Forum Dyskusyjne :: Ona i On. Ta sama historia



FAQ  Wyszukiwarka  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj  Album


Forum Dyskusyjne Strona Główna » Ogólne » Seks i erotyka » Ona i On. Ta sama historia

Ona i On. Ta sama historia
Autor Wiadomość

Cissl

Dołączył: 30 Lis 2006
Posty: 2

Wysłany: 2006-11-30, 18:58   Ona i On. Ta sama historia

Witamy. Opisaliśmy wraz ze swoim chłopakiem nasze erotyczne przeżycie, to samo, z dwóch stron.
Ot, zwykła rozmowa na gadu-gadu, spisana w jeden tekst.
Zastanawiamy się tylko, kto zrobił to atrakcyjniej.
Ja mówię, że on, on, że ja.
Pomożecie w ocenie?

ONA

Siedzę na auli. Trzyosobowy rząd, w środku ja. Po prawej koleżanka klasowa Marta, po lewej mój chłopak. Wykład nudny, a czymś się zająć trzeba, spoglądając na swojego mężczyznę wpadam na genialny pomysł, w głowie układam już plan wydarzeń. Zaczynam. Kładę swoją marynarkę na swoje i jego podbrzusze. On kładzie swoją w tym samym miejscu, domyślam się że już wie, i że już w tej swojej główce zastanawia się jak daleko będę się w stanie posunąć. Niedbałym ruchem udaję, że kładę mu rękę na udzie, przynajmniej tak to wygląda dla obecnych. Prawda jednak, jest inna. I ja to wiem, i on też, a inni? niech żyją dalej w swej przekłamanej ideologii świata w którym seks jest tematem tabu. Wracając do tematu dłoni mojej lewej, która z uda posuwa się troszkę wyżej, delikatnie przesuwa się milimetr po milimetrze, jakby po raz pierwszy miała prawo dotykać i trochę się tego bała. Ale, to nie strach przed nieznanym, skądże znowu, to tylko złudzenie, wszak to nie pierwszy i nie ostatni raz, boi się raczej siedzącej obok Marty, która może właśnie na nas patrzy. Więc spoglądam niedbale na przyjaciółkę, która wyciągnęła zeszyt i rysuje, uśmiecham się do niej pogodnie, i dokładnie w momencie gdy moja dłoń trafia na wybrzuszenie, które bądź co bądź, nie jest zamkiem spodni, rzucam wesołe "ładnie rysujesz". Drgnął. O jezu, co teraz? Boi się? Nie chce? Może źle? Może nie tak? Może boli? Ale jak, dotknęłam tylko? O jezu! Dziewczynko spokojnie, to mężczyzna jest przecież, jak może nie chcieć, albo bać się? Jego rozum już dawno się wyłączył i myśli za niego tylko ta część jego ciała, którą właśnie masz pod swoją ręką. Uspokajam się. No, ale wracając do wiadomej części jego ciała, bo opowieść się zapętla. Część ta wiele ma nazw: penis, ch*j, kutas, fiut, ale posłużymy się pierwszą, ładnie brzmi tak fachowo, a ja przecież biologiczka jestem, tfu jebana moja mać. Położenie ręki to pójście na łatwiznę, tak się robiło w gimnazjum przecież, a tu już LO, trzeba by wprowadzić jakiś ruch. Och ruch, zmiana miejsca w przestrzeni, ilościowa, jakościowa, bądź istotna lub powierzchniowa, której podlega wszystko, co jest skończone. Jak to ładnie filozoficznie brzmi, ale jednak ruch, rytmiczny, góra-dół-góra-dół, na auli pełnej ludzi gdy za mną siedzą 3 osoby, obok mnie jedna, a pięć metrów przede mną siedzi mój wychowawca, to jednak ciężka sprawa. Więc zaczynamy powolutku. Głaskanie. Leciutko, delikatnie, jakby jego penis był z cukru i mógł się rozsypać pod wpływem mocniejszego dotyku. Kiedy w końcu zdajemy sobie sprawę że cukier to nie jest, ba czujemy twardnienie, wtedy przechodzimy do etapu numer