo nie zauważałam jej w gronie naszych znajomych. Gdy spotykałyśmy się tylko we dwie było wszystko ok. Problem rodził się gdy przyszło nam spędzać czas z większą grupą osób. Ona nie potrafiła się odnaleźć, więc zostawiła mnie w ciężkim momencie zupełnie samą, mimo że zawsze powtarzała ze mogę na nią liczyć. O takich ludziach należy zapominać. Poszukaj sobie własnego grona znajomych a na tą lej. Nawet jeżeli jesteś nieśmiała (o ile jesteś), na pewno odnajdziesz podobnych do siebie. Póki co powinnaś się nie załamywać. Potraktuj to jako doświadczenie na przyszłość, bo każde doświadczenie jest dobre, mimo że czasami ciężko się jest pozbierać. Głowa do góry! :ok:
_________________
"Im wyżej wzlatujemy, tym mniejsi wydajemy się tym, co nie umieją latać."
 
 

evelyen 

Dołączyła: 01 Mar 2008
Posty: 5
Skąd: Osaka

Wysłany: 2008-03-01, 18:45   

dzięki Sundari, chociaz jest to trudniejsze niz napisalas bardzo jestem wdzieczna. Właściwie mialam nadzieje coś takiego usłyszeć, teraz mam troche wiecej wiary w siebie :)
 
 

#luba 
puella pulchara


Dołączyła: 22 Gru 2006
Posty: 2282
Skąd: zza 7 gór, 9 rzek

Wysłany: 2008-03-01, 19:16   

Z przedszkolnych przyjaciół się wyrasta. Tak już jest, niestety.
_________________
"Jakkolwiek bym się nie starał, nie potrafię już znaleźć się z powrotem w swojej dawnej kopercie czy choćby rozsiąść się wygodnie w swoim starym "ja"; zbyt wielki tam nieporządek; meble poprzestawiano, żarówka się przepaliła, strzępy przeszłości walają się po podłodze."

Nabokov Rozpacz
 
 

Jiinek 

Wiek: 16
Dołączył: 02 Mar 2008
Posty: 3
Skąd: Krakow

Wysłany: 2008-03-02, 21:37   
   Skype: d

Do autora tego tematu:
Nie jesteś sam/a ja 2 razy się przyjaźniłem i 2 razy zostałem zraniony. Mówi się trudno, ale ja już nigdy nikomu nie zaufam :<
 
 
 

#Magda 
z przymrużeniem oka


Wiek: 23
Dołączyła: 14 Sie 2006
Posty: 2326
Skąd: Kraków!

Wysłany: 2008-03-03, 21:01   

evelyen napisał/a:
To ze prawdziwa przyjaźń trwa wiecznie to bzdura
bzdurą jest takie generalizowanie.
należy przeanalizować znaczenie słowa "przyjaźń", a zaraz po tym zacząć go "z głową" używać.
tyle ode mnie.
ja przyjaciół mam, od kilku lat.
_________________
mrau...
 
 

poprostunatalia 


Wiek: 21
Dołączyła: 18 Lut 2008
Posty: 37
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2008-03-03, 21:04   

