Bycie singlem jest w modzie. Samotność, brak zobowiązań itp. to świetne rozwiązanie, ale czy dla wszystkich?
Poruszam temat samotności, w życiu.. samotności w związku ( bo przecież można być samotnym nawet wtedy).
Czy brakuje nam kogoś i dlaczego samotność jest ..."przykra??". Dlaczego potrzebujemy bądź nie potrzebujemy drugiej połówki?
Zapraszam do dyskusji
Generalnie.. mając spoko kumpli, którym można się wyżalić, wyjść gdzieś, pogadać, pośmiać się, przytulić, bez żadnych zobowiązań jest niezłe i nie brakuje wtedy nikogo
nieosiągalna21 napisał/a:
Dlaczego potrzebujemy bądź nie potrzebujemy drugiej połówki?
Potrzebujemy m.in. do wymienionych wyżej "czynności" do tego dochodzi "magia zakochania" czy sprawy intymne...
Chociaż to ostatnie też można 'załatwić' "poza związkowo"
nieosiągalna21 napisał/a:
samotności w związku
O! Kogoś przypadkiem dotknęłam takim uczuciem. Ale po głębszym zastanowieniu się skończyłam ten ''terror" i dałam tej osobie wolność
W pewnym sensie wybór samotności jest dobrym rozwiązaniem, jeśli przyjmuje się, że chce się jeszcze życia "doświadczyć" , spotykać się z innymi ludźmi, mieć wolność i swobodę obyczajów
Ale jeśli nie ma się odpowiedniego wsparcia u przyjaciół (szczególnie płci męskiej) to może być męczące...
Moim zdaniem znajomi nie potrafia zastapic "tej drugiej osoby" poniewaz to jest osoba na ktora mozesz ZAWSZE liczyc . Kolezanki i koledzy itak pojda swoja droga...Moim zdaniem potrzebuje drugiej polowki poniewaz to mi daje sens zycia przelotne znajomosci nie zastapia.Przynajmniej jak wiem ze sie spotkam z moim chlopakiem to mam na co czekac ,czyje ze tylko kiedy jestem obok Niego zycie nie przeplywa mi miedzy palcami...:)
_________________ Its time to be a big girl now And big girls don't cry .
Wiek: 58 Dołączyła: 01 Maj 2007 Posty: 823 Skąd: ciemna dolina
Wysłany: 2007-06-21, 18:38
Jeżeli miałabym wybierać to zdecydowanie wolę samotność niż samotność w związku.
Apple napisał/a:
tak kiedyś oświadczył pewien filozof.
Arystoteles - to ten pewien filozof
_________________ "Wojna polega na wprowadzaniu w błąd. Jeśli możesz udawaj, że nie możesz; jeśli dasz znać, ze chcesz wykonać jakiś ruch, nie wykonuj go; jeśli jesteś blisko, udawaj, żeś daleko; jeśli wróg jest łasy na małe korzyści, zwabiaj go; jeśli w jego szeregach dostrzegasz zamieszanie, uderzaj; jeśli jego pozycja jest stabilna, umocnij i swoją; jeśli jest silny, unikaj go; jeśli jest cholerykiem, rozwścieczaj go; " Sun Tzu
Apple napisał/a:
tak kiedyś oświadczył pewien filozof.
Arystoteles - to ten pewien filozof
Z tego co wiem to Arystoteles powiedział, że człowiek to istota społeczna
Logiczne.. każdy z nas jest stworzony do życia w społeczeństwie, ale czy przytoczenie tutaj Arystotelesa to dobry pomysł? On rozważał kwestie społeczne a my zeszliśmy na temat bardziej przyziemny łączenie się w pary
Ostatnio zmieniony przez nieosiągalna21 2007-06-22, 20:35, w całości zmieniany 1 raz
Ja zawsze wychodze z założenia ze lepiej nie wiązac się wcale z kimkolwiek "na siłę" czy tez z racji społecznych, ekonomicznych, wiekowych czy innych - po prostu - lepiej sie zestarzec w samotnosci niz zrobic to samo tyle, że z nieodpowiednia osobą.
