Wysłany: 2008-02-14, 16:47 Miłość na odległosć... Czy to ma sens?
Moj chłopak mieszka 340 kilometrow ode mnie. Strasznie sie kochamy, on czesto do mnie przyjezdza ale nasz zwiazek nie jest akceptowany i chwalony przez moich przyjaciol. Wciaz mi mowia ze sie tak marnuje.. W dodatku on jest o 3 lata starszy i kazdy mysli, ze on chce mnie tylko wykorzystac ale ja wiem, ze on mi czegos takiego nie zrobi. Rozmawialismy o tym i on mnie zapewnił ze na mnie poczeka w kazdej sprawie... Ja mu ufam ale oni wszyscy ciagle sa przeciwko niemu. Jestesmy ze saba juz 9 miesiecy... Czy ktos z was jest w podobnej sytuacji?
Choć przyjaciele zazwyczaj nie sądzą bezpodstawnie, to jeśli jesteś go tak pewna, to zrób tak jak Ty uważasz. Nikt nie ma prawa dyktować CI co masz czuć.
A jeśli mimo wszystko Wam się układa (co zdarza się niewielu parom w takiej sytuacji), to jak najbardziej powinniście to pielęgnować, a nei dać się presji przyjaciół.
_________________ "Jakkolwiek bym się nie starał, nie potrafię już znaleźć się z powrotem w swojej dawnej kopercie czy choćby rozsiąść się wygodnie w swoim starym "ja"; zbyt wielki tam nieporządek; meble poprzestawiano, żarówka się przepaliła, strzępy przeszłości walają się po podłodze."
Mnie i mojego chłopaka dzieli ok 60 km [jak sie nie myle ;p ] wiec to jest ogromna roznica miedzy 340km. tez sie widze z nim dosc czesto. jestesmy ze soba prawie rok jest ciężko bo jednak nie zawsze jest mozliwos zebysmy widzieli sie codziennie lub co 3 dzien.Nie raz najdzie ochota aby sie przytulić pocałowac i nie ma jak ale przetrwamy to Nie raz słyszałam ze na odległosc nie damy rady itp jednak są osoby ktore trzymaja za nas kciuki Nie zwracam uwagi na to co mowia inni na ten temat.Ważne jest to ze tak jak mi tak tez jemu zalezy na tym abysmy byli razem.najwazniejsze ze sobie ufamy a wtedy ta odleglosc nie robie az tak wielkiego problemu.[co nie znaczy ze w ogole mi nie przeszkadza ;D ]
Ja "na odległość" żyję już 2 lata. Chyba się jednak da
A przyjaciele, no cóż, pewnie chcą dobrze, ale wychodzi tak, jak wychodzi.
Jeśli mu ufasz i wierzysz w jego słowa, to życzę wam wszystkiego najlepszego
Czasami odległość oddala, a czasami przybliża ludzi. Mój chłopak również mieszka w innym mieście niż ja, na dodatek teraz wyjechał, ale rozłąka, mimo że się tęskni i jest ciężko, w pewnym sensie dobrze nam robi, bo kiedy się widzimy, bardziej doceniamy to, co mamy, siebie. Jestem ze swoim, podobnie jak poprzedniczka mojej wypowiedzi, prawie 2 lata.
Jeśli jest Ci z nim dobrze, to kieruj się sercem, a nie poradami innych. Ja, gdybym słuchała co mówią inni, pewnie zerwałabym ze swoim i nie zaznałabym szczęścia, które daje mi ten związek. Tego również życzę i Tobie, wiele szczęścia i miłości
Ja na pewno z nim nie zerwe bo wiem, ze nasza miłosc moze przetrwac wszystko. Tylko te opinie juz czasami mnie mecza. To trudne jak sie siedzi z najblizsza kolezanka i rozmawia np. o tym co bede robiła w wakacje a ona wyskakuj z tekstem "ale Ty chyba nie jedziesz do Dawida, co?"
A niektorzy po prostu strasznie sie wtracaja w moje prywatne osobiste sprawy sercowe. Ja tego nie lubie, z wiekszascia tych ludzi sie wrecz wykłocałam o swoje racje...
A niektorzy po prostu strasznie sie wtracaja w moje prywatne osobiste sprawy sercowe. Ja tego nie lubie, z wiekszascia tych ludzi sie wrecz wykłocałam o swoje racje...
To powiedz, żeby się odpie... i dali Ci spokój. Twoja sprawa gdzie i z kim spędzasz wakacje.
To jest Miłosc... i dla mnie to ma olbrzymi sens tylko chodzi o to ze jak powiedziałam wszystkim tym ktorzy sie wtracali zeby sie odwalili bo to moja sprawa co i z kim robie to strzelili ogromnego focha. Co prawda to mi wisi, bo i tak zostali przy mnie ludzie ktorym naprawde zalezy na naszej znajomosci. I to mnie cieszy
Ja mam taką sytuacje jesteśmy ze sobą długo prawie rok ale w twoim przypadku bym nie mówił o jakieś wielkiej miłości bo jak to bywa w życiu 14-latki każda się tak zakochuje a potem ... A co ile się spotykacie jak was tyle km dzieli ??
nie mowie o wielkiej miłosci... ale wiem ze jak na razie nie zamienie go na nikogo innego bo tylko na nim mi zalezy. a przyjezdza do mnie(około) 2 razy w miesiacu. ale sa takie chwile gdy nie wiede go naprawde długo...
czasem sie da czasem sie nie da mi sie nie udalo ale znam takich co im sie udalo....to zalezy od dwuch stron...bo jak jedna nie jest pewna to mimo ze druga jest nic z tego nie bedzie...;/
_________________ Like a God that I'm under,There's drugs running through my veins...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.