Wiek: 17 Dołączyła: 03 Maj 2007 Posty: 32 Skąd: brac na wino???
Wysłany: 2007-05-03, 20:39
Wiem że nie jest łątwe moja droga. Ale czasem trzeba pomyslec o sobie. Zawsze włąśnie Jego szczęście było najważniejsze i jak na tym wyszłam? Lepiej nie mówic....nauczyłam się, i od teraz w takich sprawach będę egoistką^^
_________________ "...hold on, I'm falling
can't breathe anymore(...)
these scars need to heal over(...)
can't breathe.. breathe..
colder and colder..
just hold onto me..."
do czego byscie były zdolne żeby go zatrzymać przy sobie??
do wielu rzeczy, ale nie by robić przy tym komuś krzywdę. Ani jemu ani nikomu innemu. Gdyby był z jakąś inną zostawiłabym go w spokoju. Skoro go kocham to pragnę jego szcześcia, a gdyby był szcześliwy w swoim związku to ja sobie dam radę. Nie pozunęłabym się by odbijać ani nic. Przecież nie zmuszę nikogo do miłości. To zbrodnia moim zdaniem. Ale zrobiłabym wiele, gdyby był sam... i Gdyby mi jasno nie powiedział, że mnie nie kocha i niepokocha. Chociaż... nawet wtedy próbowałabym jakoś nakłonić go do tego, by się jeszcze zastanowił i przemyślał... w końcu byliśmy razem... (bo tak napisała autorka).
Migotka napisał/a:
Byscie były skłonne do wszystkiego dla tej miłości??
Wiek: 17 Dołączyła: 03 Maj 2007 Posty: 32 Skąd: brac na wino???
Wysłany: 2007-05-04, 08:48
Hmmm....a co jeśli Ci mówi, ze nie moze Cie przestac kochac i zaciąga Cie do wyra, a potem dowiadujesz sie, ze on nie chce się wiązac i mimo, ze Cię niby "kocha" nie chce mu się czegokolwiek zmienic, żeby TO miało następną szansę?
_________________ "...hold on, I'm falling
can't breathe anymore(...)
these scars need to heal over(...)
can't breathe.. breathe..
colder and colder..
just hold onto me..."
Hmmm....a co jeśli Ci mówi, ze nie moze Cie przestac kochac i zaciąga Cie do wyra, a potem dowiadujesz sie, ze on nie chce się wiązac i mimo, ze Cię niby "kocha" nie chce mu się czegokolwiek zmienic, żeby TO miało następną szansę?
To znaczy ze jestes naiwna.
_________________ Dobrą stroną upadania jest to, że dajemy naszym przyjaciołom szanse by nas podtrzymali
Wiek: 17 Dołączyła: 03 Maj 2007 Posty: 32 Skąd: brac na wino???
Wysłany: 2007-05-04, 15:17
Ależ jestem tego do końca świadoma.
Tylko, ze ktoś kiedyś bardzo trafnie stwierdził, że miłosc jest ślepa...i niestety zaślepia także zainteresowanych/ną/ego.
No głupia byłam/jestem i czesc.
_________________ "...hold on, I'm falling
can't breathe anymore(...)
these scars need to heal over(...)
can't breathe.. breathe..
colder and colder..
just hold onto me..."
do wszystkiego napewno nie... ale gdybym bardzo go kochala to raczej bym walczyla, a przynajmniej probowala cos zrobic... chyba bym musiala znalezc sie w takiej sytuacji zeby wiedziec jak daleko bym mogla sie posunac..
_________________ ... ŻYJ SZYBKO ...
... KOCHAJ MOCNO ...
... UMIERAJ MŁODO ...
jeśli by zostawił..hm..popłakałabym troche i zapomniała chyba nie byłabym zdolna do wszystkiego ale jednak jeśli widziałabym jakąś szanse lub zerwałby ze mną z mojej winy próbowałabym walczyc lub to jakoś naprawić
_________________ "W ŻYCIU MOŻNA LICZYĆ TYLKO NA SIEBIE. A I TEGO NIE RADZE"
Gdybyście były bardzo zakochane a chłopak by z wami zerwał(nie ważne z jakiego powodu) do czego byscie były zdolne żeby go zatrzymać przy sobie?? Byscie były skłonne do wszystkiego dla tej miłości??
nie, nie walczyłabym, bo i po co? skoro postanowił tak, znaczy, że jego decyzja jest przemyślana i pewna... więc nie ma sensu starać się go odzyskać
_________________ "Jakkolwiek bym się nie starał, nie potrafię już znaleźć się z powrotem w swojej dawnej kopercie czy choćby rozsiąść się wygodnie w swoim starym "ja"; zbyt wielki tam nieporządek; meble poprzestawiano, żarówka się przepaliła, strzępy przeszłości walają się po podłodze."
