ja ostatnio rozstałem sie z panna. juz dwa razy sie rozstawalismy. teraz to niby juz koniec. ale ja ciagle o niej mysle. czy to jest przyzwyczajenie. ona jest wspaniała. zycie singla jest czasami ciezkie. przyjaciele maja swoje sprawy i czasem nie maja dla ciebie czas. nie masz wtedy do kogo sie wyzalic albo co
yyy... wiesz ja jakis czas temu tez sie rozstalam..z chlopakiem.. nie byl gotowy na powazny zwiazek.. strasznie cierpialam.. ale on po jakims czasie zrozumial co do mnie czuje i teraz znow jestesmy razem..
hmm...zastanow sie co do niej czujesz..moze porozmawiaj z nia.. jesli chcesz z nia byc
too po prostu jej o tym powiedz...a jesli nie to rob wszystko zeby zapomniec..
_________________ ...Nie mow mi jak mam zyc!! bo za mnie nie umrzesz...
ehhh... po powrocie z koloni nigdy nie czułem się bardziej samotny... tęsknota, wspomnienia i płacz- bo poznałem ludzi, których mogę już nigdy nie zobaczyc. Poznałem dziewczynę, którą pokochałem, a nie mogę z nią być... wszyscy moi kumple porozjeżdżali się... szykują się najsmętniejsze wakacje od wielu lat. 15 jadę, a 2 tygodniowy pobyt z rodzicami to nie jest najlepszy lek na złamane serce...
_________________ Tęsknię...
Chłapowo 07>>chcę tam wrócić...
Powiem tak- samotność z wyboru nie jest przykra, czy zła. Mam znajomego, który sobie ją bardzo ceni i właściwie nie dopuszcza do siebie ludzi.
Z kolei samotność z przymusu, gdy np. nie masz przyjaciół nie dlatego, że nie chcesz, ale dlatego ,że 'tak wyszło', gdy osoba, z którą byłeś Cię zostawiła, jest bardzo bolesna i trudna do zniesienia.
Ale też trzeba rozróżnić dwie sprawy ,a mianowicie- są ludzie, którzy mimo tego, że nie mają swojej drugiej połówki nie są samotni, bo mają wielu przyjaciół, a są też tacy, którzy pomimo trwania w związku czują się strasznie samotni.
Ogólnie skomplikowana kwestia, o której można by długo dyskutować
Ja zawsze wychodze z założenia ze lepiej nie wiązac się wcale z kimkolwiek "na siłę" czy tez z racji społecznych, ekonomicznych, wiekowych czy innych - po prostu - lepiej sie zestarzec w samotnosci niz zrobic to samo tyle, że z nieodpowiednia osobą.
Na drugą odnalezienie i związanie sie z drugą połówką moim zdaniem najlepszy jest czas miedzy 25 - 30 rokiem zycia, wqtedy będąc juz niezaleznym finansowo mozna zerwac status singla na rzecz związku nie będącym pochodnia związku partnersko-finansowego, lecz bedący ukierunkowaniem własciwej kompatybilności dusz. (zdanie rodem z podrecznika ekonomisty xD )
Zgadzam się z tymi słowami. Też jestem sama, w wieku 18 lat pierwszą miłość mam nadalprzed sobą. Do tej pory patrząc nawet na moje kolezanki, które są już w związkach, nie dawałam sobie spokoju, wmawiałam sobie, że jestem gorsza od innych, brzydka, nieśmiała i dlatego nikt mnie nie chce:( Niedawno przeżyłam pewną dość niemiłą sytuację. To ona właśnie otworzyła mi oczy- zrozumiałam, że muszę po prostu czekać na tę odpowiednią chwilę. Nie sztuką jest związać się z pierwszą spotkaną osobą, do której nic nie czujemy. Oszukujemy wtedy nie tylko ją, ale przede wszystkim samych siebie, robiąc coś wbrew swojej woli.
