Mordred, nie będąc w takiej sytuacji nie zrozumiesz tego.
nie będę opowiadał moich prywatnych historii żeby udowodnic ci że się nie da, alkochol zrzera mózg a jesli do tego stawia sie swoich kumpli od chlania pod sklepem wyżej niz rodzine... .
Poprostu wiem bo siedę w tym gównie od kiedy pamietam i się do niego dystansuję, ale zawsze chcialoby się czegoś więcej... i dlatego rozumiem (tak mi sie przynajmniej zdaje) co czuje Dzidka:D,
z jednej strony jest w o tyle dobrej sytuacji że nie nie żyje w strachu przed ojcem, a z drogiej cieżko jej byc z niego dumną. kiedy przychodzi najebany czuje wstyd a chcialaby byc z niego dumna móc z nim normalnie porozmawiac itp itd.
sprawa wyglada u niej tak że ojciec nie robi zadym itd i dlatego uważa ze panuje nad swoim piciem i nie widzi powodów dla których mialby przestac.
nie robi burdelu ktory moglby rano zobaczyc i się zawstydzic
Mój ojciec rowniez jest alkoholikiem. Juz nie pije w takich ilosciach jak kiedys, pije sporadycznie, wrecz okazjonalnie. Ale po alkoholu wlacza mu sie straszny agresor, przychodzil na ranem i zamiast klasc sie spac, budzil nas wszystkich i robil awantury. Mam niemile wspomnienia z dziecinstwa, bardzo nie mile. Przestal pic, bo faktycznie sam sobie uswiadomil ze zaczal cos tracic. Mame, mnie, moich braci. na poczatku pomagalismy mu w miare naszych mozliwosci, pozniej jednak dalismy sobie spokoj. Pamietam jak jeden jedyny raz mnie uderzyl... nie rozmawialismy przez 3 miesciace mijajac sie w progu domu. Tragedia... serce mnie strasznie bolalo. ze nie moglam sie do niego przytulic. Nie mialam ojca... Czesto mowilam sobie ze lepiej zeby go nie bylo. I faktycznie byl spokoj kiedy w koncu dostal awans w pracy[jak on to zrobil?] zostal kierownikiem firmy i wyjechal do Anglii. I od tamtej pory nie pije[mimo, ze go ze mna nie ma] wiem ze tego nie robi mam w Anglii 'szpiega' ktory nam o tym mowi.
Ale to dobrze ze chcesz mu pomoc, ale faktycznie Cudak ma racje, taki czlowiek musi sam chciec tego. Sam musi sie zatrzymac i zobaczyc co sie z nim dzieje. Długo na to czekalam kilka lat. Kilka dla mnie 'dlugich' lat. Ale warto bylo.
Tak szczerze tyle napisalam, ale nie mam dla Ciebie recepty ktora bylaby wlasciwa... moze sama wyciagniesz jakies wnioski z mojego 'zycia'.
_________________ 'You are the light that's leading me to the place where I find peace again'
Dołączyła: 29 Lis 2006 Posty: 79 Skąd: nie stad skad ty
Wysłany: 2007-04-29, 12:21
Skype: d.z.i.d.k.a.
złośnica napisał/a:
Ale po alkoholu wlacza mu sie straszny agresor, przychodzil na ranem i zamiast klasc sie spac, budzil nas wszystkich i robil awantury.
moj tato na szczescie nie.... on jest spokojny po alkoholu... co prawda lubi sie klocic ale to polega an tym ze on powie swoje i inni nie moga sie odzywac bo on nie slucha i wychodzi... ale nei rozbi awantur...
powiedzialem mu, ze ma sie nie odzywac, bo wywale go z domu.
Czasami i takie argumenty nie docierają
Najgorsze w tym wszystkim jest to że większość rodziców nie liczy się ze zdaniem dzieci. Olewają to co oni myślą i mówią. A czasami warto posłuchać. Takim osobom ciężko jest cokolwiek przetłumaczyć.Często jest tak że chcemy pomóc , ale nie możemy.
_________________ "Dobrze jest, jeżeli w życiu widzisz głębszy sens"
a ja tam zyczylam staremu zeby raz pocial sie glebiej i spokoj by z nim byl
też tak myślałam, nie miałam dzieciństwa, przyciół, bo kto by chciał przyjaznić się z córka najgorszego pijaka?. ale po jego śmierci... Do dziś nie umiem sobie wybaczyć że moje ostatnie słowa do jego były wreszcie zmarł.. Więc jezeli tak myślimy, to nie wytrzymasz z wyrzutami sumienia pgo śmierci, chociaż to nie twoja wina. Alkoholizm w rodzinie zostawia slady na całe życia. I jak ktos kiedys napisał "są rany które nigdy się nie zagoją"
Wiek: 17 Dołączyła: 13 Maj 2007 Posty: 147 Skąd: Mrok
Wysłany: 2007-06-15, 11:41
monia_89 napisał/a:
też tak myślałam, nie miałam dzieciństwa, przyciół, bo kto by chciał przyjaznić się z córka najgorszego pijaka?.
