Wiek: 19 Dołączyła: 20 Sie 2006 Posty: 244 Skąd: ^^
Wysłany: 2007-01-05, 21:37 Smierc ......
Niedawno minal rok od smierci mojej kolezanki ... Pamietam ten dzien jak wczoraj, jeszcze rano z nia rozmawialam a wieczorem juz jej nie bylo ... Ona miala tylko 15 lat !!!! ;(
Dwa miesiace temu inna kolezanke potracil jakis pijany kierowca. Najbardziej boli to ze nie mialam z nia najlepszego kontaktu, nie zdazylam z nia normalnie pogadac ... przeprosic ;(
A dzis jak wracalam ze sklepu zobaczylam klepsydre ... taaa dziewczynka miala 10 lat!!!
Stalam przed ta tabliczka jak wryta z 10 minut ... Byla wczesniakiem, ledwo co wtedy przezyla a wczoraj to co Bog jej kiedys dal zabral ...
Dlaczego tak jest ?? Dlaczego ludzie umieraja w tak mlodym wieku ?? Dziwne uczucie jak ktos mlodszy umiera od siebie ... Przeciez one mialy cale zycie przed soba!
Strasznie Ci współczuję... wiem, co wtedy musiałaś czuć . Ciężko jest to zrozumieć, ale skoro się tak stało, to znaczy, że tak musiało być. My... ludzie nie potrafimy tego zrozumieć, bo dla nas to niemożliwe . Ale jeśli to wola Boża, to na pewno była ona najlepszą z możliwych i o tym trzeba pamiętać .
ehhh...przykre. nie mialam stycznosci z taka sytuacja,zeby umarl ktos z moich znajomych,przyjaciol,w takim wieku. nie wiem co sie wtedy czuje,ale na pewno nie jest to radosc. na pewno na twarzy nie ma usmiechu. gdy dochodzi do takich wydarzen,wtedy wszyscy stawiamy sobie pytanie:dlaczego? nic nie dzieje sie bez przyczyny. skoro tak sie dzieje,tzn ze tak byc musi. tak chce Bog.
ANGELofGOODNESS napisał/a:
Ale jeśli to wola Boża, to na pewno była ona najlepszą z możliwych i o tym trzeba pamiętać .
trudno pozniej z tym zyc,z mysla o zmarlej za wczesnie osobie. ale trzeba sie z tym pogodzic i zyc dalej. najlepsze co mozemy pozniej zrobic dla nich,to miec w swoim sercu jak najlepsze wspomnienia o nich.
_________________ Dziś...
moim największym marzeniem...
jest przeszłość...
Mój kolega zginął w wypadku.. Rówież był bardzo młody. W tym roku mija 4 rok, gdy go nie ma... Czasem wydaje mi się, że już zapomniałam.. już nie pamietam dokładnie jego twarzy... Nigdy nie mogłam zrozumiec "dlaczego"?
ale tak byc musiało...Jak nie 4 lata temu, to mogłoby to byc dzisiaj...
Zastanawiam sie czasami jaki by był teraz?
Pewnie miałby sporo wielbicielek...
Na zawsze nasz... [*]
A więc uwierz, znam Twój ból... i rozumiem Cię...
Ale woli Boga nikt nigdy nie zrozumie...
Poprostu jak to się mówi "Bóg tak chciał.."
_________________ Nie skacz, bo i tak do mnie nigdy nie doskoczysz, ha! )
Kiedys uslyszalam, ze Bog zabiera ludzi wtedy kiedy sa nablizej Niego. I mysli wtedy tylko o tym wlasnie czlowieku a nie o calej rzeszy tych ktorzy beda za nim tesknic... Inne c slyszalam, ze Bog nie pozwala swoim aniolom za dlugo byc na ziemi..
_________________ Dobrą stroną upadania jest to, że dajemy naszym przyjaciołom szanse by nas podtrzymali
Kiedys uslyszalam, ze Bog zabiera ludzi wtedy kiedy sa nablizej Niego. I mysli wtedy tylko o tym wlasnie czlowieku a nie o calej rzeszy tych ktorzy beda za nim tesknic...
Szkoda, że żyjemy z taką mentalnością... Płacz, tęsknota, żal... A przecież powinniśmy się cieszyć (tzn. katolicy), bo osoba, która odchodzi, przechodzi w lepsze miejsce. Fajne są kościoły protestanckie w USA, gdzie na pogrzebach śpiewa się gospel i ogólnie panuję radość i miłe wspomnienia o zmarłej osobie.
smutne... naprawde... a mniejw iecej wiem jak sie czujesz... w maju tamtego roku zginal moj kumpel... bardzo bliski... jechal na motorku... kumpel co jechal z nim przezyl... tylko dlatego ze +Robert zginal... on go ocalil... mial tylko 17 lat... kilka miesiecy do 18... mial plany na zycie... planowal z kumplem 18... ehh... a do tego jeszcze dlugo przed wypadkiem go nie widzialam... ale coz... najwidoczniej tak musi byc...