Dlatego właśnie, mimo że czasami źle się czuję ze swoją samotnością, wierzę w to, że i na mnie przyjdzie odpowiedni czas. Na miłośc nie ma przecież reguły, przychodzi do nad w różnych momentach- u jednych w wieku 18 lat, u innych 25 Wiem, ze tak jest, bo sama znam taką osobę- moją daleką kuzynkę. Zawsze była sama, równiez z powodu nieśmiałosci, a tu nagle, w wieku 25 lat, poznała swojego przyszłego męża. Dwa lata później wzięli ślub, a niedawno przyszło na świat ich dziecko.
Czyli, jak mówią słowa pewnej piosenki:
"Na miłość nie ma rady, nikt nie zna dnia,
gdy ona porwie nas jak wiatr.
Na miłość nie ma rady, więc nie martw się,
niech będzie z nami kiedy chce".
Tak naprawdę w takich sprawach podświadomie jesteśmy egoistami . Człowiek nie został stworzony do samotności, tylko do życia w grupie, w towarzystwie. Szukamy u drugiego człowieka ciepła, zrozumienia... Czasem potrzeba tego uczucia jest tak silna, że wiążemy się z pierwszą osobą, która zwróci na nas uwagę, tylko po to, by zaspokoić ten dokuczliwy brak.
Teraz jestem singlem, może z wyboru, bo zerwałam z chłopakiem, kochałam innego. Natomiast samotności jako takiej nie odczuwam, mam rodzinę, przyjaciół, których kocham i którzy kochają mnie także. To naprawdę pomaga. Niestety, są daleko... Pewnie, że czasem brakuje tego ciepła, przytulenia, pocałunków i ogólnej bliskości. Ale wtedy trzeba wziąć się w garść i iść dalej...
_________________ Przyspieszyć na MlecznejDrodze, spojrzećz góry,zatęsknić...
Wiek: 18 Dołączyła: 08 Sie 2006 Posty: 2452 Skąd: Psycholandia
Wysłany: 2007-07-31, 13:29
Cytat:
Dlaczego potrzebujemy (...) drugiej połówki?
Żeby czuć się kochanym, wiedzieć że jest się dla kogoś atrakcyjnym. Żeby w razie problemów przyjść do tej osoby i się po prostu przytulić. Żeby mieć z kim pójść do kina/teatru/na spacer.
Samotność nie jest zła czy przykra. Ludzie jej potrzebują by na chwilę się zatrzymać w uczuciowej gonitwie i pomyśleć w 100% o sobie.
AAAAAAhahhahahah, tak mi się wydaje, w dziedzinie uczuć moja wiedza jest równa zeru.
_________________ Nikt nie będzie wiedział, kim jestem,
tylko suknia mnie zdradzi szelestem,
więc założę na szyję kapelusz,
po nim poznasz mnie dziś, przyjacielu.
Wiek: 23 Dołączyła: 14 Sie 2006 Posty: 2326 Skąd: Kraków!
Wysłany: 2007-07-31, 21:56
Według mnie bycie singlem czy jest modne czy nie, przede wszystkim daje wygodę człowiekowi, sama należę do osób, które zdecydowanie wolą życie solo, od takiego 'przepełnionego zobowiązaniami'. Związek dla takiej osoby jak ja, to po prostu odbieranie części nawyków. Jestem niezwykle wygodnicka, nie lubię uzależniać swoich decyzji od zdania drugiej osoby (jeśli jest ona kimś innym niż moją mamą), dlatego przywykłam do wychodzenia/wyjeżdżania kiedy chcę i z kim chcę. Aktualnie nie wyobrażam sobie siebie w roli czyjejś dziewczyny/narzeczonej/żony, bo to byłby taki mój osobisty dramat.
_________________ mrau...
Wiśwer
Wiek: 17 Dołączył: 02 Sie 2007 Posty: 1 Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-08-02, 21:42
mmm... po pierwsze chce powiedzieć że bardzo trafny temat.
Jeżeli chodzi o mnie to bardzo lubie takie tematy (jestem raczej typem romantyka, jeżeli w takowym wieku jaki posiadam można być takim kimś).