Ogólnie co do singlowania, to czy sie to komus podoba czy nie, ale obecnie zeby zrobic karierę czy zrealizowac sie zawodowo będąc "eksterytorialnym uczuciowo" jest łatwiej i mniej kłopotliwiej niz bedąc w związku, choć naturanie są tez tacy którym to absolutnie nie przeskadza.
Na drugą odnalezienie i związanie sie z drugą połówką moim zdaniem najlepszy jest czas miedzy 25 - 30 rokiem zycia, wqtedy będąc juz niezaleznym finansowo mozna zerwac status singla na rzecz związku nie będącym pochodnia związku partnersko-finansowego, lecz bedący ukierunkowaniem własciwej kompatybilności dusz. (zdanie rodem z podrecznika ekonomisty xD )
Druga połówka potrzebna jest do wspólnych wariactw, podróży, pozycia sexualnego, realizowania wspólny mazen i aspiracji, i mnóstwa innych zeczy, ALE jesli takowa połowica sie nieznajdzie to nie ma problemu zeby robic powyzsze zeczy z kims innym ale nie będąc przy tym w więzach malzeńskich/patnerskich.
Ale tak naprawde wydaje mi sie ze inwestując w odpowiedniego partnera ( i odwrotnie równiez), zapewnia się sobie towarzysza na bolączki ostatnich lat starość podaczas, których to wydaje mi sie ze zaden przyjaciel nie zapełni luki potencjalnego partnera.
wg mnie samo obcowanie z drugą osobą jest konieczne do życia...rozmowy, seks, miłość, seks, możliwość wysłuchania kogoś jak również seks są ważne ... ale najważniejsza dla mnie jest świadomość że zawsze jest obok mnie ta właśnie osoba...na dobre i na złe...może właśnie spać, kąpać sie, oglądać ulubiony serial lub rozmawiać przez telefon, ale jest obok...
chyba brak tej obecności czyni samotność tak straszną... a nie jak juz ktoś wspomnial ... seks :-P
Dlaczego ludzie czasami świadomie wybierają samotność? Czy boją się życia z kimś? Odpowiedzialności za drugiego człowieka? a ucieczka do zakonu?... zarówno mężczyzn jak i kobiet?.... Jak to postrzegacie?..
jesli chodzi o samotnosc.. sam jestem samotny.. aktualnei zakochany w pewnej wspanialej dziewczynie.. marze tylko o niej.. mimo ze mam dopiero 16 lat i wszyscy uwazaja ze to zauroczenie tylko..ale jesli z nią mi sie nie uda to nei chce wiecej szukac innej.. nie wiem czemu ale wtedy zdecyduje sie na samotnosc... a co do zakonu.. eh wlasnie ta dziewczyna w ktorej sie kocham boi sie.. boi sie wiazac z kims nie wiem dlaczego moze boi sie ze ktos ja skrzywdzi albo wykorzysta i zostawi..szkoda no bo ja nie chce jej nic zlego zrobic ale ona boi sie i nie potrafie jej przekonac a ja nie chce nic robic na siłe.. ona mowila kiedys ze pojdzie do zakonu bo wtedy nie ebdzie miala tych problemow..pisalismy o tym niedawno.. mowila ze jest gotowa na to ale tak mocno ją prosilem zeby tego nie robila i napisala ze juz zapomni o tym.. nie wiem czy napprawde..bo ja nie chce zeby ona poszla do zakonu.. ale ona pewnie mnie nei pokocha takiego jakim jestem:(:(:( samotnosc bynajmniej dla mnie jest troche trudna i boli ale pewnie wraz z uplywem lat to sie zmienia bo mam 16 lat i chyba nie iwem jeszcze nic o prawdziwej milosci i uczuciach :(
czasem fajnie pobyć w samotności,zostać samemu i zastanowić się nad sobą.
uciec do samotności? ale tak na chwile.
dłuższa s.,nie jest dobra. lęk,uraz,żal,smutek i w końcu depresja.
