Eh choć marzenia małych dziewczynek są inne: ślub w kościele wszystko pięknie - bajecznie
Wiesz, nie tylko małym dziewczynkom marzy się taki ślub.
Ja na początku także miałam obiekcje. Planowaliśmy na początku wziąć jedynie ślub cywilny. Teraz mam piękną sukienkę i przygotowania idą pełną parą, choć jeszcze troszkę czasu jest. Bynajmniej, nie biorę ślubu kościelnego z "czystej obłudy", choć do kościoła nie uczęszczam.
UrticaZ3 dlaczego ma być to obłudą? Czy chodzenie do kościoła świadczy o prawdziwej wierze? Nie biorę ślubu w taki sposób po to aby "ludzie widzieli", albo by "ludzie nie gadali". Myślę, że zrozumiesz doniosłość ślubu kościelnego, gdy sama się zdecydujesz zalegalizować swój związek.
Tak, już nie raz pisałam to na forum [w innych tematach] lecz katolik by zwać się katolikiem powinien akceptować założenia kościoła [chodzenie do kościoła na coniedzielną Mszę ma być ofiara składana panu Bogu, poświęcenie swojego czasu tylko dla Niego modląc się z innymi].
Powiedz mi więc (biorąc pod uwagę to co tutaj piszesz) czy za katolika może uwazać sie osoba uprawiająca seks przedmałżenski? Wystarczy złamać jeden dogmat by już nie zasługiwać na miano katolika? Ile jest osób które fanatycznie przestrzegają WSZYSTKICH zasad? Bez przesady...
Cytat:
hmm doniosłość, jaką doniosłość? dla katolika owszem to bardzo doniosła chwila
dla osoby próżnej też bo wszystko pięknie wygląda.
A co może być doniosłego dla osoby biorącej ślub z innych powodów? nie wiem.
Widocznie może w tym być cos doniosłego dla takiej osoby jak ja A co? Chyba nie muszę się tłumaczyć z moich odczuć osobie, której nie znam.
"no dobra wierze w Boga ale do kościoła i spowiedzi to nie pójdę". Brak tu jakiegoś poczucia obowiązku wobec religii - a Boga wyznają nie tylko katolicy.
własnie tego typu gadanie czesto słysze i sie nie dziwie... ksieza i ludzie znajdujacy sie w kosiele np podczas mszy przyprawiaja mnie o mdłosci...to jest jedna wielka REWIA MODY, okulary na włosach, minióweczki zwane przepaskami czy podszyte wiatrem, zero skromnosci. Juz nie mowiac o zachowaniu-> rzucie gumy, gadanie...
UrticaZ3 napisał/a:
Co do seksu przedmałżeńskiego - no cóż to sprawa sumienia. Lecz trzeba pamiętać, że z powodu religii nie można zamykać się na nowości i postęp świata [choćby antykoncepcja]. A gdy ktoś wierzy i uważa siebie za katolika to czy problemem będzie dostosowanie się do obrzędowości?
i tu sie zgodzę;) chociaz jak wiemy wiele czynników wpływa na to jak bardzo zwiazani jestesmy z druga osoba...nie wystarczy byc tylko emocjonalnie, psychicznie... mysle ze trzeba by było poznac "smak seksu, zblizenia" z ta druga osoba, by potem nie było niedopasowania seksulanego. A z tego powodu równiez wystepuja zdrady.
UrticaZ3 napisał/a:
Ślub kościelny zakładając, że przyszli małżonkowie nie mają zamiaru dostosować się do obrzędowości katolickiej jest obłudny i nic nie wznosi. [hmm zrozumiałabym gdyby choć jedna osoba z tej dwójki praktykowała i dla niej ta druga brała by ślub kościelny].
owszem. To po co mieliby sie tacy pobierac. Trezba szanowac religie i ich wyznawców.