Co do Samotności...
Ktoś tutaj w tym temacie (przyznam się bez bicia że nie chciało mi się czytać wszystkich postów) napisał/a że zero zobowiązań to bardzo trafne, i że to jest najlepszy argument do bycia 'Singlem' (jeżeli ten argument idzie oczywiście w parze z innym takim jak manie wielu przyjaciół do których można się przytulić, wygadać im itp itd.) w sumie musze powiedzieć że to nie taki głupi pomysł znowu... ale szybko się nudzi. Powiem szczerze sam jechałem na tym od ponad 2 lat, ale jestem (stety ) facetem, i też mam swoje potrzeby.
Jeżeli chodzi o kobiety/dziewczyny to im nie potrzeba tak dużo "bliższego" (intymnego?) kontaktu jak facetom, wieksząści z nich na 100% wystarcza mocne przytulenie, szczera rozmowa i poprostu bliskość, poczucie empatii tej drugiej osoby.
Ale co do facetów. Niestety (a może stety?) jesteśmy jacy jesteśmy i inni nie będziemy, potrzebujemy seksu. Facetom (przynajmniej mi) nie wystarcza tylko przytulenie się do koleżanki (no bo do kolegi?...). Każdy facet potrzebuje współżycia do prawidłowego zachowania. Co do samotności jako takiej, to ona działa różnie na różne osoby i różne płcie...
Podsumowując:
Facet nie może być zbyt długo samotny, a kobieta może długo ciągnąć na tym.
PS: wiem że pewnie będe mieć pełno skarg od płci przeciwnej za totalną postawe męskiego szowinisty , no ale niestety powiedziałem totalną prawde. Nie tyczy sie ona tylko dzieci do lat 14... no i w sumie każdego prawiczka .
Jeżeli chodzi o kobiety/dziewczyny to im nie potrzeba tak dużo "bliższego" (intymnego?) kontaktu jak facetom, wieksząści z nich na 100% wystarcza mocne przytulenie, szczera rozmowa i poprostu bliskość, poczucie empatii tej drugiej osoby.
buahahahhahha nie jest tak...a poza tym mozesz jezdzic do burdelu to nie bedziesz czul sie taki samotny jezeli to wg ciebie znaczy samotnosc
Odnosnie bycie singlem z wyboru-kiedys tak bylo i u mnie ale "W jednej chwili cieszymy sie zyciem a w drugiej nie wyobrazamy sobie jak moglismy zyc bez tej drugiej osoby" i nie wyobrazam sobie teraz zycia bez Niego
_________________ Its time to be a big girl now And big girls don't cry .
dla mnie samotność jest straszna, nie lubię być sama....owszem są czasami momenty kiedy chce być sama by coś sobie np.przemyśleć.uwazam że samotność zabija, kiedy nie masz się do kogo przytulić, kogo pocałować, z kim po porstu przebywać...ciężkie by było dla mnie życie bez ukochanej osoby...
Dołączyła: 15 Sie 2007 Posty: 24 Skąd: The Black Paradise
Wysłany: 2007-08-17, 15:50
Skype: polaa13071991
Samotność. Jestem na nią skazana od kiedy tylko pamietam. Nigdy nie miałam do kogo się przytulić, pocałowac kogoś i inne bzdetki.. Nie lubię tego uczucia, uczucia samotność ale powoli się chyba juz przyzwyczajam ;/
fakt może i bycie singlem jest wygodne i niektórym sie podoba. Pełny luzik, flirty z kim tylko się podoba itp. Ale to nie dla mnie nie jetem typem flirciary. Dletgo samotność mnie męczy.
Pewnie długo bym tak nie wytrzymała ale zawsze mam przy sobie moje przyjaciółki które mnie wspieraja.
_________________
Hell,yeah!
Ostatnio zmieniony przez Miss_P 2007-08-17, 15:52, w całości zmieniany 1 raz
Jestem singlem i żyje mi się z tym dobrze. Sporo czasu mam dla siebie , w danej chwili robie to na co mam ochotę i nikomu się z tego nie tłumaczę , nie czuję zobowiązania spowiedzi przed kimś.