to jest naprawde przykre ,jak dzieci moga sie nabijac z czyjs rodzicow. Przeciez to nie nasza winia kim sa, gdzie pracuja, co robia. Rodzin sie nie wybiera...
monia_89 napisał/a:
ale po jego śmierci... Do dziś nie umiem sobie wybaczyć że moje ostatnie słowa do jego były wreszcie zmarł..
powiedzialas to zapewne w wyniku emocji ,bo nie potrafilas sobie juz tym poradzic, ze rujnuje ci zycie i powiedzialas, ze ma odejsc, choc tak naprawde tego nie chcialas. Nie przejmuj sie ,gdziekolwiek jest na pewno wybaczyl ci te slowa i na pewno on zaluje swoich czynow. W koncu to twoj ojciec.
monia_89 napisał/a:
Alkoholizm w rodzinie zostawia slady na całe życia
moj dziadek byl alhokolikiem ,zmarl rok temu. Matka zawsze przestrzegala mojego ojca ,zeby nie pij a mnie chronila ,bo nie chciala ,zebym miala tak zjebane dziecinstwo jak ona. Ale kiedy widze ,ze tato siega po piwo i to w coraz wiekszych dawkach ,serce mi sie kraje...
monia_89 napisał/a:
I jak ktos kiedys napisał "są rany które nigdy się nie
zagoją"
rzeczywiscie ktos tak kiedys rzekl. A ktos inny jeszcze powiedzial :,,czas leczy rany". Jednak moim zdaniem (wiem ,ze to nie jest pocieszenie) czas nie leczy ran ,tylko przyzwyczaja do bolu...
_________________ Na drugiej stronie świat wciąć czekam na koniec i patrze jak upadam...
Mój tata kiedyś był alkoholikiem, ale dzięki mojej mamie rzucił to. Strasznie ją kochał i to wywarło na nim takie uczucia, że wybrał rodzinę od alkoholu.
A za Ciebie trzymam kciuki. Porozmawiaj z mamą, powiedz, że od niej też zalezy to jak skonczy sie to wszystko. Naprawde Cie rozumiem.
Tragedia... serce mnie strasznie bolalo. ze nie moglam sie do niego przytulic. Nie mialam ojca...
nie rozumiem tego. jak mogłaś rozpaczać. on Cie uderzył a Ty chciałaś sie do niego przytulić. skoro tak przecież milczenie mogłaś przerwać.
ja również mam ojca alkoholika, który zaczynał od paru piw kilka razy w tygodniu. obecnie pije codziennie. stal sie agresywny i pod wpływem alkoholu bil mnie i moje siostry no i mamy. najbardziej szczęśliwa byłam po awanturach bo nie rozmawialiśmy wiec nie było kłótni i awantur. tylko wtedy mogłam spokojnie zasypiać nie bojąc sie ze wpadnie i zrobi zadymę. ale gdy było dobrze zawsze przychodził wcięty i szukał zaczepki. z czasem przestałam zwracać na niego uwagę i dzięki temu mieszkając z nim pod jednym dachem żyje mi sie spokojniej
pozdro
Mnie tez dotyczy problem alkoholu w domu. Moj ojciec pil od kad pamietam. Moja maama robila wszystko zeby to powstrzymac najpierw prosba pozniej grozba. Sama chodz na grupe wsparcia dla rodzin alkoholikow. Ojciec mial wszywe pod przymusem rodziny(nie pil) jak tylko wszywa przestala dzialac wrocil do picia spowrotem. Prosilismy go aby poszedl na grupe AA twierdzil ze on alkoholikiem nie jest. Awantury byly na poczatku dziennym czesto dochozilo do teoczynow.Mama dzwonila na policje, policja go zabierala wracal i awantura jeszcze wieksza. Sad ktory zasadzil mu "przymusowe" leczenie, ktore ma aby wielka nazwe bo tak naprawde nie ma przymusowego leczenia osoba skaana sama musi sie na to zgodzic. Aby brzmi przymusowe ale tak naprawde jest dobrowolne.
Ojciec jest na dnie.
Nie sprzatamy po nim, nie usprawiedliwiamy, staramy mu sie pokazac ze jest alkoholikiem.
Dwa razy mial odwodniony orgaznim koniec byl bliski i nic oczy mu sie nie otwarlly
Nieraz nie mamy juz sily.
Co mozna jeszcze zrobic?
