Witam... Moja historia jest dość skomplikowana, ale postaram się to wszystko opisać zwięźle.
W 2004 roku poznałem fantastyczną dziewczynę... kogoś kto stał się dla mnie od tej pory najważniejszy...
Jesteśmy w tym samym wieku. Poznaliśmy się na wyjeździe, ale okazało się że mieszkamy na codzień w tym w tym samym mieście. Rozmawialiśmy na różne tematy ale starałem się jak mogłem żeby dać jej do zrozumienia że jest dla mnie kimś absolutnie wyjątkowym... A jej sygnały nie były jednoznaczne...
Przede wszystkim to ja miałem inicjatywę...
Nie wydaje mi się, żeby traktowała mnie jako kogoś więcej niż tylko bardzo dobrego kolegę czy przyjaciela (złapaliśmy od razu bardzo dobry kontakt) I przekazałem jej mój numer telefonu, i ona nie zadzwoniła do mnie ani razu... i nie podała mi wcale swojego numeru ani adresu zamieszkania.
Jak przychodziłem ją odwiedzić w jej szkole to była zaskoczona że do niej przyszedłem (tak jakby traktowała mnie tylko jako wakacyjną znajomość - poznaliśmy się pod koniec wakacji). I była taka zajęta... (w znaczeniu: zabiegana)
Miałem więc czasem chwile zwątpienia... (ale nie w moje uczucia, tylko w to jak to będzie dalej.)
Niestety w pewnym momencie (kilka miesięcy od poznania jej) nastąpiły nieszczęśliwe zbiegi okoliczności i już nie mogłem się regularnie zjawiać pod jej szkołą gdy kończyła czy zaczynała swoje zajęcia, ale kilka miesięcy później widywałem ją kilka razy przypadkiem na ulicy... i nie wyglądała na osobę której by kogoś w życiu specjalnie brakowało...
Największy jednak problem to jest, że (nie wdając się w szczegóły bo nic by to za bardzo nie wniosło) dopiero kiedy się wprowadzę do samodzielnego mieszkania (już niedługo na szczęście), będę mógł zacząć żyć całkiem tak jakbym chciał..., będę mógł Ją zaprosić do swojego domu tak jak każdy...
Co do jej adresu, już wiem gdzie mieszka (choć nie od jej samej, takie małe prywatne śledztwo przeprowadziłem, znając jej imię i nazwisko, które mi sama napisała:))
Jeśli by mi się to udało, chciałbym zamieszkać oczywiście możliwie blisko tej ulicy:)
Będę się od czerwca rozglądał za mieszkaniem do wynajęcia.
Będę się w stanie utrzymać samodzielnie ale teraz kończę szkołę policealną, od dawna zaś zbieram pieniądze "na start" w inną jakość życia...
Wszystko rozstrzygnie się w lipcu...
Piszę to wszystko, bo chciałbym po prostu, żeby ktoś pomyślał o mnie ciepło teraz, no i może zwłaszcza na początku lipca:)... Pozdrawiam.
PS: ktoś mi powiedział że to historia jak z filmu... A ona jest jak najbardziej prawdziwa...
PS: ktoś mi powiedział że to historia jak z filmu... A ona jest jak najbardziej prawdziwa...
Ciekawe czy zakończy się happy endem?
_________________ "Śniada cera, kocie oczy z tęczówkami w kolorze gorzkiej czekolady, nieduże, pełne usta i burza czarnych włosów. [...] Na dodatek szczęściara chrzani odchudzanie. Bezczelnie wcina wszystko, na co ma tylko ochotę...", bo "W życiu piękne są tylko chwile..."
Będę wieczorem....
papaja
Dołączyła: 05 Maj 2007 Posty: 22 Skąd: z miasta
Wysłany: 2008-03-06, 19:40
a skad wiesz ze ona nie uwaza Cie za natreta?? jakby jej zalezalo to dala by jakis znak... chociaz zadzwonila
Wiek: 20 Dołączył: 05 Mar 2008 Posty: 54 Skąd: Lubawa
Wysłany: 2008-03-06, 21:00
Pamiętaj nie przesadzaj. Dziewczyny w relacji i raczej z nimi się wychowywałem w większości nie lubią natrętnych i narzucających się chłopaków. Good luck.
i nie podała mi wcale swojego numeru ani adresu zamieszkania.
Wcale nie napisałeś czy ona wogóle chcę z Tobą być, i czego co przeczytałam wątpie czy robienie sobie w tej sprawie nadziei ma jakiś sens. Uważam że do tego lipca jest bardzo dużo czasu. Planujesz przyszłość, zakładasz że ona będzie z Tobą itp. Możesz niestety bardzo się rozczarować, bo jeżeli teraz nie dała Ci żadnego znaku, że myśli o Tobie poważnie, to zamieszkanie samemu w własnym mieszkaniu nie sądze żeby coś zmieniło.
_________________ Trzeba umieć znaleźć ripsote, na wypowiedzi debili
Dołączył: 08 Sie 2007 Posty: 16 Skąd: tam gdzie ty :P
Wysłany: 2008-03-06, 21:55
sa dziewczyny z ktorymi kazdy sie dogada... moze jej sie podobasz itd tylko to ukrywa...( zdaje sie ze to chcesz uslyszec) daj sobie z nia spokoj na jakis czas odezwij sie po czasie i tak rob az do skutku chlopak mojej siostry tak robil poczatkowo mowila ze nic z tego nie bedzie jak sie pytalem. on sie nie odzywal przez jakis czas potem dal znac i nie wiem jak to tam dalej dzialolo az cos sie stalo takiego ze chyba sama zaczela do niego pisac 0.o a koles jakala nizszy od niej i wogole....a siostry nie mam brzydkiej zeby nie bylo xd
_________________ †You may take my life, you will never take my freedom.†
Moim zdaniem byłeś dla niej przez pewien czas jedynie ciekawym urozmaiceniem. Teraz wróciła do zwykłej rzeczywistości i chyba już jej nie zależy. Bo jakby tak było to by się z Tobą umówiła albo chociaż odezwała tak, jak obiecała. Sorry, że tak piszę, ale bardzo możliwe, że wiem, co ona o tym myśli. Po prostu wakacyjna miłość to nie to samo co związek na całe życie. Moim zdaniem nie powinieneś uzalezniać decyzji o lokalizacji mieszkania od jej osoby, bo możesz jeszcze tego kiedyś żałować. Na świecie jest wiele fajnych dziewczyn, na pewno znajdziesz taką, która Cię doceni
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.