_________________ Człowiek, który nikogo nie lubi, szczęśliwszy jest niż ten, którego nikt nie lubi.
Człowiek, który pierwszy cisnął obelgę zamiast kamienia, był twórcą cywilizacji.
będąc członkiem jakiejś grupy religijnej powinno się przestrzegać przynajmniej praktyk z nią związanych [gdyż wiary zmierzyć nie można] lecz co wspólnego z konkretną religią ma ktoś kto nie wywiązuje się z czynności religijnych w sposób świadomy. Nie można wybiórczo podchodzić do spraw religii
Wydaje mi się, że FUNDAMENTEM wiary jest 10 przykazań, nie zaś praktyki i obrzędy. To je się przede wszystkim powinno przestrzegać! Forsujesz przestrzeganie praktyk religijnych nad pozostałymi postulatami. Muszę cię rozczarować, ale przestrzeganie WYŁACZNIE praktyk, a zapominanie o 10 przykazaniach, 7 grzechach głównych i pozostałych aspektach nie czyni wcale nikogo katolikiem.
[quote="UrticaZ3"]Co do seksu przedmałżeńskiego - no cóż to sprawa sumienia. Lecz trzeba pamiętać, że z powodu religii nie można zamykać się na nowości i postęp świata [choćby antykoncepcja]. A gdy ktoś wierzy i uważa siebie za katolika to czy problemem będzie dostosowanie się do obrzędowości?
Kościół potępia antykoncepcję. Sugerujesz, że należy dostosowywać się do postępu? Gdzie tu logika? Przecież przekreślając to co sugeruje kościół (wg. twoich sądów) nie można uważać się już za katolika. Dla mnie "nowością" i "postępem świata" jest umiejętność znajdowania Boga wokół mnie - a nie tylko w kościele.
UrticaZ3 napisał/a:
[nie wiem jak jest u Ciebie, lecz takie jest moje zdanie na ten temat]
No właśnie nie wiesz jak jest u mnie, a już stwierdziłaś, że chęć przystąpienia do ślubu konkordatowego jest obłudna. Może najpierw się zastanów co wiesz, a później osądzaj.
Wydaje mi się, że FUNDAMENTEM wiary jest 10 przykazań, nie zaś praktyki i obrzędy. To je się przede wszystkim powinno przestrzegać! Forsujesz przestrzeganie praktyk religijnych nad pozostałymi postulatami. Muszę cię rozczarować, ale przestrzeganie WYŁACZNIE praktyk, a zapominanie o 10 przykazaniach, 7 grzechach głównych i pozostałych aspektach nie czyni wcale nikogo katolikiem
czy jedno drugie wyklucza?jeśli ktoś przestrzega owe 10 przykazań/7 grzechów głównych to właśnie wtedy praktykuje obrzędy religijne..
-pamietaj,abyś w dzień święty święcił
przestrzegasz,więc chodzisz co niedziele i w ważne święta do kościoła(praktykujesz)
-nie cudzołóż
przestrzegając wchodzisz w stosunki seksualne dopiero po ślubie,a więc praktykujesz..
dla mnie jedno wiąże się z drugim,a nie zaprzecza sobie.
_________________ ...wiemy o sobie tyle,na ile nas sprawdzono...
Ostatnio zmieniony przez misiamisia 2007-07-29, 20:36, w całości zmieniany 3 razy
UrticaZ3 nie gorączkuj się proszę. Dopiero co skończyłaś 20 lat, więc wierzę, że jeszcze uda ci się spojrzeć na niektóre sprawy inaczej.
proponuję skończyć tę jałowa dyskusję, gdyż nic ona nie wniesie. Wybacz, ale twoje argumenty w żaden sposób do mnie nie trafiają. Nie chcę marnowac czasu na nudne "światopoglądowe" pogawedki.
I jeszcze jedno. Wydaje mi się, że każdy człowiek (niekoniecznie katolik ) - a więc także i ty - powinien zważać na odczucia innych osób. Ale to tylko moje zdanie.