Ja niedawno straciłam przyjaciółkę tak mi się przynajmniej wydaje bo jak inaczej jak nie stratą nazwać to co jest między mną a nią teraz?dotąd przez 4 lata cały czas miałyśmy kontakt ze sobą,chodziłyśmy do liceum,na studia poszłyśmy na inne uczelnie ale na te same kierunki i nie chodzi o to,że znalazła sobie nowych znajomych bo z tego co mi nieoficjalnie wiadomo nie spotyka się z nikim poza uczelnią i nie chodzi o to,że miałabym coś przeciwko,ja to rozumiem,uczymy się na innych uczelniach nie jesteśmy siostrami syjamskimi mamy prawo do nowych znajomości,nigdy jej tego nie zabraniałam ani ona mnie,obie miałyśmy oprócz siebie innych znajomych i było wszystko oki aż do czasu kiedy ..... w moim życiu pojawił się Darek czyli mój facet,ona podkreśle jest nieszczęśliwie zakochana w swoim byłym chłopaku,chce do niego wrócić ale nie mogą.on nie chce być znów z nią ale mniejsza o to wracając do sedna sprawy zaczeło się wszystko od tego,że któregoś dnia byłyśmy umówione na łyżwy ale nieoficjalnie,narazie były takie plany no ale wypadł mi wyjazd do mojego faceta poprostu trafiła się okazja,że mogłam do niego pojechać za free a powiem,że mieszkamy od siebie oddaleni o 180km więc chyba proste,że wybrałam wyjazd do mojego lubego,ona tego nie zrozumiała i się zaczęło,zaczęły się pretensje,że nie mam czasu dla niej bo mam Darka a nie jest to prawdą bo z nim spotykam się raz na tydzień o ile wogóle a my się w tygodniu normalnie spotykałyśmy,że jestem nim zaślepiona,że ona nigdy by nie pozwoliła na to aby facet był u niej na pierwszym miejscu zamiast przyjaciółki (akurat :/ ) ponadto powiedziała,że obecnie więcej o niej o tym co się dzieje u niej wie jej były facet i,że on jest taki idealny i kochany a powiem,że on ją wykorzystuje i jest interesowny,nieraz wypłakiwała mi się w rękaw kiedy ją zranił po raz kolejny no ale mniejsza,zatem skończyło się na tym,że od dobrego miesiąca nie mamy kontaktu ze sobą,siedzimy na gg ale nie rozmawiamy ze sobą,esków też już nie piszemy,poprostu nie znamy się :/ a to jest przykre zwłaszcza,że naprawdę dobrze się czułyśmy w swoim towarzystwie była moją przyszywaną siostrzyczką ...... i jak tu wierzyć w prawdziwą przyjażń? ja wierzyłam dotąd i chyba jeszcze nadal wierzę ale jestem już ostrożniejsza

[ Dodano: 2008-03-03, 21:05 ]
Magda : gratuluje posiadania prawdziwych przyjaciół, ja też myślałam swojego czasu,że mam prawdziwą przyjaciółkę .....
 
 

Aigun 


Dołączył: 08 Sie 2007
Posty: 16
Skąd: tam gdzie ty :P

Wysłany: 2008-03-03, 21:07   

no to moze ja dodam cos z drogiej strony medalu...