Czasami jednak dopada mnie pustka . To jest ten czas ,kiedy mam go za wiele na rozmyślanie i przykre wnioski o nieszczęściu w kwestii love story. W takich chwilach brakuje tej drugiej osoby ,która by przytuliła, powiedziała miłe słowo i taka , na którą zawsze mogłabym liczyć.
*faris
Dołączyła: 26 Lis 2006 Posty: 2149 Skąd: sercem z L.
Wysłany: 2007-10-12, 13:19
Bo bycie singlem, jest wygodne.
A ja lubię życie proste, nieskomplikowane i wygodne. Nie lubię być uzależniona od kogoś, czyjegoś zdania, poglądów itp. Interesuje mnie tylko to, co mnie dotyczy.
Nie lubię się tłumaczyć, usprawiedliwiać, a bycie z kimś po części się z tym wiąże. Odpada.
Póki co jest mi wygodnie tak jak jest. Jak chcę pogadać to zawsze mam przyjaciela.
_________________ Muminki Cię śledzą...
zabiją...
i zjedzą!
Mumiiiiinki!
Czlowiek nei jest stworzony do zycia w pojedynke. Ale czasem (jak Dziet np) jest przyzwyczajony do takiego zycia. Kiedy jestes singlem masz te wygode, ze bierzesz odpowiedzialnosc tylko za siebie, nie musisz myslec o innych, kiedy podejmujesz jakas decyzje. I bycie singlem nie jest rownozanczne z byciem samotnym, tak samo jak bycie w zwiazku nie jest rownoznaczne z tym, ze sie samotnym nie jest.
Bo samotnosc to raczej kwestia bliskosci, kontaktow jakie mamy z innymi ludzmi. Single moga miec bliskich przyjaciol czy nawet kochankow, ktore ktorzy w pelni zapokajaja ich potrzebe bliskosci (i odwrotnie moze byc w zwiazku...).
_________________ "Jakkolwiek bym się nie starał, nie potrafię już znaleźć się z powrotem w swojej dawnej kopercie czy choćby rozsiąść się wygodnie w swoim starym "ja"; zbyt wielki tam nieporządek; meble poprzestawiano, żarówka się przepaliła, strzępy przeszłości walają się po podłodze."
Miec kogos z ktorym mozna by dzielic dusze, rozmawiac o wszytskim, dzielic sie wszytkimi sprawami, rozmawiac o wszytskim, spierac, miec wsparcie.. dzielic zycie i kochac.. miec kogos kto bylby sloncem ktore rozswietna to ciemne ponure zycie, kogos dla kogo warto zyc ... czy to nie jest zbyt naiwne?? czy to nie jest zbyt piekne?? czy to nie jest jak bajka o sw. Mikolaju dla dzieci??? czy to mozliwe???... sam nie wiem.. jestem samotny od zawsze... nie powiem zebym czul sie jakos specjalnie szczesliwy z tego powodu chociaz sa okresy powaznych zapasci nastrojowych... ale po dluzszym czasem mozna sie przyzwyczaic i jako tako funkcjonowac.. bo jakie inne wyjscie ?
plusy??? jakos mi do glowy nie przychodza
a tak apropo.. jesen, zima . szybko sie robi wieczor, ciemno i przede wszytskim zimno.. dla mnie wlasnie wtedy samotnosc najczesciej doskwiera... wtedy najbardzej by sie chalo z kims porozmawiac, przytulic poczuc cieplo (bo kazdy czlowiek to przeciez grzejnik ) ... tak jesien i zima sa najgorsze.. tez tak macie ?
_________________ "Believin' all the lies that they're tellin' ya
Buyin' all the products that they're sellin' ya
They say jump and ya say how high
Ya brain-dead Ya gotta fuckin' bullet in ya head"
RATM 1992
Ostatnio zmieniony przez apadak 2007-10-20, 20:07, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.