dwa, pocierania. Pocieranie od głaskania moi mili, różni się tym, że pocieranie jest mocniejsze i, co ważniejsze dla wszystkich mężczyzn tego świata - szybsze. Mężczyzna mojego życia uśmiecha się patrząc w pustkę, udając że interesuje się wykładem. Oddycha troszkę głębiej, czyli jest dobrze, rozum śpi, budzą się demony. Twardnieje mi pod palcami jeszcze bardziej i wiem że zarówno on jak i ja chcę więcej. Zaczyna mi się robić ciepło, rozglądam się na boki, cisza, nikt nie patrzy, szybka spontaniczna decyzja. Ok, rozporek, wyzwanie nad wyzwaniami, bo jak to ku**a zrobić kiedy on znowu ubrał spodnie z tymi cholernymi guzikami. Już chcę się poddać, powiedzieć że trzeba było ubrać inne, uśmiechnąć się lubieżnie i zostawić go w takim stanie. Żeby się nauczył, że się kupuje tylko takie z zamkiem, a co! Mężczyzn trzeba krótko. Tylko, że cieplej coraz bardziej i co tu robić niedosyt obustronny, a wykład nudny. Czule szeptam mu do ucha: „Guziki masz mendo, pomocy!". Łapie w mig, rozpina niezdarnie, robiąc przy tym tyle szumu, że naprawdę wierzę że zaraz wstanie i wykrzyczy wszystkim że jestem niewyżytą nimfomanką. Ale jeśli już jesteśmy na staniu, to wracamy do tematu głównego. Pseudofilozoficzny bełkot przestaje krążyć w mojej głowie w momencie kiedy czuje ciepło jego penisa w swojej dłoni. Twardo, twardziutko, gotowo. Ostatkiem sił powstrzymuję się żeby nie powiedzieć „Chodź wychodzimy i weź mnie w najbliższym kiblu". Stan sprawdzony, bierzemy się do działania. Chwytam mocno w lewą dłoń i szybko poruszam wspomnianym wcześniej ruchem góra-dół-góra-dół. Widzę jak przymyka oczy, jak się uśmiecha szelmowsko, dobrze mu. Odwracam się spoglądam na Martę. Dalej rysuje. "Ale nudny ten wykład" – szepczę. „No cholernie" – odpowiada. Spoglądam, na scenie stoi jakiś facet i coś mówi o przewodnikach. Chłopiec mój szepcze mi do ucha "Co to ma wspólnego z tematem wykładu?" - później całuje mnie w nie leciutko, subtelnie, żeby sobie czegoś ludzie nie pomyśleli, bo jak to w auli się całować? "Nie wiem" odpowiadam tak samo liżąc zewnętrzną krawędź jego prawego ucha. Wciąż, wciąż pocierając, wciąż ruszając góra-dół-góra-dół. Twardnieje mi w dłoni coraz bardziej, coraz mi cieplej, coraz bardziej czuję pulsowanie jego krwi. Już tak nie wiele. I wtedy nadchodzi nieubłagane, kiedy zaczyna mrużyć oczy i oddychać płyciej lecz szybciej. Wiem już że muszę przestać, chociaż tak strasznie nie chcę, to muszę. Pochyla się nade mną mówi stop. A ja zastanawiam się jakby tu się nie schylić delikatnie i nie pozwolić mu skończyć, bo przecież oboje tego tak strasznie pragniemy. Nie udało mi się nic wymyślić, upadek długopisu? I co schylając się po niego wejdę pod tą nieszczęsną marynarkę? Nie ma, nie udało się, musimy cierpieć. Dokończymy kiedy indziej. Cholera, znów odzywa się magiczny tekst Weź mnie, tu i teraz proszę. Błagam weź mnie, za zakrętem, na schodach, na dworze, na tej podłodze, w toalecie gdziekolwiek. Proszę. I znów sekund kilka więcej i byłabym w stanie mu to powiedzieć, ale rozsądek przezwycięża, i pamięć przypominająca że prezerwatywy się skończyły. Pozostaje mi puścić go wyciągnąć rękę, cmoknąć w policzek, otrzeć pot z jego czoła, uśmiechnąć się, jak to mówią "po kurewsku" i powiedzieć że skończymy później.