od podstawowki qmplowalem sie z jednym przeglopem xd tak naprawde nigdy go nie lubilem i nie uwazalem ze moge mu zaufac chciaz on zawsze twierdzil ze jestesmy przyjaciolmi itd...
teraz pytanie dlaczego sie z nim zadawalem? dziwne ale chyba z przyzwyczajenia i braku checi do kontaktu z jakas wieksza gropa bo poprostu mnie to meczylo bardziej niz on jeden xd nagle
pewien przelom.... jego siostry rozjechaly sie po swiecie matka wyjechala do Grecji a on musial wyjechac do ojca do londynu. no i w taki oto sposob zostalem sam.... nie na dlugo znalazlem sobie lepszego qmpla bardziej rozgarnietego , inteligentnego itd... mielismy duzo wspolnych tematow spostrzezen itd teraz kolejny czas na zmiany koniec trzeciej klasy gimnazjum oceny nie najlepsze z braku checi moze z glpoty sam nie wiem moze nie nadaje sie do tego... nie rozmawialem i nie interesowalem sie tym gdzie pojde dalej. Naszczescie moja siostra bardziej zorientowana pomogla mi wybrac szkoly potem nauczyciele po podciagali mi oceny do sredniej 3.5 jakims cudem udalo mi sie zdobyc 71 ptk z testow no i trafilem do tej samej szkoly co moj qmpel tyle ze do innej klasy chociaz sie z nim na ten temat nie konsultowalem ale tak sie jakos dziwnie zlozylo... teraz bum -.- nikogo nie znam nowe srodowisko nowi nauczyciele niespodobalo mi sie to ;-/ mialem mala sprzeczke z kolegami z ktorymi pownienem wracac ze szkoly wydawali mi sie tepi i nie warci uwagi prowokowali tak sie akorat zlozylo ze chodze do klasy z najwiekszym blaznem o jakim slyszalem niestety niezwykle inteligentnym ( chociaz weszlo mu nie w ta strone co powinno) lubi wysmiwac ludzi krecic "beka" gnebil mnie ostro przez jakeis 3 dni jedyne co mi przyszlo do glowy to qmpel szybko poznalem sie z czescia klasyz ktora wraca moj qmpel opowiedzialem mu cala sytuacje itd... mowilem o tym wszystkim nie dawalem sobie z nim rady niedosc ze ciezka byla dla mnie zmiana srodowiska to jeszcze takie cos 0.o potem "Groby" sie troche przestraszyl i oglosil nieoficialny rozejm.... znowu mialem spokoj.... znalazlem sobie towarzysza bo nie qmpla ani przyjaciela... jak juz wczesniej mowilem nie znalazlem w klasie wtedy i do dnia dzisiejszego nikogo kto potrafil by byc przyjacielem. tak czy inaczej zostalem przy moim qmplu z gimnazjum "dzieki" "Grobemu" ( bo bez niego bym nie odnawial naszej znajomosci ktora troche zanikla przez wakacje)
staralem sie siedziec cicho i obrac typ samotnika... ale na nic sie to zdalo majac 5 dziewczyn w klasie 2 ladniejsze wybraly sobie mnie na swoj "cel" nie sprzeciwialem sie zbytnio choc sam w to nie brnolem i staralem sie przedstawic sprawe jasno " nie ma szans" xd jedna poprostu odpuscila droga sie obrazila i na poczatku nasylala na mnie kolegow ( kto by jej sluchal) teraz nie odzywa sie do mnie a proboby pogodzenia sa obierane w slowa niecenzuralne... no i znowu zostalem sam xD ale jednak minelo troche czasu zdazylem sie troche zapoznac z klasa... i tak to sie poglebialo uznalem ze lepiej jest mi bez qmpla ktory caly czas przy mnie sterczy no a w razie potrzeby mialem qmpla niedaleko :-) dzieki temu bardziej sie rozgadalem chociaz niekoniecznie musze mowic madre rzeczy xd ale lepiej mi jest z tym...

podsomowojac: Biorac pod uwage wlasne doswiadzczenia twierdze ze prawdziwy przyjaciel to nie czlowiek z ktorym spedzasz caly swoj czas itd ( chociaz moze komus to pasuje...) bo to nie pozwala tak naprawde "byc soba" kazdej ze stron... mimo to przyjaciel jest potrzebny aby mozna bylo jednak wesprzecz sie w trodnych momentach wyzalic sie i czuc ze ma sie gdzies wsparcie mi sie udalo osiciagnac to co chcialem zdaje sie ze mialem duzo szczescia " glopi ma zawsze szczescie" xd tak czy inaczej otworz sie na innych jasne ze nie rzuca ci sie do nug i nie zaczna dziekowac za to ze jestes ale mow co myslisz... o przyjazn trzeba walczyc jezeli twoja przyjaciolka nie jest taka jak moj pierwszy "przyjaciel" ale chociaz troche przypomina moje qmpla z gimnazjum to jezeli bedziesz miala naprawde problem pomoze ci chodzby za 1000 lat i nie szukaj juz przyjaciolki poszukaj sobie lepiej chlopaka -.-

a teraz dlaczego masz sobie znalesc chlopaka? czas na przyklad 2 sasiadek "papuszek nie rozlaczek" od podstawowki w mojej klasie w gimnazjum kazda z nich miala swoje chumory nie znam ich chistorii tak dobrze jak swojej ale efekt koncowy byl taki ze na dzien dzisiejszy nie utrzymuja ze soba kontaktu jedna sie wyprowadza i zdaje sie ze to koniec ich przyjazni koniec gimnazjum przekleslil wszystko co je laczylo... a przeprowadzka jednej to juz chyba "gwozdz do trumny" a wydawaly sie prawdziwymi przyjaciolkami na moj nieskompliwowany umysl poprostu nie potrafily zawalczyc... mialy siebie dosc chwila przerwy i juz nie potrafily do siebie wrocic....