_________________ "Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało wielkie sprawy głupią miłością"
Cyganie swetuja w taki sam sposob odejscie zmarlego. Poza tym chyba taka nasza kultura, ze i lubimy narzekac i sie umartwiac.. zamiast wspominac co dobre... bo czlowiek umiera dopiero wtedy gdy znika o Nim pamiec..
_________________ Dobrą stroną upadania jest to, że dajemy naszym przyjaciołom szanse by nas podtrzymali
To straszne kiedy umiera młody człowiek, też przeżyłem śmierć kolegi, który zginął trzy dni po tym jak skończył 18 lat. ale nie przesadzajcie z tym, ze to Bóg ich zabiera, naszym życiem rządzi przecież czas i przypadek,
no chybaże wierzycie, że tak objawia się miłosierzie boże.
mój kolega miał 17.. utopił się w Odrze.. na wagarach. płytka się osunęła. on razem z nią. pochowany na Bardzkiej. [*]
Śmierć jest straszna. Ale każdego z nas czeka. Jako osoba 'wierząca' powinnam powiedzieć, że to plan Boga.. ale czasami powątpiewam. wydaje mi się, że to przez zwykły przypadek, zrządzenie losu.
Czy się boję? Nie. Chyba nie. Przynajmniej o tym nie myślę.
_________________ Taniec jest jak powietrze.. Zacznijmy oddychać ;-)
Ja na szczescie nie miałam takich przezyc procz jednego gdzie moj kolega sam odebtrał sobie zycie... ale coz takie jest zycie, nikt nie powiedział że będzie dobrze, ze nkt nigdy nie umrze, ze bedziemy szczesliwi, trzeba brac zycie takim jakie jest.
_________________ "Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości"- Paulo Coelho
Tak sobie siedzę i się zastanawiam, co robi pozostałe 6 cudów świata..?
to smutne ze ludzie giną w mlodym wieku, napewno jest to szok dla bliskich dla wszystkich co tą osobę znali. sam miałem kilka takich przypadków dwaj kolesie z podstawówki juz odeszli. i wiem jak to jest dowiedzieć się nagle ze twój kumpel czy kumpela tak poprostu znikła i juz jej nie ma.... no cóz tak juz jest i nie jesteśmy w stanie tego zmienić, dlatego "śpieszmy się kochzć innych, tak szybko od nas odchodzą...."
ja myślę, że wszystko jest zapisane tam, na górze. i tylko On jeden wie, co nas i kiedy czeka...
W swoim niezbyt długim życiu zgrzeszyłam nie raz.. wiem o tym i dalej grzeszę...
śmierci się nie boję, ale boję się życia po śmierci.. o ile takowe istnieje...
_________________ Nie skacz, bo i tak do mnie nigdy nie doskoczysz, ha! )
takie jest poprostu zycie..gdy mialam 15lat bardzo podobal mi sie pewien chlopak.chodzilm na dyskoteki do pobliskiego pabu i tam go poznalam mimo tego ze nie zaiskrzylo miedzy nami bardzo go polubilam po paru miesiacach zaczol chodzic z moja przyjaciolka:)ja tez mialam juz chlopaka.Stalismy sie taka jaby paczka,zawsze bawilismy sie razem.Po pewnym czasie moja przyjaciolka zerwala w dniu urodzin z tym chlopakiem,on byl w niej strasznie zakochany..widzialam ze cierpaial..Zwrocil sie do mnie po uplywie pewnego vczasu z rozmowa o niej mowil ze ja dalej kocha ze cierpi,a ja go wysmialam i pozniej obmowilam...nie wiem czemu tak zrobilam do dzis sobie tego nie moge wybaczyc..to nie byla zazdrosc po prostu takie glupie zarty sobie uzadilysmy z p[rzyjaciolka.za okolo3miesiace widzielismy sie w piatek,takie glupie ale pozyczylam mu moje rekawiczki bo bylo mu zimno ,oddal mi je mam je do dzis..a w sobote stalo sie najgorsze..przyszedl pod pab przywital sie i powiedzial ze zaraz wrci(mieszkal na przeciwko pabu)....juz nie wrocil.. zabil go "prad" pod prysznicem...nieliczni widzieli juz tylko czarny worek w ktorym byl on...mnie ogarnela rozpacz!!nie moglam sie pozbierac nie moglam sobie wybaczyc ze go tak hamsko obgadalam a przyjaciolka czula sie podle z tym co mu zrobila,obie wiedzialysmy ze umarl z sercem pelnym milosci do niej..zawsze bedzie mi go brakowac..czemu odszedl?!nie wiem byl dobrym czlowiekiem,a mowia ze Bozia takich zabiera do siebie..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.