UrticaZ3 nie gorączkuj się proszę. Dopiero co skończyłaś 20 lat, więc wierzę, że jeszcze uda ci się spojrzeć na niektóre sprawy inaczej.
proponuję skończyć tę jałowa dyskusję, gdyż nic ona nie wniesie. Wybacz, ale twoje argumenty w żaden sposób do mnie nie trafiają. Nie chcę marnowac czasu na nudne "światopoglądowe" pogawedki.
pytanie poza konkursem - dlaczego zawsze dyskusje prowadzone z Toba, Thar, koncza sie na 'oh, jestes jeszcze mloda/mlody, moze jeszcze dojrzejesz, skonczmy te jalowa dyskusje'? nie uwazasz, ze to troche lipa jest?
pewnie i tak ktos to wykasuje, ale ta sprawa zastanawia mnie od jakiegos czasu, z gory dziekuje za kulturalna odpowiedz, w ktorej nie uwzglednisz mojego wieku, zarostu i pryszczy.
pozdrawiam. ;-]
_________________ "tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
Mordred nie rozumiem dlaczego mnie atakujesz (zresztą nie pierwszy już raz)! Chodzi mi o to, że w wieku 20 lat nieczęsto mysli sie o ślubie. Życie często weryfikuje nasze poglądy i to co wydaje sie niedorzeczne, staje się pewnego dnia oczywiste. Oto moja kulturalna odpowiedź na twoją chamską zaczepkę.
[ Dodano: 2007-07-30, 18:12 ]
Mordred napisał/a:
nie uwazasz, ze to troche lipa jest
he he dla mnie to nie jest lipa. Nie uważam, aby było potrzebne przekonywanie mnie, że mój zaplanowany juz ślub biorę w kościele tylko z czystej prózności
Ostatnio zmieniony przez Thar 2007-07-30, 17:20, w całości zmieniany 1 raz
Dlaczego mają milczeć? Nie powinni jedynie oscentacyjnie twierdzić, że odczucia czy przekonania innych mają w głebokim poważaniu. Nie czuję się bynajmniej niczym urażona. Poza tym, czy gdzies tak napisałam, że powtarzasz to w jednym poście 2 razy???
Jak zapewne zauważyłaś jest to temat odnośnie ślubu, nie zaś "zabawa w wyszukiwanie najróżniejszych słów UrticaZ3". Jeśli chcemy rozmawiać proponuje dyskusję bezpośrednio o ślubach.
aż zaczęłam się śmiać, gdy to przeczytałam. Trzech kolegów z klasy już planuje śluby [i to nie przez jakieś wpadki - tak po prostu] i z tego co mi wiadomo to przynajmniej z 4 dziewczyny z rocznika.
To moje zdanie. Gdy ja byłam po 1 roku studiów ( i to zarówno na jednej jak i na drugiej uczelni) to nikt na roku nie planował ochoczo ślubu. Dlatego napisalam nieczesto.Zwłaszca zdziwiła mnie opisywana przez ciebie postawa chłopaków - bo mój dopiero gdy zaczął dobijać do 30-stki pomyslał o ślubie
Ja na ślub na pewno nie zdecydowalabym się w wieku 20 lat - ale cóż to kwestia indywidualna.
Co do obłudy - swoje zdanie wyraziłaś juz wcześniej, więc nie wiem po co je powtarzasz.
Moim zdaniem zdecydowanie kościelny. Ale tylko z mężczyzną, któremu zechcę być wierna przez całe życie. Myślę, że tak naprawdę każda kobieta o tym marzy. Ślub cywilny to tylko umowa, którą można zerwać, zaś kościelny jest na całe życie. A poczucie, że już nigdy nie będzie się samemu, jest bardzo ważne.
Trudno tak z góry ustalić, nigdy nie myślałam o tym, bo ślubu brać na razie nie mam z kim.... A to musi być wspólna decyzja. Jednak z drugiej strony. Jestem wierząca, więc chciałabym kościelny.
_________________ "Śniada cera, kocie oczy z tęczówkami w kolorze gorzkiej czekolady, nieduże, pełne usta i burza czarnych włosów. [...] Na dodatek szczęściara chrzani odchudzanie. Bezczelnie wcina wszystko, na co ma tylko ochotę...", bo "W życiu piękne są tylko chwile..."
Będę wieczorem....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.