Z K. (tak ją będę nazywać) znam się od momentu wprowadzenia do nowego domu czyli ok 10 lat. polubiłysmy się jako małe dziewczynki i do tego momentu razem kroczyłyśmy przez świat. Choć chodzimy do innych szkół to staramy się spędzać razem dużo czasu, wspólny angielski, wycieczki rowerm, kino, spacerki. i jakiś czas temu coś sie poplątało. Bo...ja K. poznałam z moimi nowymi znajomymi (jakis ponad roczek temu). Bardzo ich polubiła, widziała że znajomośc z nimi da jej pewny start w szkole, mnóstwo nowych twarzy i wogóle pełen wypas. Wszystko było ok. Wakacje spędziliśmy wszyscy razem. Po wakacje część męska tej "ekipy" zaczeła mieć problemy. W szkole i troszke z prawem. Gdzieś tak w grudniu wyjechali i mieszkają jeden we Wrocławiu drugi pod Łodzią. przyjeżdżają do nas. Niby wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt że mojej K. nie jestem chyba potrzebna bo ich tu nie ma i nie musi mnie do nich ciągać. Ma dla mnie mało czasu( widziałam się z nią ostatni raz chyba prawie 2 tygodnie temu, a mieszkamy rzut breretem od siebie). Wróciła do swoich koleżanek z klasy a mnie ma gdzieś. Nie chce jej starcić ale zaczyna mnie to wnerwiać . i szczerze to mam nadzieję że mi moze jakoś pomożecie. bo mi się wszystko teraz na głowe wali i nie ma mi kto pomóc
_________________ All good things come to an end...
;]
Prymas, ja nie chce pocieszenia, nie chce słyszeć "nie martw się, wszystko będzie ok" bo nie będzie.
Prymas napisał/a:
Przy bliższych kontaktach: "mozna sie polubic bardziej, moze też znajomosc stopniec". Niekiedy trzeba się z tym pogodzić...
madre słowa. tyle że u mnie wszystko topnieje: śnieg na trawniku, przyjaĄń, nadzieja, wiara...idzie odwilż w moim życiu, ale czy po niej nastanie upragniona wiosna???
_________________ All good things come to an end...
;]
Dołączyła: 18 Paź 2005 Posty: 1647 Skąd: z samej góry
Wysłany: 2006-02-18, 15:45
drobiczek, nie lam sie tylko ja olej, ale nie chowaj urazy
zycie sie placze czlowiek popelnia bledy, jak wroci, daj jej szanse, a jak nie? nie zabiegaj o nia
_________________ zaczynam się tam gdzie inni się kończą...
Ja olałam.
Powiedziałam DOŚĆ i skończyło się.
A, gdy przyszła przeprosić powiedziała " nie " i skończyła się bajka, z marchewką w roli głównej.
Sądzę, że musisz sobie poradzić sama.
Ja doszłam do wniosku, że skoro poszła do tamtych, to nie była mnie warta. Trzeba się pocieszać samemu, gdy się nie ma nikogo, prawda? ;]
_________________ Chce istnieć, żyć i marzyć. Być tajemnicza i pełna nadziei. "... bo chce pokonać pięć tysięcy mórz, by odnaleźć pytanie na życie."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.