tak,źle to się kończy.
dobrze jest mieć takich drogich przyjaciół.prawdziwych!.nie takich kumpli na jeden raz,którzy później chcą się na zawsze uwolnić od ciebie, bo się po prostu im znudziłaś,nie pasujesz do ich paczki, nie masz poczucia humoru, jesteś inną osobą, masz swój styl.
kłania się tolerancja.
dwulicowość.
pełno kłamstwa.
obłudy.
i znów ucieczka do samotności.
bycie w związku? jeśli dojrzały,prawdziwy,partnerzy ufają sobie, kochają.
to owszem.
a rodzice?
_________________ W zastygłych pozach jesień
Autobus pędzi po brzegi wypchany zmęczeniem
Trzymając Cię za rękę
Brak entuzjazmu odbierasz jak opuszczenie
W rozmowach pustych krzeseł
Gubiąc siebie trudno cokolwiek powiedzieć
Odkąd pamiętam to wciąż po coś wracam
Z celnością męcząc się znów.."/Myslovitz
Wiek: 58 Dołączyła: 01 Maj 2007 Posty: 823 Skąd: ciemna dolina
Wysłany: 2007-06-24, 11:42
nieosiągalna21 napisał/a:
to Arystoteles powiedział, że człowiek to istota społeczna
Dokładnie tak, tylko że według niego pierwotniejszą jednostką od państwa ( społeczeństwa ) jest rodzina czyli nie jesteśmy ze swojej natury stworzeni do życia w samotności.
Z samotnością to jest tak, niektórzy ludzie boją się tego uczucia, nawet będąc w towarzystwie innych ludzi czują się samotnie. Ja od dawna nie odczuwam tej pustki nawet gdy jestem sama. Nie przepadam za ludźmi wiec zazwyczaj przed nimi uciekam w "samotność '
Ostatnio zmieniony przez Wróżbiarka 2007-06-24, 11:42, w całości zmieniany 1 raz
dłuższa s.,nie jest dobra. lęk,uraz,żal,smutek i w końcu depresja.
tak,źle to się kończy.
co Wy macie z tymi depresjami?
Ludzie mający słabą psychikę, owszem często tak kończą, ale nie jest tak w każdym przypadku. A tutaj co drugi post, że to prowadzi do depresji, omg.
nieosiągalna21 napisał/a:
a ucieczka do zakonu?
iść do zakonu, tylko dlatego, żeby nie mieć 'tych problemów' jest szczeniackie i dziecinne, takie uciekanie od świata. Tchórzostwo przed tym, co naturalne w życiu. Nie róbmy z zakonu jakieś punktu dla osób o skaleczonych sercach.
nieosiągalna21 napisał/a:
Dlaczego potrzebujemy bądź nie potrzebujemy drugiej połówki?
Niektórzy ludzie odczuwają silną potrzebę przebywania w bliskości innej osoby, drugim wcale nie jest to potrzebne, zależy od charakteru, nastawienia człowieka i przede wszystkim od jego wcześniejszych doświadczeń z płcią przeciwną.
... ale najważniejsza dla mnie jest świadomość że zawsze jest obok mnie ta właśnie osoba...na dobre i na złe...może właśnie spać, kąpać sie, oglądać ulubiony serial lub rozmawiać przez telefon, ale jest obok...
Brawo Asystent! Lepiej bym tego nie ujął Czytasz mi w myślach czy co?!
_________________ >>> adrenalina robi swoje, ja dalej stoje, nie oddam tego co moje <<<
Nie przepadam za ludźmi wiec zazwyczaj przed nimi uciekam w "samotność '
mam podobnie tylko z tą różnicą, że ja lubię ludzi. Interesuje mnie co mają do powiedzenia, co sądzą na różne tematy.. nieważne czy w taki sposób (forum) czy w realu.. jeżeli ktoś "jest bo jest".. ale pustka przez niego przemawia- odchodzę, wybieram samotność bo pozostanie w takim towarzystwie to strata czasu.