ON

Więc siedzę sobie na auli, obok moja dziewczyna, sala pełna, dookoła ludzie, w jednym rzędzie z nami jej koleżanka. W tle nudny wykład, a my, zajęci sobą nie otoczeniem, subtelnym całowaniem w ucho, cmoknięciami w szyję. Siedzimy, myślimy. "Ciepło mi" - mówi nagle, tym swoim zalotnym głosem, i ściąga marynarkę. „Nie, niemożliwe...” - myślę sobie, zastanawiając się nad tym, jak daleko jest w stanie się posunąć. Gdy kładzie swoją marynarkę w okolicy mojego rozporka, ja już wiem. "Wariatka", przebiega mi przez myśl. Ale co mi tam, spontaniczność, wolność, rozkosz, adrenalina, podniecenie, ekstaza. Czuję jej rękę na swoim udzie, a potem robi mi się "na tyle ciepło, że muszę ściągnąć tą cholerną marynarę". I ściągam, rozkładam ją podobnie, dwuosobowy parawan tajności seksualnej. Bierze mnie na filozoficzne rozmyślania. Ostatnie chwile rozumu, znaczy się. Potem czuję jej rękę coraz wyżej, i wyżej... I naprawdę zaczyna mi się robić ciepło. Spodnie, jeszcze przed chwilą wymagające paska, stają się niewygodne. Również przesuwam ręce w okolice jej centrum rozkoszy. Na to też nie ma określenia. Krocze brzmi grubiańsko, wagina żartobliwie, cipa, pizda, szpara - obskurnie. Boże, dlaczego nie wymyślają na to określeń, które nikogo nie krępują? Ale tu widać, przezorność powstrzymuje ją, no tak, nie ma łatwo, cały drgać bym musiał, to by zauważalne było. "Boże, nie obchodzi mnie to, niech nas zobaczą", chwilowa myśl, do taktu z jej ręką podchodzącą coraz wyżej. Przychodzi pierwsze głębsze westchnięcie. Gdy czuję jej rękę mocniej zaciśniętą na sobie. "Dobrze mi, myślę", po chwili próbuję jeszcze raz odwzajemnić się jakoś, ale znów zostaję pohamowany. Może lepiej wyjść z tej auli, i zrobić to szybko, zrobić to zaraz? Myśli gnają do przodu, szybciej, szybciej, szybciej, rytmicznie, do taktu jej ruchów... STOP. Czuję, że zaczyna mocować się z guzikowym rozporkiem. "Mamo, ku**a, czemu musiałaś wyprać wszystkie zamkowe"? Nie radzi sobie. Nie dziwię się, pozycja ciężka, niewygodna, cyrkowe akrobacje więc, spodnie nowe, guziki nie wyrobione... To graniczy z cudem. "Pomógłbyś, mendo" - mówi. Oczywiście, za dobrze mi już, żeby przerwać. Sorry, jestem tylko facetem. Pomagam, samemu idzie mi to z trudem, kłopoty, nikt nie patrzy? A zresztą - niech patrzą. Mnie to nie przeszkadza, a nawet mnie to nakręcaaaa... Czuję jej rękę wsuwającą się w mój rozporek. Przyjemnie mi. Kolejna próba zebrania myśli kończy się niczym, więc daję się porwać jej gestom, licząc na to, że jej to wystarczy, że nie poczuje niedosytu, mimo iż nie zabiorę jej do najbliższego kibla, choć mam na to taką ochotę. Byle z wolna i ostrożna, przebiega przez myśl. Ale nie jest wolno, i ostrożnie, i mam to gdzieś, dobrze mi, ciężkie westchnienie, do jej ucha, całus w ucho, znaleźć pretekst... Wykład. "Co przewodnicy mają do tematu wykładu?" - chyba dyszę jej w ucho. "Nie wiem" - odpowiada. Nie przestaje, do przodu, ekhem, udaj że kaszlesz, bo na twarzy Ci się rozkosz maluje. "A może jednak, choćby za tymi drzwiami, szybko, łapczywie, hmn?" - rozsądek tłumi kolejną szaleńczą myśl, a zarazem tworzy nowe, jeszcze bardziej podniecające obrazy... No i jeszcze ona, boże, jak mi przyjemnie, ku**a, tak, jeszcze chwilkę, chwilkę, chwilkę... Nie, nie tak, kłopotliwe by to było, bez przesady, człowieku, opanuj się, kibel, dalej, chwilka, kibel, kochać się, kochać... Rozsądek - STOP. "Stop", mówię, ciężko dysząc. Czy to widać? Niech będzie to widać. Dyszę. Spoglądam na nią, uśmiecham się, niedosyt? Rozkosz, radość, wszystko na raz? Co z tym kiblem, tli się w głowie, co z tym kiblem... Pamięć dobija nas zawsze ostatnia. Prezerwatyw brak. Szlag! Patrzę na nią, buzi, oczami "dziękuję", banalne to, ale co mam zrobić? Udać, że nie było, jak było, jak kurewnie miło mi było? Chwilę potem, rozglądanie, zapiąć rozporek, i, niestety, cholera, jak strasznie niestety koniec. Później, myślę. Boże, szybko z tym później, błagam.
 