Mnie dotyczy ten problem ale juz do tego przywyklam.Jak bylam mldsza to mi to bardziej przeszkadzalao ojciec robil awantury itd...Ale teraz juz to sie zmienilo odkad zaczelam sie z nim klocic jak pil. W domu jestesmy on ja,moja mama i moja siostra starasza o 3 lata takze nie ma szans:) I zmienilo sie takze to ze wczesniej pil 2 tyg i 2 tyg byl trzezwy a teraz- pije tydzien raz na 2 lub 3 miesiace i wyjezdza wtedy na wies na ten tydzien ;]
_________________ Its time to be a big girl now And big girls don't cry .
Ostatnio zmieniony przez *Alexandra* 2007-07-12, 11:33, w całości zmieniany 1 raz
Wysłany: 2007-07-17, 21:32 Tez mam ojca alkoholika....
Mnie również dotyczy problem alkoholu w rodzinie od okolo 7 lat juz nie wiem co mam robic ojciec ma dobrze płatna prace ale coraz czesciej zdarza mu sie przychodzic do niej pod wpływem alkoholu i tak tez stalo sie pare dni temu cala noc pij potajemnie oszukujac sam siebie a rano pojechal samochodem nietrzezwy do pracy cudem jej nie stracil a jakby starcil bysmy nie mieli środkow do życia..mama i ja tlumaczyla mu setki razy jakie sa konsekwencje jazdy po pijanemu...no i dlugo nie trzeba bylo czekac spowodowal wypadek majac 3 promile. Dzis wrocil do domu i powiedzial ze bedzie sie leczył chodz zabardzo w to nie wierze bo zawsze sie wypieral i twierdzil ze nie ma problemow z alkoholem z jednej strony czuje do niego nienawisc ale z 2 go kocham. matka powiedziala ze nie chce go znac zeby sie wynosil a ja zaczelam plakac od 2 dni nie moge jesc i spac nie wiem jak mam mu pomoc mama juz nie widzi szansy dla rodziny to nie pierwsza sytuacja ktorej byl autorem bylo ich wiele dlatego mama juz nie ma sił ja jeszcze widze jakos nadzieje bo kocham go i wkoncu to moj ojciec :mur:co mam robic ....nie wiem... prosby blaganie plakanie krzyk nic nie pomaga
No cóż tobie może sie wydawać, że on nie jest alkoholikiem bo nie chcesz w to uwierzyc. Ja uważam, że jest bo patrze na to obiektywnie i wgre nie wchodzą moje uczucia. Apropos tego czy go kochasz i nienawidzisz, wiesz ja także mam podobny problem i z jednej strony go kocham a z drugiej nienawidze i sama nie wiem które uczucie jest silniejsze. Może ci się to wydac trudne, ale powinnaś z nim o tym porozmawiać. powiedzieć że bardzo go kochasz i pomożesz mu wyjść z tego nałogu. Zaproponowac odwyk lub spotkania anonimowych alkoholików. No nie wiem....ale list to nie jest zbyt....no cóż.....po prostu rozmowa jest bardziej bezpośrednia....spróbuj....
_________________ PrAwDzIwYmI zWyCiĘsCaMi Są Ci KtÓrZy WaLcZą I nIgDy SięĘ nIe PoDdAjĄ
z jednej strony go kocham a z drugiej nienawidze i sama nie wiem które uczucie jest silniejsze.
frazes. i, co wiecej, bezsens.
Mooonia napisał/a:
powiedzieć że bardzo go kochasz i pomożesz mu wyjść z tego nałogu.
odpowie ci, ze tez cie kocha. a co do drugiego, to jak chcesz mu pomoc? nikt takiemu czlowiekowi nie pomoze, jesli sam tego chcial nie bedzie. chyba, ze chcesz ojca ubezwlasnowolnic, zwiazac i zawlec na spotkanie AA. czasochlonne, jednorazowe i nieoplacalne, a jak cie na miescie zobacza z pijanym ojcem na plecach, to bedzie siara na nastepnym baunsie.
Mooonia napisał/a:
Zaproponowac odwyk lub spotkania anonimowych alkoholików.
nie wiem, czy to kiedykolwiek poskutkowalo. u mnie nie. to tak, jakbys chciala namowic kogos, zeby poszedl do monaru. on ma swoje strzykawki i jest mu z tym dobrze, albo po prostu tak byc musi jego zdaniem i on tego zmienic nie zamierza.
_________________ "tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - własciciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialnosci za tresc wypowiedzi zamieszczanych przez uzytkownikow Forum.
Osoby zamieszczajace wypowiedzi naruszajace prawo lub prawem chronione dobra osob trzecich moga poniesc z tego tytulu odpowiedzialnosc karna lub cywilna.