w klasie z gimnazjum nie bylo tylko jednej takiej pary "papuszek..." kolejnej tez nie znam dosc szczegolowo ale troche sie w tym zagleblem w jednej "kochal" sie moj qmpel droga byla troche brzydsza ale nie szpecila pod koniec 3 klasy qmpel sie wqrzal ze ta jej "przyjaciolka" ciagle ja obgaduje jest dwulicowa i takie tam.... ta przyjazn tez nie przetrwala...
znam tylko mniej wiecej dalsze losy tej "ladniejszej" xd zucila swoejgo chlopaka bo ja bil... ( patologia sie szerzy xP ) znalazla sobie innego ( dla niej to napewno nie byl problem ;-P ) i zdaje sie tez ze ma "nowa" przyjaciolke w nowej klasie


No i jeszcze jedno xd nie wiesz co masz czuc? no moze inaczej nie wiesz dlaczego nic nie czujesz -.- ... czujesz pustke.... a nie czujesz ulgi? (no moze jeszcze) bo to ona cie "zostawila" ja nie potrafilem zostawic mojego "przyjaciela" twoja przyjaciolka napewno tez miala z tym problem dlatego siegnela do tak drastycznej metody ( stara sie zerwac kontakt) ja tez probowalem zerwac kontakt ale mi sie to nie udawalo....

tak to wyglada z mojego pkt widzenia mozliwe ze twoja sytuacja jest zupelnie inna a ja molo wiem o swiecie chociaz swoje przezylem i wydaje mi sie ze wiem cos na ten temat nie twierdze ze zdania w tej kwesti nie zmienie bo zdaje sie ze rok temu napisal bym zupelnie co innego bo w zupelnie innej sytuacji sie znalazlem mnie nigdy qmpel nie zostawil od tak... bo mial mnie dosc a gdyby zostawil nie wiem czy poczul bym ulge gdyby zniknol napewno xD ale nie gdyby mnie "olal" a przynajmniej tak mi sie wydaje... moze pod koniec troche zamacilem bo nie jestem na twoim miejscu nie wiem jak to dokladnie przebiegalo jakie slowa padly... moze jestes dopiero w srodku wydarzen a moze to naprawde koniec... a moze to tylko ten "kryzys" ktora ja przyzylem z moim qmplem

nie chce pisac tu jakis jasnych teori nie poprartych zadnymi faktami mam nadzieje ze pomoglem przepraszam ze sie tka rozpisalem ;-p
_________________
†You may take my life, you will never take my freedom.†
 
 
 

poprostunatalia 


Wiek: 21
Dołączyła: 18 Lut 2008
Posty: 37
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2008-03-03, 21:12   

Ale jedno jest pewne przynajmniej to jest moje zdanie i ja się tego trzymam nie ma co zrzucać całej winy za rozsypaną przyjażń na siebie,owszem trzeba pomyśleć,zastanowić się nad swoją rolą w rozsypce ale jeśli więcej przyczyn leży po stronie "przyjaciółki,przyjaciela" to nie ma co siedzieć i zamulać i myśleć gdzie ja zrobiłam błąd bo błąd najczęściej nie leży po naszej stronie, z doświadczenia juz wiem i może to co powiem zabrzmi drastycznie ale tak jak już nie jedna osoba napisała na górze widocznie przyjaciółka Evelyen nie jest Ciebie warta,jeśli sie tak zachowała,zachowuje to znaczy,że to nie była prawdziwa przyjażń i nie ma znaczenia to czy przyjażniłyście się 7 czy 15 lat bo liczy się jakość a nie ilość,jeśli to prawdziwa przyjażń to zrozumie swoje zachowanie i zacznie się do Ciebie znów odzywać,trzeba poczekać tylko teraz pytanie jak długo ......
 
