Jestem z dziewczyna od pol roku,
ciagle jestem o nia zazdrosny,
chcial bym miec ja tylko dla siebie,
tylko z nia spedzac kazda wolna chwile,
wypady z kolegami wole zastapic spotkaniem z nia bo to ona jest dla mnie najważniejsza i tylko przy niej jestem szczesliwy.
Natomiast gdy ona chce spotkac sie z kolezankami i jak to kobiety polotkowac ja niby nie mam nic przeci ale siedze w domu i chodzi mi po glowie chorobiliwa zazdrosc i obawa ze moze cos bez mojej obecnosci sie stac i wplynac na to ze miedzy nami sie pogorszy.
Straszliwie ja kocham i chce dla niej jak najlepiej, sadze ze nie powinno sie nikogo "trzymac na smyczy" bo nie na tym polega zwiazek i zaufanie do siebie ktore mamy.
Z utesknieniem wyczekuje weekendu kiedy cale 2 dni spedzamy razem, czasami jednak wychodzimy do pubu z jej ekipa. Nie mam nic przeciwko temu, jednak nie jestem z tego powodu szczesliwy bo wolal bym z nia ten czas spedzic we dwoje.
Widze ze ona tez stara sie kazda wolna chwile poswiecic mi, wiem ze ona rozniez mnie kocha i stara sie mnie zrozumiec gdy czasem krzywi mi sie mina bo idziemy gdzies z jej ekipa.
Jednak ja jestem o nia chorobliwie zazdrosny
i ciagle chodzi mi po glowie obawa
ze moze przyjsc taki dzien kiedy cos sie miedzy nami popsuje.
Nie potrafie sobie poradzic z moja zazdroscia ktora w sumie jest bezpodstawna gdyz Ona mi powodow do niej nie daje, a wrecz przeciwnie!
Co o tym sadzicie??
Ostatnio zmieniony przez no___name 2006-10-24, 11:26, w całości zmieniany 1 raz
daruj sobie. ja wlasnie przez takie zachowanie trzy dni temu stracilam chlopaka z ktorym bylam wiecej niz pol roku<mam nadzieje ze jescze go odzyskam>. sprobuj nabrac do niej pelnego zaufania. sam mowisz ze Twoja zazdrosc jest bezpodstawna,wiec sprobuj sie z niej wyleczyc. w innym wypadku to Twoja chorobliwa zazdrosc zepsuje wasz zwiazek a nie zdrada czy cos podobnego. zycze powodzenia w "leczeniu" i szczescia w zwiazku.
_________________ Dziś...
moim największym marzeniem...
jest przeszłość...
koniecznie musze sie jakos sam z tym uporac bo tez mi sie wdaje ze to moze popsuc zwiozek ktory jest dla mnie tak bardzo wazny i jak by nie patrzec udany :-)
zawsze jak jestem o cos zazdrosny staram sie patrzec na to jak bym stal z boku i zawsze dochodze do wniosku ze nie mam o co takim byc!!
Dołączyła: 18 Paź 2005 Posty: 1647 Skąd: z samej góry
Wysłany: 2006-10-24, 13:41
no___name, przeginasz
w kazdym ZDRWYM zwiazku partnerzy powinnie miec wlasny kawalek zycia, jak do tego nie dopuscisz to ten zwiazek nie bedzie silny i trwaly bo sie soba zmeczycie
_________________ zaczynam się tam gdzie inni się kończą...
no dokładnie. nie wytrzymałabym ciągle z moim chłopakiem bo przecież musze poplotkowac z koleżankami, iść na spacer z siostrą, pograć w PS z kolegami. Wyluzuj trochę, bo ją stracisz tylko i wyłącznie ze swojej winy.
_________________ All good things come to an end...
;]
no___name ja Cię rozumiem w zupełności,poprostu ją kochasz jak
nikogo w świecie:) napewno Twoja dziwczyna też jest o Ciebie cholernie zazdrosna.
Spróbuj pomyśleć tak" jest na świecie wiele chłopaków ale ona kocha mnie i ja jestem
dla niej tym jedynym i nic tego nie zmieni":) To nie jest tak,że jeśli pojawi sie
jakiś "super"chłopak to ona Cię zostawi czy zacznie się nim interesować.
Dla niej najważniejszy jesteś pewnie Ty i ona:)
_________________ "coraz ciszej wycisza się krzyk,coraz bardziej łagodzi się ból..."
Wiek: 23 Dołączyła: 14 Sie 2006 Posty: 2326 Skąd: Kraków!