Jeżeli miałabym wybierać to zdecydowanie wolę samotność niż samotność w związku.
swiete slowa. nie ma nic gorszego jak taka samotnosc w zwiazku....
jeste tez jeszcze taki koszmarny rodzaj związku jak "malzenstwo na sole"
bo ona chciala, bo on chcial, bo rodzina chciala, bo wpadka, bo kasa, bo interes... a tak naprawde on jej a ona jego serdecznie nie znosi, ale tak siedza ze soba i zatruwaja sobie zycie - to dopiero jest koszmar ...
Zróżnicujmy: być samemu i być samotnym. O ile to pierwsze ma swoje zalety, to drugie bywa straszne.
Jestem sama. Od kilku lat. Jest mi dobrze. Nie chcę się wiązać, najpierw powodem była nieszczęśliwa miłość, później - brak odpowiednich kandydatur. Nie szukam, nie zastanawiam się nad tym w ogóle. Mam swoją pracę, swoje hobby - a co najważniejsze, bliskich ludzi wokół siebie. Tak bliskich, że mogą pretendować do "rodziny z wyboru".
Związki mają swoje zalety, swoje wady. Singielstwo też. Myślę, że od naszego nastawienia oraz doboru przyjaciół zależy, czy obydwa stany będą działały na naszą korzyść, czy któryś zaszkodzi.
A, i dodam jeszcze (bo przypomniało mi się moje niedawne oburzenie), zaczynając cytatem:
Singiel to taka osoba, której udało się właściwie wszystko poza życiem osobistym. Ma świetną pracę, wielu znajomych, Single w pewnym momencie po prostu postawiły na inne cele niż rodzina. Najczęściej taka sytuacja wynikała z poświęcenia się swoim pasjom lub pracy zawodowej. Często prowadzą bujne życie towarzyskie i czują się spełnieni w życiu. Mogą pozwolić sobie na odrobinę luksusu, gdyż zarabiają tylko na siebie i na siebie tę pensję wydają. Jednak przychodzi taka chwila gdy po dwunastu godzinach w pracy, po kilku godzinach w klubie, wracają do pustego mieszkania, kładą się do pustego łóżka i jedyną "przytulanką" okazuje się być pluszowy miś - prezent od przyjaciół.
Śmieszne...? Smutne...? Prawdziwe... (e-kobiety.pl)
Nieprawda, absolutnie najnieprawdziwsza nieprawda. Życie osobiste singla jest udane, wiem po sobie. Mam kogoś, kogo kocham, komu ufam nad życie, za kim w ogień bym skoczyła bez namysłu. I wiem, że ta osoba czuje to samo wobec mnie. I to jest przyjaciel.
PS A puste łóżko jest b. wygodne. Ani chrapania, ani zabierania kołdry... cacy
_________________ Zapominam przy Tobie / Że nie jestem aniołem
Że mój spokój anielski / Brzmi niekiedy jak krzyk
Lecz dla Ciebie zamilknę / Będę milczeć za dwoje
Chociaż w to nie uwierzy / Chyba nikt, chyba nikt
Zapominam przy Tobie / Że nie jestem królewną
Zapominam przy Tobie / Że korony mi brak.
Że przy Tobie zapomnę / Byłam niemalże pewną
Lecz nie śmiałam uwierzyć / Że aż tak, że aż tak
Ostatnio zmieniony przez macchiato 2007-07-09, 07:24, w całości zmieniany 2 razy
Jestem singlem i nie czuje potrzeby bycia z kimś. Jest mi dobrze tak jak jest. Poza tym bycie z kimś wymaga pewnych wyrzeczeń, zmiany swojego stylu życia i chodzenie na ustępstwa w niektórych sprawach, co mi absolutnie nie odpowiada, bo jestem raczej typem człowieka, który chodzi gdzie chce i robi co chce. W związku czuje się duszona. Napewno kiedys zatęskie za byciem z kimś, ale jeszcze nie teraz
_________________ Śmierć to dopiero początek nowej przygody.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.