 

Aigun 


Dołączył: 08 Sie 2007
Posty: 16
Skąd: tam gdzie ty :P

Wysłany: 2008-03-03, 21:41   

a teraz tak w drodze dalszych przemyslen i tego co napisala kolezanka wyzej... bo nie widzialem tego wczniesniej ( napisala to 2 minuty przedemna a ja pisalem moja prace jakeis 2 godziny xD )

Moze to jest czas na zmiany? ja w poprzedim gronie uchodzilem za niemowe a teraz mowia mi ze sie nie zamykam... jak juz mowilem wczesniej "lepiej mi z tym" ( nie ma to jak cytowac samego siebie ;-D ) ale chcialbym jeszcze zaowazyc ze nie jestem dziewczyna i nie wiem jak to wyglada z tej drogiej perspektywy co uswiadomilem sobie po przeczytaniu tego co napisala kolezanka :-) ( zdaje sie ze moj medal ma troche wiecej stron xd )

Cytat:
błąd najczęściej nie leży po naszej stronie

zaczynasz pisac bez sensu xd to zycie uczy nas jak zyc jak raz cos przezyjesz nastepnym razem przezyjesz to lepiej albo tak samo niczego nie zalujac blad to zle okreslenie wogole tu nie pasuje i tak mnie razi ;-D tak sie poprostu stalo bo sie tak mialo stac roznica charakterow to poprostu proba przyjazni albo ja przetrwasz albo nie nadaj zyciu wlasne tepo nie pozwol aby prowadzilo cie swoim no chyba ze ci to odpowiada ja zdecydowalem sie na zmiany w podobnej sytuacji i jestem z tego zadowolony
_________________
†You may take my life, you will never take my freedom.†
Ostatnio zmieniony przez Aigun 2008-03-03, 22:10, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 

ForceRecon 
Ośka


Wiek: 25
Dołączyła: 17 Lis 2007
Posty: 321
Skąd: Gliwice

Wysłany: 2008-03-04, 08:33   

luba napisał/a:
Z przedszkolnych przyjaciół się wyrasta. Tak już jest, niestety


Bzdura, od 25 lat mam przyjaciółkę, czyli właśnie od przedszkola. Czasami mamy wzloty czasami upadki, ale jesteśmy razem. Jeżeli się chce to wszystko będzie trwać.
_________________
Złap Byka za rogi
 
 
 

gosienka0402 

Wiek: 20
Dołączyła: 01 Mar 2008
Posty: 4
Skąd: Opole

Wysłany: 2008-03-04, 20:21   

ja wierze w pokrewienstwo dusz chociaz moja 6 letnia przyjazn sie rozpadla... wychodze z zalozenia ze kto przestaje byc twoim przyjacielem nigdy nim nie byl.
od ponad 2 lat mam faceta ktory jest rowniez moim przyjacielem i mam nadzieje ze to juz bedzie na zawsze...
 
 
 

evelyen 

Dołączyła: 01 Mar 2008
Posty: 5
Skąd: Osaka

Wysłany: 2008-03-06, 22:56   

Magda napisał/a:
evelyen napisał/a:
To ze prawdziwa przyjaźń trwa wiecznie to bzdura
bzdurą jest takie generalizowanie.
należy przeanalizować znaczenie słowa "przyjaźń", a zaraz po tym zacząć go "z głową" używać.
tyle ode mnie.
ja przyjaciół mam, od kilku lat.



Myślę że przeanalizowałam prawidłowo
własciwie nim więcej czytam tym bardziej czuję się nierozumiana. Tzn dziękuje za wszystkie odpowiedzi, bardzo mnie to pociesza, czuje się o wiele lepiej i czytam wszystko co piszecie. Nawet nie sądziłam, że tyle osób napisze i to nie byle co, tylko własne doświadczenia, różne spojrzenia na sprawę.


Jak ja analizuję przyjaźń? dla mnie: przyjacielowi możesz powiedzieć najgłupszą rzecz jaka Ci wpadnie do głowy. Chcesz coś ocenić, ale ta druga osoba mówi to samo co ty myślisz za ciebie. Wydaje Ci się, że to co chcesz powiedzieć jest skomplikowane, ale przyjaciel to wszystko rozumie. Wyjawisz mu każdą rzecz, której nie powiedziałbyś nikomu innemu, bo jest kompromitująca albo bardzo prywatna, a jak cie wtedy wyśmieje śmiejesz się razem z nim. Kiedy jesteś przygnębiony, nawet nie zauważysz że zaraz płaczesz ze śmiechu po rozmowie z przyjacielem. Z moją przyjaciółką to wszystko się zgadzało, własnie to napisałam myśląc ogólnie o tych latach naszej przyjaźni. Poza tym bardzo się uzupełniałyśmy. Inne charaktery, ale spojrzenie na wszystko jakby takie same. Taka przyjaźn... właściwie nie dziw, że ktoś może myśleć, że za bardzo przeżywam, za dużo myślę, powinnam olać, albo zrozumieć, że mojej przyjaciółce się znudziło to wszystko... bo chyba nie wiele osób w życiu miało prawdziwego przyjaciela. Dla mnie to, że jakiś sekret w zaufaniu wypowiesz, albo ktoś powie "nie przejmuj się" kiedy płaczesz to jeszcze nie jest przyjaźń. W przyjaźni jest wręcz pewna "telepatia". Nie wyobrażam sobie, żeby te lata naszej przyjaźni mogły być lepsze. Niczego nie brakowało.