Ze mną niedawno zerwał facet i bardzo chciałam mimo wszystko z nim zostać, ale... nie zrobiłam nic. Postawiłam na to, by zachować twarz i godność. Chociaż tyle mi zostało. Może to głupie, ale osobiście się cieszę, że nie błagałam go "nie zostawiaj mnie", nie histeryzowałam i później nie robiłam żadnych podchodów, choć widuję go prawie codziennie. Czasem nie warto próbować na siłę...
_________________ "Ze wszystkich smutnych słów słowa <a mogło być>, są najsmutniejsze"
Gdybyście były bardzo zakochane a chłopak by z wami zerwał(nie ważne z jakiego powodu) do czego byscie były zdolne żeby go zatrzymać przy sobie
Nie zrobiłabym nic. Niech idzie w pizdu
Jestem mało uczuciowa
Raz jeden ze mną zerwał, to jeszcze tego samego dnia poznałam gościa, który niedługo potem został moim nowym chłopem. Ale żałował ćwok jeden (ten poprzedni) swojej decyzji... YEAH
Sawka, to nie znaczy, że jestes mało uczuciowa, co najwyżej twarda. Dziękuję Ci Magda za dobre słowa, podniosło mnie to na duchu, utwierdziło, że dobrze zrobiłam postęoując w ten sposób. Odpłakałam swoje później. A najlepsze jest, że i tak usłyszałam tekst -myślałem, że zareagujesz bardziej przyjaźnie... Sracił wtedy w moich oczach, zatkało mnie od takiego tekstu
_________________ "Ze wszystkich smutnych słów słowa <a mogło być>, są najsmutniejsze"
Wiek: 23 Dołączyła: 14 Sie 2006 Posty: 2326 Skąd: Kraków!
Wysłany: 2007-05-05, 19:59
asiek.stefa, moja reakcja spowodowana jest tym, że w podobny sposób zakończyłam mój najdłuższy w karierze związek. ponadto także usłyszałam później wielokrotnie zdania 'myslałem że zareagujesz inaczej/nie wiedziałem, że potrafisz być taka..." i tym podobne,
dlatego uważam, że bardzo dobrze postępujesz.
trzymaj się dzielnie! :-)
Dołączyła: 29 Mar 2007 Posty: 168 Skąd: z drugiej strony
Wysłany: 2007-05-05, 21:02
Skype: fushigi_xd
Na szczęście nigdy nie byłam naprawdę zakochana… miłość jest za dobra żeby jej próbować kiedy tylko ma się ochotę. Zresztą moim zdaniem nie można być ‘bardzo zakochanym’ albo się jest zakochanym albo nie. Ale wracając do pytania, jeśli przeszkadzałoby mu coś co mogę naprawić starałabym się choć nie desperacko ale gdyby nie podał powodu albo to byłby raczej banał powiedziałabym sobie: jak nie ten to następny. Wychodzę też z założenia, że nie warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki a ponadto za nic nie chciałabym być z kimś wiedząc że choć przez chwile mnie nie chciał
_________________ A bogowie grają w kości i nie pytają wcale czy chcesz przyłączyć się do gry (. . . ) Bogowie kpią sobie z twojego poukładanego życia (. . . ) nie przejmują się zbytnio ani naszymi planami na przyszłość ani oczekiwaniami. Gdzieś we wszechświecie rzucają kości i przypadkiem wypada twoja kolej. I odtąd zwyciężyć lub przegrać - to tylko kwestia szczęścia.
Borys Pasternak
Widzę, że Ty też w ten sposób postąpiłaś, uważam, że słusznie zrobiłaś dzielna i twarda kobieta jesteś, myśle, że tak własnie trzeba. A co znaczył jego tekst- nie wiedziałem, że potrafisz być taka? Faceci są jednak bezczelni...
_________________ "Ze wszystkich smutnych słów słowa <a mogło być>, są najsmutniejsze"
ania5677
Dołączyła: 21 Paź 2007 Posty: 59 Skąd: planeta Ziemia
Wysłany: 2007-10-23, 18:35
ja tam bym nie patrzała nawet w jego strone poprostu centralnie bym go olała.Choc jeszcze taka sytuacja mi sie nie przytrafiła.A pozatym jak ja zerwe z chłopakiem a on mnie przeprasza i chce zebysmy znów byli razem(zalezy jaki byl powód naszej kłótni) to ja uwazam ze on nie ma swego honoru i wtedy to juz wogle nie ma u mnie szans.
_________________ "Zarozumiałością oraz bezczelnością człowieka jest mówienie, że zwierzęta są nieme, tylko dlatego że są nieme dla jego tępej percepcji."
zerwal to trudno. wiadomo ze bedzie mi prawdopodobnie przykro ale nie bede sie za nim uganiac. trzeba to zniesc z godnoscia=] pokazac mu ze nie mam z tym problemu i nie wroce do niego =]
_________________ kochaj szalej nie pytaj co dalej. caluj i grzesz miloscia sie ciesz.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.