 

#Prymas 
najśliczniejszy
kwietysta


Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 2906
Skąd: piach

Wysłany: 2006-11-30, 19:16   

Obie beznadziejne (że też przeczytałem).
 
 

Idia 
pomaluj mi paznokcie

Dołączyła: 03 Paź 2006
Posty: 1006
Skąd: Z Piekła

Wysłany: 2006-11-30, 19:39   

A mi za to się podobały....

Chłopak więcej pisał o tym co czuje
Dziewczyna szczegółowiej opisała całokształt sytuacji...
Cieżko jest powiedzieć... moze jak przeczytam drugi raz
_________________
Skarb to nie tylko złoto czy srebro!!

'' - Ludzie przybierają wciąż nowe maski...
- A co kryje się pod tymi maskami?
- Cała masa gówna. ''
 
 

#Mordred 
logiczny diabeł


Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 2653
Skąd: ósme piętro

Wysłany: 2006-11-30, 19:43   

czemu beznadziejne? umiec pisac otwarcie o takich rzeczach to tez jest cos, poza tym niezle, momentami troche wulgarnie, ale to dodaje autentyzmu, w koncu kto ma nieskazitelnie czyste mysli?
_________________
"tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
 
 

Idia 
pomaluj mi paznokcie

Dołączyła: 03 Paź 2006
Posty: 1006
Skąd: Z Piekła

Wysłany: 2006-11-30, 19:51   

Naadir napisał/a:
troche wulgarnie, ale to dodaje autentyzmu

No własnie oni tu opisali swoje uczucia i widać było, że nie panuja nad soba, nad chwila i nie wiedzą co maja myśleć...
_________________
Skarb to nie tylko złoto czy srebro!!

'' - Ludzie przybierają wciąż nowe maski...
- A co kryje się pod tymi maskami?
- Cała masa gówna. ''
 
 

#Prymas 
najśliczniejszy
kwietysta


Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 2906
Skąd: piach

Wysłany: 2006-11-30, 19:57   

Naadir, w internecie jest na pęczki takich historyjek, więc oczekiwałem czegoś bardziej oryginalnego. Konwencjonalizm przykro śmierdzi, nowatorstwo upojnie pachnie.
No i takie czynności partnersko-zbliżeniowe uważam za coś, co powinno pozostać między dwojgiem kochających się ludzi - po co dzielić się tym ze światem?
 
 

#Mordred 
logiczny diabeł


Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 2653
Skąd: ósme piętro

Wysłany: 2006-11-30, 20:15   

Kod:
Erotyk (gr. erôtikós - "miłosny"), poetycki utwór liryczny o tematyce miłosnej, w ciągu wieków ulegający zmianom.
[from wikipedia with love]

Erotyk to erotyk, wielu znakomitych pisarzy jak Pawlikowska-Jasnorzewska, Baczyński bralo sie za takie rzeczy, a ze podejscie ludzi, moralnosc ewoluuja, no to erotyki sa coraz smielsze, ale tez coraz doglebniej analizuja i przedstawiaja ludzkie uczucia. niektorzy nie widza powodu w zapisywaniu swoich mysli, bo to ich ostatni przyczolek prywatnosci, a jeszcze inni spisuja szczegolowo pamietniki.
_________________
"tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
 
 

drobiczek 
eeLOoo


Wiek: 17
Dołączyła: 16 Paź 2005
Posty: 976
Skąd: Centrum :D

Wysłany: 2006-11-30, 20:22   
   Skype: drobiczek

o dziwo przeczytałam... zwykle opowiadanie erotyczne... bardziej mi sie podobało dziewczyny...
_________________
All good things come to an end...
;]
 
 
 

#Prymas 
najśliczniejszy
kwietysta


Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 2906
Skąd: piach

Wysłany: 2006-11-30, 20:26   

Naadir napisał/a:
wielu znakomitych pisarzy jak Pawlikowska-Jasnorzewska, Baczyński bralo sie za takie rzeczy


Tylko zasadnicze pytanie brzmi, czy pisali o swoich prawdziwych przeżyciach z partnerami, czy może oparli się na wyobraźni? Gdybym się wysilił, to też napisałbym z głowy erotyk, który nijak miałby się do rzeczywistości.