Myślę, że cokolwiek postanowiła moja przyjaciółka, uszanuję to i poczekam, aż powie, że mnie jej braknie, a wtedy będę sie naprawdę cieszyć. Narazie żyję nowym życiem i chce by było jak najlepsze. Ale czy przeprosi kiedyś, mam nadzieje... Właściwie wierze w to.... a jeżeli nie, to nikt mnie nie przekona prawdziwa przyjaźń trwa wiecznie.

[ Dodano: 2008-03-06, 23:14 ]
Aigun, Aigun,

Moze pare spraw jeszcze wyajśnie. Nie zamykam się w sobie. Przyjaciółka wybrała "większe grono", ale to nie znaczy, że wcześniej się izolowałyśmy. Dlatego tym bardziej nie rozumiem jej decyzji. Teraz, kiedy nie utrzymujemy większego kontaktu (co wszyscy wokoło zauważają), nie jestem w żaden sposób osamotniona... no a przynajmniej tak to wygląda, bo czuję, że mi czegoś braknie. Dobrych koleżanek, takich, które niektórzy może nazwali by przyjaciółkami, mam bardzo wiele w całej szkole, a w klasie dogaduje się bez problemu i z dziewczynami i czasami nawet lepiej z chłopakami. Ale moja przyjaciółka jakby bardziej dążyła do popularności, zresztą ma charakter takiej co lubi rządzić, być leaderem i zawsze chce mieć inne zdanie..

heh Aigun, a co do chłopaka ;] w zeszłym roku właściwie było dwóch bardzo fajnych, ale gdy dochodziło co do czego nie chciałam się angażować. Nie chciałam nikogo ranić, ale kiedy już "dochodziło co do czego" x)) myślałam, ze wcale tego nie chce. A najprościej mówiąc, ci chłopacy mnie już.. nudzili. Wcale nie dobrze się z tym czułam. chcoiaż do dzisiaj mam z nimi dobry kontakt. Za to teraz... chłopak, który bardoz mi się podoba nie zwraca na mnie uwagi. To z mojej winy... podoba mi się tak bardzo, że nie potrafiłam z nim rozmawiać, ba, na jego widok chciałam stać się niewidzialna... no i teraz jestem :P może wiesz jak na to poradzić... jak wznowić kontakt? Chociaz może nie zrozumiesz jak to jest gdy dziewczyna przy chłopaku traci głos...to takie nie podobne do mnie... ale gdybym mogła z nim chociażby rozmawiać, to mimo że bardzo żałuje na jakieś czas problem z moją przyjaciółką wydawałby mi się o wiele mniejszy.. taka bym była szczęśliwa ^^ :mur: :serce:
 
 

Baltasowa 

Wiek: 14
Dołączył: 27 Cze 2008
Posty: 13
Skąd: asdf

Wysłany: 2008-06-27, 14:37   

miałam identyczna sytuacje rok temu.
ciągle ryczałam i zastanawiałam się dlaczego ona woli inne dziewczyny.
ale po roku już mi przeszło-czas goi rany... tylko tyle mogę ci poweidzieć.
Goda wogóry :ok:
_________________
Baltasowa
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
forum młodzieżowepozycjonowanieprojekty domów • Twoja FOTKA w internecie • Projekty domów • Znajdziesz tu śmieszne Opisy GGForum

Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group designed by szpak
Mapa forum | Mapa forum XML