Wysłany: 2006-10-25, 09:16
zamiast się cieszyc związkiem, szczęściem jakiego dostarcza Ci Twoja Luba cały czas skupiasz się na czarnych myslach. Sama kiedyś byłam w podobnej sytuacji... stwierdzilismy po pewnym czasie, że ze sobą być już nie chcemy, bo jedno drugiemu robi wyrzuty. On miał pretensje, że ja się spotykam ze znajomymi, robię rózne inne rzeczy i nie mam czas dla niego tyle, ile on chciałby żebym go miała... ja natomiast miałam do niego pretensje o to, że sam siebie skazuje na siedzenie w domu i nicnierobienie... większośc naszych konfliktów wzięła się po prostu z tego co on sobie ubzdurał siedząc i rozmyslając nad czarnymi scenariuszami.
Podczas spotkań ciesz się każda chwilą z nią spędzaną, a poza spotkaniami zajmuj się sobą by nie działać w dalszym ciągu tak destrukcyjnie na własny związek.
heheh skad ja to znam wiesz oco chodzi tak wlasnie jest jak nie ufasz swojej kobiecie wzajemne zaufanie w zwiazku to podstawa.. pamietaj bedziecie sobie wzajemnie ufac zniknie tez chorobliwa zazdrosc
Jednym z podstawowych warunków miłości jest zaufanie.
jak się kogoś kocha, to nie ma hop-siup, więc nie martw się, że Twoja dziewczyna może Cię w każdej chwili zdradzić. : ]
Ciesz się tym, co masz. Przecież nie każdemu na świecie dane jest kochać i być kochanym. Zamiast zadręczać się jakimiś głupimi myślami okaż jej trochę zrozumienia. Związek to nie jest przebywanie ze sobą 24 h na dobę i ma być wszystko ,,ciaci". To nie ma być niewola. Każdy potrzebuje trochę wolności. Potem można dzielić wolność na dwoje ^^
_________________ ,,Na pewno jesteś, bo wierzę.
Ukrywasz skrzydła wtulone.
Zechciej mnie zabrać do siebie,
Jeżeli jesteś
Aniołem...",
Jasne, spędzajcie razem każdą chwilę, w domu razem, w knajpie razem, a po roku nie będziecie mogli na siebie patrzeć. Każdy ma swoich znajomych, każdy chce mieć chwilę dla siebie. Dziewczyna idzie z kumpelami na klachy, to niech idzie sama, po co jej ty tam? Jeśli się kochacie to spokojna głowa, nic się złego nie stanie.
Zresztą takie łażenie na smyczy nic nie da. Jak będzie chciała Cię zdradzić to zrobi to w pokoju obok.
popieram ośkę;) dokłdnie ja tez mam ten podobny problem ,stwarznie swoich dzikich paranoi.... ale prawda jest taka ze jak bedzie chciał mnie zdradzic to bedzie ładował jakąs dupe a zazwoni do mnie z premedytacją mówiąc ze mnie kocha... nic to nie da
Powiem tak ja też miałem dziewczynę na odległość mieszkaliśmy od siebie ok.70km i widzieliśmy się tylko w weekendy, też pisaliśmy do siebie SMSy co dziennie i dzwoniliśmy na początku też byłem bardzo zazdrosny jak jej kolega napisał SMSa czy puszczał sygnałka jak z nią byłem, ale dużo rozmawialiśmy ze sobą i tłumaczyliśmy sobie że to tylko kolega i że to nikt ważny w ten sposób budowaliśmy nasz związek i ufaliśmy sobie bezgranicznie, przeżyliśmy tak na odległość ok. 2lata i 6 miesięcy. Nasza miłość przetrwała do dziś nadal jesteśmy ze sobą i jesteśmy szczęśliwi.
hubert_snd
Dołączył: 27 Gru 2007 Posty: 16 Skąd: Warsaw city
Wysłany: 2007-12-28, 15:32
Moim zdaniem to ta zazdrość jest bezpodstawna. Jak przez pół roku nie dała ci powodu do zazdrości (nic takiego nie pisałeś) to po co się o nią martwisz? Jest git to tego nie zepsuj.
Moim zdaniem jak masz problem to porozmawiajcie ze sobą i wytłumaczcie sobie o co chodzi, ale jak nie masz podstaw to powiedz jej o swoich obawach nie ukrywaj tego przed nią.
Heh..moj chlopak ma identyczny problem. Zazdrosc jest normalna sprawa ale nie az do tego stopnia... Ja nawet nie moge wspominac przy moim lubym o moich kolegach bo od razu zaczyna sie w nim gotowac...:|
_________________ " Tylko nie mów mi,
że chcieć to móc."
No to rzeczywiście nie za wesoło masz trzeba ci przyznać skoro, aż tak jest zazdrosny o ciebie to co by było jak by się dowiedział że rozmawiasz np na portalu z mężczyznami na fajne tematy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.