Naadir napisał/a:
a ze podejscie ludzi, moralnosc ewoluuja, no to erotyki sa coraz smielsze, ale tez coraz doglebniej analizuja i przedstawiaja ludzkie uczucia


Podejście ludzi? Interesuje mnie moje i mojej potencjalnej partnerki podejście, a nie podejście ogółu.
 
 

Cissl

Dołączył: 30 Lis 2006
Posty: 2

Wysłany: 2006-11-30, 20:39   

ON:
Pisało, panie miłościwy, że to przeżycie nasze jest, nic więcej, nic mniej, fantazji zero, fakty, suche.
Pan chcesz swoje życie sobie zostawić, nie bronię.
My wybraliśmy inną drogę,, mówi pan, kolejny raz.
Oryginalność umarła do taktu z mass media.
Została nam wewnętrza kreatywność.
Nie chcemy, proszę pana, tylko do przodu,
pisanie jest działaniem.

Przypominamy, że zależy nam na ocenie, które lepsze,
czy On, czy Ona.
nie kłótni, czy dobre.
 
 

#Mordred 
logiczny diabeł


Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 2653
Skąd: ósme piętro

Wysłany: 2006-11-30, 20:40   

Prymas napisał/a:
Tylko zasadnicze pytanie brzmi, czy pisali o swoich prawdziwych przeżyciach z partnerami, czy może oparli się na wyobraźni? Gdybym się wysilił, to też napisałbym z głowy erotyk, który nijak miałby się do rzeczywistości.


a co to kogo obchodzi o kim pisali? bez doswiadczenia raczej ciezko brzmiec wiarygodnie.

Cytat:
Podejście ludzi? Interesuje mnie moje i mojej potencjalnej partnerki podejście, a nie podejście ogółu.


chodzilo mi o podejscie ludzi piszacych takie rzeczy, ze sa coraz smielsi w opisach itp. bez urazy, ale skoro tego nie lubisz, to co z tego? innym tego lubic nie zabronisz. nie jestem jakims fanem, ale po prostu nie wszyscy maja takie samo podejscie, wiec... nie mozna patrzec tylko na siebie. ;-]
_________________
"tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
 
 

#Prymas 
najśliczniejszy
kwietysta


Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 2906
Skąd: piach

Wysłany: 2006-11-30, 20:53   

Naadir napisał/a:
a co to kogo obchodzi o kim pisali?


Mnie obchodzi, bo jeśli historia byłaby zmyślona, to diametralnie zmienia to postać rzeczy. Już pisałem, że jak dla mnie cielesne stosunki powinny pozostać między dwojgiem kochających się ludzi, ale nie mam nic przeciwko, jeśli ktoś tak sobie tylko zmyśla opowiastki, czyli postacie są fikcyjne i relacje zachodzące między nimi nie są odzwierciedleniem tych, które zaszły między osobami naprawdę istniejącymi.

Naadir napisał/a:
bez doswiadczenia raczej ciezko brzmiec wiarygodnie


Żebyś się nie zdziwił. ;]

Naadir napisał/a:
ale skoro tego nie lubisz, to co z tego? innym tego lubic nie zabronisz


Dobrze, więc wskaż mi chociaż jedno moje zdanie, choć jedno słowo, które Ci zasugerowało, że komuś zabraniam tego lubić. Wyraziłem swoją opinię i mam głęboko w poszanowaniu, co myślą o tym inni.

Naadir napisał/a:
nie mozna patrzec tylko na siebie. ;-]


To nie jest kwestia tego, że patrzę tylko na siebie. Idea forum polega na tym, że moje wypowiedzi są subiektywne i takie być zawsze powinny.
 
 

#Mordred 
logiczny diabeł


Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 2653
Skąd: ósme piętro

Wysłany: 2006-11-30, 21:08   

Prymas napisał/a:
Dobrze, więc wskaż mi chociaż jedno moje zdanie, choć jedno słowo, które Ci zasugerowało, że komuś zabraniam tego lubić. Wyraziłem swoją opinię i mam głęboko w poszanowaniu, co myślą o tym inni.


wskaz choc jeden wyraz, choc jedna litere, ktore swiadczy o tym, ze ja jestem przekonany o twoim zabranianiu? ja cie po prostu ostrzeglem.

Prymas napisał/a:
To nie jest kwestia tego, że patrzę tylko na siebie. Idea forum polega na tym, że moje wypowiedzi są subiektywne i takie być zawsze powinny.


czyli zakladamy, ze forum to idea ksztaltujaca egoistyczna postawe "ja mysle tak, a reszte mam w dupie"? nie, tu chodzi o dyskusje, branie zdania innych pod uwage i rozpatrywanie go. zreszta - to nie na temat. ;-]
_________________
"tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
 
 

#Prymas 
najśliczniejszy
kwietysta


Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 2906
Skąd: piach

Wysłany: 2006-11-30, 21:27   

Naadir napisał/a:
wskaz choc jeden wyraz, choc jedna litere, ktore swiadczy o tym, ze ja jestem przekonany o twoim zabranianiu? ja cie po prostu ostrzeglem.


Heh, jak ja nie lubię, jak ktoś tak "na chama" próbuje coś mi wmówić, żeby koniecznie wyglądało to tak, że to on ma rację. ;] Wystarczy spojrzeć na to zdanie:

Naadir napisał/a:
bez urazy, ale skoro tego nie lubisz, to co z tego? innym tego lubic nie zabronisz


Pisałeś z przekonaniem, nie wspomniałeś nic o tym, że - jak to ująłeś - "ostrzegasz", więc mój "system interpretacyjny" aż krzyczy, że pisząc te słowa miałeś mnie za "zabraniacza". Zresztą po co miałbyś ostrzegać? Najpierw trzeba dokładnie zbadać czyjeś stanowisko na dany temat, a dopiero później bawić się w Wujka Dobrą Radę.
 
 

#Mordred 
logiczny diabeł


Dołączył: 19 Lis 2005
Posty: 2653
Skąd: ósme piętro

Wysłany: 2006-11-30, 21:29   

a moj system mowi "to byla hipotetyczna interpretacja, czyste zalozenie, nie patrze na to, co myslisz, tylko na to, o czym mozesz myslec, nie jestem jasnowidzem i nie zamierzam sie zastanawiac, ponadto nie pisze tylko do ciebie, mimo, ze z toba aktualnie dyskutuje".
_________________
"tu gdzie mnie nie ma świat umiera
i o litość blaga każde drzewo kamień książka rym"
 
 

#Prymas 
najśliczniejszy
kwietysta


Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 2906
Skąd: piach

Wysłany: 2006-11-30, 21:35   

Trzeba było przedstawić swoje stanowisko bez cytowania moich słów - uniknąłbyś męczerni. ;]
 
 

#Mokra 
Bobson


Dołączyła: 07 Paź 2006
Posty: 3862
Skąd: z doliny muminkow

Wysłany: 2006-11-30, 21:37   

PObilam sama siebie... przeczytalam obie... szczerze to mnie to nie ruszylo... bieda zawiewa.
_________________
Bobek <3
:rotfl:
uuu aaa yyy
 
 

*simarik 
tyttö


Wiek: 20
Dołączyła: 01 Mar 2006
Posty: 1193
Skąd: Biedronka

Wysłany: 2006-12-01, 01:34   

Cissl napisał/a:
Zastanawiamy się tylko, kto zrobił to atrakcyjniej.

Nikt.
Cissl napisał/a:
No, ale wracając

Cissl napisał/a:
to wracamy do tematu głównego

Cissl napisał/a:
Wracając do tematu

Te zdania są wkurzające.


Pierwsze "za wolno" drugie "za szybko".
_________________
Moje marzenie pozostanie czyste, nawet wtedy, gdy inni wdepczą mi je w błoto.
 
 

karda90 


Dołączyła: 20 Lut 2006
Posty: 422
Skąd: gdzieś tam...daleko

Wysłany: 2006-12-01, 11:31   

przeczytałam kawałek i jakos mi sie odechcialo dalej tego czytać wiesz dziewczyno troche to nudne było :/
_________________
"W ŻYCIU MOŻNA LICZYĆ TYLKO NA SIEBIE. A I TEGO NIE RADZE"
 
 

Gośka 


Wiek: 44
Dołączyła: 14 Lis 2006
Posty: 70

Wysłany: 2006-12-01, 12:04   

Przeczytałam od dziewczyny jest bardziej rozbudowane i więcej porównań w tekscie w czym jest lepsze wg. mnie . Od niego nie jest zła lecz bardziej skupione na sobie.
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
forum młodzieżowepozycjonowanieprojekty domów • Twoja FOTKA w internecie • Projekty domów • Znajdziesz tu śmieszne Opisy GGForum

Firma "Krynski NET" Michał Kryński - właściciel serwisu Znajomi.biz nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytuu odpowiedzialność karna lub cywilna.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group designed by szpak
Mapa forum | Mapa forum XML